Czegoś tu nie rozumiem.Gdzie to NBP zmusza kogokolwiek to zakupu swoich wyrobów?Każdy może kupić monetę srebrną bądź złotą jaką chce i nie powoduje to konsekwencji przymusowych zakupów reszty monet.Natomiast wszelkie "mennice" próbują naciągnąć naiwnych klientów.Odkręcenie przymusowego abonamentu jest możliwe ale wymaga czasu i determinacji oraz niepotrzebnych kosztów (jak odesłanie niepotrzebnych numizmatów)
Oprócz Polski (NBP) także kraje UE wydają tzw. monety okolicznościowe (Niemcy,Austria Czechy,Luksemburg i inne) i jakoś Pan nie pisze,że Niemcy zasypują rynek bezwartościowym złomem.To jak to jest polskie sreberka są be a niemieckie cacy?
Nie chce albo nie potrafi Kolega zrozumiec problemu zwiazanego z procederem dzialalnosci NBP od szeregu lat. A byc moze po prostu sprawia Koledze przyjemnosc zycie w zludnej swiadomosci, ze kupujac od NPB "monetę srebrną bądź złotą jaką chce" kolekcjonuje prawdziwe numizmaty. A mi z kolei nie chce sie powtarzac po raz kolejny dyskusji, jaka toczyla sie na ten temat juz wielokrotnie (i zawsze w identyczny sposob) od zarania dziejow TPZN, czyli od 5 lat. Prosze zapoznac sie z szeroko cytowanym zdaniem naszego Patrona, T. Kalkowskiego na wzmiankowany temat. Odyslam takze do ogolnie dostepnych archiwow dyskusyjnych - i na aktualnym i na poprzednim Forum TPZN, a takze wczesniej - na forum e-numizmatyka.pl
Najnowszym interesujacym przyczynkiem do dyskusji jest tu aktualny watek na temat definicji zlomu numizmatycznego:
http://forum.tpzn.pl/index.php/topic,4701.0.htmlA skadinad ani ja ani nikt nie twiedzil, ze Polska ma monopol na bicie zlomu i z cala pewnoscia ma Kolega racje odnosnie wielu sposrod wymienionych krajow (i nie tylko). Tak sie tylko sklada, ze zlom bity za granica nie stwarza tykich emocji i namietnosci co wlasny - dlatego rzadko staje sie tematem naszych dyskusji - w odroznieniu od zlomu polskiego...
Nie zamierzam i nigdy tez bynajmniej nie zamierzalem stawac tu w obronie np. zlomu niemieckiego. Tym niemniej (choc nie jest to dzialka ktora bym sie strasznie interesowal) daja sie i tutaj zauwazyc jaskrawe roznice. Od 2006 bite sa np. w Niemczech okolicznosciowe monety 2-Euro, ktore przynajmniej teoretycznie daloby sie porownac z polskimi GNami. Ale w odroznieniu od GNow bita jest
jedna emisja rocznie (mnozac to przez 5 roznych mennic z roznymi "literkami" moznaby powiedziec: 5 emisji) - i moge z praktyki zapewnic, ze jesli nie codziennie to co najmniej co drugi dzien znajduje chocby jedna taka monete w portfelu, wydana w sklepie - i to czesto w stanie menniczym!...
Srebrne monety 10 Euro bite sa juz w zawrotnej ilosci 5-6 emisji rocznie. Odmiane bita stemplem zwyklym wymieniana jest regularnie i absolutnie bezproblemowo po cenie nominalu (zapomnijmy kolejki!) - i przy nakladach rzedu srednio 2 mln. egzemplarzy nie cieszy sie wiekszym przyrostem wartosci, niz monety obiegowe ze starszych rocznikow. Ale i wariant typowo "kolekcjonerski" bity stemplem "prooflike" (nie lustrzanym!) usiluja sklepy numizmatyczne wprawdzie pociskac w cenach od 200 do 300% nominalu (czesto wmawiajac klientom ze to PP!) - ale w praktyce na prywatnych aukcjach znajdziesz je tez statystycznie po 120-150% nominalu... Wreszcie az
raz w roku bita jest w Niemczech zlota moneta 100 Euro, ktora przede wszystkim zasluguje na okreslenie monety bulionowej, bo zawiera 1/2 uncji czystego zlota. Tym niemniej bita jest i tak w pokaznej ilosci egzemplarzy: 60 tys. na mennice - czyli lacznie 300 000 - jak czlowiek nie ma juz na co wydawac pieniedzy, to moze bez problemu taka "monete" nabyc. Przecietna cena rynkowa tego typu monety wynosi aktualnie 691 € - przewyzsza zatem tylko o 4% wartosc zawartego w niej zlota po aktualnym kursie...
W rozwazaniach pominalem jako nieistotna jednorazowa emisje monety 200 € o wadze 1 uncji zlota.
Czy jest to zlom numizmatyczny? Okolicznosciowe 2 € w zadnym wypadku nie - sa to najnormalniejsze monety obiegowe! 100 € jest moneta bulionowa - i jako taka
wymyka sie spod pojecia zlomu w ogole - mozna co najwyzej dyskutowac, w jakim stopniu emitujacy ja bank wyzyskuje klienta naliczajac mu ceny slono powyzej wartosci kruszcu. Tutaj powiedzialbym, ze bank niemiecki zachowuje sie raczej fair... Co do 10-eurowek troche waham sie. Najpredzej to one zasluguja na pojecie zlomu. W pewnym stopniu daje sie jednak i w ich wypadku zauwazyc minimalny bulionowy charakter (aktualna wartosc srebra pierwszych takich monet przekracza nominal - dlatego zostala w 2011 zmniejszona) - z drugiej strony tez i typowo kolekcjonerski (zwlaszcza prooflike). W zasadzie moznaby spodziewac sie ich obecnosci w obiegu - co jednak nie ma miejsca - powaznym mankamentem wydaje sie tu fakt, ze (tak jak i w innych krajach strefy Euro) sa one prawnym srodkiem platniczym wylacznie w kraju emitenta. Z drugiej strony nie mozna stwierdzic tu
ekscesywnej polityki wyzysku kolekcjonera - tak jak w przypadku NBP. Jest to wydaje sie efekt pewnej tradycji z czasow DM, gdzie bito od 1953 okolicznosciowe emisje monet 5 i 10 DM - w lacznej sumie 87 emisji przez 48 lat... Starsze emisje (zwlaszcza pierwsze piec - ze wzgledu na niewielki naklad) osiagaja wysokie ceny - ale na pewno nie sprawialo nigdy problemow zaopatrzenie sie w dane monety w momencie gdy sie pojawialy...
Innymi slowy: zbieramy 10-eurowki albo i nie (ja np. nie zbieram) - ale gdyby NBP zmniejszyl swoje wyczyny jesli chodzi o polityke emisyjna
chocby tylko do poziomu 500% aktualnego skromnego kontygentu niemieckiego, to na pewno przestalby byc celem zacieklej krytyki przeciwnikow zlomu, jakim jest w chwili obecnej!
