TPZN - Forum numizmatyczne

Ogólnie o wszystkim i o niczym => Dyskusja ogólna => Humor => Wątek zaczęty przez: DzikiZdeb w 04 Lipiec 2014, 11:53:24

Tytuł: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb w 04 Lipiec 2014, 11:53:24
http://allegro.pl/rosja-rubel-1970-lenin-stan-menniczy-mc-i4389923458.html

http://cafe.allegro.pl/showthread.php?1713777-KOLEKCJA-MONET-quot-macieja-c-quot-ZE-%C5%9AWIATA&daysprune=-1

Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski w 04 Lipiec 2014, 12:54:29
Ale o co chodzi? To jakiś monstrualny żart? Atak choroby?

Na wielu z tych monet w istocie widać punce. Jest Lenin za 200 tys, ale jest i 22 menniczych monet z Ameryki za 9,99 zł. Czyli oferta na każdą kieszeń  :)

Nadto pan ten ma kilka tysięcy zadowolonych klientów...
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb w 04 Lipiec 2014, 13:46:09
Za bardzo nie śledziłem działalności tego pana, ale wydaje się, że latami handlował XX-wieczną drobnicą. W pewnym momencie nastąpiło jakieś dziwne zjawisko przyrodnicze, które nakazało mu przerobić wyselekcjonowane egzemplarze na psie numerki. Gdzieś tam w tym wątku kafejkowym zapowiada nawet wydanie katalogu owych "dzieł".
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski w 04 Lipiec 2014, 16:15:43
W pewnym momencie nastąpiło jakieś dziwne zjawisko przyrodnicze

Znaczy - waryat.

Tyle że numizmatyczny, więc nie kolejny Napoleon, ale kolejny Emeryk Hutten-Czapski. A puncuje, co tam akurat ma pod ręką...
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Chrobry w 04 Lipiec 2014, 20:51:04
Ja nie rozumiem jednego. Chciał puncować to niech sobie puncuje, może to snobistyczne,ale jeszcze wyobrażam sobie wybronienie się z takiej decyzji. Dlaczego jednak te punce są centralnie na rysunku/portretach awersu i rewersu,a nie gdzieś w tle? Beznadziejne wykonanie puncy już przemilczę.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski w 04 Lipiec 2014, 20:58:34
Ja nie rozumiem jednego.

Waryata nie da się zrozumieć z definicji. Gdyby postępował zrozumiale, nie byłby waryatem  :)
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: qcho w 09 Lipiec 2014, 09:43:07
Jakby tak odfiltrować wszystkie zaczepki słowne i obudowę prowokacyjną tego happeningu, to można odnaleźć w wypowiedziach tego
jegomościa sporo prawdy:


"Numizmatyka jest piękna i kształci. A numizmatykę "niszczą": 1. Lustrzanki i medaliki, które nie były w obiegu. 2. Wszystkie pudełka - tzw."trumienki"."

i np porównania do wystawiania w trumienkach peerelowskich złotówek za niebotyczne kwoty przez firmy numizmatyczne.

Może jednak prowokacja - fakt bardzo jaskrawa, ale tylko takie dzisiaj docierają do ludzi.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 09 Lipiec 2014, 15:21:38
Widziałem wczesniej owego lenina,ale przemilczałem.Był temat tzw metody na ''dziadka'' i tam już ktoś linki z leninem wkleił.
Swoją drogą ten ''od punc'' jest zobowiązany zapłacić allegro prowizję za wystawianie,bo prowizja od sprzedazy nie zdazy się.Ogólnie zaczęłły mnie męczyć te tematy.

ps. o ile z punktu widzenia osoby z zewnatrz faceta od ''słoików'' mozna uznać za przedsiębiorczą osobę,bo towar mu ''schodzi'' to tutaj sytuacja jest nieco inna.Może to ekperyment jakis.Żeby pomysł wypalił najpierw trzeba wypróbować czy działa.Mysz doswiadczalnych tutaj raczej nie będzie
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski w 09 Lipiec 2014, 15:35:45
jest zobowiązany zapłacić allegro prowizję za wystawianie

Złotówkę. Czy to będzie 300 złotych, czy tysiąc, czy 10 tysięcy. A dwieście tysięcy wygląda zdecydowanie bardziej po waryacku.

Tak więc taki zupełny waryat to on nie jest :-)
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 09 Lipiec 2014, 18:56:48
no to mam info o czymś o czym nie wiedziałem
Za złocisza mozna hulać do woli po alle...
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 09 Lipiec 2014, 23:46:59
Zwracam uwage, ze te puncowane monety choc sa (byly) w niezlych stanach, to rzadkosciami raczej nie sa. Sprzedawca wydaje sie czlowiekiem inteligentnym, oceniajac wiekszosc jego odpowiedzi.

Nie do konca zgadzam sie z opinia, ze tzw. "trumienki" szkodza numizmatyce. Byc moze nie rozumiem tej racji. Chetnie poslucham uzasadnienia.
Np. rynek amerykanski opiera sie na nich. Moneta po gradingu staje sie towarem mniej wiecej gwarantowanym. Mozna ja kupowac nieomal w ciemno. Ja osobiscie nie odbieralbym ludziom takiej opcji. Oczywiscie, przy zalozeniu, ze grading byl zrobiony przez renomowane firmy, nie PCG. Sprzedac toto jest latwiej jesli jest w slabie.

Kupuje ja ci czasami takie rozne "trumienki" przy zalozeniu, ze sam oceniam stan. Jesli idzie o PCGS to tylko wierze im kiedy w gre wchodza monety USA lub kanadyjskie. Polskie monety ogladam staranniej.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Glider w 10 Lipiec 2014, 07:40:31
Wpis na blogu pana Chalupskiego na temat puncowania monet i ostatnich dyskusji na forum Allegro:
http://zbierajmymonety.blogspot.com/2014/07/zaiste-wariat-na-swobodzie-najwieksza.html?spref=fb

Pibyk skasował już wątek na forum Allegro.
Może i dobrze, bo moim zdaniem główny "bohater" to troll internetowy, który czerpał satysfakcję z emocji, jakie wywoływał.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: qcho w 10 Lipiec 2014, 09:58:30

Nie do konca zgadzam sie z opinia, ze tzw. "trumienki" szkodza numizmatyce. Byc moze nie rozumiem tej racji. Chetnie poslucham uzasadnienia.
Np. rynek amerykanski opiera sie na nich. Moneta po gradingu staje sie towarem mniej wiecej gwarantowanym. Mozna ja kupowac nieomal w ciemno. Ja osobiscie nie odbieralbym ludziom takiej opcji. Oczywiscie, przy zalozeniu, ze grading byl zrobiony przez renomowane firmy, nie PCG. Sprzedac toto jest latwiej jesli jest w slabie.

Kupuje ja ci czasami takie rozne "trumienki" przy zalozeniu, ze sam oceniam stan. Jesli idzie o PCGS to tylko wierze im kiedy w gre wchodza monety USA lub kanadyjskie. Polskie monety ogladam staranniej.


Moje podejście jest bardzo konkretne:
Przesłanka subiektywna:

- monetę muszę wziąć w paluchy - bez tego to jak całowanie przez szybę

Przesłanka obiektywna ( tak myślę )

- grading może u początkujących zbieraczy wyłączyć myślenie - i dlatego jest niebezpieczny.

Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 10 Lipiec 2014, 17:00:03
Dzieki qcho,
Rozumiem i szanuje. Dla mnie subjektywnie te powody nie maja wiekszego zastosowania, gdyz staram sie nie dotykac monet. Nic mnie tak nie drazni jak odciski palcow.  ;D

Zgadzam sie, ze zrobienie dobrego zdjecia monety w jakimkolwiek "opakowaniu" graniczy z cudem, ale to inna sprawa.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 10 Lipiec 2014, 23:55:38
Zgadzam się z qcho.nie wyobrażam sobie nie dotknąć monety.
cancan62
Piszesz ''rozumiem i szanuję'' Sporo myslałem czy się odezwać,ponieważ nie chciałbym cię urazić.
Też chciałbym zrozumieć zwolenników nietykalności monet (co oznacza że na razie nie rozumiem)
Może przedstawisz mi argumenty które pomogą mi to zrozumieć?
(nie mam na mysli lustrzanek których nawet nie wolno dotykać i których niektórzy nie uwarzają za numizmaty) bo mowa była o odciskach palców,tak?
Chodzi np o blaszki z XVII w którym przez dotknięcie w żaden sposób krzywdy nie zrobisz
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Mad_Tiger w 11 Lipiec 2014, 00:16:36
Jeżeli chodzi o dotykanie monet :) to też lubię je pomacać :) i grading jakoś do mnie nie przemawia, owszem trzymam monety w kapslach okrągłych oraz Quadrum jak równiez w holderach (w nich zdecydowanie najwięcej) lecz tę monetę zawsze można wyjąć obejrzeć i schować z powrotem.
Grading (ten renomowany) "daje gwarancję" tym mniej doświadczonym na oryginalność monety oraz stanu zachowania, oczywiście uważam również, ze te dużo droższe monety w świetnych stanach zachowania warto zatrumienkować ale np. w PCGS czy NGC (od PCG trzymałbym się z dala)


A wracając do pierwotnego tematu tego wątku chyba Pan Maciej przebił tego rubla
1 ore Szweckim z 1911 roku:
1.500.000 zł  :) punce oczywiście też są :D
http://allegro.pl/szwecja-1-ore-1911-stan-gabinetowy-mc-i4410377227.html (http://allegro.pl/szwecja-1-ore-1911-stan-gabinetowy-mc-i4410377227.html)
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 11 Lipiec 2014, 01:09:45
Krzysztofie,
Dziekuję za delikatność i piszę to bez ironii. Oczywiście nie czuję się tym pytaniem urażony, przeciwnie, miło mi, że chcesz wiedzieć. Jednocześnie pragnę wyjaśnić, że nie uważam nikogo, kto dotyka monet za "dziwadło". Jak napisałem, szanuję inne poglady i mam nadzieję, że nikt nie poczuł się na cenzurowanym przez moje pytania. Mam też nadzieję, że moje poglady będa jednakowo potraktowane.

Mam jakaś fobię przed dotykaniem monet. Mam zawsze wrażenie, że to co moje paluchy na nich pozostawia może uszkodzić powierzchnię. Oczywiście lustrzanki sa ewidentnie nietykalne, jeśli ktoś się nimi para.
Nawet kilkusetletnie monety w moich oczach moga być uszkodzone przez kwasy z potu ludzkiego. Oczywiście jeśli ktoś lubi swoje monety pomacać, to ja mu życzę jak najlepiej. Moich dotykać nie pozwolę, chyba, że sa to egzemplarze specjalnie wybrane: pospolite i słabego stanu. Nie używam gradingu, uważam to za marnowanie pieniędzy. Lepsze monety i takie, które planuję jeszcze ogladać pod mikroskopem trzymam w kapslach, te zwyklejsze w 2x2. Kapsel nie przeszkadza mi w podziwianiu monety. Nie mam naogół potrzeby, by dotykać jej powierzchni, wystarczy mi zważyć ja w ręce.

Czasem zdarza mi się jednak dotknać monetę, myję ja wówczas bardzo dokładnie spirytusem, żeby usunać wigoć, tluszcz i zneutralizować kwas. Czasem używałem rękawiczek ale zauważyłem, że zostawiaja na monecie włókna, których nie lubię. Ostatnio więc przestałem.
Kupione w "trumienkach" zostawiam jak sa, chyba, że to PCG.

Nie wiem, czy przemawiaja do Ciebie te argumenty. Nie próbowałem Cie tu przekonać, że moja jest racja. Pokazałem Ci, mam nadzieję, inna od Twojej opinię. Nie jest ona poparta głeboka wiedza, choć przyznam się, że jestem specjalista od korozji, heheh. Najwięcej korozji rurociagów powoduja bakterie.

Jestem gotowy zgodzić się na różnorodność naszych opinii, szczególnie, że obaj kochamy monety i wbrew pozorom, te nasze opinie nie sa aż tak różne.

I to tyle. Przepraszam za przydługi post ale pisałem o mojej pasji.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 11 Lipiec 2014, 16:20:58
Mad_Tiger. Daj już temu spokój.Była ciekawostka,wszyscy zobaczyli i tyle.Poza tym jest juz to sprawa męcząca.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Chrobry w 11 Lipiec 2014, 17:19:13
Grading ma sens jeśli mamy do czynienia z menniczymi monetami z XIX/XX wieku. W innym przypadku to głupota,a największą głupotą jest grading antyku :)
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb w 11 Lipiec 2014, 18:27:41
Mam zawsze wrażenie, że to co moje paluchy na nich pozostawia może uszkodzić powierzchnię. Nawet kilkusetletnie monety w moich oczach moga być uszkodzone przez kwasy z potu ludzkiego.
Niektóre monety były w obiegu dwieście lat i nie mam tu na myśli przechowywania w starannie zamkniętych skrzyniach czy dzbanach, tylko realne codzienne lub niemal codzienne dotykanie (żeby to tylko, czasem i gryzienie...) przez kolejnych bardzo różnie umytych ludzi. Potem potrafiły leżeć w ziemi o bardzo różnym Ph przez kolejne kilkanaście stuleci. I myśli Pan, że coś im jest Pan w stanie zrobić, obchodząc się z nimi w sposób delikatny, ale bynajmniej nie sterylny? Przecież czasem w przypadkach egzemplarzy, z którymi los obszedł się mniej łaskawie, trzeba je dobrze poobracać do światła pod różnymi kątami, żeby je porządnie rozczytać :-)
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 11 Lipiec 2014, 19:24:22
Niektóre monety były w obiegu dwieście lat i nie mam tu na myśli przechowywania w starannie zamkniętych skrzyniach czy dzbanach, tylko realne codzienne lub niemal codzienne dotykanie (żeby to tylko, czasem i gryzienie...) przez kolejnych bardzo różnie umytych ludzi. Potem potrafiły leżeć w ziemi o bardzo różnym Ph przez kolejne kilkanaście stuleci. I myśli Pan, że coś im jest Pan w stanie zrobić, obchodząc się z nimi w sposób delikatny, ale bynajmniej nie sterylny? Przecież czasem w przypadkach egzemplarzy, z którymi los obszedł się mniej łaskawie, trzeba je dobrze poobracać do światła pod różnymi kątami, żeby je porządnie rozczytać :-)

Moneta dostajac sie w moje "rece" automatycznie przestaje byc srodkiem platniczym. Staje sie najpierw obiektem badan, czyli obrotow i podgladu pod mikroskopem, gdzies tam, po wstepnych ogledzinach przychodzi kapiel w wodzie destylowanej, przetarcie spirytusem, lub nie, jesli moneta jest w stanie nie sprzyjajacym konserwacji. Na przyklad jesli ma piekna patyne, ktorej nie chce zaklocac. Od tego momentu jest ona dla mnie "eksponatem", ktorego nie dotykam palcami.

Nawet jesli lezala w ziemi ale dala sie wyczyscic, uwazam jej dotykanie za zbedne.
Mam tu glownie na mysli monety o wartosci od 1500zl w gore i te tansze w stanach I lub II. Inaczej to wyglada jesli zdarzy mi sie kupic worek, gdzie sa roznosci. Mam tez pudelka z monetami luzem i jest to moja "piaskownica" ale tych monet nie traktuje zbyt powaznie. One nie byly tematem mojej opinii.

To co Pan opisuje wydaje sie dotyczyc bardziej monet antycznych. Tych zasadniczo nie zbieram, choc kilka mam. Jedna z nich jest tak wyslizgana, ze ma "wtorna" lutrzana powierzchnie. Tej nie dotkne, bo mysle, ze zostawilbym odciski palcow. Inna jest zasniedziala i nic jej nie zaszkodzi, tej nie obawialbym sie dotykac ale z zasady tego nie robie.

Pan chyba tez nie "maca" monet w stanach I i II o wartosci tysiecy zlotych?
Wciaz mam wrazenie, ze mowimy to samo, choc skupiamy sie na innych monetach...

Prosze spojrzec na moj awatar, kupilem ja w "trumience" i poniewaz nie planuje jej nigdy dotykac, tam pozostanie.


Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb w 11 Lipiec 2014, 19:39:52
Mam tu glownie na mysli monety o wartosci od 1500zl w gore
Oczywiście nie z mojej kolekcji, sprzedana za 41 000 $. Wziąłbym spokojnie do ręki. Co jej mogę zrobić? (nie mówię o siłowym dotykaniu av/rv, ale o  uchwycie za rant, niekoniecznie w rękawiczkach numizmatycznych).

Pan chyba tez nie "maca" monet w stanach I i II o wartosci tysiecy zlotych?
Co to znaczy w wypadku monet antycznych (a choćby i powyższej) stan? Dość dobrze to opisał ostatnio p. Lech, nie będę go powtarzał. I co to znaczy "macać"? Jeśli mówimy o takim wzięciu monety do ręki, która nie spowoduje możliwości uszkodzenia delikatnego i bardzo różnie skorodowanego (a czasem i rozwarstwionego) krążka, czyli nie będzie się wiązać z wywarciem konkretnej siły, to dlaczego nie?

Tych zasadniczo nie zbieram, choc kilka mam. Jedna z nich jest tak wyslizgana, ze ma "wtorna" lutrzana powierzchnie.
Jeśli dobrze zrozumiałem, mówimy o powierzchni wyślizganej dziesiątkami (setkami?) tysięcy ludzkich dłoni?

To co Pan opisuje wydaje sie dotyczyc bardziej monet antycznych.
Zgadza się, współczesnych wyrobów (w znaczeniu co najmniej ostatnich 200 lat, nie zbieram.

Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 11 Lipiec 2014, 20:33:40
Przepraszam za kolokwializm. Koledzy popierajacy dotykanie monet nazwali to "macaniem". Poszedlem wiec za ciosem.

Dotykania brzegu monety gola reka nie uwazam za "macanie". Ja to robie regularnie, jesli musze "obnazyc" monete. Czyli chyba nieporozumienie, mowilismy jednak o tym samym.
Probowalem uzywac gumowanej pesety, ktora lapie po srednicy ale ryzyko wyslizniecia sie i upuszczenia monety jest zbyt duze, szczegolnie przy duzych i ciezszych monetach. Mam jeszcze druga, tez gumowana, mniejsza, ktora lapie za av/rev. Ta jest lepsza.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: qcho w 11 Lipiec 2014, 21:15:28
Jedną z metod sprawdzania autentyczności monet jest jej dźwięk. Proszę
mi wierzyć czasem jest to kluczowa metoda, miałem kilka trojaków w ręku,
których dźwięk utwierdził mnie w przekonaniu, że to falsyfikaty.

Trudno to zrobić z monetą w gradingu.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 12 Lipiec 2014, 10:22:48
Tak.Tylko z załozenia moneta w gradingu jest autentyczna.

Można by powiedzieć w inny sposób.Nabywca ani nie dotknie,ani nie usłyszy dzwieku srebra.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb w 12 Lipiec 2014, 11:28:15
Tylko z załozenia moneta w gradingu jest autentyczna.

Z jakiego założenia? Firmy grandingowe nic Panu nie gwarantują w tym temacie. Były kiedyś cudne, długie nocne i dzienne Polaków rozmowy w tym temacie na śp. cafe allegro i takich dyskusji żywych i kipiących emocjami dyskusji już chyba nie ujrzą oczy moje. Echh, byli czasy...

Wystarczy podłubać w wyszukiwarce i mamy takie cacka (zachęcam do dalszego wyszukiwania na własną rękę):
http://cafe.allegro.pl/showthread.php?968657-czym-grading-stwierdza-o-autentyczno%C5%9Bci-monety&p=11944217&highlight=grading+gwarancja#post11944217
http://cafe.allegro.pl/showthread.php?960189-Baaardzo-ciekawa-informacja-%29&p=11863289&highlight=grading+gwarancja#post11863289
http://cafe.allegro.pl/showthread.php?960189-Baaardzo-ciekawa-informacja-%29&p=11863891&highlight=grading+gwarancja#post11863891
http://cafe.allegro.pl/showthread.php?955963-GRADING-czyli-moneta-NBP-w-quot-trumience-quot-.&p=11823031#post11823031

Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: pasjonatort w 12 Lipiec 2014, 11:50:40
Pozwolę sobie na dorzucenie paru uwag, które z jednej stony poprą stanowisko Kolegi cancan62, ale jednocześnie będą wyrazem nurtu pozostałych wypowiedzi.  ;)

Jednym z najważniejszych powodów brania monety w swoje ręce jest możliwość usłyszenia jaki wydaje dźwięk. Nie tylko potrzeba sprawdzenia odgłosu monety pod kątem jej autentyczności powoduje, że kręcimy tzw. bączka lub upuszczamy monetę na blat biurka. Dla mnie równie istotnym powodem jest chęć usłyszenia brzęku obijających się kilku monet w dłoni.

Trzymać garść czworaków w dłoni i podrzucać. Piękny dźwięk, który wywołuje marzenie posiadania pełnego woreczka niczym jakiś kupiec, rzemieślnik czy rycerz.  ;)
Dla takich chwil naprawdę warto brać monety w dłonie i nie bać się o ich kondycję po naszych „zabawach”.  :)
 
Czworaki są idealne do dotykania, obracania, ponieważ głównie występują w stanach IV-II i nic im nie grozi.
Niemniej nawet unikat jaki posiadam, orta elbląskiego lubię trzymać w dłoni. To niesamowite wrażenie mieć coś, co prawie nie istnieje, a kiedyś było fałszerstwem królewskim. Innego orta ale już pospolitszego, który leży sobie na parapecie od wielu miesięcy, często chwytam w palce i z zaciekawieniem obserwuję jak między napisem otokowym bursztynowa patyna powolutku się powiększa.

Z drugiej strony mam orta w stanie menniczym, z pozostałością meszka menniczego, który jest w slabie gradingu i nie mam zamiaru otwierać opakowania, bo w tym przypadku dotykanie mogłoby wpłynąć na jego stan. Zresztą po co mam jego dotykać, jeśli identyczne orty i tak dotykam. Dlatego uważam, że istnieją monety, które mogą być w slabach. Jednak żeby naprawdę poczuć monety to trzeba nimi się cieszyć przez dotykanie, wywoływanie dźwięku. W sumie można pogodzić obie strony dyskusji czyli dotykać monety i mieć stan menniczy w slabie.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Chrobry w 12 Lipiec 2014, 12:57:27
Dlatego uważam, że istnieją monety, które mogą być w slabach. Jednak żeby naprawdę poczuć monety to trzeba nimi się cieszyć przez dotykanie, wywoływanie dźwięku. W sumie można pogodzić obie strony dyskusji czyli dotykać monety i mieć stan menniczy w slabie.

Bardzo rozsądny głos zbliżony do mojego :) Inną całkiem sprawą jest sens gradingu, który został stworzony w USA dla uatrakcyjnienia kolekcjonowania. Mennictwo zaczyna się od XIX wieku, nie ma zbyt wielu rzadkości ze względu na występowanie to stworzono rzadkości ze względu na stan zachowania. Sam jestem fanem pięknie zachowanych monet,ale dla mnie piękno monety mierzy się świeżością stempla,a nie ilością rysek. Często idzie to w parze,ale czasami stany MS61 czy AU58 są dużo ładniejsze niż MS64. Sam długo siedziałem w XX wieku,a teraz przerzuciłem się na antyk , więc rozumiem głosy zarówno jednej jak i drugiej strony barykady. Przyznam,że jeśli ktoś był tylko po jednej stronie to naprawdę ciężko się zrozumieć :) Nie będę powtarzał tego co napisał pasjonatort bo ujął to mądrze,ale od siebie dodam,że ja nie widzę sensu trzymania orta w slabie. Może i pięknie zachowana moneta, może i ma meszek,ale przeleżała na pewno długo w ziemi i trzymanie delikatnie za rant jej nie zaszkodzi. Sam rozbiłem już trochę slabów i mogę powiedzieć,że jest bardzo duża różnica między oglądaniem menniczej monety w ręcę,a przez plastik. Bez plastiku dużo lepiej widać szczegóły, inaczej wygląda powierzchnia i ja na pewno nie trzymałbym choćby nie wiem jak pięknego orta w slabie :) Inaczej ma się sprawa z maszynowymi blaszkami XX wieku gdzie super menniczy stan przy macaniu/ oglądaniu na urodzie mógłby stracić i nie widzę nic złego jeśli ktoś trzyma blachę w slabie. W każdej chwili może wziąć ją do łapy po obiedzie i obejrzeć bez strachu,że dla potomnych pozostawi sztukę brzydszą :)
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Lech Stępniewski w 12 Lipiec 2014, 13:27:14
A może by tak część postów z tego wątku przenieść gdzie indziej? Zwracam uwagę, że dyskusja toczy się w dziale "HUMOR".
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 12 Lipiec 2014, 14:39:50
DzikiZdeb.
Z założenia to znaczy że zakładamy ,chocby podświadomie że nie jestesmy robieni w konia.Nie mówiłem,że na 100% musi moneta być oryginalna.Zachowuję w temacie powsciągliwość,inaczej przyjałbym stanowisko jednoznaczne.
Oczywiście dziękuję za informacje,że moja niepwwność została potwierdzona.
Czytając was koledzy utwierdzam się w przekonaniu,że jednak pudełko jest zupełnie zbędne.
To co miałem napisać wcześniej to powiem teraz.
Gdy przytrafi mi się kupić monetę gradingowa (na szczęście jeszcze mojego tematu w pudełka nie pakują) z pewnością monetę wyciągnę.Myslę że i tak nie wytrzymałbym i długo by nie poleżała w zamknięciu.

Jeśli chodzi o humor,bo mamy temat w tej kategorii, to daję niedługa opowiastkę wymyslona przed chwila;

Tato trzyma synka za rękę spacerując i pokazuje sklep z zabawkami.Są tam kopary,samochody,misie,wszystko.Widzisz synku, to wszystko jest tatusia.A dzieciak patrzy przez szybę i chętnie by się czymś pobawił.Ojciec widząc że synek jest smutny stara się odgadnąć w czym rzecz.Wiem, wiem !!! mysli,mało mu się podoba?!?! Wiem!!! choć... tata pokaże ci drugi ładniejszy sklep
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 12 Lipiec 2014, 15:02:02

Były kiedyś cudne, długie nocne i dzienne Polaków rozmowy w tym temacie na śp. cafe allegro i takich dyskusji żywych i kipiących emocjami dyskusji już chyba nie ujrzą oczy moje. Echh, byli czasy...


Panie DzikiZdeb,
Niech Pan nie traci ducha. Faktycznie rozmywa nam się trochę ta dyskusja ale ja się ja podejmę kontynuować przy wodzie rozmownej, bez tego nie razbieriosz. Chętnie poczytam tamte dyskusje. Niestety nie umiem nawigować po Caffe Allegro, więc zdam się na linki, które Pan uprzejmie załaczył.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 12 Lipiec 2014, 23:28:21

Dla mnie grading bez potwierdzenia autentyczności traci jakikolwiek sens
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 12 Lipiec 2014, 23:33:04
Ciekawe, bo PCGS wydaje się gwarantować nie tylko autentyczność ale też sama ocenę stanu

http://www.pcgs.com/guarantee.html

Jako, że jestem na urlopie, nie będę teraz tego wszystkiego czytał ale poczatek wyglada nieźle.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 13 Lipiec 2014, 10:00:21
Kolega DzikiZdeb napisał cytuję;''Firmy grandingowe nic Panu nie gwarantują w tym temacie''
Kolega cancan62 twierdzi inaczej i daje na dowód stronę

Ja problemu nie mam ponieważ nie kupuję blaszek w plastikach,ale chciałbym wiedzieć po czyjej stronie jest racja.

Może do rozmowy przyłaczy się ktoś kto postara się sprawę wyjasnić,ponieważ taka odmienność zdan wydaje mi się w dosyć waznym tematem który bez odpowiedzi pozostać nie może

A może prawda lezy pośrodku? jedna firma daje gwarancję a inna nie? może daje gwarancję ale nie na wszystko? Może zależy jaka firma?
Dla kontrastu mozna dać np do gradingu monetę antyczna oraz jakas wspólczesna obiegówkę.Przypuszczam że będzie zrobione i jedno i drugie.
Kto to wogule gradiguje? Czy jakiś wszechwiedzący podbija swój stempelek na każdej monecie(plastiku) jaka mu w ręce wpadnie? Jest jakies grono osób? Naprawdę, jak do obecnej chwili nie zastanawiałem się nad tym.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: Chrobry w 13 Lipiec 2014, 10:24:51
Teoretycznie u podstaw idei gradingu leży gwarancja autentyczności. Przynajmniej trzy największe firmy gradingowe USA czyli NGC, PCGS, i ANACS dają gwarancję autentyczności na opakowane monety. Nie przeszkadza to jednak,że ostatnio coraz częściej się spotyka zapakowane slaby :) Kilka ciekawych przykładów na dole. Szczególnie duży zamęt siało ostatnio zapakowanie przez NGC i PCGS w ogromnych ilościach fałszywych 3 kopiejek OST. Mój kolega miał kilka falsów w pudełku PCGS i wiem,że składał reklamacje. Nie wiem jak to się skończyło,a muszę zapytać bo jestem ciekawe ile są warte te gwarancje :)










A trzy kopiejki tu:

czy choćby tu :) :
http://gndm.pl/archiwum/search,adv.html&rne=pcgs%201916%20ost
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: pasjonatort w 13 Lipiec 2014, 10:53:17
Oczywiście, że dają gwarancję oryginalności i jeśli pomylą się to pewnie zwracają koszty...gradingu, bo przecież nie koszt zakupu fałszywej monety w ich slabie?
Myślę, że jednak mając dokumenty na zakup to można walczyć o taki zwrot, ale to jest Polska, bo w Ameryce na pewno sprawa byłaby łatwiejsza. ;)

Cytuj
Udzielona przez PCGS gwarancja autentyczności jest - naszym zdaniem – decydująca dla oceny, jako wykonana przez neutralna trzecią stronę. Gwarancja "Zwrotu pieniędzy" zapewnia stopień oceny tak długo, jak moneta znajduje się w oryginalnym opakowaniu i nie dokonano żadnych manipulacji tak na samej monecie jak i na jej opakowaniu.

http://www.pcgs.com/guarantee.html


To co wymienił Chrobry to największe znane wpadki. Ogólnie jest to ułamek ich "produkcji", który mimo wszystko pozostawia rysę na wiarygodności firm.
Samych ostów w NGC zapakowano ponad setkę, a w PCGS około dwustu.

http://www.pcgs.com/Pop/ValueView.aspx?s=396193


Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 13 Lipiec 2014, 12:35:01
Panowie.O ile dobrze rozumiem nie wystarcza moje podejrzenia co do oryginalności monety,żeby składać reklamację.Powiedzmy że zakupię 1/2 albo 1 guldena WMG.to mi przyszło do głowy jako pierwsze.no ale z pewnościa jest więcej tego typu monet,gdzie bardzo waznym elementem jest rant monety.Więc tak,jesli nie wystarcza moje podejrzenia,a monety nie wolno wyciągać poniewaz tym samym tracę gwarancję muszę dostarczyć dowodu.Nie jest to mozliwe w w/w przypadku ponieważ nie mozna naruszać pudełka ani monety.
Cały czas chodzi tutaj o rant,który niekiedy jest kluczowym elementem do stwierdzenia co do oryginalności;
http://gndm.pl/pl/czytelnia/monety/908.html
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 13 Lipiec 2014, 12:51:01
Pytałem tutaj (na tym forum) kiedys o oryginalność monety 3 krajcarowej,poniewaz mam do niej własne podejrzenia.Jedni mówia że to oryginał inni że fals.Teraz jesli fals to z epoki czy współczesny.Brak jakiejkolwiek jednoznacznej odpowiedzi.
W koncu doszedłem do zródła,po kilku mailach skad moneta pochodzi.Była ona zakupiona na Czeskiej aukcji.
Tak więc należałoby uznać iz jest oryginalna.Cóz, pomimo iż doszedłem pierwotnego pochodzenia monety,nadal mam wątpliwości graniczące z pewnościa,że moneta oryginalna nie jest.
do czego cały czas zmierzam?
chciałem zacytować znane przysłowie;
''najciemniej jest pod latarnia''
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 13 Lipiec 2014, 15:02:15
No i po urlopie :o. Wyciagnęliście mnie z jeziora. ;D

Oczywiście zgadzam się z następujacymi faktami:
1. Każdej firmie, pomimo gwarancji, zdarzaja się błędy w gradingu. Chodzi o to jak często.
2. Nie można wykluczać możliwości, że jak wszystko inne, tak i "trumienki" sa czasem obiektem fałszerstw.
3. Nie wszystkie slaby daja możliwość zbadania rantu, a te, które daja taka możliwość nigdy nie daja w 100%.

Po pobieżnym przeczytaniu gwarancji PCGS:
1. W przypadku oceny zbyt niskiej lub monety fałszywej oferuja ponowny grading i rekompensatę w wysokości wartości monety w stanie pierwotnie przyznanym lub, jeśli klient preruje, w wysokości różnicy wartości monety w stanach pierwotnie i powtórnie gradowanych (jest takie słowo?)
Oczywiście jeśli sprzedawca monety w slabie straci na tym a kupujacy korzysta z gwarancji, sytuacja staje się bardziej skomplikowana.
2. W przypadku oceny zbyt wysokiej, oferuja ponowny grading, oczywiście gratisowo. Znów pojawia się kwestia, jak rekompensuja stratę komuś, kto nabędzie tę monetę.
Gwarancja wydaje się uproszczona i obejmuje tylko pierwszego klienta.
Nie próbuję tu ich bronić, lecz jedynie tłumaczę, co jest na ich stronie.

A teraz moje trzy grosze.
1. Nikomu nie należy ślepo ufać jeśli mowa jest o autentyczności, czy stanie monety. Mój pierwszy kontakt z owocem działalności PCG zakończył się kilkakrotnym kontaktem z firma, potwierdzili, że monetę ocenili jako MS a w mojej skromnej opinii mogła być najwyżej EF. Rozdrażniłem też pytaniami sprzedawcę, który chciał pozować na Anglika a tu wylazło z niego coś na kształt "nie ma smalcu, z dżemem puree może być". No to wziałem z dżemem, bo kupiłem tę monetę w cenie VF. Kiedy ja dostałem, to rozwaliłem to pudełko.
2. Wiem, że jest tu wielu doświadczonych numizmatyków ale jeśli to czytaja mniej doświadczeni, to chcę im doradzić co następuje:
Jeśli coś wyglada za dobrze, to zapewne jest to nieprawda. Okazji zarobienia krocia z powodu niewiedzy sprzedawcy jest coraz mniej.
Jeśli moneta pomimo wszystkich atrybutów, w tym gradingu, sprawia wrażenie, że coś jest nie tak, spróbujcie zapytać kolegów a w ostateczności odpuśćcie. No, chyba, że stać Was na taki eksperyment.

Pomimo gwarancji firm gradingowych, grading nie jest w 100% pewny.
Jeszcze nie miałem sytuacji, kiedy sam zamówiłbym grading, choć mam kilka takich monet w slabach. Gdybym miał potrzebę obejrzenia rantu a slab by to uniemożliwiał, slab zostaje rozbity, jak to było w przypadku tej niesławnej monety z PCG.

Jeszcze jedno: nie mam tu moich baz danych, ale chce ostrzec przed prywatnymi "slabiarzami". Kupiłem jedna taka monetę od "centless" (lub jakoś bardzo podobnie) na ebayu. Podobno sam je zamyka i też zawyża grading a potem wystawia na ebayu. Być może znacie. Jak odkopię to info, to podrzucę.

A teraz pan ma relaks. Odezwę się w kurtce.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 14 Lipiec 2014, 02:32:23
Facet nazywa sie centsles, jego slaby to NNC National Numismatic Certification.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: krzysztofgg w 14 Lipiec 2014, 22:53:49

Cytuję; ''jesli coś wygląda za dobrze to zapewne to nieprawda''

Daję przykład;
Co prawda prl mnie nie interesuje,jednak zauważyłem coś zabawnego.O ile pierwszy sprzedający wystawia w falsyfikatach, to drugi już nie.Wydaje mi się że jest to jedna i ta sama złotówka.Początkujący kolekcjonerzy,trzeba uważać

http://allegro.pl/1-zl-1957-rok-rzadkosc-i4348750459.html
http://allegro.pl/1zloty-1957r-stan-i-bardzo-rzadka-i4293903104.html
A tu przykład firmowej;
http://allegro.pl/1-zl-1957-stan-i-nr-2709-piekna-i4330333346.html

Oczywiście ''na prosbę kolegi'' ech..
Tytuł: Jak puncowac to puncowac
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 16 Lipiec 2014, 03:04:07
w nawiazaniu do oryginalnej wiadomosci
Tytuł: Odp: Jak puncowac to puncowac
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb w 16 Lipiec 2014, 09:34:07
w nawiazaniu do oryginalnej wiadomosci
Ja nie widzę związku - najprzeróżniejszej maści znaki i punce mające na celu sprawdzenie prawdziwości krążka są obecne niemal od samego wynalezienia monety. Niezależnie od tego, czy nam się one podobają, czy nie (większość jest estetycznie paskudna) jest to immanentna część życia tych monet, świadcząca o ich sposobie obiegania.

Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 16 Lipiec 2014, 15:56:09
Właśnie to spaskudzenie monet powoduje w moim mniemaniu ten zwiazek, choć jasne, że motywacja tego paskudzenia jest zupełnie inna.

A swoja droga ciekawi mnie, czy ktoś, kto brał w rękę ładna monetę nie zawahał się przed walnięciem jej młotkiem i stemplem. Dopóki była tylko widziana jako kawałek metalu, zapewne nie.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb w 16 Lipiec 2014, 17:16:28
To są dwie różne rzeczy: bankier walący puncę na monecie (niezależnie, czy traktuje ją jako konkretną jednostkę monetarną, czy kawałek kruszcu) nie będzie się nad nią rozczulał: jeśli przepuści falsa, w najlepszym razie może mu grozić strata finansowa, w najgorszym - bardzo duże nieprzyjemności stosowane w danej epoce jako kara dla producentów pieniędzy oryginalnych inaczej. Co innego znaczenie przedmiotów o wartości muzealnej - czy to będzie malowany pędzelkiem numerek inwentarzowy, czy mini-punca, chodzi o oznaczenie przedmiotu i nie należy już do właściwego obiegu danej monety. Natomiast oznaczanie przedmiotów bez wartości muzealnej udając, że wartość taką mają, jest - jak już wcześniej żeśmy do tego doszli - waryactwem.
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: DzikiZdeb w 16 Lipiec 2014, 17:26:54
Aha, oczywiście to co napisałem, nie oznacza, że pochwalam puncowanie monet jakichkolwiek monet :-)
Tytuł: Odp: Lenin za 200 tys. zł :-)
Wiadomość wysłana przez: cancan62 w 16 Lipiec 2014, 19:08:54
Właśnie dotarłem do puktu, gdzie mnie ten temat przestał interesować.