Witam
skladam veto wobec aklamacji w kwestii przedstawionych wnioskow. I wcale nie dlatego, ze "moj wlasny" cieszyl sie mniejsza popularnoscia - jest chyba dla wszystkich jasne, ze nie powinien byl on w ogole byc potraktowany powaznie! W koncu chodzilo wylacznie o uporzadkowanie nazewnictwa, od miesiecy cieszacego oko swoim brakiem logiki... Tym niemniej nie liczylem sie prawde mowiac z tym, ze natychmiast pojawi sie alternatywna propozycja
w tej samej kwestii. To doprowadzilo nas do sytuacji, ktorej stosunkowo nieskomplikowane reguly Statutu nie sa w stanie w prosty sposob obsluzyc...
Po pierwsze, jak zreszta juz zauwazyl na wstepie sam Kol. Prezes, rownolegla aklamacja w sprawie
dwu roznych wnioskow na ten sam temat, nie jest formalnie poprawna (no bo w jakiej np. sytuacji znalezlibysmy sie, gdyby nagle przez aklamacje przeszly
oba wnioski???). Tym niemniej potraktowanie glosow przeciwnych mojemu (a w zasadzie powinienem raczej mowic:
naszemu, bo pod wnioskiem podpisali sie przeciez jeszcze dwaj Koledzy...) jako koniec aklamacji nie rozwiazuje jeszcze sprawy: zgodnie ze Statutem wlasnie w tym przypadku
musialoby sie odbyc Glosowanie Czlonkowskie w sprawie wniosku - aklamacja jest srodkiem przewidzianym wylacznie
dla przyjecia wniosku, nie zas dla jego odrzucenia, a Statut nie przewiduje tez mozliwosci wycofania raz w sposob formalnie poprawny zlozonego wniosku...
Znalezlismy sie zatem w sytuacji, gdzie (choc pewnie juz nikt tego nie chce) musimy formalnie przeglosowac "wniosek harpsycho". Rownolegle przeglosowanie "wniosku Prankstera" wydaje sie zatem lepsza droga do podjecia decyzji w jego kwestii, anizeli oczekiwanie na wyniki aklamacji. Fakt ten nie byl jednak powodem, dla ktorego i tutaj storpedowalem aklamacje - przy calym szacunku dla Jego szlachetnych zamiarow
jestem przeciwny wnioskowi Kol. Prankstera - i chcialbym, aby Towarzystwo przy podejmowaniu decyzji w tej kwestii wzielo pod uwage moja ponizsza argumentacje.
Uwazam ze zmiana Art. 5 tak jak zostala uchwalona na wniosek Karola w dniu 29.04.2011 c
alkowicie zaspokaja nasze potrzeby - musi byc tylko konsekwentnie wcielana w zycie. Nominacja do Rady Pieciu (Szesciu, Siedmiu itd.) miala chyby w mysl projektu bylego Prezesa Macka stanowic cos w rodzaju nie chcialbym powiedziec "nagrody pocieszenia", tylko raczej dowodu uznania dla gotowosci do przejecia waznych zadan organizacyjnach w obrebie Towarzystwa wobec Kolegow, ktorzy kandydujac do Triumwiratu TPZN nie uzyskali wystarczajacej liczby glosow. Tym niemniej (choc ustalila sie tu juz pewnego rodzaju tradycyjna praktyka) Statut wcale nie ogranicza Triumwiratu w jego wyborze co do grona osob ew. majacych zasilic szeregi Rady, ani tez nie stawia go przed
przymusem powolywania Rady w ogole. Oczywiscie im dluzej w swiadomosci Towarzystwa utwierdzac sie bedzie tradycja, ze w zasadzie
wszyscy ulegli w wyborach kandydaci do Triumwiratu trafiaja automatycznie do Rady, tym trudniej bedzie sie kolejnym Trumwiratom i Prezesom temu automatyzmowi oprzec! Mechanizm takowy nasililby sie moim zdaniem jeszcze bardziej, gdybysmy zastapili w miare niezobowiazujaca nazwe "Rady Pieciu" etc. przez "Rada TPZN".
"Rada TPZN" - to juz brzmi jak organ absolutnie konstytucyjny - i niech ktos sprobuje Rady nie powolac...
Drodzy Koledzy! W latach ubieglych dazylismy do uproszczenia struktury organow wladzy Towarzystwa (przypomnijcie sobie chocby Kolegium Zalozycielskie), co sie nam dosc dobrze udalo. Nie byloby logiczne, gdybysmy teraz zakladali trend przeciwstawny. Jezeli czlonkowie TPZN sa zdania, ze trzyosobowy organ wladzy wykonawczej, jakim jest Triumwirat, nie jest juz cialem liczebnie wystarczajacym i wymagalaby regularnego zasilania, to nalezaloby moim zdaniem raczej przedyskutowac pytanie, czyby nie zastapic Triumwiratu nieco szerszym gremium. Stwarzanie zamiast tego coraz bardziej "ukonstytuowanej" struktury tzw. Rady, nie majacej jednoczesnie ani dostatecznie sprecyzowanych uprawnien, ani konkretnego trybu co do jej powolywania, jest moim zdaniem wyjsciem falszywym.
Pozdrawiam serdecznie!
Marek