Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
25 Wrzesień 2017, 09:57:13


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] 2 3 ... 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Garść myśli na temat kolekcji Dattari  (Przeczytany 4830 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
cancan62
Triumwirat TPZN
Gaduła
*
Canada Canada

Zainteresowania:
Polskie monety bite w mennicach pruskich od XVIw. Krol Stas i Batory.

Wiadomości: 2 448



Zobacz profil
« : 19 Czerwiec 2017, 07:00:33 »

Z wielkim zainteresowaniem czytam ten wątek, gdyż, choć nie jestem, co prawda, zbieraczem na miarę Dattariego i moja skromna kolekcja zapewne nie będzie nosić majego imienia, to kiedyś przecież ktoś to sprzeda. Nęka mnie pytanie: jak uchronić moich spadkobierców przed podobnym błędem?
Czy wydać im szczegółowe instrukcje, czy może samemu rozwiązać ten problem i upłynnić? Myślałem też o darowiźnie do muzeum, ale chyba jest to zbyt słaba kolekcja.
« Ostatnia zmiana: 19 Czerwiec 2017, 07:05:32 wysłane przez cancan62 » Zapisane

Wszystko przemija. Dzisiaj choinka, jutro kawal kija...
Jacek
TomekP
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
Legitymacja TPZN nr. 95 PTN o/Warszawa
Zainteresowania:
Monety wielkopolskie i dla Wielkopolski bite, monety antyczne

Wiadomości: 621


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #1 : 19 Czerwiec 2017, 08:45:47 »

Osobiście mnie ta kwestia nie dotyczy (jeszcze), ale sama w sobie jest bardzo ciekawa. Jeśli wiemy, że rodzina upłynni nasze zbiory, to może i lepiej zrobić to samemu, ale co jeśli jest szansa, że ktoś będzie kontynuował? Według mnie najlepiej skatalogować porządnie swoją kolekcję (dobre zdjęcia, opisy etc.) i zaznaczyć jakoś co ciekawsze (droższe, rzadsze) pozycje.
Natomiast na pewno odradzam podarowanie kolekcji muzeum, chyba, że takiemu, które jeszcze nie posiada gabinetu numizmatycznego, a chce takowy mieć. W przypadku oddania zbioru do dużego muzeum mamy 99% szans, że żadna z naszych monet nie będzie nigdy cieszyła oczu zwiedzających, a i szansa, że ktoś zrobi kwerendę, w której mu się przyda więcej niż jedna-dwie sztuki jest nikła.
Zapisane

kotek555
Stały bywalec
***
Poland Poland

Stowarzyszenie:
nie stowarzyszony
Zainteresowania:
austria do 1918 roku, a teraz Starożytny Rzym (Cesarstwo)

Wiadomości: 130


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : 21 Czerwiec 2017, 17:14:02 »

Szanowne Koleżeństwo,
Dattari zmarł w 1923 roku. Czy to ma znaczyć, że kolekcja leżała w całości prawie 100 lat i dopiero Jesus zaczął ją brutalnie wyprzedawać? I nikt z tego nic wcześniej nie uszczuplił? Rozumiem oburzenie.
A pomyśleliście, co się stanie z naszymi zbiorami po naszej śmierci? Pieczołowicie zbierane, opisywane - a nikt z rodziny nie jest tym zainteresowany? Jedyny wyznacznik - to ile to jest warte? Przyjdzie handlarz weźmie w hurcie, rodzynki wybierze i wystawi oddzielnie, a resztę puści w hurcie po kilkadziesiąt sztuk. I na co nasz trud zbierania bramek, Probusów, Aurelianów, denarów, Konstantynów? Life is brutal!
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 736



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #3 : 21 Czerwiec 2017, 19:38:59 »

Dattari zmarł w 1923 roku. Czy to ma znaczyć, że kolekcja leżała w całości prawie 100 lat

Nie. Teraz wyprzedawano już chyba końcówkę. Jak napisałem, mamy do czynienia z ostatecznym rozproszeniem rozproszenia. Dokładnych losów kolekcji Dattariego nie znam, ale wiem, że jeszcze po wojnie, jego córka próbowała za darmo (!) ofiarować ją państwu włoskiemu, ale nic z tego nie wyszło, bo państwo widocznie stwierdziło, że nie będzie się użerać z tym złomem. Cóż, Włosi mają przewrócone w głowie (i w innej części ciała) z powodu obfitości wszelakich zabytków, a ta kolekcja w dodatku nie była jakoś szczególnie włoska. Ot, blaszki z rzymskiej prowincji.

A pomyśleliście, co się stanie z naszymi zbiorami po naszej śmierci?

A zebrał Pan coś aż tak historycznie ważnego, że byłoby czego żałować, gdy się rozproszy? Zawsze też może Pan zapisać w testamencie zbiory innemu kolekcjonerowi o zbliżonych zainteresowaniach. No i przede wszystkim zadbać o to, by samemu przed śmiercią porządnie kolekcję opisać, zewidencjonować i zrobić z tego poręczny e-book. Jak to już Pan Tomasz zauważył, Dattari miał tylko papier i pióro, musiał robić przecierki, bo fotografowanie kilkunastu tysięcy monet pewnie by go kosztowało prawie tyle, co ich zakup. My jesteśmy w porównaniu do niego w sytuacji luksusowej.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
okejos
Członkowie TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Legitymacja: TPZN nr 059

Wiadomości: 2 648



Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : 21 Czerwiec 2017, 21:14:10 »

wiekszość zbiorów konczy w polsce tak ,  na allgero " po dziadku zostały mi jakies monety cena od 1 zł "  Szok Duży uśmiech
Zapisane

Tempora mutantur, et nos mutamur cum illis
Mariuszgra
TPZN 074
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland


Wiadomości: 652


Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : 21 Czerwiec 2017, 21:22:08 »

wiekszość zbiorów konczy w polsce tak ,  na allgero " po dziadku zostały mi jakies monety cena od 1 zł "  Szok Duży uśmiech
Nie tak kończą "monety" które w czasach dziadka jeszcze nie istniały Mrugnięcie
Zapisane
kotek555
Stały bywalec
***
Poland Poland

Stowarzyszenie:
nie stowarzyszony
Zainteresowania:
austria do 1918 roku, a teraz Starożytny Rzym (Cesarstwo)

Wiadomości: 130


Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : 21 Czerwiec 2017, 21:35:13 »

Cytuj
A zebrał Pan coś aż tak historycznie ważnego, że byłoby czego żałować, gdy się rozproszy?

Tu mnie Pan zastrzelił Czy w każdej kolekcji musi być coś historycznie ważnego? Nawet popularesy zbierane po motywie, władcy, oficynie itp wymagają pracy i zachodu i czasu! No i jakichś pieniędzy oczywiście... Powie Pan tym probusowcom, którzy mają po kilkaset monet, ze ich trud poszedł na marne i wszystko pójdzie od 1 zł?
A zresztą Pan zbiera tylko obrazki monet do swojego "NOT IN RIC"
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 736



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #7 : 21 Czerwiec 2017, 21:47:45 »

Tu mnie Pan zastrzelił Czy w każdej kolekcji musi być coś historycznie ważnego?

Nie musi. Ale proszę mi wytłumaczyć, czemu mielibyśmy boleć nad rozproszeniem takiej kolekcji. I dlaczego Pan pisze "trud poszedł na marne". Przecież zbieranie to chyba przyjemność. Czy przyjemność może pójść na marne?

Poza tym (jak napisałem) zawsze może Pan zapisać kolekcję komuś, kto ma podobne zainteresowania. Nic się nie rozproszy, trud nie pójdzie marne, a przynajmniej jedna osoba będzie przeszczęśliwa.

A zresztą Pan zbiera tylko obrazki monet do swojego "NOT IN RIC"

Nie ma obowiązku korzystania z mojej strony.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
borsuk1977
Członkowie TPZN
Gaduła
*
United Kingdom United Kingdom

Legitymacja: TPZN nr 046
Zainteresowania:
Niemcy 1871-1948, mennictwo porozbiorowe, II RP, WMG, PRL, III RP, denary Sewerów, starożytna Grecja

Wiadomości: 953


Nemo est mortalium, qui sapiat omnibus horis


Zobacz profil
« Odpowiedz #8 : 21 Czerwiec 2017, 23:15:00 »


A pomyśleliście, co się stanie z naszymi zbiorami po naszej śmierci? Pieczołowicie zbierane, opisywane - a nikt z rodziny nie jest tym zainteresowany? Jedyny wyznacznik - to ile to jest warte? Przyjdzie handlarz weźmie w hurcie, rodzynki wybierze i wystawi oddzielnie, a resztę puści w hurcie po kilkadziesiąt sztuk. I na co nasz trud zbierania bramek, Probusów, Aurelianów, denarów, Konstantynów? Life is brutal!

W Anglii (i gdzie indziej jest zapewne podobnie) non stop na stacjonarkach sprzedawane są kolekcje życia i to czasami całkiem pokaźne, nie tylko monety ale i militaria czy obrazy. Bardzo dużo jest tego po Polakach z emigracji po II wojnie światowej. Idą całe kolekcje np. obrazy, ryciny czy rysunki, w tym polskich malarskich sław np. Matejki. Idą całe kolekcje po oficerach II Korpusu i to takich o których się uczyliśmy w szkole, a ile pamiętników czy innych ważnych z punktu widzenia historii PSZ na zachodzie rzeczy poszło na śmietnik to możemy sobie tylko gdybać (widziałem co kolega znalazł na śmietniku przy likwidacji jednego z ognisk, pamiętniki jednego z polskich generałów, zdjęcia, listy itd.). Co do kolekcji monet to sprzedawane są kolekcje o wartości grubo ponad 1 mln funtów i też sporo w lotach. To co tam można czasami znaleźć przyprawia o palpitację serca.
Zapisane

TPZN nr 46<br />Lublin/UK<br />http://www.katalogmonet.pl<br />Pozdrawiam Paweł
Tomanek
Gaduła
****
Poland Poland


Wiadomości: 3 537


Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.


Zobacz profil
« Odpowiedz #9 : 21 Czerwiec 2017, 23:41:42 »

Cytuj
zawsze może Pan zapisać kolekcję komuś, kto ma podobne zainteresowania. Nic się nie rozproszy, trud nie pójdzie marne, a przynajmniej jedna osoba będzie przeszczęśliwa.

Można również uszczęśliwić dużo większą liczbę osób jednocześnie i kolekcję przekazać do zbiorów wybranego muzeum.
Piękny i gest i spora szansa, że  zbiór nie ulegnie rozproszeniu.
Zapisane
barnaba
Stały bywalec
***
Poland Poland

Zainteresowania:
Mennictwo Probusa

Wiadomości: 136


Zobacz profil
« Odpowiedz #10 : 22 Czerwiec 2017, 00:12:16 »

Ryzyka, o których wspominał Pan kotek555 są realne i smutno patrzeć, gdy urzeczywistniają się.

Jednak zamiast narzekać, że "life is brutal" i że "nasz trud pójdzie na marne" po naszej śmierci należy na bieżąco opisywać, fotografować i katalogować swoje zbiory, w tym udostępniać je w internecie w formie zdigitalizowanej. Wtedy na pewno trwały ślad po naszej kolekcji zostanie, nawet jeżeli ulegnie fizycznemu rozproszeniu. Poza tym należy zawczasu przemyśleć, czy i ewentualnie komu przekazać kolekcję (zainteresowanemu kolekcjonerowi jak wspomniał Pan Lech, członkowi rodziny, który wykazuje autentyczną pasję rozwijania kolekcji, muzeum które byłoby zainteresowane zbiorem i miałoby możliwość i środki do odpowiedniej ekspozycji kolekcji, a przynajmniej jakiejś jej części, jak słusznie zwrócił uwagę Tomek itd.). Jeżeli zaś naprawdę nie ma się komu przekazać kolekcji to najlepiej sprzedać ją za życia, nie pozostawiając tego zadania mniej lub bardziej przypadkowym spadkobiercom. Wówczas ma się (mniejszą lub większą, ale zawsze jakąś) kontrolę nad sposobem sprzedaży i można uniknąć wielu przykrych sytuacji i ryzyk opisywanych przez Pana kotek555.

***
A propos przyjemności i trudu...Prawdziwe i poważne kolekcjonerstwo to pasja. Pasja to zaś jednocześnie (a często na przemian) radość, przyjemność, euforia wręcz, ale także ból, gorycz, zniechęcenie, zwątpienie. Pasja to konsekwencja, trud i upór w realizacji wytyczonych celów. To pasmo wyrzeczeń. To nie tylko (nieograniczona i niegasnąca) chęć gromadzenia zbieranych przedmiotów, ale i zgłębiania wiedzy dotyczącej tych przedmiotów, ich kontekstu historycznego, ekonomicznego, socjologicznego, artystycznego itd. To jest wreszcie choroba i uzależnienie, na którą nie ma lekarstwa. Prawdziwy kolekcjoner to pasjonata, a prawdziwie wielkiej kolekcji nie da się zbudować, nie będąc zarażony pasją, niezależnie od ilości posiadanych środków finansowych (chociaż one też są rzecz jasna niezbędne i - nie oszukujmy się - bez wielkich środków nie da się zbudować prawdziwie wielkiej kolekcji).

***

Sprowadzanie prawdziwej pasji i wielkiego dzieła Pana Lecha do "zbierania tylko obrazków monet do "NOT IN RIC"  jest wysoce niestosowne i jest świadectwem głębokiej ignorancji.  

Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 736



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #11 : 22 Czerwiec 2017, 00:13:20 »

i kolekcję przekazać do zbiorów wybranego muzeum.

Jeśli nie jest to super hiper rewelacyjna kolekcja, to trochę tak, jakby zakopać to na cmentarzu. Też się nie rozproszy.

Czy Pan nigdy nie widział grubych pokładów kurzu w muzealnych magazynach?

Ja tam Bogu Jedynemu dziękuję (z rzymskimi uzurpatorami na dokładkę), że te monetki, które Pan ma, są w Pańskich rękach, bo dzięki temu o nich wiem, mam ich porządne zdjęcia etc. Gdyby ta kolekcja spoczywała w jakimś muzeum, byłbym praktycznie bez szans. Kurzyłoby się to gdzieś w kącie. Jeszcze dobrze, gdyby cichcem rozkradli i sprzedali na Allegro.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Divusric
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Zainteresowania:
Rzym

Wiadomości: 1 526


Legitymacja 077


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #12 : 22 Czerwiec 2017, 16:04:27 »

Dla mnie najciekawsze jest to, że każda moneta ma coś do opowiedzenia.Dlatego prowadzę bloga gdzie można znaleźć większość mojej kolekcji.Jakiś ślad po niej pozostanie  ( i moich wypocinach)  Mrugnięcie .
« Ostatnia zmiana: 22 Czerwiec 2017, 16:06:03 wysłane przez Divusric » Zapisane

Admiror, O paries, te non cecidisse, qui tot scriptorium taedia sustineas.
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 187


Zobacz profil
« Odpowiedz #13 : 22 Czerwiec 2017, 16:07:41 »

To nie tylko (nieograniczona i niegasnąca) chęć gromadzenia zbieranych przedmiotów, ale i zgłębiania wiedzy dotyczącej tych przedmiotów, ich kontekstu historycznego, ekonomicznego, socjologicznego, artystycznego itd.
Po czym człowiek zaczyna coraz bardziej gromadzić literaturę, a coraz mniej przejmować się, że nie kupiło się tej czy innej monety. Na tym etapie dawno się już wie, że i tak nie można mieć tego, co się zamarzy (przynajmniej w antyku).
Zapisane
okejos
Członkowie TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Legitymacja: TPZN nr 059

Wiadomości: 2 648



Zobacz profil
« Odpowiedz #14 : 22 Czerwiec 2017, 16:14:55 »

oj nie tylko z antyku, myslę ze ta zasada dotyczy ogólnie kolekcjonerstwa
Zapisane

Tempora mutantur, et nos mutamur cum illis
Strony: [1] 2 3 ... 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM