Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
10 Grudzień 2018, 19:07:30


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] 2   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Inwestycja w złote monety  (Przeczytany 7796 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
nowak1
Nowy użytkownik
*
Poland Poland


Wiadomości: 1


Zobacz profil
« : 09 Listopad 2016, 14:21:13 »

Co Państwo uważacie o tym, żeby teraz zainwestować w złote sztabki? Patrząc na wykresy cen złota na [nie reklamujemy żadnych portali na tym forum], widać, że wygrana Trumpa się na nich odbiła, ale wydaje mi się, że to tylko chwilowa panika i wkrótce cenny powinny zacząć wzrastać. Co uważacie, warto zainwestować i sprzedać po odbiciu, czy lepiej nie ryzykować?
Zapisane
dukatkg
Stały bywalec
***
Poland Poland


Wiadomości: 484



Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : 09 Listopad 2016, 14:32:15 »

nie to forum
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 281



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #2 : 09 Listopad 2016, 15:04:05 »

Nie jest ważne, co się kupuje. Byle kupić tanio, a sprzedać drogo.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
cancan62
Triumwirat TPZN
Gaduła
*
Canada Canada

Zainteresowania:
Polskie monety bite w mennicach pruskich od XVI w. Krol Stas i Batory.

Wiadomości: 3 481



Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : 09 Listopad 2016, 15:16:16 »

Radze zainwestowac w spotkanie z doradca finansowym.
Zapisane

Wszystko przemija. Dzisiaj choinka, jutro kawal kija...Jacek
zenonmoj
Triumwirat TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Legitymacja: TPZN nr 058
Zainteresowania:
Monety rzymskie, głównie tetrarchowie, Konstantyn i rodzinka; Rzeczpospolita przedrozbiorowa.

Wiadomości: 3 285



Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : 09 Listopad 2016, 15:53:31 »

Na tym forum nie zajmujemy się tematyką inwestowania. Współczesnymi sztabkami złota też nie.
"Inwestycyjne" monety złote można potraktować albo jako specyficzną formę porcjowania przeznaczonego do sprzedaży kruszczu albo (gdy emitenci próbują bardzo na nich zarabiać, reklamując je jako cud-nad-cudne i wyjątkowe numizmaty) złom numizmatyczny...

Zenon M.
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 3 036


Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : 09 Listopad 2016, 16:11:11 »

Radze zainwestowac w spotkanie z doradca finansowym.
Gdzieś ostatnio widziałem artykuł, w którym ktoś wyliczył, że takowi mylą się w 60% przypadków w przeciwieństwie do szarych zjadaczy chleba, którzy trafiają mniej więcej jak przy rzucie monetą - w 50%.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 281



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #6 : 09 Listopad 2016, 16:26:48 »

Radze zainwestowac w spotkanie z doradca finansowym.
Gdzieś ostatnio widziałem artykuł, w którym ktoś wyliczył, że takowi mylą się w 60% przypadków

To wszystko zależy od definicji "doradcy finansowego". Jeśli za "doradców" uznać również bankowych naganiaczy, procent ten będzie znacznie wyższy, ale słowo "mylą się" należałoby zastąpić zwrotem "świadomie naciągają".

Zachowałem sobie korespondencję z takim oszustem występującym w imieniu wielkiego polskiego banku. Choć pewnie formalnie był tylko czymś w rodzaju podnajętego akwizytora na prowizji.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 3 036


Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : 09 Listopad 2016, 16:56:22 »

Radze zainwestowac w spotkanie z doradca finansowym.
Gdzieś ostatnio widziałem artykuł, w którym ktoś wyliczył, że takowi mylą się w 60% przypadków
wszystko zależy od definicji "doradcy finansowego". Jeśli za "doradców" uznać również bankowych naganiaczy, procent ten będzie znacznie wyższy, ale słowo "mylą się" należałoby zastąpić zwrotem "świadomie naciągają".
To raczej była krótka notka bez podania sensownych źródeł badań. Podejrzewam, że jeśli wziąć pod uwagę speców od "super-hiper-lokatoakcji-rynków-średniowschodzących" to faktycznie wyszłoby dużo więcej niż 60% (chyba, że nie byłoby sprecyzowane, czyja ma być ta korzyść - klienta czy doradcy). Absurd jest naciągnięty do tego stopnia, że banki potrafią mieć przypadki ludzi, którzy pieniądze, które dostali z kredytu mieszkaniowego (a, przecież mamy zapłacić dopiero za kwartał) pakowali w takie "produkty" i potem okazywało się, że ani mieszkania nie mają za co kupić, ani z czego kredytu spłacać (wszystko w jednym banku).
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 281



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #8 : 09 Listopad 2016, 18:33:37 »

przypadki ludzi

Od dawna zadziwia mnie ludzka naiwność, jeśli chodzi o finanse. Potrafią przez kwadrans przebierać pomidory w sklepie, by nie wziąć zgniłka i nie stracić kilkudziesięciu groszy, a gdy chodzi o inwestowanie pieniędzy często przekraczających ich roczne dochody opanowuje ich jakaś dziwna niemoc.

Korespondencja, o której wspomniałem, dotyczyła czegoś, co potem nazwano ogólnie polisolokatą. Akwizytor wysłał mi - pewnie zgodnie z jakimiś tam przepisami - wszystkie stosowne dokumenty i naprawdę nie trzeba było przeprowadzać drobiazgowej analizy, by przekonać się, że to lipa. Wszystko było tam czarno na białym napisane, choć akwizytor dzielnie udawał idiotę i twierdził, że jest odwrotnie.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
modsog
Stały bywalec
***
Poland Poland

Zainteresowania:
XX wiek + monety SIGIS III DG

Wiadomości: 470



Zobacz profil
« Odpowiedz #9 : 09 Listopad 2016, 18:59:17 »

Ja radziłbym inwestować w kopie monet i potem je sprzedawać jako "Skarb znaleziony po dziaduniu, który całe rzycie zbierał monety. Nie znam się ale wyglądają na rzadkie i ekslkuzywne godne najlebszych kolekcji." *błędy zamierzone.
Tyle ludu co skupuje te badziewia to faktycznie nie ma co z kasą robić. Lepsze przebicie jak złoto.
Zapisane
cancan62
Triumwirat TPZN
Gaduła
*
Canada Canada

Zainteresowania:
Polskie monety bite w mennicach pruskich od XVI w. Krol Stas i Batory.

Wiadomości: 3 481



Zobacz profil
« Odpowiedz #10 : 09 Listopad 2016, 19:10:27 »

Radze zainwestowac w spotkanie z doradca finansowym.

Przepraszam ale to bylo troche ironiczne. Po pierwsze nie wierze w doradcow finansowych, ktorzy naogol sa powiazani z jakimis produktami. Jednoczesnie nic nie zastapi wlasnego rozeznania rynku, bo kto wie najlepiej co nam potrzebne jesli nie my sami. Po trzecie to co jest prawda dzis nie musi koniecznie byc prawda jutro.
Jednym z najwazniejszych aspektow inwestowania jest czas. Wiele zalezy od tego kiedy chcemy zyskac i jak dlugo mozemy czekac. Prosze pamietac, ze zysk lub strata sa dopiero realizowane w momencie SPRZEDAZY. Jesli ktos ma czas oczekiwac na koniunkture, to inwestycja jego ma wieksze szanse powodzenia. Jesli zas chodzi o szybki zysk, bo zaiwestowalismy pieniadze przeznaczone na operacji zony, to trzeba sie liczyc z szansa straty, bo nie mozemy zbyt dlugo czekac, oczywiscie zakladajac, ze te zone lubimy.

Za takie informacje to ja biore 750 zlotych za godzine (jako doradca finansowy w przerwach w strozowaniu).
Zapisane

Wszystko przemija. Dzisiaj choinka, jutro kawal kija...Jacek
Gradiv
Stały bywalec
***
Poland Poland

Zainteresowania:
Polska i kraje sąsiednie w XVI-XVII w.

Wiadomości: 695


Zobacz profil
« Odpowiedz #11 : 09 Listopad 2016, 19:44:28 »

Cytuj
Od dawna zadziwia mnie ludzka naiwność, jeśli chodzi o finanse. Potrafią przez kwadrans przebierać pomidory w sklepie, by nie wziąć zgniłka i nie stracić kilkudziesięciu groszy, a gdy chodzi o inwestowanie pieniędzy często przekraczających ich roczne dochody opanowuje ich jakaś dziwna niemoc

Po prostu nie pojmują wielkich kwot. Kiedyś, obserwując dyskusje w pewnym samorządzie, nie mogłem pojąć dlaczego radni uchwalając budżet bez większej dyskusji przepuszczają decyzje o wielomilionowych inwestycjach, za to potrafią godzinami spierać się o klikustetzłotowe dotacje dla lokalnych klubików sportowych i stowarzyszeń.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 281



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #12 : 09 Listopad 2016, 20:41:16 »

dlaczego radni uchwalając budżet bez większej dyskusji przepuszczają decyzje o wielomilionowych inwestycjach, za to potrafią godzinami spierać się o klikustetzłotowe dotacje dla lokalnych klubików sportowych i stowarzyszeń.

Dokładnie o tym samym jest piękny klasyczny esej Cyryla Parkinsona. Aż nie mogę się powstrzymać, by nie zacytować tutaj fragmentu:

***

  Ludzi  znających  się  na  wielkich  finansach  można  podzielić  na  dwie
kategorie: na takich, którzy posiadają olbrzymie fortuny, i takich, którzy nie
mają ani grosza. Dla prawdziwego milionera milion  funtów  jest czymś  real-
nym i łatwym do pojęcia. Dla uczonego matematyka lub wykładowcy ekono-
mii  (przyjmując,  że obaj oni właściwie umierają  z  głodu) milion  funtów  jest
ostatecznie czymś równie realnym co tysiąc,  i to właśnie z nich składają się
głównie komisje finansowe. Rezultatem tego stanu rzeczy jest zjawisko często
już obserwowane, lecz nigdy dotąd nie zbadane. Można by je nazwać Prawem
Trywialności. Mówiąc pokrótce, oznacza ono, że czas spędzony na rozpatry-
waniu danego punktu  zagadnienia  jest  odwrotnie proporcjonalny do  sumy,   
o jaką chodzi.
[...]
Musimy [...] w pełni zrozumieć sposób, w jaki naprawdę pracuje komisja finansowa.
Na użytek masowego czytelnika można to przedstawić następująco, w formie
dramatycznej:
  Przewodniczący: Przechodzimy teraz do Punktu Dziewiątego. Zreferuje
go nasz skarbnik, Mr McPhail.
  Mr  McPhail:  Leży  przed  panem,  sir,  kosztorys  reaktora  atomowego,
uwidoczniony w załączniku H do raportu podkomisji. Jak pan widzi, ogólny
projekt  i plany zostały zaakceptowane przez profesora McFission. Całkowity
koszt  wyniesie  10.000.000  funtów.  Przedsiębiorcy,  panowie  McNab               
i McHash, sądzą, że prace powinny zostać ukończone w kwietniu 1963 roku.
Nasz konsultant, inżynier McFee, ostrzega jednak, że powinniśmy liczyć się z
ich  ukończeniem  najwcześniej  w  październiku.  Podgląd  ten  popiera  znany
geofizyk, dr McHeap, powołując się na prawdopodobną konieczność palowa-
nia fundamentów. Plan głównego budynku leży przed panem – patrz załącz-
nik IX – a jego odbitka na stole. Z przyjemnością udzielę wszelkich informa-
cji, jakich zażądają członkowie komisji.
  Przewodniczący: Dziękuję za pańskie wyczerpujące objaśnienie propo-
nowanego  planu,  panie  McPhail.  Proszę  teraz  obecnych  tu  członków   
o wyrażenie swojego zdania.
  W tym miejscu musimy koniecznie przerwać i zastanowić się nad tym,
jakie zdanie mogą mieć członkowie komisji. Przypuśćmy, że  jest  ich  jedena-
stu  łącznie z przewodniczącym,  lecz bez sekretarza. Z  tych  jedenastu człon-
ków  czterech  –  łącznie  z  przewodniczącym  –  nie  wie,  co  to  jest  reaktor.
Trzech  spośród  pozostałych  nie  orientuje  się,  do  czego  on  służy.  A  z  tych,
którzy wiedzą, zaledwie dwóch ma niejasne pojęcie,  ile powinien kosztować.
Jednym z nich  jest Mr  Isaacson, drugim Mr Brickworth. Każdy z nich może
coś na ten temat powiedzieć. Przypuśćmy, że Mr Isaacson mówi pierwszy.
  Mr  Isaacson:  No  cóż,  panie  przewodniczący,  ja  wolałbym mieć  nieco
zaufania  do  naszych  przedsiębiorców  i  do  konsultanta.  Gdybyśmy  przede
wszystkim  zwrócili  się  do  profesora  Levi  i  gdybyśmy  zawarli  kontrakt   
z  panem  Davidem  i  Goliatem,  byłbym  pewniejszy  tego  całego  planu.  Pan
Lyon-Daniels nie zabierałby nam czasu denerwującymi przypuszczeniami na
temat  zwłoki w ukończeniu  prac,  a  dr Mojżesz Bullrush  powiedziałby nam
definitywnie, czy palowanie będzie potrzebne czy nie.
  Przewodniczący:  Jestem  pewien,  że  wszyscy  umiemy  ocenić  troskę
pana Isaacsona o wykonanie tej pracy w możliwie najlepszy sposób. Ale zdaje
mi się, że  jest  już trochę za późno na to, żeby powoływać nowych doradców
technicznych. Przyznaję,  że  zasadniczy kontrakt musi  jeszcze  zostać podpi-
sany, ale wydaliśmy  już bardzo poważne  sumy. Jeśli odrzucimy porady,  za
które już zapłaciliśmy, będziemy musieli zapłacić drugie tyle.
  (Inni członkowie mruczą potakująco).
  Mr Isaacson: Chciałbym, żeby moje uwagi zostały zaprotokołowane.
  Przewodniczący: Oczywiście. Zapewne Mr Brickworth ma w tej sprawie
coś do powiedzenia?
  Otóż Mr Brickworth  jest  tutaj  bodaj  jedynym  człowiekiem,  który wie,   
o  czym  mówi. Wiele  miałby  do  powiedzenia.  Nie  ma  zaufania  do  okrągłej
sumy 10.000.000  funtów. Dlaczego  to ma kosztować właśnie  tyle? Dlaczego
musi  się  burzyć  stary  budynek,  żeby  zrobić miejsce  na  nowy  fundament?
Dlaczego tak wielką sumę przeznaczono na „nieprzewidziane wydatki”? I kto
to w ogóle jest ten McHeap? Czy to ten sam, którego w zeszłym roku skarżyło
Towarzystwo  Naftowe  „Trickle  and  Driedup”?  Ale  Brickworth  nie  wie,  od
czego  zacząć.  Jeśli  zacznie mówić  o  odbitce  planu,  inni  członkowie  komisji
nie potrafią  jej odczytać. Musiałby zacząć od wyjaśnienia, czym w ogóle  jest
reaktor,  a  nikt  nie  chciałby  się  przyznać,  że  tego  nie  wie.  Lepiej  nic  nie
mówić.
  Mr Brickworth: Nie mam nic do powiedzenia.
  Przewodniczący: Czy ktoś z członków komisji chce jeszcze zabrać głos?
Doskonale. A zatem mogę przyjąć, że plany i kosztorys zostały zatwierdzone?
Dziękuję.  Czy mogę  podpisać  zasadniczy  kontrakt  w  imieniu  panów?  (Po-
mruk zgody). Dziękuję. Możemy teraz przejść do Punktu Dziesiątego.
  Wliczając kilka sekund na szeleszczenie papierami  i rozwijanie wykre-
sów,  czas  poświęcony  Punktowi  Dziewiątego  wynosił  dokładnie  dwie  i  pół
minuty. Zebranie przebiega sprawnie. Ale niektórym z  jego uczestników  jest
trochę głupio w związku z Punktem Dziewiątym. Zastanawiają się w duchu,
czy  istotnie okazali w  tym wypadku swoją ważność. Jest  już za późno, żeby
kwestionować schemat  reaktora, pragnęliby  jednak  – zanim zebranie końca 
– zademonstrować, że są przytomni i doskonale wiedzą, co się tu dzieje.
  Przewodniczący: Punkt Dziesiąty. Pomieszczenie na rowery dla urzęd-
ników. Otrzymano kosztorys od panów Bodgera i Woodworma, którzy podej-
mują  się wykonać  tę  pracę  za  sumę  350  funtów.  Plany  i  specyfikacje  leżą
przed wami, panowie.
  Mr  Softleigh:  Panie  przewodniczący,  ta  suma  jest  z  pewnością  zbyt
wysoka. Widzę, że dach ma być z aluminium. Czy dach azbestowy nie byłby
tańszy?
  Mr Holdfast: Zgadzam się z panem Softleighem co do sumy,  lecz dach 
– moim zdaniem – powinien być z ocynkowanego żelaza. Sądzę, że pomiesz-
czenie mogłoby kosztować 300 funtów albo nawet jeszcze mniej.
  Mr  Daring:  Poszedłbym  jeszcze  dalej,  panie  przewodniczący.  Wątpię,
czy to pomieszczenie jest rzeczywiście potrzebne. I tak robimy już zbyt wiele
dla  naszych  urzędników.  Kłopot  z  tym,  że  oni  nigdy  nie  są  zadowoleni.
Następnym razem zechce im się garaży.
  Mr Holdfast: Nie, nie mogę tutaj poprzeć pana Daringa. Wydaje mi się,
że  pomieszczenie  jest  konieczne.  Mam  tylko  wątpliwości  co  do  materiału   
i kosztów...
  Dyskusja  żywo  się  rozwija.  Suma  350  funtów  mieści  się  doskonale   
w pojęciu wszystkich. Każdy potrafi też sobie unaocznić wygląd pomieszcze-
nia na rowery. Dlatego dyskusja trwa czterdzieści pięć minut, a jej możliwym
wynikiem  jest  zaoszczędzenie  jakichś  50  funtów.  Członkowie  zebrania
wygodnie rozpierają się w krzesłach z uczuciem dobrze spełnionego obowiąz-
ku.
  Przewodniczący:  Punkt  Jedenasty.  Napoje  orzeźwiające  podawane  na
zebraniach  Połączonego Komitetu Opieki  Społecznej. Miesięcznie  35  szylin-
gów.
  Mr Softleigh: Jakie napoje podaje się przy tych okazjach?
  Przewodniczący: O ile wiem, to kawę.
  Mr Holdfast: To znaczy, że rocznie wyniesie to – zobaczmy –21 funtów?
  Przewodniczący: Właśnie tyle.
  Mr Daring: Doprawdy, panie przewodniczący,  zastanawiam  się,  czy  to
słuszne. Jak długo trwają te zebrania?
  Teraz rozpocznie się jeszcze bardziej zajadła dyskusja. Wśród członków
komisji mogą być tacy, którzy nie widzą różnicy pomiędzy azbestem a ocyn-
kowanym  żelazem,  lecz  każdy  z  nich  zna  się  na  kawie  – wie,  co  to  –  i  czy   
w  ogóle  należy  ją  kupować.  Ten  punkt  porządku  dziennego  członkowie
komisji  omawiają  godzinę  i  kwadrans,  a  zakończą  –  prosząc  sekretarza   
o dodatkowe  informacje  i postanowią rozstrzygnąć  tę sprawę na następnym
zebraniu.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 3 036


Zobacz profil
« Odpowiedz #13 : 10 Listopad 2016, 09:00:59 »

przypadki ludzi
Od dawna zadziwia mnie ludzka naiwność, jeśli chodzi o finanse. Potrafią przez kwadrans przebierać pomidory w sklepie, by nie wziąć zgniłka i nie stracić kilkudziesięciu groszy, a gdy chodzi o inwestowanie pieniędzy często przekraczających ich roczne dochody opanowuje ich jakaś dziwna niemoc.
Wydaje mi się, że w przypadku własnych pieniędzy jest to zwykłe zaślepienie chciwością. Delikwent dokładnie wie, ile to jest pół miliona. Wie co do centymetra, jaki metraż mieszkania może za to kupić. Kiedy jednak pojawia się możliwość postawienia stawki na ruletkę polisolokatę, nawet najbardziej logicznie myślący ludzie potrafią zacząć fiksować. Przecież Marysia i Zdzisia miały dwie pary z ręki takie lokaty i im się udało, więc mnie też się uda. Nieważne, że pół roku temu wszystkie azjatyckie giełdy szły do góry, a teraz nie bardzo.

Jako tekst źródłowy opisujący zjawisko polecam "Gracza" Dostojewskiego.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 281



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #14 : 10 Listopad 2016, 13:50:07 »

Kiedy jednak pojawia się możliwość postawienia stawki na ruletkę polisolokatę, nawet najbardziej logicznie myślący ludzie potrafią zacząć fiksować.

To by było za proste. Tak dałoby się ewentualnie wyjaśnić czyjeś wejście w Amber Gold, na którym w istocie można było całkiem nieźle zarobić, jeśli weszło się do gry/piramidy odpowiednio wcześnie i odpowiednio szybko wycofało. Chciwi myśleli, że im też się uda i przegrali.

Otóż z papierów tej polisolokaty jasno wynikało, że to nawet nie jest ruletka (duże ryzyko, majaczący na horyzoncie duży zysk). Obiecywane zyski były takie-sobie, nic specjalnie olśniewającego, a haczyk tkwił nie w utajonym ryzyku, ale w całkiem jawnych i skandalicznie wysokich karach za próbę wycofania pieniędzy. Wystarczyło tylko zajrzeć do tych papierów.

Wracając do analogii z kupowaniem pomidorów. Gdyby w jakimś warzywniaku klienci na prośbę o kilo pomidorów dostawali spod laty już zapakowaną torbę z napisem "kilo pięknych, dojrzałych pomidorów", to chyba nikt nie powstrzymałby się przed natychmiastowym zajrzeniem do tej torby, a wielu pewnie położyłoby jeszcze dodatkowo tę torbę na wagę.

Proszę mi więc teraz wyjaśnić, czemu ludzie nie zaglądają do torby, to znaczy w papiery, gdy chodzi o kwoty odpowiadające kilkunastu tonom pomidorów.

Jasne, że zawsze znajdzie się ktoś wyjątkowo mało asertywny, naiwny etc. etc., ale przecież te akcje nie są obliczone na margines ludzi, którzy mają problemy z interakcjami społecznymi. Tacy zresztą na ogół nie mają pieniędzy i siedzą w domu.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Strony: [1] 2   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM