TPZN - Forum numizmatyczne

Ogólnie o wszystkim i o niczym => Dyskusja ogólna => Wątek zaczęty przez: Lech Stępniewski 07 Listopad 2018, 17:40:54



Tytuł: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 07 Listopad 2018, 17:40:54
Przy ostatnim zalogowaniu zajrzałem po coś tam do statystyk i znowu wpadła mi w oko ta najsmutniejsza statystyka "Stosunek mężczyzn do kobiet: 29.1:1".

W praktyce - biorąc pod uwagę nie tylko rejestracje, ale aktywność, wysłane posty etc. -  jest z tym jeszcze gorzej. Kobiet w numizmatyce rozumianej jako zbieractwo po prostu nie ma!

Owszem, jest ich trochę (ale też nie za dużo) w numizmatyce uniwersyteckiej (np. była pani Huvelin, jest pani Estiot), ale nie na forach hobbystycznych.

Jak to się ma do współczesnego feminizmu?

Otóż współczesny feminizm jest zasadniczo antyesencjalistyczny. Twierdzi, że "kobiecość" czy "męskość" to w istocie nie jest coś, co przynosimy ze sobą na świat (np. w genach), ale coś, czego się uczymy. Nasze stado (społeczeństwo) pokazuje nam, co to znaczy być kobietą czy mężczyzną, a my lepiej lub gorzej odgrywamy te role (choć czasem nas uwierają). I chociaż istnieją między płciami całkiem wyraźne (pomijając wady genetyczne) biologiczne różnice, to nie przekłada się to na żadne "kobiece" lub "męskie" upodobania, skłonności etc. To, że osoby z siusiakiem mają lubić to czy tamto, a te bez - coś innego, to już tylko konstrukt społeczny (który da się unieważnić, przekonstruować etc.).

W trywialnym uproszczeniu można to sprowadzić do przekonania, że jeśli chłopcom dawać do zabawy lalki, a dziewczynkom - pistolety, i wszystkie dzieci za tę zabawę odpowiednio nagradzać społeczną aprobatą, to chłopcy polubią czułe zabawy "w dom", a dziewczynki zaczną do siebie strzelać jak opętane.

Oczywiście mowa tu o statystycznie istotnej większości, bo to, że NIEKTÓRZY chłopcy wolą gotować czy szyć zamiast strzelać, a NIEKTÓRE dziewczynki wolą skakać po drzewach (jak Pipi) zamiast niańczyć lalki, wiadomo było "od zawsze".

Jak się zdaje, nasze forum numizmatyczne (i nie tylko nasze) jest dość mocnym kontrprzykładem wobec antyesencjalistycznych założeń feminizmu. Napawanie się tym byłoby jednak zbyt łatwe, toteż proponuję odwrotną zabawę intelektualną.

Czy dałoby się może jednak te feministyczne założenia obronić także w tym wypadku? Na przykład wskazując, w jaki sposób "numizmatyk" został społecznie skonstruowany jako rola typowo męska i jak w dalszym ciągu społeczeństwo do podjęcia tej roli skutecznie zachęca akurat chłopców, zniechęca zaś dziewczynki. Co zatem takiego jest w numizmatyce "męskiego" (lub co najmniej "niekobiecego")?

Proszę się nie krępować i proponować nawet najdziksze fantazje. Feministki się nie krępują :-)

P.S. Tak, tak, pamiętam, że podobny temat był tu już wałkowany kilka lat temu, ale wtedy wszystko szybko zeszło na snookera i orientację przestrzenną kobiet (oraz mnóstwo innych zagadnień), a o numizmatyce było tyle, co nic.



Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Yoda 07 Listopad 2018, 18:34:52
Jak fantazje to proszę :)

Ależ pan się myli !, kobiety interesują się numizmatyką w większym procencie niż mężczyzni, tylko na swój 'feministyczno pokrętny sposób' :)

Czy znam pan jakąś kobietę która 'nie kocha pieniedzy"?, ja nie, choć podobno takie występują w przyrodzie.... ;)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb 07 Listopad 2018, 18:36:19
w jaki sposób "numizmatyk" został społecznie skonstruowany jako rola typowo męska

Nie pomogę. Ponieważ nie czuję, dlaczego niby miałbym wznosić się ponad metody stosowane przez drugą stronę i tworzyć spójne syntezy, posłużę się wyświechtanym exemplum.

Początkowo nikt mi nie pokazywał, że można toto zbierać. Wręcz przeciwnie - pokazywano mi, że służy toto do wymiany na inne, bardziej pożądane przeze mnie dobra (inna sprawa, że specjalnie tych dóbr na rynku nie było) i nie należy tego przechowywać, bo to - nieznacznie bo nieznacznie (jeszcze w tych czasach) - traci toto na wartości. Niestety z uporem godnym lepszej sprawy większość sprezentowanych mi okrągłych, aluminiowych przedmiotów lądowała ku utrapieniu osób obdarowujących w (tu chwila zastanowienia, nie pamiętam) w wyciągniętym z kosza opakowaniu po kremie "Pani Walewska" (tak, to chyba było to i zdecydowanie za szybko zrobiło się pełne). Potem było tylko gorzej. Kupiona mi skarbonka miała większą pojemność, co było jej zdecydowaną zaletą i nigdy nie była opróżniana. Być może pewną rolę grała tu moja wrodzona nieśmiałość, która nie pozwalała mi przemóc się i skorzystać z możliwości zamiany zgromadzonych krążków na upragniony samochodzik. Ale widmo braku możliwości zabawy wyciągniętymi ze skarbonki monetami też musiało robić tu swoje.

Tak to było. Wuj, który coś tam zbierał z Międzywojnia nie mógł się kilka lat później ode mnie odgonić, ma córkę w moim wieku. Córkę tę, mimo że skończyła archeo, monety jej jakoś specjalnie do tej pory nie bawią.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: dusiolek 07 Listopad 2018, 18:40:06
Moze czytalismy troche inne artykuly o feminizmie ale ja troche to inaczej feminizm zrozumialem. Nie o to chodzi, ze jak sie da malym dziewczynkom pistolety to beda strzelac, ale o to, ze jesli kobiety beda chcialy strzelac to potrafia.

I to odnosi sie wedlug mnie do wszyskiego (przeczytaj sobi o siostrze Richarda Feynmana, Joan, ktorej rodzice, szczegolnie matka wciskala ze kobieta nie moze byc fizykiem - bo kiedys fizycy do byl calkowicie klub meski + Maria Sklodowska :-) - co widac na tym fajnym zdjeciu z konferencji https://www.amazon.com/Conference-Quantum-Mechanics-Physics-Einstein/dp/B0068Z8U6W (https://www.amazon.com/Conference-Quantum-Mechanics-Physics-Einstein/dp/B0068Z8U6W)

Znajac mojac zone i troche innych kobiet, przy ich dociekliwosci, uporzadkowaniu, spostrzegawczosci, bylyby dobrymi numizmatykami/zbieraczami. Dlaczego nie chca - cholera wie, ale czy potrafia - jestem pewny na 100% ze tak,

Tomek


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 07 Listopad 2018, 18:59:43
Nie o to chodzi, ze jak sie da malym dziewczynkom pistolety to beda strzelac, ale o to, ze jesli kobiety beda chcialy strzelac to potrafia.

Ależ nie! W feminizmie z pewnością nie chodzi o pocieszanie się na zasadzie "gdyby chciała, to by mogła", ale właśnie o to, by chciała, mogła i zrobiła. Temu właśnie służy demaskowanie społecznego źródła tych chceń.

Co z tego, że ktoś potrafi, jeśli z tego potrafienia nic realnie nie wynika?


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Karaczan 07 Listopad 2018, 19:10:15
Myślę, że też sama myśl je "przeraża" - przeglądać monety , trzymać je w dłoniach, zastanawiać się, doszukiwać się podobieństw i odwrotnie poróżnień :), dla nich jest strata czasu :), kobiety o "walucie" myślą bardzo prostolinijnie jeśli już im wpadnie w dłonie :)...zakupy :). Poza tym jeśli nie ma "coś" połysku to schodzi u nich na dalszy plan :)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: dusiolek 07 Listopad 2018, 19:33:07
Nie o to chodzi, ze jak sie da malym dziewczynkom pistolety to beda strzelac, ale o to, ze jesli kobiety beda chcialy strzelac to potrafia.

Ależ nie! W feminizmie z pewnością nie chodzi o pocieszanie się na zasadzie "gdyby chciała, to by mogła", ale właśnie o to, by chciała, mogła i zrobiła. Temu właśnie służy demaskowanie społecznego źródła tych chceń.

Co z tego, że ktoś potrafi, jeśli z tego potrafienia nic realnie nie wynika?

Feminizm nie zmusza kobiet do wyczynow, chodzi o rownouprawnienie - ze jak beda potrzebowaly/chcialy - to nie bedzie im sztucznie zabronione.

Jako przyklad - kiedys lekarzem mogl byc tylko mezczyzna (nie pozwalano nawet kobietom uczyc sie na lekarza) - a teraz ? Jest zepewne wiele mozliwosci oceny lekarza - ja czytalem kiedys badania z kompanii ubezpieczeniowych - i polecali kobiety, gdyz statystycznie  stawialy lepsza diagnoze, i mniej pacjetow wracalo na "dodatkowe wizyty"

Tomek


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Yoda 07 Listopad 2018, 19:53:32
W kwestii równouprawnienia:

Polska jak dobrze pamiętam to pierwszy kraj na świecie w którym kobiety miały prawo do dziedziczenia, w 1918 nadano im prawa wyborcze, 2 lata wcześniej niż w USA, i 26 niż we Francji ( 1944 rok)
Jako ciekawostkę powiem że w swiatlej Szwajcarii kobiety nabyły prawa wyborcze....w 1971 roku, a w kantonie Appenzell Innerrhoden – dopiero w 1990 roku,!
!



Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb 07 Listopad 2018, 19:56:50
chodzi o rownouprawnienie - ze jak beda potrzebowaly/chcialy - to nie bedzie im sztucznie zabronione.
A mógłby Pan podać jakikolwiek przykład prawa/obyczaju, który broniłby kobiecie regularnie udzielać się na forum numizmatycznym? ;-)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 07 Listopad 2018, 20:16:31
Feminizm nie zmusza kobiet

Może nie zmusza, ale zaleca, nakłania, perswaduje...

Od pewnego czasu na przykład usilnie zachęca się kobiety do interesowania się naukami ścisłymi. Dla zachęty daje się rozmaite budujące przykłady, czasem trochę bajkowe, jak na przykład Ady Lovelace albo tych rachujących Murzynek, co to bez nich rzekomo NASA nie podbiłaby kosmosu :)

Być może przesadzam w podejrzliwości, ale mam wrażenie, że właśnie na tej fali medal Fieldsa dostała ta irańska matematyczka (już zresztą nieżyjąca).

Ale może raz jeszcze sprecyzuję, o co chodzi.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie istnieją żadne bariery, by kobieta mogła być numizmatyczką. Nikt im tego sztucznie czy nie sztucznie nie zabrania (i chyba nigdy nie zabraniał). I odwrotnie: nie istnieją żadne społeczne zachęty, by chłopcy zostawali numizmatykami.

Z drugiej strony statystyka jest nieubłagana: numizmatyczek właściwie nie ma.

Tak skrajny rozkład (przy domniemanym braku zewnętrznych przeszkód i zachęt) świadczy, że kobiety nie chcą zbierać monet.

Ale według feminizmu nie ma "chceń" wrodzonych. Zatem kobiety w jakiś sposób są uczone tego, by od numizmatyki stronić. Bo jeśli nie są uczone, jeśli po prostu tak mają "od urodzenia", "w genach", to w takim razie znaczną część feministycznej ideologii można o kant wiadomo czego potłuc.

Albowiem dokładnie na tej samej zasadzie kobiety też mogą tak mieć "od urodzenia", że matematyka czy fizyka nie są dla nich frapujące, więc pieniądze wpakowane w akcję zachęcania kobiet do studiowania nauk ścisłych to pieniądze stracone. Wystarczy program minimum: by nie było żadnych prawnych barier, by tych kilka nietypowych kobiet, które akurat chcą, mogło studiować matematykę czy fizykę. Ale wtedy trzeba by się ostatecznie pogodzić z tym, że na przykład dalej większość nagród Nobla będzie "męska", co dla feministek jest jednak nie do zniesienia. Im chodzi o mniej więcej równy podział tortu "społecznego prestiżu".

Numizmatyką akurat feministki się nie zajmują, bo z tym zajęciem żaden specjalny bonus społeczny się nie wiąże. Przeciwnie, w wielu środowiskach można zostać uznanym za dziwaka i z miejsca dostaje się -10 do prestiżu. Ale tym dziwniejsza staje się ta płciowa dysproporcja w numizmatyce. Bo o ile jeszcze jest śladowy sens w założeniu, że patriarchat jakimiś podstępnymi metodami stara się zarezerwować dla siebie zajęcia prestiżowe czy choćby popłatne, o tyle nie bardzo wiadomo, dlaczego miałby odpędzać kobiety akurat od numizmatyki.

I stąd właśnie moja prośba o próbę rozwikłania tej zagadki.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Yoda 07 Listopad 2018, 20:26:15
Kobiety ze swej natury lubią przedmioty blyszczące, a monety czesto bywaja pokryte różnymi patynami, korozjami..itd, dodatkowo bywają brudne, malo higieniczne, a to już z pewnoscią odstrasza kobiety, feministki też :)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 07 Listopad 2018, 20:48:12
Kobiety ze swej natury

Czy ja naprawdę piszę tak niezrozumiale?

Argument "kobiety tak mają z natury" od razu kończy sprawę. Chodzi o to, by wymyślić, jak dałoby się obronić antyesencjalistyczne założenia feminizmu.

Co innego, gdyby Pan napisał, że kobiety od dzieciństwa przyuczane są do zachowywania czystości, ponieważ patriarchat chce je wszystkie przerobić na tępe kury domowe i sprzątaczki, a wskutek tego wdrożenia do czystości brudna moneta kojarzy się im podświadomie z czymś bardzo niekobiecym i dlatego nie zbierają.

Ale w takim razie czemu nie zbierają też czyściutkich, wypucowanych i zakapslowanych tzw. "monet kolekcjonerskich"? Przecież te "monety" mogłyby służyć za wręcz modelowe przykłady czystości, bo tam każdy pyłek czy ryska obniża wycenę o straszliwe kwoty.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: dusiolek 07 Listopad 2018, 20:56:52
chodzi o rownouprawnienie - ze jak beda potrzebowaly/chcialy - to nie bedzie im sztucznie zabronione.
A mógłby Pan podać jakikolwiek przykład prawa/obyczaju, który broniłby kobiecie regularnie udzielać się na forum numizmatycznym? ;-)
Jestem pewiem ze jakis Katar/Emiraty Arabskie/Yemen cos podobnego maja - jak pamietam niedawno pozwolono kobietom chodzic do kina w jednym z tych krajow:-)
Ale na serio - nawet jesli prawo jest, to praktycznie niewykonywalne (tak jakby zabronic 14-to latkowi wejsc na WWW)

Moze i praw nie ma - ale pamietam z Cafe allegro, ze jak kobieta zabrala glos, to odpowiedzi byly w typie: "na niczym sie nie znasz daj to ci wytlumacze", itd - czyli inaczej sami faceci czesto zniechecaja do kobiety do oczestnczenia na forum

Tomek


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Karaczan 07 Listopad 2018, 21:03:43
Myślę, że odpowiedź znajduje się w psychice kobiet, i głębszej wyobraźni, satysfakcji przede wszystkim. Jako, że z kolekcjonowaniem mają wiele wspólnego, wspomniana wyżej drobiazgowość przekłada się choćby w torebkach , butach itp., nie ma przełożenia na monety. Wszechobecna w ich myślach korzyść nie pozwala im się cieszyć w efekcie długofalowym, tak sądzę :), co również blokuje chęć pozyskiwania wiedzy w tym zakresie.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb 07 Listopad 2018, 21:05:17
jak pamietam niedawno pozwolono kobietom chodzic do kina w jednym z tych krajow:-)
Odkąd to numizmatyka = chodzenie do kina? Coś tu się Panu mocno pomyliło. Wykręca się Pan sianem, zamiast rozmawiać na temat.

pamietam z Cafe allegro, ze jak kobieta zabrala glos, to odpowiedzi byly w typie: "na niczym sie nie znasz daj to ci wytlumacze",
Ja za to niczego takiego nie pamiętam, a siedziałem na cafe allegro od początku. Jeśli były reakcje tego typu to dlatego, że dotyczyły tematów "czy zyskam na sokole 20% w miesiąc", a nie dlatego, że były poruszane przez kobiety. Pamiętam za to jedną wdowę, która dość na poważnie zajmowała głos w niektórych wątkach (i z pewnością nie była w nich ignorowana) - jej motywacją była kontynuacja pasji nieboszczyka męża - w sumie wzruszające to trochę było. Był to chyba jedyny przypadek pani, która zagościła na cafe na dłużej.

Podobnie jest tutaj - jak się już przelotnie zjawi jakaś magistrantka usiłująca rozszyfrować trudne słowo "skojec" to raczej jest nadmiar chętnych do pomocy niż jakakolwiek niechęć "bo to baba pisze". Jeśli ma Pan jakiś przykład takiego wątku z TPZN, niech Pan poda link. Ja ze swojej strony służę przykładami "usłużnymi".


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Yoda 07 Listopad 2018, 21:05:36
Kobiety ze swej natury

Czy ja naprawdę piszę tak niezrozumiale?

Argument "kobiety tak mają z natury" od razu kończy sprawę. Chodzi o to, by wymyślić, jak dałoby się obronić antyesencjalistyczne założenia feminizmu.

Co innego, gdyby Pan napisał, że kobiety od dzieciństwa przyuczane są do zachowywania czystości, ponieważ patriarchat chce je wszystkie przerobić na tępe kury domowe i sprzątaczki, a wskutek tego wdrożenia do czystości brudna moneta kojarzy się im podświadomie z czymś bardzo niekobiecym i dlatego nie zbierają.

Ale w takim razie czemu nie zbierają też czyściutkich, wypucowanych i zakapslowanych tzw. "monet kolekcjonerskich"? Przecież te "monety" mogłyby służyć za wręcz modelowe przykłady czystości, bo tam każdy pyłek czy ryska obniża wycenę o straszliwe kwoty.
Gdy poznałem moją żonę miała w pudełeczku komplet numizmatow 'Znaki Zodiaku" i monety z Janem PawłemII , wszystko czysciutkie, wybite stęplem lustrzanym i zapakowane w kapsle, dodatkowo 'Znaki Zodiaku były , kazdy osobno w jakimś "atłasowym' woreczku....:) ;)
Nie jest kurą domową, dodatkowo nie jest tępa, zajmuje kierownicze stanowisko w jednej z większych spólek w naszym kraju....


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Karaczan 07 Listopad 2018, 21:08:34
DzikiZdeb  , widzisz a jednak jedna zmusiła się, ale tylko przez uczucie do byłego partnera, kto wie może przez  "ostateczną obietnicę"? :)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Karaczan 07 Listopad 2018, 21:11:11
Yoda, z własnej , nieprzymuszonej woli to posiadała? Ideał :)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: dusiolek 07 Listopad 2018, 21:11:19
Feminizm nie zmusza kobiet



Od pewnego czasu na przykład usilnie zachęca się kobiety do interesowania się naukami ścisłymi. Dla zachęty daje się rozmaite budujące przykłady, czasem trochę bajkowe, jak na przykład Ady Lovelace albo tych rachujących Murzynek, co to bez nich rzekomo NASA nie podbiłaby kosmosu :)

Być może przesadzam w podejrzliwości, ale mam wrażenie, że właśnie na tej fali medal Fieldsa dostała ta irańska matematyczka (już zresztą nieżyjąca).

delikatnie pierdoly piszesz (chodzi o te kilka zdan powyzej - poczytaj moze wiecej o tych Amerykankach czy tej Irance - ktora wymyslila naprawde super rzeczy) - to jest wlasnie takie podejscie meskie do sprawy - jak tylko kobieta cos osiagnie to albo dostala to z laski [mezczyzn]  albo z kims spala, albo .... - a tak naprawde to nalezy sie bialym mezczyzna bo sa najmadrzejsi - taki zwykly rasizm.

Jak zapewne wiesz Maria Sklodowska nie dostalaby nobla gdyby jeden z czlonkow komisji sie nie uparl, bo inny pierdola mial po prostu przekonanie ze kobietom sie nie nalezy (Mial dostac jej maz i ten drugi dosciu)
Tomek


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Yoda 07 Listopad 2018, 21:17:53
Yoda, z własnej , nieprzymuszonej woli to posiadała? Ideał :)
Zapytałem na którymś spotkaniu o stylowe pudełeczko, a Ona zaprezentowala je i udzielila informacji co znajduje się wewnątrz.

Tak, ideał, szukałem ponad 40 lat, ale znalazłem :)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Semis24 07 Listopad 2018, 21:26:20

 
Otóż współczesny feminizm jest zasadniczo antyesencjalistyczny. Twierdzi, że "kobiecość" czy "męskość" to w istocie nie jest coś, co przynosimy ze sobą na świat (np. w genach), ale coś, czego się uczymy.

Problem polega na tym, że wspomnianego założenia nie da się obronić. Różnice pomiędzy kobietą a mężczyzną uwarunkowane są biologicznie. Kobiety w swoich zachowaniach są bardziej racjonalne. Zbieranie monet jest natomiast zajęciem czysto irracjonalnym, dlatego kobieta może być świetnym archeologiem, może prowadzić użyteczne badania, porównywać i analizować zbiory, ale nie będzie ją ciągnęło do nieracjonalnego chomikowania przedmiotów, które nie mają właściwości utylitarnych. Oczywiście to statystyka i istnieją odchylenia od normy.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: dusiolek 07 Listopad 2018, 21:29:41
jak pamietam niedawno pozwolono kobietom chodzic do kina w jednym z tych krajow:-)
Odkąd to numizmatyka = chodzenie do kina? Coś tu się Panu mocno pomyliło. Wykręca się Pan sianem, zamiast rozmawiać na temat.

pamietam z Cafe allegro, ze jak kobieta zabrala glos, to odpowiedzi byly w typie: "na niczym sie nie znasz daj to ci wytlumacze",
Ja za to niczego takiego nie pamiętam, a siedziałem na cafe allegro od początku. Jeśli były reakcje tego typu to dlatego, że dotyczyły tematów "czy zyskam na sokole 20% w miesiąc", a nie dlatego, że były poruszane przez kobiety. Pamiętam za to jedną wdowę, która dość na poważnie zajmowała głos w niektórych wątkach (i z pewnością nie była w nich ignorowana) - jej motywacją była kontynuacja pasji nieboszczyka męża - w sumie wzruszające to trochę było. Był to chyba jedyny przypadek pani, która zagościła na cafe na dłużej.

Podobnie jest tutaj - jak się już przelotnie zjawi jakaś magistrantka usiłująca rozszyfrować trudne słowo "skojec" to raczej jest nadmiar chętnych do pomocy niż jakakolwiek niechęć "bo to baba pisze". Jeśli ma Pan jakiś przykład takiego wątku z TPZN, niech Pan poda link. Ja ze swojej strony służę przykładami "usłużnymi".

Ad 1. - zgadza sie -(co do siana)
ad 2. nie pisalem o niecheci - ale wlasnie o tej odgornej "zyczliwosci" - przyjdzie mezczyzna i wszystko wyjasni bo wie lepiej - mnie by to od razu odstraszylo.

Nie to ze kobiety sa swiete - w Stanach coraz wiecej kobiet jest podstwowymi zywicielkami rodziny - czesto zarabiaja wiecej. Wiec mezczyzni CZASAMI (zalezy tez od fimy) !!! zajmuja sie malymi dziecmi (paternity leave) - kiedys czytalem dlaczego nie chodza na plac zabaw (gdzie sa glownie dalej kobiety) - gdzyz od razy wszystko co robia (faceci) jest krytykowane, poprawiane, itd itd

Nie przytocze nic z Cafe - kobiet tak jak tu bylo co kot naplakal, ale jakos to co napisalem mi utkwilo

Tomek


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: pavonis 07 Listopad 2018, 21:38:30
Argument "kobiety tak mają z natury"

Numizmatyka jest w pewnym sensie areną rywalizacji. Natura jedną płeć w większym stopniu do tej rywalizacji predestynuje. Zmiany mentalne nie nadążają za społecznymi, ukształtowanymi w długim cyklu ewolucyjnym. Oczywiście nie twierdzę, że kobiety nie posiadają ducha rywalizacji. Ale powiedzmy, że jest on w innym wydaniu. Oczywiście to jest uproszczenie. W żadnym razie nie chodzi tu o deprecjonowanie jednej płci, ale zwrócenie uwagi na pewne mechanizmy, które zrozumieliśmy i chcemy je poprawić, bo uważamy, że natura nie zawsze jest doskonała. Pewne ośrodki u kobiet są bardziej rozwinięte niż u mężczyzn i odwrotnie. I wcale nie przeszkadza to nam być równymi, tylko innymi. Każda z płci jest lepsza w czym innym. To się pewnie zmieni, bo nauka nam pomoże, bo chcemy tej zmiany. Przynajmniej tak to wygląda.

Inny argument to taki, że kobiety są też bardziej racjonalne od mężczyzn. Jak coś nie przynosi wymiernego efektu, to po co na to tracić czas, pieniądze i środki. Kobiety są pragmatyczne, inaczej gospodarują czasem. Są rozsądne. Mężczyźni też bywają, ale mają chyba więcej fantazji i są bardziej skorzy do ryzyka, do większej nieodpowiedzialności, jeśli tak to mogę ująć. Kobiety zwracają uwagę na rzeczy mniejsze, codzienne, mężczyźni częściej filozofują i są oderwani od rzeczywistości, potrzebują swojego świata. To dlatego jeden z panów na forum został zmuszony do kontemplowania swojego hobby pod schodami w domu. To częstsze niż można sądzić.

Absolutnie nie będę się upierał, że to co napisałem jest choć trochę prawdziwe, ale skoro mamy rozwiązać zagadkę, to dołączam wypowiedź.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Yoda 07 Listopad 2018, 21:44:13
Reasumując, temat tego wątku jest w założeniu irracjonalny, i nie boje się powiedzieć, pozbawiony głębszego sensu.

Dziekuje za możliwość zabrania głosu i wyrażenia opinii.
Opuszczam temat :)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 07 Listopad 2018, 22:04:19
delikatnie pierdoly piszesz (chodzi o te kilka zdan powyzej - poczytaj moze wiecej o tych Amerykankach czy tej Irance - ktora wymyslila naprawde super rzeczy)

Wiem, że nie jest Pan człowiekiem niekulturalnym i z tymi "pierdołami" tak się tylko Panu przypadkiem wyrwało i dlatego uprzejmie proszę, by mnie Pan oświecił, jaki był istotny wkład tych Amerykanek do matematyki i jakie super rzeczy wymyśliła ta Iranka.

Na razie złożył Pan jedynie puste zapewnienie, a fraza "poczytaj może" nigdy nie jest argumentem, chyba że idzie za tym tytuł książki z odesłaniem do konkretnych stronic zawierających potrzebną informację.

Natomiast powoływanie się dziś na sytuację Marii Skłodowskiej to nieporozumienie. Poza tym Skłodowska w żadnym razie nie była niedoceniana. Sam fakt, że dostała dwa Noble najlepiej o tym świadczy. To już Einstein miał znacznie większe kłopoty, by dostać tę nagrodę.

Tak przy okazji, czy mógłby Pan podać nazwisko pierdoły w komitecie noblowskim, który uważał, że Nobla nie można dać komuś tylko dlatego, że ten ktoś jest kobietą.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 07 Listopad 2018, 22:08:20
Problem polega na tym, że wspomnianego założenia nie da się obronić.

Co to znaczy "nie da się"? Dla nas, dumnych mężczyzn, nie istnieje takie stwierdzenie. Kobiety, z natury słabe umysłowo, pewnie by się poddały, ale nie my!  ;)

Proszę mi tu natychmiast bez gadania zabrać się za obronę feminizmu!


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: jmskelnik 07 Listopad 2018, 22:10:59
Panie Lechu,

Numizmatyka może być realizowana hobbystycznie lub zawodowo. Twierdzenie, że kobiet w numizmatyce jest mniej, dotyczy głównie tej pierwszej formy samorealizacji. Żeby zbierać monety trzeba mieć po pierwsze czas, a po drugie pieniądze. Jeśli szuka Pan odpowiedzi na poziomie założeń przedstawionych w Pańskim pierwszym poście, to odpowiedź wydaje się dość prosta. Kobiety, zwyczajowo obarczone większą ilością obowiązków domowych, przypuszczalnie nie mają czasu na samorealizację pochłaniającą tyle czasu. Aspekt finansowy to powód dla którego nie znamy dawniejszych większych kolekcji. Możliwość swobodnego decydowania o sposobie wydawania domowego budżetu zastrzeżona była dla mężczyzn.

Jeśli spojrzeć z punktu widzenia feminizmu na kolekcję Emeryka Hutten-Czapskiego, to można sobie zadać pytanie dlaczego właściwie nie powiedzieć, że była to kolekcja Emeryka i Elżbiety Hutten-Czapskich. http://niemczyk.pl/czytelnia/EL%C5%BBBIETA%20%20MEYENDORF.pdf

Wreszcie jeśli spojrzymy na kobiety w numizmatyce zawodowej, to nie mam wrażenia żeby obecnie było ich więcej lub mniej niż mężczyzn. Miałem ostatnio okazję gościć w Gabinecie Numizmatycznym Muzeum Narodowego i jedyny mężczyzna jakiego tam widziałem był fotografem. Co oznacza w moim przekonaniu mniej więcej tyle, że przy równym dostępie do etatów muzealnych jednak i uniwersyteckich, jednak proporcje układają się 50 na 50.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 07 Listopad 2018, 22:24:35
Każda z płci jest lepsza w czym innym.

Problem polega na tym - i tu feministki mają w znacznej mierze rację - że te zajęcia, w których czołówką są mężczyźni, cieszą się społecznie większym prestiżem.

I co z tym począć?

Inny argument to taki, że kobiety są też bardziej racjonalne od mężczyzn.

Ale zdaje Pan sobie sprawę, że to przeczy utartym społecznym wzorcom. To mężczyzna ma być racjonalny i rozważny, a kobieta może być emocjonalna i kapryśna.

Emocjonalne przywiązanie do jakichś starych blaszek wydaje się zatem raczej kobiece, a tu okazuje się, że cała ta socjalizacja daje wręcz odwrotne skutki.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 07 Listopad 2018, 22:38:44
Kobiety, zwyczajowo obarczone większą ilością obowiązków domowych, przypuszczalnie nie mają czasu na samorealizację pochłaniającą tyle czasu.

Krótko mówiąc, może i chciałyby zbierać, ale są bardziej zaharowane i biedniejsze. Czy dobrze zrozumiałem?

Przy okazji (bo pewnie Pan to przeoczył), byłbym wdzięczny, gdyby zechciał Pan odpowiedzieć na ten mój post
http://forum.tpzn.pl/index.php/topic,12682.msg90857.html#msg90857

Czuję się niekomfortowo, gdy otrzymuję informację, że zgrzeszyłem, ale dalej nie wiem, co konkretnie napisałem nieprawdziwego. A to mi jest niezbędne do ewentualnego wzbudzenia szczerego żalu.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: jmskelnik 07 Listopad 2018, 22:53:55
Panie Lechu,

nie przeoczyłem tego postu, tylko świadomie na niego nie odpowiedziałem. Jestem przekonany, że Pan doskonale wie co mam na myśli, tylko próbuje wciągnąć mnie w polityczną polemikę. Nie jestem gospodarzem tego forum ale uważam, że lepiej będzie jeśli będzie ono wolne od polityki. Trochę tak jak w przypadku uniwersytetów.

Jeśli kiedyś spotkamy się przy okazji jakiegoś numizmatycznego wydarzenia i przyjdzie nam się wspólnie napić kawy, to z przyjemnością porozmawiam z Panem o polityce, ale nie tutaj.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 00:16:26
Jestem przekonany, że Pan doskonale wie co mam na myśli, tylko próbuje wciągnąć mnie w polityczną polemikę.

Niestety, telepatia to nie moja specjalność. Nie czytam w myślach. Poprosiłem Pana jedynie o wskazanie tych "oczywistych faktów", którym uchybiłem. Ale skoro Pan nie chce dać mi szansy poprawy, to trudno.

Tak na marginesie, to nie wiem, dlaczego to forum powinno być koniecznie "wolne od polityki". Z pewnością powinno być wolne od braku dobrych manier, personalnych ataków, gołosłownych oskarżeń etc. etc. - i to niezależnie od tematu. Jeśli zaś komuś jakiś temat nie odpowiada, to przecież nie ma obowiązku się w nim udzielać ani nawet go czytać.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: nosfer3 08 Listopad 2018, 06:45:12
 Witam
Panie Lechu naprawdę będzie lepiej jak to forum będzie "wolne od polityki" w dosłownym tego słowa znaczeniu. Narastające podziały mogłyby niefortunnie zawitać na łamy tego forum a tego przecież nikt nie chce.Nie wyobrażam sobie dyskusji numizmatycznej opartej między innymi o podłoże polityczne w której obok konkretnych polityków i partii wymienia się walory numizmatyczne.Jedno z drugim naturalnie nie przystoi.
Poza tym odnoszę wrażenie że im bardziej Pan próbuje wybrnąć z tego niefortunnego postu  tym bardziej Pan się pogrąża. Wystarczyło zadac proste pytanie dlaczego jest mniej kobiet numizmatyków- koniec kropka. Wywody na temat feministek wywindowały juz tą dyskusje na niebagatelny irracjonalny poziom. Wzajemne docinki z podtekstami i niedomówieniami również nie wnoszą nic konkretnego ,tylko wprowadzają niesmak
Tyle w temacie ;)

Pozdrawiam Maciej


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: J.H. 08 Listopad 2018, 07:48:11
Bardzo skutecznym sposobem zainteresowania kobiety numizmatyką jest podarowanie jej nowego banknotu z Sobieskim. W moim otoczeniu takie gesty spotykają się każdorazowo z pozytywnym przyjęciem. Jednocześnie zauważyłem, że kobiety dopytują o dublety; więc pewnie na wymianę.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Korczaszko 08 Listopad 2018, 08:32:20
Oczywiście w naszym środowisku są kobiety. Jest ich znacznie mniej niż nas (mężczyzn), lecz widać je. Prowadzą prelekcje i wykłady, piszą artykuły lub książki z dziedziny numizmatyki. Tak że są Numizmatyczki, jak również są mężczyźni zbierajacy np. lalki Barbie.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: barnaba 08 Listopad 2018, 10:29:19
Nie znam przekonującej i wyczerpującej odpowiedzi na pytanie, dlaczego jest zdecydowanie mniej kobiet (hobbystycznie) kolekcjonujących monety aniżeli mężczyzn. Bo faktu że jest ich zdecydowanie, zdecydowanie mniej, podważyć się nie da. Słusznie koledzy zauważyli, że o ile jest relatywnie sporo kobiet numizmatyków "teoretyków": naukowców, wykładowczyń, muzealniczek itd. (chociaż nadal wydaje się, że istotnie mniej niż mężczyzn), o tyle kobiet kolekcjonujących na serio monety niezwykle trudno znaleźć. Ja sam osobiście nie znam żadnej, a słyszałem bodajże chyba tylko o jednej, tj. o Hannelore Scheiner (udało mi się nawet zdobyć kilka naprawdę sympatycznych Probusów z jej kolekcji). Poniżej krótka notka o niej od Kunkera:

https://www.kuenker.de/en/information/presseinformationen/aktuelle-mitteilungen/103

Jeżeli ktoś zna więcej takich Pań to niech się przyzna i wskaże np. co zbiera (zbierała), od jak dawna, czy jej kolekcja jest gdzieś opublikowana przynajmniej w części itd.

Bardzo chciałbym poznać odpowiedź na ww. pytanie, ale obawiam się, że to nigdy nie nastąpi, gdyż zapewne takiej jednej, prostej odpowiedzi po prostu nie ma. Nie widzę jednak nic zdrożnego, aby trochę sobie o tym podyskutować, trzymając się jednak z daleka od polityki. Przyłączam się do apelu kolegów w tym zakresie.  


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: eleniasz 08 Listopad 2018, 12:37:35
Osobiście uważam, że problem poruszony przez Pana Lecha jest społecznie istotny, a jego zrozumienie (lub chocby nieudolne próby) warte są dyskusji w naszym gronie. Pasuje mi równiez nieformalna forma jaką zaproponował autor wątku, czyli swoista zabawa intelektualna.
W tej zabawie jak sie zorientowałem, nie obowiązują sztywne reguły, stąd co do zasady - argumenty nie zawsze muszą być idelanie rozsądne.
A jesli tak, to nie widzę powodów do nerwowych reakcji, kneblowania ust i spinania postaw.  8)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: zyzio22 08 Listopad 2018, 13:49:34
Pozwolę podzielić się z Państwem moimi spostrzeżeniami. Moje pociechy - 5 letni syn i prawie 4 letnia córa od jakiegoś roku wykazują zainteresowanie pasją taty. Zażyczyli sobie palety i  pieczołowicie (każdy osobno) pielęgnują w miarę regularnie swoje "skarby". Początkowa faza, gdzie co świecące to najlepsze już minęła. Teraz ważne jest to co na monecie się znajduje i jaka historia się za tym kryje. Podczas snucia tych opowieści oczy błyszczą obojgu. Może to kwestia wieku dziecięcego? Przekonam się za jakiś czas jak dorosną.

Po ostatniej wizycie u teściowej, kiedy syn dostał w prezencie okolicznościowe 5 zł, córa sama "zawalczyła" wyjaśniając, że ona również kolekcjonuje monety i też chce (ku zdziwieniu babci i radości taty).
Reasumując. To uwarunkowania społeczne, "szufladkowanie"(to dla chłopców, a to dla dziewczynek) sprawia, że od najmłodszych lat dzieci przejmą lub nie "bakcyla kolekcjonowania". Nie zmienia to faktu, że  pasja może się narodzić i w późniejszym wieku. Przychylam się tutaj do wcześniejszych wypowiedzi, że początkujący kolekcjoner/ka pod wpływem "złośliwej pomocy" bardzo szybko się zniechęci.

W tym miejscu apeluję dzielmy się naszą pasją bo nie wiemy jakie możliwości dzięki temu dajemy/odbieramy również naszym bliskim.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 13:53:30
Narastające podziały mogłyby

Najpierw kilka zdań tytułem wyjaśnienia.

Jestem zwolennikiem demokracji, a demokracja (jak już ustalili Ateńczycy) polega właśnie na dyskusji. I to nie na jakiejś rytualnej, odgórnej wymianie frazesów, ale właśnie na dyskusji oddolnej, powszechnej - na agorze, czyli na forum  ;)

Dla starożytnych osobnik twierdzący, że agora powinna być "wolna od polityki" byłby z miejsca osobą podejrzaną, kandydatem na tyrana, bo to właśnie tyrani najbardziej obawiają się dyskusji, wolnej wymiany opinii.

Również podziały to dla zwolennika demokracji coś normalnego. To właśnie w tyranii wszyscy mają udawać jednomyślność albo przynajmniej siedzieć cicho.

Jeśli zatem ktoś dyskusję o polityce uważa za coś niebezpiecznego albo co najmniej podejrzanego to (niezależnie od tego jakich by przy tym nie wygłaszał frazesów o praworządności, konstytucji etc.) jest tak naprawdę przeciwnikiem demokracji i skrycie pragnie zamordyzmu (oczywiście zamordyzmu "naszych", tych lepszych).

Podziały można bowiem łagodzić lub neutralizować tylko na dwa sposoby: albo dyskusją, albo siłą. Albo drugą stronę do czegoś przekonać, albo zniszczyć. Owszem, dyskusja może okazać się bezowocna, jałowa etc. etc., ale wstępna z niej rezygnacja (nie dyskutujmy, bo będzie źle), to rezygnacja z demokracji.

A tego proszę ode mnie nie wymagać.

Wracając zaś do Pańskich uwag pod moim adresem, to byłbym wdzięczny, gdyby wskazał mi Pan jasno, co takiego "niefortunnego" było w moim pierwszym poście i gdzie ja niby próbuję z niego "wybrnąć"? Otóż niniejszym potwierdzam go w całej rozciągłości.

Jak bez problemu zauważył Kolega Eleniasz (w końcu napisałem to otwartym tekstem), była to propozycja zabawy, której nie należy traktować ani śmiertelnie serio, ani przykładać do niej miar z uniwersyteckiego seminarium.

Wywody na temat feministek wywindowały juz tą dyskusje na niebagatelny irracjonalny poziom. Wzajemne docinki z podtekstami i niedomówieniami również nie wnoszą nic konkretnego ,tylko wprowadzają niesmak

Również proszę o jasne wskazanie, jakie to konkretnie "wywody na temat feministek" to Pana zdaniem niebagatelnie irracjonalny poziom oraz o jakie docinki z jakimi podtekstami Panu chodzi.

Zdaje Pan sobie chyba sprawę, że napisał Pan wyłącznie garść gładkich ogólników, z których jak dotąd wynika jedynie, że pragnął mi Pan powiedzieć coś przykrego.

Być może palnąłem gdzieś jakieś głupstwo, które nawet z poprawką na "zabawę intelektualną" jest już nazbyt głupie. Ale proszę mi w takim razie dać szansę to głupstwo dostrzec, zrozumieć i poprawić. Aby to zrobić, nie musi Pan przecież nic pisać o polityce  ;)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: nosfer3 08 Listopad 2018, 14:10:22
Pozwolę podzielić się z Państwem moimi spostrzeżeniami. Moje pociechy - 5 letni syn i prawie 4 letnia córa od jakiegoś roku wykazują zainteresowanie pasją taty. Zażyczyli sobie palety i  pieczołowicie (każdy osobno) pielęgnują w miarę regularnie swoje "skarby". Początkowa faza, gdzie co świecące to najlepsze już minęła. Teraz ważne jest to co na monecie się znajduje i jaka historia się za tym kryje. Podczas snucia tych opowieści oczy błyszczą obojgu. Może to kwestia wieku dziecięcego? Przekonam się za jakiś czas jak dorosną.

Po ostatniej wizycie u teściowej, kiedy syn dostał w prezencie okolicznościowe 5 zł, córa sama "zawalczyła" wyjaśniając, że ona również kolekcjonuje monety i też chce (ku zdziwieniu babci i radości taty).
Reasumując. To uwarunkowania społeczne, "szufladkowanie"(to dla chłopców, a to dla dziewczynek) sprawia, że od najmłodszych lat dzieci przejmą lub nie "bakcyla kolekcjonowania". Nie zmienia to faktu, że  pasja może się narodzić i w późniejszym wieku. Przychylam się tutaj do wcześniejszych wypowiedzi, że początkujący kolekcjoner/ka pod wpływem "złośliwej pomocy" bardzo szybko się zniechęci.

W tym miejscu apeluję dzielmy się naszą pasją bo nie wiemy jakie możliwości dzięki temu dajemy/odbieramy również naszym bliskim.

Ciekawa sprawa z tym zainteresowaniem naszych pociech. Sam jestem na podobnym etapie i przyznam szczerze różnie z tym bywa.Wiadomo ,każdy numizmatyk chciałby mieć kogoś bliskiego który podzieli pasje ojca/matki (?). Żone udało sie przekonać do pasji,czesto komentuje zakupy i prowadzi rozważania.Jednak jakiegoś głębszego zainteresowania i chęci wejscia w temat u niej nie widze.Jednakże daleko jej do opini mojego szwagra dla którego  to tylko "zwykłe metalowe krążki". Co do pociech to znacznie łatwiej zainteresować numizmatyką  chłopca niż dziewczynkę. Oboje maja niby taki sam punkt wyjścia a jednak nie przekłada się to w wieksze zainteresowanie.
Co do pasji kobiet odnośnie kolekcjonowania monet.Zgodzę sie tu z przedmówcami że o ile singielki wnoszą jakiś potencjał to wg mnie moment wyjścia za mąż niweczy całe te lata.Oczywiście można powiedzieć że trzeba trafić na drugą połówkę która zaakceptuje nasze fantazje:) ale głęboko zakorzenione przyzwyczajenia i staromodne zasady gdzie to facet decyduje i zarządza finansami a kobieta opiekuje się domem zwykle mogłoby sprowadzic do zaprzestania kolekcjonowania przez kobiety


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: cancan62 08 Listopad 2018, 14:10:41
Kilka chaotycznych uwag dotyczących bardziej feminizmu i pierwego wpisu, niż dalszej dyskusji.. To chyba nie tak, że rodzimy się i rozwijamy jako bezkształtna masa, a o płci naszej decyduje nacisk społeczeństwa, bo wtedy przy zmianie tej płci nie byłoby "kuracji" hormonalnej. Czyli postuluję, że testosteron i estrogen grają jakąś rolę.
Tak zwane feministki znam niestety jako dość nieprzyjemne osobniczki zarzucające mi, że przez wieki były przeze mnie i innych szowinistów uciskane i poniżane. Owszem, historia nas uczy, że rola kobiety w społeczeństwie ograniczała się do rodzenia dzieci i opieki nad ogniskiem domowym. Pytanie tylko czyja to wina. Czy facetów, którym ta rola kobiet pasowała, czy też samych kobiet, które potulnie godziły się na nią? Jestem ostatnią osobą, która forsowałaby teorię winnej ofiary. Obawiam się jednak, że większość "ofiar" nie czuła się tak źle w swojej roli, by zrywać okowy. Czy w dawnych wiekach kobiety były dyskryminowane poprzez uniemożliwianie im dostępu do nauki i odmawianie prawa do udziału w elekcjach, absolutnie. I to było niesprawiedliwe. Dziś nie można nic na to poradzić. Ale dziś ta rzeczywistość wygląda inaczej. Owszem, są głosy, że pensje kobiet są wciąż niższe od pensji mężczyzn. Nie wiem czym to się może mieć, ani jak to naprawić, skoro pensje pracowników są utajnione.
Jestem szefem średniej wielkości działu, z 11 moich pracowników, 5 to kobiety. Dwie osobiście zatrudniłem, pozostałe przyszły do mnie z reorganizacji i jedna była w tym dziale przede mną. Regularnie param się z urlopami macierzyńskimi, dniami na opiekę nad dzieckiem itd. Czy to coś zmienia w moim postrzeganiu kobiet jako pracowników? Nie, gdyż uznaję ich potrzeby, jako innego typu pracowników. Ciekawe jest to, że ostatnio powróciła z macierzyńskiego pani o poglądach feministycznych i zarzuciła mi od razu, że przydzielono jej biuro bez okna, gdyż jest "dziewczyną". Nie dostała pełnej premii, gdyż jest "dziewczyną". Musiałem jej wyjaśnić, że dziewczyną może sobie być w wolnym czasie, a tu jest głównie pracownikiem. I tak jestem pewnie w jej opinii szowinistyczną świnią.
Tak zwane społeczeństwo składa się z jednostek, KAŻDY jest inny, i to jest prawo natury. Chodzi jednak o to, by wykorzystać te różnice dla wspólnego dobra. Tak jak kobieta nie powinna być traktowana gorzej gdyż jest kobietą, tak samo nie powinna mieć z tego powodu przywilejów. To samo mężczyzna, każda orientacja i poglądy.

To, czy ktoś siė interesuje, czy wręcz pasjonuje numizmatyką, to bardzo indywidualna cecha. Myślę, że błędem jest przywiązywanie tej cechy do określonej płci. Owszem, są statystyki, ale osobiście nie przykładam do nich wagi. Sam miałem dość ciekawy okres na numizmatycznej drodze, gdzie uznałem, że kolekcjowanie monet nie może opierać się na serii zakupów, bo to nie kolekcjonowanie, ale nabywanie. Owszem, są studia nad numizmatami, które nobilitują, ale te można przeprowadzić bez potrzeby posiadania tego numizmatu. Kolekcjonowałem wtedy monety obiegowe w dość egzotycznym państwie. Moja kolekcja z tamtego okresu jest zdecydowanie wyjątkowa i pełna.

W podsumowaniu: to czy ktoś jest pasjonatem jakiegoś tematu, jak numizmatyka nie zależy według mnie od płci.
Z drugiej jednak strony, jeśli uznamy, że numizmatyka = zdobywaniu monet na aukcjach, to mogę się przychylić do tej tezy, że mężczyźni posiadający wysoki pozion testosteronu mają większą potrzebę wygrywania aukcji, gdyż konieczność wygrywania aukcji, to jak szybka jazda samochodem, czy motocyklem; może być wynikiem wysokiego poziomu testosteronu.
Wskazywałyby na to ceny osiągnięte na kilku ostatnich aukcjach.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 14:14:00
Reasumując. To uwarunkowania społeczne, "szufladkowanie"(to dla chłopców, a to dla dziewczynek) sprawia, że od najmłodszych lat dzieci przejmą lub nie "bakcyla kolekcjonowania".

Mówi Pan jak pryncypialna feministka. To dobrze. Do tego zachęcałem ;)

Ale jeszcze lepiej byłoby, gdyby jednak wskazał Pan te uwarunkowania nie poprzestając na ogólniku. Na przykład zademonstrował (jak prosiłem w pierwszym poście), w jaki sposób chłopcy są społecznie zachęcani do bycia numizmatykami, dziewczynki zaś zniechęcane.

Pisze Pan o "złośliwej pomocy". Padła tu wcześniej uwaga, że również życzliwa pomoc może być przeszkodą: "przyjdzie mezczyzna i wszystko wyjasni bo wie lepiej".

Jaka zatem pomoc byłaby właściwa?

Podejrzewam, że żadna. Zawsze można bowiem założyć, że dowolna forma pomocy dla jednej kobiety będzie zbyt natrętna, dla innej zaś zbyt oschła. Jedna kobieta w życzliwości doszuka się pobłażliwej wyższości wobec "głupiutkiej kobietki", inna z kolei właśnie w oszczędnej rzeczowości doszuka się chęci szybkiego pozbycia się "natrętnej baby".

Poza tym moglibyśmy rozważać, co w konkretnym wypadku było złą formą pomocy, gdybyśmy dysponowali w miarę szerokim materiałem porównawczym. Problem jednak nie w tym, że kobiety próbują, ale wskutek męskich reakcji zniechęcają się i odchodzą, ale w tym, że nawet NIE próbują.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Yoda 08 Listopad 2018, 14:33:05
Reasumując. To uwarunkowania społeczne, "szufladkowanie"(to dla chłopców, a to dla dziewczynek) sprawia, że od najmłodszych lat dzieci przejmą lub nie "bakcyla kolekcjonowania".

Mówi Pan jak pryncypialna feministka. To dobrze. Do tego zachęcałem ;)

Ale jeszcze lepiej byłoby, gdyby jednak wskazał Pan te uwarunkowania nie poprzestając na ogólniku. Na przykład zademonstrował (jak prosiłem w pierwszym poście), w jaki sposób chłopcy są społecznie zachęcani do bycia numizmatykami, dziewczynki zaś zniechęcane.

Pisze Pan o "złośliwej pomocy". Padła tu wcześniej uwaga, że również życzliwa pomoc może być przeszkodą: "przyjdzie mezczyzna i wszystko wyjasni bo wie lepiej".

Jaka zatem pomoc byłaby właściwa?

Podejrzewam, że żadna. Zawsze można bowiem założyć, że dowolna forma pomocy dla jednej kobiety będzie zbyt natrętna, dla innej zaś zbyt oschła. Jedna kobieta w życzliwości doszuka się pobłażliwej wyższości wobec "głupiutkiej kobietki", inna z kolei właśnie w oszczędnej rzeczowości doszuka się chęci szybkiego pozbycia się "natrętnej baby".

Poza tym moglibyśmy rozważać, co w konkretnym wypadku było złą formą pomocy, gdybyśmy dysponowali w miarę szerokim materiałem porównawczym. Problem jednak nie w tym, że kobiety próbują, ale wskutek męskich reakcji zniechęcają się i odchodzą, ale w tym, że nawet NIE próbują.
Miałem już nie zabierać głosu w temacie ale....
No właśnie, zamiast tracić czas na i tak nic nie wnoszacą dyskusje ( o tym że zagadnienie poruszone w temacie pozbawione jest większego sensu juz pisałem), proponuję autorowi co następuje:

Proszę przygotować pytanie główne, kilka pomocniczych, a ja 'gratis" zrobię panu badanie społeczne na duzej grupie respondentów ( kobiet), z podziałem na wiek, miejsce zamieszkania, stan majątkowy, wykształcenie dotyczace palącego pana temaru....

Mam nadzieję ze to panu pomoże rozwiazać to "ważną kwestie" jaką są 'kobiety w numizmatyce".

P.S 'Zaoszczędzony czas" proponuje poświęcić na np temat dotyczący pojawiającym się falsyfikatom monet na aukcjach internetowych, bedzie to z pożytkiem dla samej numizmatyki, kolekcjonerów z mniejszym ( nie tylko) doświadczeniem.

Pozdrawiam serdecznie.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 14:36:56
głęboko zakorzenione przyzwyczajenia i staromodne zasady gdzie to facet decyduje i zarządza finansami a kobieta opiekuje się domem zwykle mogłoby sprowadzic do zaprzestania kolekcjonowania przez kobiety

Padł tu już podobny argument: że kobiety mają mniej wolnego czasu i mniej swoich pieniędzy - i dlatego nie kolekcjonują monet.

Dlatego trochę utrudnię zagadnienie.

Gdyby powyższe rozumowanie było prawdziwe, kobiety praktycznie nie kolekcjonowałyby niczego. A to przecież nieprawda!

Na przykład wśród zbieraczy starej porcelany: różnego rodzaju figurek, filiżanek etc. kobiety chyba już nie są taką rzadkością.

Niektóre też zbierają słoniki albo żabki albo inne tego typu drobiażdżki (porcelanowe, kamienne, z brązu - materiał nie gra roli).

Nadto jeżeli kobieta ma 30-40 par butów i poświęca na ich zdobywanie sporo czasu oraz pieniędzy, zna się na markach, potrafi odróżnić podróbę od oryginału lepiej niż my tu odróżniamy falsy etc., to też jest to już pewien rodzaj zbieractwa. Co z tego, że nie otoczony nimbem "naukowości".

Z lat szkolnych pamiętam, że dziewczynki dość chętnie (i częściej niż chłopcy) zbierały pocztówki. Nie wiem, jak to jest teraz.

A do monet jakoś nie bardzo je ciągnie.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 14:41:32
No właśnie, zamiast tracić czas na i tak nic nie wnoszacą dyskusje ( o tym że zagadnienie poruszone w temacie pozbawione jest większego sensu juz pisałem), proponuję autorowi co następuje:

Proszę przygotować pytanie główne, kilka pomocniczych, a ja 'gratis" zrobię panu badanie społeczne na duzej grupie respondentów ( kobiet), z podziałem na wiek, miejsce zamieszkania, stan majątkowy, wykształcenie dotyczace palącego pana temaru....

Mam nadzieję ze to panu pomoże rozwiazać to "ważną kwestie" jaką są 'kobiety w numizmatyce".

I po co ta seria złośliwości? Jak widać, można być tu dla kogoś bezinteresownie bardzo nieprzyjemnym nawet nie muskając spraw polityki  ;)

Nikt tu nie pisał o "ważnej kwestii", ale proponował zabawę. Jeśli zabawa Pana nie bawi, to co Pan robi w tej piaskownicy? Przyszedł Pan tylko po to, by powiedzieć, że się głupio bawimy?


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 14:49:35
Z drugiej jednak strony, jeśli uznamy, że numizmatyka = zdobywaniu monet na aukcjach, to mogę się przychylić do tej tezy, że mężczyźni posiadający wysoki pozion testosteronu mają większą potrzebę wygrywania aukcji, gdyż konieczność wygrywania aukcji, to jak szybka jazda samochodem, czy motocyklem; może być wynikiem wysokiego poziomu testosteronu.

Niewątpliwie z numizmatyką rozumianą jako kolekcjonerstwo wiąże się "polowanie na monety". Czy to na aukcjach, czy na targowiskach, giełdach etc. A polują, wiadomo, mężczyźni. Tu nawet są specjalne wątki, w których myśliwi chwalą się, co upolowali w danym sezonie. "Tę sztukę to ubiłem zza krzaka jednym strzałem". "A do tej to walili wszyscy, ale to mnie się udało" etc. etc.

Ale to znowu argument antyfeministyczny - bardziej z repertuaru psychologii ewolucyjnej. A mieliśmy feminizmu bronić! Wskazywać, jak społeczeństwo przerobiło nas na numizmatyków i zarazem zniechęciło do tego nasze koleżanki, przyjaciółki i żony. Testosteronu na pewno miały mniej (przynajmniej średnio biorąc).


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: cancan62 08 Listopad 2018, 14:55:02
Ale to znowu argument antyfeministyczny - bardziej z repertuaru psychologii ewolucyjnej. A mieliśmy feminizmu bronić! Wskazywać, jak społeczeństwo przerobiło nas na numizmatyków i zarazem zniechęciło do tego nasze koleżanki, przyjaciółki i żony. Testosteronu na pewno miały mniej (przynajmniej średnio biorąc).

Nie mogę bronić tezy, z którą się generalnie nie zgadzam. Dzisiejszy feminizm, w wersji jaką znam jest wypaczeniem chlubnej idei sufrażystek, coś jak socjalizm był wypaczeniem tez Kapitału Marksa.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Yoda 08 Listopad 2018, 15:08:02
No właśnie, zamiast tracić czas na i tak nic nie wnoszacą dyskusje ( o tym że zagadnienie poruszone w temacie pozbawione jest większego sensu juz pisałem), proponuję autorowi co następuje:

Proszę przygotować pytanie główne, kilka pomocniczych, a ja 'gratis" zrobię panu badanie społeczne na duzej grupie respondentów ( kobiet), z podziałem na wiek, miejsce zamieszkania, stan majątkowy, wykształcenie dotyczace palącego pana temaru....

Mam nadzieję ze to panu pomoże rozwiazać to "ważną kwestie" jaką są 'kobiety w numizmatyce".

I po co ta seria złośliwości? Jak widać, można być tu dla kogoś bezinteresownie bardzo nieprzyjemnym nawet nie muskając spraw polityki  ;)

Nikt tu nie pisał o "ważnej kwestii", ale proponował zabawę. Jeśli zabawa Pana nie bawi, to co Pan robi w tej piaskownicy? Przyszedł Pan tylko po to, by powiedzieć, że się głupio bawimy?
Pisałem bez cienia złośliwosci, chcę być pomocny, bo z założenia, wiarygodnosci , słusznosci padajacych tu tez, temat nie da odpowiedzi na zadane pytanie....z prostego powodu, w dyskusji biorą udział zwolennicy numizmatyki, płci męskieji, brakuje natomiast osób zainteresowanych, to znaczy kobiet, których opinie były by miarodajne i dające jakiś obraz.na zjawisko ich braku w tej dziedzinie .
Tak to są tylko przypuszczenia i niczym nie poparte dywagacje.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 15:08:30
Nie mogę bronić tezy, z którą się generalnie nie zgadzam.

Ależ to bardzo pożyteczne ćwiczenie intelektualne! Bronienie tezy, z którą się zgadzamy, często wymaga od nas tylko używania pamięci (bo różne świetne argumenty znamy już na pamięć), a tu trzeba rzeczywiście pokombinować. Tak na świeżo.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb 08 Listopad 2018, 18:32:29
Niewątpliwie z numizmatyką rozumianą jako kolekcjonerstwo wiąże się "polowanie na monety". Czy to na aukcjach, czy na targowiskach, giełdach etc. A polują, wiadomo, mężczyźni. Tu nawet są specjalne wątki, w których myśliwi chwalą się, co upolowali w danym sezonie. "Tę sztukę to ubiłem zza krzaka jednym strzałem". "A do tej to walili wszyscy, ale to mnie się udało" etc. etc.
Weźmy zatem na tapetę kobiety kolekcjonujące. Pani Wanda podkupiła współkolekcjonerkom wyjątkowo pięknego (specjalnie nie piszę rzadkiego, ale tak - rzadkiego) Roshentala (niech to będzie filiżanka). Nie będzie się chwalić wszem i wobec? Będzie. Może jeszcze bardziej niż panowie. Może będzie bardziej celebrować fakt posiadania, a mniej przebieg zdobywania, ale to nie będą jakieś straszne różnice.

Jakie właściwie były te kolekcje pocztówek czy farfurek, które widzieliśmy u naszych koleżanek? Może to jest klucz do zagadki? Czy widzieliśmy kolekcjonerki wertujące grube katalogi zbieranych produktów, czy też kupowały kolejne obiekty na zasadzie "podoba mi się" i nie przejmowały się kompletnością serii ani tym, czy jakie właściwie filiżanki zostały przez tegoż Rosenthala zrobione w roku 1898? A jak już okazało się, że brakuje im wyjątkowo nieudanego talerzyka z kulawym wróblem, to w ogóle nie miały żadnego parcia na to, żeby toto upolować?

Jest coś takiego jak potrzeba standaryzacji i hierarchizacji kolekcji i nie wiem, czy nie jest ona bardziej zgodna z męską niż damską psychiką. Oleś jak dostanie trzy żołnierzyki, to jednego z nich nazwie pułkownkiem, da mu władzę na pozostałymi dwoma i posadzi na wyższej półce, Ola raczej hierarchii lalek prowadzić nie będzie, ot ta niebieska jej sie najbardziej podoba, to będzie sie nią bawić częściej. Może można to jakoś przełożyć na monety? Oleś będzie polował za wyjątkowo brzydkim szelągiem króla Karola z czasów wojny domowej z królową Karoliną, Ola pominie paskudne szelągi i kupi sobie chiński krążek ze znakiem zodiaku królowej?


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 19:20:17
Jakie właściwie były te kolekcje pocztówek czy farfurek, które widzieliśmy u naszych koleżanek? Może to jest klucz do zagadki?

To teraz niech Pan jeszcze na chwilę zostanie feministkiem i wymyśli, jakie to procedury socjalizacyjne doprowadziły do tego, że chłopcom wpojono potrzebę hierarchizacji i standaryzacji, a dziewczynkom nie.

Jeśli zaś idzie o lalki, to wprawdzie w dzieciństwie nie podglądałem regularnie koleżanek (przynajmniej podczas zabaw lalkami), ale wydaje mi się, że tam też są hierarchie - jak wśród żołnierzyków. Bywają królowe, księżniczki, służące etc. W końcu sporo tych zabaw to odgrywanie różnych wariantów bajek.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: zyzio22 08 Listopad 2018, 19:21:21
Myślę, że składowych jest więcej niż jedna.
- Po pierwsze człowiek nie jest "odizolowany", ważne jest otoczenie - "żeński klan". Środowisko samo pogłębia taki plemienny stan rzeczy. Nie mając "drugiego współpasjonata" wśród kobiet ciężej podtrzymać zainteresowanie/ pasje.
- Nawet jeżeli początkowy zapał będzie duży bez "mentorów" będzie ciężko. Otaczając się ludźmi ciekawymi sami stajemy się nimi (tyczy się chyba każdego aspektu życia). Nie mając wzorców kobiecych jako kolekcjonerów umiejących zaszczepić "to coś" kobiety szukają ciekawszych dziedzin,
- Aspekt finansowy również jest istotny. Kobiety częściej postrzegają kolekcjonowanie za coś niszowego, mało istotnego/praktycznego. Wynika to prawdopodobnie z krótkoterminowego postrzegania (inwestycja, zabezpieczenie......). Bardziej liczy się "teraz" i czy mi się podoba.

Wydaje się mi również, że taki stan nie zależy czy kobieta jest feministką, czy też nie. Bardziej jak postrzega świat  - od każdej reguły są przecież wyjątki.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: mimarzec 08 Listopad 2018, 19:26:22
dlugi watek sie zrobil, wszyscy bardzo zaangazowani, troche konserwatyzmu, troche postepu. Pan Lech zawsze wie jak rozkrecic zabawe. Zadac pytanie a potem domagac sie szczegolowych informacji ;) na obrone lub atak.
Mialem kiedys kolege, ktorego interakcje ze srodowiskiem byly podobne. Szczerze tego niecierpialem ale dyskusji nigdy nie brakowalo, a to, zgodze sie z panem Lechem, demokracji i rozwojowi niezbedne. Nie jestem pewien co z ta polityka zrobic ale chyba tez sie zgadzam, ze moze zostac ;) Niebezpieczny temat ale coz. O inne dbamy?

Feministek bronil nie bede, same sobie poradza (nie tu, bo ich na forum numizmatycznym nie ma-proponuje Panie Lechu zadac poczatkowe pytanie-watek na jakims feministycznym forum, dostanie Pan na pewno stymulujace odpowiedzi).

Ja tylko chcialem wrzucic pare przykladow kobiet i wplywu srodowiska na ich nie typowo 'kobiecy' rozwoj czyli rozwoj w srodowisku meskim wspolczesnym im.

Klasyka jest Marie Skoldowska-Curie. Biografii jeszcze nie czytalem. Ale jej parcie w strone nauki i wlasne dosc ostre opinie jeszcze z czasow bycia guwernantka niejako przecza feministka (choc jest ich gwiazda). Sama sie taka zrobila ;) wbrew srodowisku i bez pomocy. Jesli chodzi o jej Nobla, to nikt z komitetu nie uwazal, ze nie wolno dawac go kobietom ale tez nikt z nich nie zaproponowal by przyznac go jej na rowni z mezem. Dopiero odmowa Pierra przyjecia nagrody jesli nie przyzna komitet rowniez Marii spowodowala zmiane decyzji.
Corki Marii, mimo mozna by zalozyc, jej stalego na nie wplywu wyrosly roznie. Irena dostala Nobla za kontynuacje badan rodzicow. Helena (chyba ;))  ubierala sie modnie, malowala usta i ogolnie byla trzpiotka.  Skonczyla jako dyrektor UNICEF w czasie, kiedy tej organizacji przyznano pokojowa nagrode Nobla. Kto to moglby byc gora? Geny czy srodowisko?


Innym skrajnym przykladem sa siostry Polgar. Nie wiemy kim by byly w innym swiecie ale w tym, w ktorym w ramach eksperymentu ojciec cwiczyl je w szachach przerosly prawie wszystkich wspolczesnych im mezczyzn. Czyli chyba feministki maja tu racje.
Rose Parks uczyli rodzice rownosci. Gol dla feministek.
Mary Anning uczyl i zachecal ojciec. Gol dla feministek.
Elizabeth Blackwell napedzila smierc kolezanki. Gol dla feministek.
Rosalind Franklin zniechecana przez ojca zachecana przez matke. 1:1 ;)
Valentina Tereshkova sama sie wybila po pracy w fabryce tekstylii ale zyla w komunistyczny kraju, ktory raz na jakis czas chetnie z czegos byl dumny. Feministki traca punkt?

Mozna pewnie tak dlugo. Indywidualnych przykladow na kazdy argument jest wiele. Populacyjnie zapewne maja racje, niektorzy przedmowcy, ze system jako taki byl dla kobiet rozwojowo hamujacy i stad pewnie rozne nawet dzis obserwowane nierownosci. Ale czy wszystkie? W koncu oczywistym jest, ze sa roznice biologiuczne (genetyczne) miedzy kobietami a mezczyznami. Pytanie powinno byc czy warto systematycznie te roznice niwelowac na plaszczyznie zycia publicznego i mozliwosci rozwoju czy ociera sie to o negacje naturalnego porzadku rzeczy (jak zle by to nie zabrzmialo).

Moja corka jak miala 7-8 lat tlukla chlopakow w szachach. A ja ja zachecalem. Teraz zainteresowala sie lakierem do paznokci i nie chce sie jej sleczec nad 'szach w trzech ruchah' i zaczela przegrywac z rowiesnikami. Wiekszosc chlopakow tez zaczela przegrywac z kilkoma innymi chlopakami, ktorzy albo maja zdeterminowanych rodzicow albo wlasny talent i graja jak z nut. Co z tego wynika? Ze moja corka chce ladnie wygladac? A ci chlopcy, ktorzy tez przestali grac, ze zajeli sie budowanie miesni? Czy moze cos calkiem innego? Nie ma jednej wlasciwej dla wszystkich odpowiedzi. To troche jak dyskusja nad cola zero calories. Jedni ja lubia inni nie. I to nijak nie swiadczy o smaku coli, obiektywnym. Bo takowego nie ma. Genetyczne uwarunkowanie powoduje, ze jedni znosza slodzik inni go nie cierpia. Gdzies calkiem indziej, wychowanie zdecyduje, czy ktos cos lubi czy nie. Raz tak, raz tak.

Z beczki politycznej: mam znajome malzenstwo, gdzie zona jest z Ukrainy, ma meza Dunczyka i mieszkaja w Danii. Gdybym nie wiedzial, powiedzialbym, ze ona pewnie wspiera imigrantow i imigracje. Ale nie. Glosuje za zamknieciem granic dla metow z biednych krajow. Dzieci wysyla na wakacje do dziadkow na Ukraine.
Ale zeby Pan Panie Lechu nie zareagowal za szybko. Jej siostra, rowniez z Ukrainy  ;) i rowniez  z mezem Dunczykiem, glosuje za wpuszczeniem imigrantow i chce sie dzielic tym co uwaza, ze jest dobre dla niej. Pewnie to wplyw mezow...nieprawdaz? ;) ;) ;) ;) No bo matke i ojca maja tego samego. A... dzieci wysyla na obozy do Francji i bron boze na te biedna Ukraine.

wystarczy bo sie zamienie w blog eleniasza (o ile sie nie myle).

Michal

zapomnialem dodac, ze info o kobietach, ktore przytoczylem to nie googiel ale ksiazka moich corek. Calkiem feministyczna z zalozenia.




Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 19:51:53
Myślę, że składowych jest więcej niż jedna.

To jest oczywiste. I oczywiste jest też zdroworozsądkowe spostrzeżenie, że ważne jest otoczenie, wzory, mentorzy etc. etc.

Ale statystycznie rzecz biorąc mniej więcej tyle samo kobiet co mężczyzn ma (lub nie ma) w rodzinie lub w otoczeniu jakiegoś numizmatyka.

Zakładanie, że skoro numizmatyk to na ogół osoba płci męskiej, więc z tego powodu nie będzie wzorem dla kobiety, wydaje mi się chybione.

Wszelkie badania pokazują, że - odwrotnie - także kobiety (nad czym feministki ubolewają) skłonne są wyżej cenić wzór męski niż żeński, autora niż autorkę, profesora niż profesorkę etc. Robiono np. testy, w którym dwóm losowo dobranym grupom kobiet dawano do oceny ten sam tekst, z tym że w jednym wariancie tekst był autorstwa kobiety, a w drugim - mężczyzny. Autorstwo mężczyzny istotnie podnosiło ocenę tekstu.

Zatem fakt, że monety zbierają głównie mężczyźni, powinien raczej dobrze usposabiać kobiety; zwłaszcza te z aspiracjami (a więc na ogół zamożniejsze), pragnące się dowartościować lub choćby wyrwać z tradycyjnej kobiecej roli.

Tymczasem nawet feministki rwą się do polityki, a do numizmatyki - jakoś nie.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb 08 Listopad 2018, 20:50:16
wydaje mi się, że tam też są hierarchie - jak wśród żołnierzyków.
Zapytam się jutro eksperta, tj. kolegi posiadającego trzy córki.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: mimarzec 08 Listopad 2018, 21:04:15


Wszelkie badania pokazują, że - odwrotnie - także kobiety (nad czym feministki ubolewają) skłonne są wyżej cenić wzór męski niż żeński, autora niż autorkę, profesora niż profesorkę etc. Robiono np. testy, w którym dwóm losowo dobranym grupom kobiet dawano do oceny ten sam tekst, z tym że w jednym wariancie tekst był autorstwa kobiety, a w drugim - mężczyzny. Autorstwo mężczyzny istotnie podnosiło ocenę tekstu.


Te kobiety z badan sa juz uwarunkowane przez otoczenie i tak naprawde to badanie (i jemu podobne) pokazuje wplyw spoleczenstwa na kreowanie opinii jednostki. Dorosle kobiety biorace udzial w badaniu byly juz uksztaltowane do postrzegania mezczyzn w lepszym swietle.
Tak przy okazji: tak wlasnie te badania interpretuje sie a nie tak ja Pan to przedstawia.
Inna sprawa jest na ile biologia warunkuje nas do pewnych zachowan e.g postrzegania tekstu. Czytania mapy. Wytrzymalosci. Gwaltownosci. To nie ma nic wspolengo z feminizmem jako takim. Z walka pewnych grup spolecznych o uprawnienie w kwestiach, ktore uwazaja za w danym momencie nie rowne.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: husyta74 08 Listopad 2018, 21:17:03
Witam!
Lektura wątku skłoniła mnie do sięgnięcia po książkę, którą kiedyś kupiła (ciekawe dlaczego?) moja Lepsza Połówka  :). Przekartkowałem na szybko - niestety, nic o numizmatyce nie znalazłem. Może coś kolekcjonowaniu będzie ?

Pozdrawiam
Waldek


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 21:18:59
Pan Lech zawsze wie jak rozkrecic zabawe. Zadac pytanie a potem domagac sie szczegolowych informacji ;) na obrone lub atak. Mialem kiedys kolege, ktorego interakcje ze srodowiskiem byly podobne. Szczerze tego niecierpialem ale dyskusji nigdy nie brakowalo, a to, zgodze sie z panem Lechem, demokracji i rozwojowi niezbedne.

Tak z ciekawości. Dlaczego Pan nie cierpi, gdy ktoś domaga się konkretów? Mnie na przykład nie tyle rażą czyjeś opinie, ile powierzchowne frazesy i zmyślenia. Nie boli mnie to, gdy ktoś uważa, że napisałem głupi post, ale to, że milczy, gdy proszę, by mi konkretnie wskazał, co tam było głupiego (nieprawdziwego) i dlaczego.

A myślę, że akurat od numizmatyków, ludzi przyzwyczajonych do drobiazgowości i uwagi, można wymagać, by także w innych dziedzinach nie zadowalali się ogólnikami.

Klasyka jest Marie Skoldowska-Curie. Biografii jeszcze nie czytalem. Ale jej parcie w strone nauki i wlasne dosc ostre opinie jeszcze z czasow bycia guwernantka niejako przecza feministka (choc jest ich gwiazda). Sama sie taka zrobila ;) wbrew srodowisku i bez pomocy.

Z tym bym się nie zgodził. O ile wiem, tam jednak znaczny wpływ miało środowisko rodzinne, szczególnie ojciec.

Jeśli chodzi o pierwszego Nobla, to problemem nie tyle była płeć, ale fakt, że Pierre był traktowany (i chyba słusznie) jako "kierownik zespołu". W końcu był starszy i jego dorobek był wtedy obiektywnie większy. Gdyby zamiast Marii chodziło o młodszego laboranta, problem byłby taki sam i kto wie, czy Pierre miałby wtedy motywację, by podkreślać, że jest to ich nierozdzielnie wspólna praca. A problem z nagradzaniem kierowników i pomijaniem współpracowników istnieje do dziś.

Warto też pamiętać, że Maria pierwszego Nobla dostała w wieku zaledwie 36 lat, po 5 latach od ogłoszenia wyników badań. Do dziś jest w czołówce najmłodszych. Einstein swojego dostał dopiero po czterdziestce, choć STW ogłosił w wieku 26 lat.

Naprawdę trudno wykazać, że Marię w jakikolwiek sposób sekowano. Jako pierwsza w historii dostała dwa Noble, a przecież - znowu obiektywnie rzecz biorąc - choć zalicza się do elity, to jednak to nie ta sama ekstraklasa co Einstein, Heisenberg, Dirac, Bohr, Planck etc. - czyli ojcowie-założyciele współczesnej fizyki. Wystarczy wziąć byle podręcznik i zobaczyć, kto tam jest cytowany i czyje prace uznawane są za fundamentalne.

Innym skrajnym przykladem sa siostry Polgar. Nie wiemy kim by byly w innym swiecie ale w tym, w ktorym w ramach eksperymentu ojciec cwiczyl je w szachach przerosly prawie wszystkich wspolczesnych im mezczyzn.

Oj, mocno nagina Pan fakty. Wśród mężczyzn liczyła się tylko Judit, choć na mistrzostwo nigdy nie miała szans. No i warto przy tym pamiętać, że grała z mężczyznami, na których nikt takiego niesamowitego eksperymentu nie przeprowadził.

Natomiast liczne anegdoty, które Pan przytacza, świadczą jedynie, że ludzie są różni, mają różne upodobania i poglądy i to nawet wtedy, gdy są rodzeństwem identycznie wychowywanym. Ale czy ktoś tutaj twierdził inaczej?

W tej zabawie - przypominam - należy wyobrazić sobie, że jest się feministką/feministkiem i spróbować udowodnić, że  nieobecność kobiet na formach numizmatycznych to zasadniczo skutek jakichś mechanizmów społecznych etc. Naturalnie, osobnicze właściwości też się liczą: przecież również nie wszyscy mężczyźni zostają numizmatykami. Niemniej jakimś trafem wśród kobiet nie zostają prawie wszystkie.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 21:33:28


Wszelkie badania pokazują, że - odwrotnie - także kobiety (nad czym feministki ubolewają) skłonne są wyżej cenić wzór męski niż żeński, autora niż autorkę, profesora niż profesorkę etc. Robiono np. testy, w którym dwóm losowo dobranym grupom kobiet dawano do oceny ten sam tekst, z tym że w jednym wariancie tekst był autorstwa kobiety, a w drugim - mężczyzny. Autorstwo mężczyzny istotnie podnosiło ocenę tekstu.


Te kobiety z badan sa juz uwarunkowane przez otoczenie i tak naprawde to badanie (i jemu podobne) pokazuje wplyw spoleczenstwa na kreowanie opinii jednostki. Dorosle kobiety biorace udzial w badaniu byly juz uksztaltowane do postrzegania mezczyzn w lepszym swietle.
Tak przy okazji: tak wlasnie te badania interpretuje sie a nie tak ja Pan to przedstawia.

Ależ naturalnie, że są (a przynajmniej mogą być) uwarunkowane, nic innego nie twierdziłem - właśnie dlatego feministki nad tym ubolewają.

Ja tylko wskazałem, że akurat to uwarunkowanie powinno kobiety zachęcać do zajmowania się numizmatyką. Jeśli twierdzimy, że do zajmowania się numizmatyką ważny jest mentor, a kobieta poważniej traktuje mentora rodzaju męskiego, czy nawet przecenia go, to taki mentor powinien silniej oddziaływać na kobiety niż mężczyzn.

Z kolei przynajmniej niektóre zbuntowane feministki mogłyby się zajmować numizmatyką w ramach anektowania kolejnego pola działalności dotąd traktowanego jako "męskie". Zamiast zbierać jakieś "kobiece" figurynki albo pocztówki mogłyby się wziąć za monety. A nie chcą.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: mimarzec 08 Listopad 2018, 22:15:49
Tak z ciekawości. Dlaczego Pan nie cierpi, gdy ktoś domaga się konkretów?
Nie o konkrety chodzi tylko niejako wrazenie ciaglego uciekania w trakcie dyskusji. Z moim kolega to bylo tak, ze nigdy nie mozna bylo skonczyc jednego tematu, uznac czegos, zamknac. Zawsze pozostawal niesmak, ze glownym powodem rozmowy bylo udowodnienie tezy zadajacego pytanie i poturbowanie rozmowcow. Konkrety nie zaleczaly sytuacji. Z Panem milo sie rozmawia i (czesciej)  czyta Pana wypowiedzi ale czasem mam deja vu i bez dodatkowych podtekstow o tym wspomnialem.

Cytat: Lech Stępniewski
Klasyka jest Marie Skoldowska-Curie. Biografii jeszcze nie czytalem. Ale jej parcie w strone nauki i wlasne dosc ostre opinie jeszcze z czasow bycia guwernantka niejako przecza feministka (choc jest ich gwiazda). Sama sie taka zrobila ;) wbrew srodowisku i bez pomocy.

Z tym bym się nie zgodził. O ile wiem, tam jednak znaczny wpływ miało środowisko rodzinne, szczególnie ojciec.
Co to znaczy znaczny? Jak to ilosciowo ocenic? Z jej wlasnej korespondencji to nie wynika.

Cytat: Lech Stępniewski
Jeśli chodzi o pierwszego Nobla, to problemem nie tyle była płeć, ale fakt, że Pierre był traktowany (i chyba słusznie) jako "kierownik zespołu". W końcu był starszy i jego dorobek był wtedy obiektywnie większy. Gdyby zamiast Marii chodziło o młodszego laboranta, problem byłby taki sam i kto wie, czy Pierre miałby wtedy motywację, by podkreślać, że jest to ich nierozdzielnie wspólna praca. A problem z nagradzaniem kierowników i pomijaniem współpracowników istnieje do dziś.
To, ze problem istnieje do dzis nie wyklucza, ze nie dotyczy w wiekszym stopniu kobiet. Dzis i kiedys.

Cytat: Lech Stępniewski
Warto też pamiętać, że Maria pierwszego Nobla dostała w wieku zaledwie 36 lat, po 5 latach od ogłoszenia wyników badań. Do dziś jest w czołówce najmłodszych. Einstein swojego dostał dopiero po czterdziestce, choć STW ogłosił w wieku 26 lat.

Naprawdę trudno wykazać, że Marię w jakikolwiek sposób sekowano. Jako pierwsza w historii dostała dwa Noble, a przecież - znowu obiektywnie rzecz biorąc - choć zalicza się do elity, to jednak to nie ta sama ekstraklasa co Einstein, Heisenberg, Dirac, Bohr, Planck etc. - czyli ojcowie-założyciele współczesnej fizyki. Wystarczy wziąć byle podręcznik i zobaczyć, kto tam jest cytowany i czyje prace uznawane są za fundamentalne.

To ile sie dzis cytuje ma sie nijak do sekowania niegdys. Co najwyzej moze byc argumentem, ze wlasnie sekowano i dzis sie malo cytuje. Najczestszy wypadek notabene. Jesli prace Marie nie sa fundamentalne to nie wiem co dla Pana jest fundamentalne. Dirac? Naprawde? Bo akurat jego nazwisko w pracah w Nature jest najczestsze obecnie a nie Einsteina, ktorego z kolei pare dekad tem byly najczestsze. To niczego nie udowadnia po za moda i trendami.

Cytat: Lech Stępniewski
Innym skrajnym przykladem sa siostry Polgar. Nie wiemy kim by byly w innym swiecie ale w tym, w ktorym w ramach eksperymentu ojciec cwiczyl je w szachach przerosly prawie wszystkich wspolczesnych im mezczyzn.

Oj, mocno nagina Pan fakty. Wśród mężczyzn liczyła się tylko Judit, choć na mistrzostwo nigdy nie miała szans. No i warto przy tym pamiętać, że grała z mężczyznami, na których nikt takiego niesamowitego eksperymentu nie przeprowadził.

Wszystkie siostry tlukly 99.9% chlopakow. To za malo?

Cytat: Lech Stępniewski
Natomiast liczne anegdoty, które Pan przytacza, świadczą jedynie, że ludzie są różni, mają różne upodobania i poglądy i to nawet wtedy, gdy są rodzeństwem identycznie wychowywanym. Ale czy ktoś tutaj twierdził inaczej?

W tej zabawie - przypominam - należy wyobrazić sobie, że jest się feministką/feministkiem i spróbować udowodnić, że  nieobecność kobiet na formach numizmatycznych to zasadniczo skutek jakichś mechanizmów społecznych etc. Naturalnie, osobnicze właściwości też się liczą: przecież również nie wszyscy mężczyźni zostają numizmatykami. Niemniej jakimś trafem wśród kobiet nie zostają prawie wszystkie.

Te mechanizmy juz wymieniono. Wychowanie. Dostep do pieniedzy. Tradycja. Byc moze predyspozycje genetyczne. Dowodu nie ma. Sa tylko poszlaki. Byc moze lepsza argumantacje uzyska pan na jakims forum feministycznym? Napewno zafascynuje kobiety pytanie dlaczego nie zbieraja monet. Chetnie uslyszymy czego sie Pan dowiedzial!

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 08 Listopad 2018, 23:31:36
Nie o konkrety chodzi tylko niejako wrazenie ciaglego uciekania w trakcie dyskusji.

Czy mógłby Pan przykładowo zacytować tak moją "ucieczkę z dyskusji"? Skoro jest to moja ciągła maniera, nie powinien Pan mieć problemów, a ja postaram się zanalizować podany przykład i wyciągnąć wnioski.

Co to znaczy znaczny? Jak to ilosciowo ocenic?

Słowa "znaczny" używamy właśnie wtedy, gdy czegoś nie da się ilościowo wymierzyć. Jeśli ojciec dba o wykształcenie i samodzielność córek ponad ówczesną średnią miarę - i skutki tego widać w ich późniejszych losach - to chyba można ten wpływ ocenić jako "znaczny". Moim zdaniem to i tak ostrożne sformułowanie. Lepiej byłoby powiedzieć "decydujący", bo w tamtych czasach właśnie ojciec jako głowa rodziny decydował o przyszłości córek. Mógł je kazać uczyć grać na fortepianie i haftować, a potem szybko wydać za mąż, bo w domu się nie przelewało.

A Pan ten wpływ uznałby za jaki? 

To, ze problem istnieje do dzis nie wyklucza, ze nie dotyczy w wiekszym stopniu kobiet. Dzis i kiedys.

To teraz ja zadam pytanie, co to znaczy "w większym stopniu" i jak to wymierzyć  :)

To ile sie dzis cytuje ma sie nijak do sekowania niegdys. Co najwyzej moze byc argumentem, ze wlasnie sekowano i dzis sie malo cytuje. Najczestszy wypadek notabene. Jesli prace Marie nie sa fundamentalne to nie wiem co dla Pana jest fundamentalne. Dirac? Naprawde? Bo akurat jego nazwisko w pracah w Nature jest najczestsze obecnie a nie Einsteina, ktorego z kolei pare dekad tem byly najczestsze. To niczego nie udowadnia po za moda i trendami.

Czy naprawdę wszystko to dla Pana jedynie moda i trendy? Naprawdę Pan uważa, że z perspektywy 100 lat nie można lepiej ocenić, czyje prace bardziej zaważyły na rozwoju fizyki?

Poza tym dziś akurat moda jest na docenianie (i przecenianie) wszelkiego wkładu kobiet do nauki, więc hipoteza, że również dziś MC-S jest sekowana i dlatego mniej ją cytują niż Diraca, wydaje mi się już nazbyt ekscentryczna.

Przy okazji: proszę wymienić pracę Marii, którą uważa Pan za najbardziej fundamentalną. Ja teraz te prace przejrzałem (możne zbyt pobieżnie) i mam z tym problem. Owszem badała zjawisko promieniotwórczości, ale go nie odkryła. Owszem, odkryła dwa nowe pierwiastki, ale to z kolei trudno uważać za coś fundamentalnego: raczej kolejny kamyczek do układanki.

Nb. tak przeglądając te prace dopiero teraz uświadomiłem sobie, że Maria jest chyba jedyną osobą (a na pewno jedną z niewielu), która dostała naukowego Nobla w tym samym roku, w którym zrobiła doktorat.


Wszystkie siostry tlukly 99.9% chlopakow. To za malo?

Jakich "chłopaków"? O kim Pan mówi? O amatorach z podwórka? A cóż to za sztuka? Czołowe sprinterki również przeganiają 99,9% mężczyzn, ale nikt z tego nie robi szumu, bo dystans między zawodowym sportowcem a człowiekiem "z ulicy" to dziś coś oczywistego.

Te mechanizmy juz wymieniono. Wychowanie. Dostep do pieniedzy. Tradycja. Byc moze predyspozycje genetyczne. Dowodu nie ma. Sa tylko poszlaki.

I znowu te ogólniki.

"Wychowanie" to nie jest mechanizm tylko wytrych. Bardzo chętnie posłucham, co konkretnie w wychowaniu sprawia, że kobiety zniechęcają się do numizmatyki.

"Dostep do pieniedzy". Czemu to nie jest przeszkodą w zbieraniu porcelany i butów, tylko akurat w zbieraniu monet?

"Tradycja". Ale także wśród feministek ostentacyjnie wręcz kontestujących tradycję nie pojawiają się numizmatyczki.

"Byc moze predyspozycje genetyczne". Feministka nie może się powoływać na genetykę, bo to samobój. Mieliśmy bawić się w obronę feminizmu, a nie w wykazywanie jego słabości.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: mimarzec 09 Listopad 2018, 14:51:07
Czy mógłby Pan przykładowo zacytować tak moją "ucieczkę z dyskusji"?

Brak reakcji na propozycje otrzymania informacji z forum feministycznego czy podobnego miejsca gdzie feministki chetnie by Panu pomogly zrozumiec ich punkt widzenia. Moze to by rozwiazalo sprawe, choc troche.
Przy okazji mozna sie ich poradzic dlaczego wiecej mezczyzn oglada wrestling, kobiety prawie wogole;)


Słowa "znaczny" (…) A Pan ten wpływ uznałby za jaki?
 
Moim zdaniem uzyl Pan slowa ‘znaczny’ w sensie ‘decydujacy’. Pewnie zle odczytalem intencje.


To, ze problem istnieje do dzis nie wyklucza, ze nie dotyczy w wiekszym stopniu kobiet. Dzis i kiedys.
To teraz ja zadam pytanie, co to znaczy "w większym stopniu" i jak to wymierzyć 

No nie da sie wymierzyc. Chyba proby polegaja na porownaniu zarobkow kobiet i mezczyzn, na przyklad.
Albo np.wyrabianiu sobie zdania podczas lektur nt restrykcyjnych praw do edukacji kobiet sto, sto piedziesiat lat temu. Zapewne jak sie jest w klasie pelnej mezczyzn, jest sie jedyna kobieta, nauczyciel by nie rozpraszac meskich studentow kaze wyjsc pani z klasy albo chocby stanac za ekranem projekcyjnym zeby pani nie bylo widac, to moze to sie kwalifikuje pod ’w wiekszym stopniu’ dyskryminowane.


To ile sie dzis cytuje ma sie nijak do sekowania niegdys. Co najwyzej moze byc argumentem, ze wlasnie sekowano i dzis sie malo cytuje. Najczestszy wypadek notabene. Jesli prace Marie nie sa fundamentalne to nie wiem co dla Pana jest fundamentalne. Dirac? Naprawde? Bo akurat jego nazwisko w pracah w Nature jest najczestsze obecnie a nie Einsteina, ktorego z kolei pare dekad tem byly najczestsze. To niczego nie udowadnia po za moda i trendami.

Czy naprawdę wszystko to dla Pana jedynie moda i trendy?

‘moda I trendy’ jako odzwierciedlenie zainteresowania srodowiska naukowego w danym momencie czasowym e.g. GWAS studies. Jak sie pojawily to nie da sie juz od nich odpedzic przy pisaniu grantow. Po dwoch dekadach jest to cos innego.

Naprawdę Pan uważa, że z perspektywy 100 lat nie można lepiej ocenić, czyje prace bardziej zaważyły na rozwoju fizyki?

A co Newtonem? Jak on sobie radzi w dzisiejszych czasach? Czy jego prace sa fundamentalne? Stawiam teze, ze troche malo jego cytowan jak na fundamentalne prace;)

Poza tym dziś akurat moda jest na docenianie (i przecenianie) wszelkiego wkładu kobiet do nauki, więc hipoteza, że również dziś MC-S jest sekowana i dlatego mniej ją cytują niż Diraca, wydaje mi się już nazbyt ekscentryczna.

‘Nazbyt’ to na szczescie dla mnie tylko wartosciowanie osobiste.

Przy okazji: proszę wymienić pracę Marii, którą uważa Pan za najbardziej fundamentalną. Ja teraz te prace przejrzałem (możne zbyt pobieżnie) i mam z tym problem. Owszem badała zjawisko promieniotwórczości, ale go nie odkryła. Owszem, odkryła dwa nowe pierwiastki, ale to z kolei trudno uważać za coś fundamentalnego: raczej kolejny kamyczek do układanki.

Nie znam jej indywidualnych prac. Tak samo jak nie znam wspomnianego tu Newtona. Ale Darwina juz bardziej znam. Porzadkowanie kolejnosci gigantow na piedestale to nie moj konik. Choc byc moze Maria i miedzywojenny szal na promieniotworczosc oraz ;) radioterapie do dzis stosowana w leczeniu to nie jest ta klasa co Dirac. Byc moze.

Nb. tak przeglądając te prace dopiero teraz uświadomiłem sobie, że Maria jest chyba jedyną osobą (a na pewno jedną z niewielu), która dostała naukowego Nobla w tym samym roku, w którym zrobiła doktorat.

Naprawde? To jest cos!

Wszystkie siostry tlukly 99.9% chlopakow. To za malo?
Jakich "chłopaków"?

Profesjonalnych graczy w szachy, czyli tych co slecza nad szachownica zamiast nad monetami;)

Te mechanizmy juz wymieniono. Wychowanie. Dostep do pieniedzy. Tradycja. Byc moze predyspozycje genetyczne. Dowodu nie ma. Sa tylko poszlaki.

I znowu te ogólniki.
 
Nie ogolniki tylko poszlaki;)
Dlatego zaproponowalem Panu, Panie Lechu zaciagniecie opini na forum feministyczny albo czyms podobnym.



Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: cancan62 09 Listopad 2018, 16:47:42
Probowalem uporzadkowac poprzedni post ale tu skladam bron. Sorry. Zostawiam Was samym sobie.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: J.H. 09 Listopad 2018, 17:33:51
wracając do tematu- o ile to kogoś nie uraża- pozwolę sobie zauważyć, że kobiety zasadniczo i ogólnie nie miewają hobby: numizmatyka nie jest tu żadnym ewenementem.
Pójdźcie sobie na jakikolwiek zlot jakiejkolwiek dziedziny hobbystów- od filatelistyki po skoki spadochronowe; wszędzie spotkacie 95% mężczyzn. A te kilka kobiet na krzyż- jak się okaże- też uprawia dane hobby w charakterze osoby towarzyszącej faceta.
Taka prawda i w sumie nie wiem czemu jest sztucznie zakłamywana gdzie się tylko da.



Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Korczaszko 09 Listopad 2018, 18:00:30
....kobiety zasadniczo i ogólnie nie miewają hobby...
A zakupy? ;)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: nosfer3 09 Listopad 2018, 18:42:41
....kobiety zasadniczo i ogólnie nie miewają hobby...
A zakupy? ;)
A czy kupowanie kolejnych to butów,układanie ich w szafach można nazwać kolekcjonowaniem:P


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 09 Listopad 2018, 18:48:27
Czy mógłby Pan przykładowo zacytować tak moją "ucieczkę z dyskusji"?

Brak reakcji na propozycje otrzymania informacji z forum feministycznego czy podobnego miejsca gdzie feministki chetnie by Panu pomogly zrozumiec ich punkt widzenia. Moze to by rozwiazalo sprawe, choc troche.
Przy okazji mozna sie ich poradzic dlaczego wiecej mezczyzn oglada wrestling, kobiety prawie wogole;)


To ma być "ucieczka z dyskusji"? Pan raczy żartować. Ja tu proponuję naszą miejscową zabawę w obronę feminizmu, więc odsyłanie mnie na forum feministyczne to kompletne nieporozumienie. Gdybym chciał to skomentować, musiałbym napisać coś przykrego o moim rozmówcy, na przykład o jego braku umiejętności czytania ze zrozumieniem etc., więc z dobroci serca wolałem milczeć.

Ale dobrze, skoro wygląda to na "ucieczkę", odtąd będę okrutny i wszystkie takie nonsensy będę wypunktowywał ;)

A co Newtonem? Jak on sobie radzi w dzisiejszych czasach? Czy jego prace sa fundamentalne? Stawiam teze, ze troche malo jego cytowan jak na fundamentalne prace;)

Ależ jest - w każdym podręczniku szkolnym! A to przecież są najbardziej nobilitujące cytowania.

Mnie w każdym razie (i każdego kto kończył szkołę średnią) z zasad dynamiki Newtona odpytywano. Natomiast jeśli idzie o MS-C wystarczyło, bym wiedział, że Nobel i że polon i rad. Żadnych zasad, praw, żadnych tez, teorii etc.

Przy okazji: proszę wymienić pracę Marii, którą uważa Pan za najbardziej fundamentalną. Ja teraz te prace przejrzałem (możne zbyt pobieżnie) i mam z tym problem. Owszem badała zjawisko promieniotwórczości, ale go nie odkryła. Owszem, odkryła dwa nowe pierwiastki, ale to z kolei trudno uważać za coś fundamentalnego: raczej kolejny kamyczek do układanki.

Nie znam jej indywidualnych prac.

Czyli tak tylko sobie Pan fantazjował, a zdanie "Jesli prace Marie nie sa fundamentalne to nie wiem co dla Pana jest fundamentalne" przyszło Panu do głowy po spoglądaniu w sufit  :)

Wszystkie siostry tlukly 99.9% chlopakow. To za malo?
Jakich "chłopaków"?

Profesjonalnych graczy w szachy, czyli tych co slecza nad szachownica zamiast nad monetami;)

Teraz napisał Pan łatwą do wykazania nieprawdę. Nie tłukły 99,9% profesjonalnych graczy. Jedynie Judit udawało się wygrywać (sporadycznie) z najlepszymi - i to partie, a nie mecze. Trudno to więc nazwać "tłuczeniem". Owszem, między styczniem 2004 a październikiem 2005 była klasyfikowana jako ósma-dziewiąta na świecie. Ale czy o biegaczu, którego szczytem było ósme miejsce, a w trakcie kariery zdarzało mu się czasem wygrywać biegi z najlepszymi, też napisałby Pan, że tłukł 99,9% innych biegaczy?

Natomiast Zsuzsa i Zsófia nie były klasyfikowane nawet w pierwszej męskiej setce; nie wiem, czy w ogóle je tak klasyfikowano.

https://ratings.fide.com/top_files.phtml?id=700070
https://ratings.fide.com/top_files.phtml?id=700231
https://ratings.fide.com/top_files.phtml?id=700088


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 09 Listopad 2018, 19:04:08
kobiety zasadniczo i ogólnie nie miewają hobby:
[...]
Taka prawda i w sumie nie wiem czemu jest sztucznie zakłamywana gdzie się tylko da.

Zabawa, którą zaproponowałem, polega właśnie na tym, by tę prawdę jeszcze bardziej zakłamać :)

W tym przynajmniej sensie, by udowodnić, że kobiety nie miewają hobby nie dlatego, że się do tego nie nadają (nie chcą, nie lubią "same z siebie"), ale dlatego, że tak zostały zaprogramowane przez patriarchat. Najpewniej po to, by miały więcej czasu na szycie, gotowanie i sprzątanie.  ;)

Oczywiście taka goła teza to feministyczny banał. Chodzi o jak najbardziej drobiazgowe zidentyfikowanie, jak to się np. dzieje, że dziewczynka nabiera awersji do zbierania starych monet, choć już nie do tego, by np. studiować historię/archeologię (studentek na tych kierunkach jest dziś chyba więcej niż studentów, w każdym razie sporo) i podczas tych studiów całkiem nieźle takie monetki opisywać, klasyfikować, hierarchizować...


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: J.H. 09 Listopad 2018, 19:34:00

 by np. studiować historię/archeologię (studentek na tych kierunkach jest dziś chyba więcej niż studentów

Również pedagogikę, psychologię etc, czyli kierunki które nie przygotowują do niczego, nie dają żadnej obiektywnie użytecznej wiedzy, umożliwiają natomiast szczycenie się faktem 'wyższego wykształcenia'.

Duża część uczelni, w ramach powszechnej obsesji na punkcie 'aktywizowania kobiet' uruchamia kierunki, które w zaufanym gronie nazywa się 'babskimi' - czyli bzdurne, niczego nie uczące, o poziomie skandalicznie niższym względem 'normalnych', które jednak dają możliwość dopełnienia statystyk zgodnie z obowiązującą linią ideologiczną.





Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb 09 Listopad 2018, 19:38:39
wydaje mi się, że tam też są hierarchie - jak wśród żołnierzyków.
Zapytam się jutro eksperta, tj. kolegi posiadającego trzy córki.
Popytałem, uzyskałem trochę danych nadających się do analizy, ale nie było to na tyle spójne, żeby zrobić z tego jakąś syntezę. Było o lalkach bardziej i mniej ulubionych, częstotliwości zmiany ulubień zarówno in plus, jak i in minus, przewadze lalek kupowanych z kieszonkowego nad lalkami sprezentowanymi, odwrotnej korelacji pomiędzy ilością lalek a ulubieniem jakiejkolwiek, rolach społecznych przewidzianych przez producenta (zamiast trzech identycznych szmacianek młode damy mają teraz do dyspozycji trzy postacie Disneya z gotową hierarchią, więc nie ma w ogóle narzucania ról) itp. Reasumując nic, czego nie można by powiedzieć o standardowych zachowań dzieci niezależnie od płci; mądrzejszy po tej rozmowie nie jestem.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb 09 Listopad 2018, 19:41:28
wracając do tematu- o ile to kogoś nie uraża- pozwolę sobie zauważyć, że kobiety zasadniczo i ogólnie nie miewają hobby: numizmatyka nie jest tu żadnym ewenementem.
Pójdźcie sobie na jakikolwiek zlot jakiejkolwiek dziedziny hobbystów- od filatelistyki po skoki spadochronowe; wszędzie spotkacie 95% mężczyzn.
No tak, ale te 95% mężczyzn to do kupy będzie jakieś załóżmy 5% męskiej populacji - generalnie hobby jest pewną aberracją umysłową ;-)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: J.H. 09 Listopad 2018, 20:26:28
wracając do tematu- o ile to kogoś nie uraża- pozwolę sobie zauważyć, że kobiety zasadniczo i ogólnie nie miewają hobby: numizmatyka nie jest tu żadnym ewenementem.
Pójdźcie sobie na jakikolwiek zlot jakiejkolwiek dziedziny hobbystów- od filatelistyki po skoki spadochronowe; wszędzie spotkacie 95% mężczyzn.
No tak, ale te 95% mężczyzn to do kupy będzie jakieś załóżmy 5% męskiej populacji - generalnie hobby jest pewną aberracją umysłową ;-)
Oczywiście, albowiem 95% populacji w ogóle egzystuje w paradygmacie:
 nażreć się- napić- wydalić (by nie napisać dosadniej , ale nie wiem czy regulamin nie zabrania)
a co nadto jest, od złego pochodzi.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: cancan62 09 Listopad 2018, 22:28:21
...ale nie wiem czy regulamin nie zabrania)

Regulamin moze i nie zabrania ale zniechecam serdecznie, bo i po co?


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Korczaszko 09 Listopad 2018, 23:56:49
....kobiety zasadniczo i ogólnie nie miewają hobby...
A zakupy? ;)
A czy kupowanie kolejnych to butów,układanie ich w szafach można nazwać kolekcjonowaniem:P

My kupujemy monety, układamy je na paletach, w klaserach, kapslach, kopertkach, w skrytkach bankowych i Bóg wie w czym innym. Cieszą nasze oczy i sprawiają nam wielką przyjemność. Kobiety kupują ciuchy, buty, kosmetyki itp. Składują to na półkach, w szafach, garderobach i w wielu innych miejscach. Sprawia im to dużą przyjemność ( tylko nie wiem czy sam fakt kupowania, czy już posiadania danej rzeczy). Oto przykład z mojego "podwórka". Zdjęcie nr.1 - przykładowa strona z mojego klasera, zdjęcie nr.2 - fragment garderoby mojej żony. I kto jest większym hobbystą?


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Yoda 10 Listopad 2018, 00:22:21
wracając do tematu- o ile to kogoś nie uraża- pozwolę sobie zauważyć, że kobiety zasadniczo i ogólnie nie miewają hobby: numizmatyka nie jest tu żadnym ewenementem.
Pójdźcie sobie na jakikolwiek zlot jakiejkolwiek dziedziny hobbystów- od filatelistyki po skoki spadochronowe; wszędzie spotkacie 95% mężczyzn.
No tak, ale te 95% mężczyzn to do kupy będzie jakieś załóżmy 5% męskiej populacji - generalnie hobby jest pewną aberracją umysłową ;-)
Oczywiście, albowiem 95% populacji w ogóle egzystuje w paradygmacie:
 nażreć się- napić- wydalić (by nie napisać dosadniej , ale nie wiem czy regulamin nie zabrania)
a co nadto jest, od złego pochodzi.
Mam podobne spostrzeżenia...dodam że również "bylejactwo i tandeta" świętuje triumfy.
edit
Moim innym hobby jest szeroko pojęte zegarmistrzostwo, jak łatwo zauważyć większość wykonujących tą profesję to faceci (znam jedną kobietę) , natomiast podczas bytności w zakładach, manufakturach topowych marek w Szwajcarii kobiety są w większości...
Taki paradoks.


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 10 Listopad 2018, 00:32:57
zdjęcie nr.2 - fragment garderoby mojej żony. I kto jest większym hobbystą?

Oj, widzę, że długo Pan pod tymi schodami nie pomieszka, bo garderoba jakby już osiągnęła swoją pojemność...  ;)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Korczaszko 10 Listopad 2018, 01:50:02
Oj, widzę, że długo Pan pod tymi schodami nie pomieszka, bo garderoba jakby już osiągnęła swoją pojemność...  ;)
Mam nadzieję że nie. Swój grajdołek pod schodowy otrzymałem w dzierżawę dożywotnią. A że wraz z żoną robiliśmy i wykańczaliśmy poddasze to zadbałem aby jej garderoba miała odpowiednią powierzchnię, na zdjęciu jest około 1/3 całości, do tego rurki nie przymocowałem do sufitu (gdyż jest skośny) ale wykonałem mocowanie do ścian bocznych, co zwiększyło powierzchnię "wystawową". Mam nadzieję, że nie muszę się martwić o pojemność jej "szafy". Do tego wczoraj kupiłem jeszcze jeden "mebel" do mojego gabinetu. Jest to skrzynia podróżna, na pewno XIX wiek ale może i XVIII wiek, wszystko okaże się jak do mnie przyjedzie. Ponad metr szerokości, "zdrowe" okucia. Mam przed sobą ze dwa miesiące pracy aby wróciła do "życia". Ma już swoje miejsce, trafi dokładnie pod schody. Jeśli nie dostałem Liberum Veto na ten zakup, to chyba dobrze wróży na przyszłość :)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski 10 Listopad 2018, 03:04:28
Jeśli nie dostałem Liberum Veto na ten zakup, to chyba dobrze wróży na przyszłość :)

No cóż, skrzynia w sam raz na podręczną kolekcję butów lub kapeluszy... Żeby były właśnie pod ręką (to znaczy pod schodami), bez konieczności ganiania na to poddasze. Ale co ja będę Panu rozwiewał złudzenia...  ;)


Tytuł: Odp: Feminizm a numizmatyka
Wiadomość wysłana przez: eleniasz 10 Listopad 2018, 21:32:35
W Muzeum Okręgowym w Rzeszowie wiedzą jak dotrzeć do wybitnych kolekcjonerek i ich niesamowitych zbiorów.

Cytat ze strony MyViMU:
"Zbiory Muzeum Okręgowego w Rzeszowie właśnie się powiększyły! Muzealna kolekcja damskiej garderoby, na co dzień udostępniana zwiedzającym w Galerii Rzemiosła Artystycznego, została uzupełniona o niemal 160 wyjątkowych obiektów, w tym o unikatowe torebki, wachlarze, buty, suknie, staniki, szale, nakrycia głowy, parasolki, pochodzące z niemal całego świata. Jest także m.in. francuski karnecik balowy, niemieckie szpilki do gorsetu, czy dwa srebrne etui (puderniczka i papierośnica). Pozyskane obiekty prezentują przemiany stylowe od drugiej połowy XIX wieku do lat 30. XX stulecia. Większość przedmiotów należała do kolekcjonerki Hanny Szudzińskiej.Nowe nabytki można oglądać od środy, 7 listopada br., jedna oficjalna prezentacja dla publiczności zaplanowana jest na niedzielę. Zakup został dofinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Województwo Podkarpackie."

http://www.muzeum.rzeszow.pl/pl/zabytkowa-kolekcja-kobiecej-garderoby-wraz-z-zespolem-akcesoriow/ (http://www.muzeum.rzeszow.pl/pl/zabytkowa-kolekcja-kobiecej-garderoby-wraz-z-zespolem-akcesoriow/)