No cóż... Nawet przy nadmiarze kasy...
Przy tym locie raczej powiedziałbym nie. W końcu chyba wszyscy zbieramy pod hasłem "ładne, rzadkie i ciekawe", a tu niczego specjalnego nie widać. A liczyć na to, że gdzieś tam na dole, pod stertą popularesów, kryje się ta jedna, wymarzona..., to już lepiej sie ożenić (po raz pierwszy, bądź ponownie...) - rozczarowanie, przynajmniej na początku, będzie mniejsze.

ZM
PS. Osobiście preferuję loty bardziej "kameralne", kilku- lub kilkunastomonetowe, gdzie przynajmniej można próbować gdybać, co to za monetki.