Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
21 Listopad 2017, 10:48:26


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 [2] 3 4 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Garść myśli na temat kolekcji Dattari  (Przeczytany 6078 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #15 : 22 Czerwiec 2017, 16:19:45 »

Na tym etapie

Dla mnie psychologicznie kluczowy był etap, kiedy znałem już z nazwiska większość kolekcjonerów, o których wiedziałem, że i tak mnie przelicytują.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Tomanek
Gaduła
****
Poland Poland


Wiadomości: 3 569


Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.


Zobacz profil
« Odpowiedz #16 : 22 Czerwiec 2017, 18:16:44 »

Cytuj
Kurzyłoby się to gdzieś w kącie. Jeszcze dobrze, gdyby cichcem rozkradli i sprzedali na Allegro.

Oj, herezje Pan głosi Panie Lechu i na dodatek namawia biednych kustoszy muzealnych do niecnego procederu.

Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem to ciągłe sarkanie z Pana strony na kolekcje muzealne. Przecież bez tych zakurzonych zbiorów,
głęboko poukrywanych w muzealnych kazamatach, pewnie by nie powstał umiłowany prze Pana katalog RIC. To właśnie nagromadzenie eksponatów w kilku kluczowych kolekcjach, umożliwiło ich pełną systematyzację. Bez znajomości ilości tych samych entych egzemplarzy, co byśmy mogli
powiedzieć na temat rzadkości występowania.

Proszę zwrócić uwagę na obecnie prowadzone projekty badawcze. To właśnie skupienie w kilku kluczowych kolekcjach określonej liczby eksponatów
umożliwia  współcześnie badania metaloznawcze, czy skanowanie 3D. Monety rozproszone po prywatnych kolekcjonerach, nigdy będą miały takiej
szansy badawczej, jak te z kolekcji muzealnych.

Rozumiem, że odbił się Pan raz czy drugi od muzealnych drzwi, ale proszę mi wierzyć, to się już zmienia. Nastawienie ludzi z placówek muzealnych jest obecnie całkiem inne od tego sprzed lat.   Do ideału jeszcze daleko, ale poprawa jest i idzie ku lepszemu.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #17 : 22 Czerwiec 2017, 19:05:08 »

To właśnie nagromadzenie eksponatów w kilku kluczowych kolekcjach

Sformułowanie-klucz: "w kilku kluczowych kolekcjach". Czy kiedykolwiek mówiłem, żeby zlikwidować WSZYSTKIE muzea? British Museum? Berlin? Wiedeń? Ależ nie! Przecież z tymi muzeami sam chętnie współpracuję.

Natomiast nieszczęściem są te dziesiątki zapyziałych muzeów, a zwłaszcza ich przepastne magazyny. Z pokrytego kurzem nigdy nie ma pożytku. Z definicji.

To właśnie skupienie w kilku kluczowych kolekcjach określonej liczby eksponatów umożliwia  współcześnie badania metaloznawcze, czy skanowanie 3D. Monety rozproszone po prywatnych kolekcjonerach, nigdy będą miały takiej
szansy badawczej, jak te z kolekcji muzealnych.

Ależ to nieprawda! Każdy kto ma ciekawą monetkę do zbadania może przebadać ją na wylot. Któż to ostatnio badał Konstantyna w czapce? Jakieś muzeum to wymyśliło?

Poza tym idę o zakład, że monety w Pańskiej kolekcji są znacznie lepiej opisane niż np. te w muzeum we Wiedniu. Kiedyś tu wklejałem ile błędów i nieścisłości znalazłem tylko w tej niewielkiej porcyjce z mojej działki wystawionej na widok publiczny. A przecież to jedno z lepszych muzeów na świecie. Z bardzo miłymi pracownikami. Ale gdybym kilka lat temu zapytał, czy mają monetę X, bo chciałbym sprawdzić, czy taka odmiana istnieje, to nawet przy ich największej życzliwości otrzymałbym odpowiedź negatywną, gdyż w ich zbiorach ta moneta była opisana jako Y. Natomiast, gdy zapytam Pana, mam grubo ponad 90% pewności, że Pańska odpowiedź będzie rzetelna.

Panie Tomaszu, Pan własnym swoim istnieniem potwierdza moją tezę, że prywatny kolekcjoner różni się in plus od większości tej muzealnej hałastry.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Tomanek
Gaduła
****
Poland Poland


Wiadomości: 3 569


Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.


Zobacz profil
« Odpowiedz #18 : 22 Czerwiec 2017, 20:38:50 »

Cytuj
Czy kiedykolwiek mówiłem, żeby zlikwidować WSZYSTKIE muzea? British Museum? Berlin? Wiedeń? Ależ nie! Przecież z tymi muzeami sam chętnie współpracuję.

Istnieje całkiem spora ilość placówek muzealnych, które monety posiadają, dla których te eksponaty nie są najważniejszą gałęzią zbiorów i w których te monety nie zostały w należyty sposób opisane i wyeksponowane. Nie znaczy to jednak, że nie można do tych zbiorów dotrzeć. Skoro zdarza się  Wielkim (vide wspomniany Wiedeń) błędnie opisywać eksponaty, to tym bardziej należy wybaczyć maluczkim. Tam się to zmienia. Docierają tam fachowcy, który starają się skatalogować całość zbiorów i to często z zamysłem publikacji o których wiele lat śniono. Proszę mi wierzyć, to się właśnie dzieje i to w tym dziwnym kraju na Wisłą. Jak bywa z wielkimi muzeami, to Panu opowiem. Moje dwie ostatnie wizyty w gabinetach numizmatycznych w muzeach w Neapolu i w Wiedniu skończyły się na odbiciu od karteczki na drzwiach - zamknięte z powodu okresu urlopowego.

Jak zmienia się mentalność polskiego muzealnictwa, mogę udowodnić na przykładzie sprzed kilku tygodni. Nie podam nazwy muzeum, aby nie zaszkodzić sympatycznemu i bardzo elastycznemu kustoszowi. Proszę sobie wyobrazić wizytę w muzeum, gdzie ma Pan w gabinecie do dyspozycji wszystkie monety spoza ekspozycji stałej, które można brać w łapki i pod nos przystawiać. Mało tego, mogłem z pełną swobodą robić zdjęcia. Kiedy światło w gabinecie, czy nawet na parapecie przy oknie okazało się zbyt słabe do dobrych zdjęć, to dostałem zgodę na sesję fotograficzna na ławeczce przed muzeum, gdyż tam padało jeszcze ciepłe wieczorne słoneczko. Proszę mi wierzyć, na ławce przed muzeum miałem najbardziej wartościową monetę w całym muzeum i dla kustosza nie stanowiło to problemu. Wyobraża Pan sobie wyjście z muzeum z krążkiem o wartości c. 500.000?

Cytuj
Każdy kto ma ciekawą monetkę do zbadania może przebadać ją na wylot. Któż to ostatnio badał Konstantyna w czapce? Jakieś muzeum to wymyśliło?

Eee, co to za przykład? Przebadał ją ten, kto ją posiadał i chciał koniecznie udowodnić, że zebra jest koniem. Innymi słowy, chciał przed całym gremium numizmatyków starożytniczych dowieść, że jednak nie okazał się frajerem. Ja mówię o badaniach porównawczych, przy których konieczna jest określona ilość eksponatów, aby móc wyciągać jakieś sensowne wnioski. Co nam mówi zbadanie składu pierwiastkowego jednej monety? Pokazuje nam jej skład procentowy i nic więcej. Przebadanie całej partii monet tej samej emisji mówi nam zdecydowanie więcej.

Proszę spróbować dla celów badawczych dotrzeć do prywatnych kolekcjonerów monet wczesnopiastowskich. Nawet jeśli Panu się to uda, to czy któryś z nich wypożyczy Panu swoje skarby do analiz laboratoryjnych? Szczerze wątpię...

Cytuj
prywatny kolekcjoner różni się in plus od większości tej muzealnej hałastry.

Wróćmy do meritum tego wątku. Kolekcja Dattariego to tysiące monet pięknie opisanych i usystematyzowanych. Jest w tym jednak drugie dno. Kolekcja Dattariego, to również tysiące monet "odpadowych" z punktu widzenia samego zainteresowanego, a tym bardziej z perspektywy jego spadkobierców.
Tam była cała masa monet, które nabywał w postaci gromadnych skarbów. Wyciągał z tego perełki dla niego istotne, a cała reszta lądowała w zakurzonych kartonach. Widział Pan te loty z marcowej aukcji Jesus Vico? Tam były monety zapomniane przez bogów wszelkiej maści, które zapewne nigdy nie dostąpiły zaszczytu pełnej identyfikacji, czy jakiegokolwiek opisu. To jest druga strona medalu.

Cytuj
Dla mnie psychologicznie kluczowy był etap, kiedy znałem już z nazwiska większość kolekcjonerów, o których wiedziałem, że i tak mnie przelicytują.

Twierdzi Pan, że doznał duchowej przemiany, kiedy zidentyfikował Pan nabywców monet Pana okresu. Jest Pan pewien, że rozpoznał Pan ten specyficzny światek, że nie ma w nim ekstraintrowertyków, którzy gromadzą monety tylko dla siebie i nie mają najmniejszego zamiaru dzielić się z nikim stanem swojego posiadania? Może się czasem okazać, że prywatne kolekcje kryją takie kwiatki, o których się Panu nie śniło. Jest to całkiem realny scenariusz.
Zapisane
kotek555
Stały bywalec
***
Poland Poland

Stowarzyszenie:
nie stowarzyszony
Zainteresowania:
austria do 1918 roku, a teraz Starożytny Rzym (Cesarstwo)

Wiadomości: 142


Zobacz profil
« Odpowiedz #19 : 22 Czerwiec 2017, 21:16:39 »

Cytuj
Ryzyka, o których wspominał Pan kotek555 są realne i smutno patrzeć, gdy urzeczywistniają się.

Jednak zamiast narzekać, że "life is brutal" i że "nasz trud pójdzie na marne" po naszej śmierci należy na bieżąco opisywać, fotografować i katalogować swoje zbiory, w tym udostępniać je w internecie w formie zdigitalizowanej. Wtedy na pewno trwały ślad po naszej kolekcji zostanie, nawet jeżeli ulegnie fizycznemu rozproszeniu. Poza tym należy zawczasu przemyśleć, czy i ewentualnie komu przekazać kolekcję (zainteresowanemu kolekcjonerowi jak wspomniał Pan Lech, członkowi rodziny, który wykazuje autentyczną pasję rozwijania kolekcji, muzeum które byłoby zainteresowane zbiorem i miałoby możliwość i środki do odpowiedniej ekspozycji kolekcji, a przynajmniej jakiejś jej części, jak słusznie zwrócił uwagę Tomek itd.). Jeżeli zaś naprawdę nie ma się komu przekazać kolekcji to najlepiej sprzedać ją za życia, nie pozostawiając tego zadania mniej lub bardziej przypadkowym spadkobiercom. Wówczas ma się (mniejszą lub większą, ale zawsze jakąś) kontrolę nad sposobem sprzedaży i można uniknąć wielu przykrych sytuacji i ryzyk opisywanych przez Pana kotek555.

***
A propos przyjemności i trudu...Prawdziwe i poważne kolekcjonerstwo to pasja. Pasja to zaś jednocześnie (a często na przemian) radość, przyjemność, euforia wręcz, ale także ból, gorycz, zniechęcenie, zwątpienie. Pasja to konsekwencja, trud i upór w realizacji wytyczonych celów. To pasmo wyrzeczeń. To nie tylko (nieograniczona i niegasnąca) chęć gromadzenia zbieranych przedmiotów, ale i zgłębiania wiedzy dotyczącej tych przedmiotów, ich kontekstu historycznego, ekonomicznego, socjologicznego, artystycznego itd. To jest wreszcie choroba i uzależnienie, na którą nie ma lekarstwa. Prawdziwy kolekcjoner to pasjonata, a prawdziwie wielkiej kolekcji nie da się zbudować, nie będąc zarażony pasją, niezależnie od ilości posiadanych środków finansowych (chociaż one też są rzecz jasna niezbędne i - nie oszukujmy się - bez wielkich środków nie da się zbudować prawdziwie wielkiej kolekcji).

***

Sprowadzanie prawdziwej pasji i wielkiego dzieła Pana Lecha do "zbierania tylko obrazków monet do "NOT IN RIC"  jest wysoce niestosowne i jest świadectwem głębokiej ignorancji.

Z Panem Stępniewskim dyskutować nie będę! On ekstraklasa, ja może 4 liga. Zadałem zdaje się proste pytanie! Odpowiedź protekcjonalna i dla mnie arogancka. Jeżeli nie "zebrałem coś historycznie ważnego" to swój zbiór mogę zapisać kolekcjonerowi, zakopać w ogródku, rozdać dzieciom! Co to jest "historycznie ważne" Panie Stępniewski? Moneta znana w jednym egzemplarzu?, moneta za kilka tysięcy euro?, czy cokolwiek innego? Ja zbieram monety na zasadzie: nie mam to dołączam do zbioru! A czy ona jest w RIC-u, czy nie, to mi wisi. Oczywiście z Pana strony Panie Stępniewski nie korzystam i nie zamierzam! Jak ktoś dostaje orgazmu, że ma monetę nie uwzględnioną w 100 letnim RIC-u, to ja to szanuję, ale nie narzucam swojej woli innym i nie traktuję ich z góry tak jak Pan!
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #20 : 22 Czerwiec 2017, 21:37:47 »

Moje dwie ostatnie wizyty w gabinetach numizmatycznych w muzeach w Neapolu i w Wiedniu skończyły się na odbiciu od karteczki na drzwiach - zamknięte z powodu okresu urlopowego.

Ja przypominam sobie jeszcze, jak w Paryżu odmówiono Panu zademonstrowania skarbów należących do francuskiego ludu.

Wyobraża Pan sobie wyjście z muzeum z krążkiem o wartości c. 500.000?

Nie wiem, czy zmiana mentalności z pryncypialno-regulaminowej na swobodnie-luzacką, to najlepsze rozwiązanie.

Ja bym wolał, by te wszystkie muzea wyprzedały 4/5 swoich zasobów magazynowych, z reguły niepotrzebnych, źle opisanych, nie wystawianych, a za uzyskane pieniądze profesjonalnie opisały i sfotografowały to, co sprzedają i, przede wszystkim, tę najcenniejszą resztę. By nikt nie musiał szlajać się z krążkiem za pół miliona po ławeczkach w poszukiwaniu ostatnich promyczków słońca.

Przecież to, co Pan opisuje tak życzliwie, świadczy właśnie o amatorskiej improwizacji w tej dziadowskiej instytucji.

Ja mówię o badaniach porównawczych, przy których konieczna jest określona ilość eksponatów

I od tego są te wielkie muzea, które - o ile się orientuję - mają już tych nieprzebadanych egzemplarzy tyle, że starczy im spokojnie do badań na sto lat

Proszę spróbować dla celów badawczych dotrzeć do prywatnych kolekcjonerów monet wczesnopiastowskich. Nawet jeśli Panu się to uda, to czy któryś z nich wypożyczy Panu swoje skarby do analiz laboratoryjnych? Szczerze wątpię...

W Polsce w takim wypadku (monety wczesnopiastowskie) nie ryzykowałbym nawet z ujawnieniem się jako zbieracz, bo a nuż każą mi udowadniać, że nie wykopałem mojej monety nielegalnie 10 lat temu na stanowisku X.

Ale to wina beznadziejnego prawa, co już tutaj wałkowaliśmy wielokrotnie. Gdyby było bardziej cywilizowane sądzę, że zdecydowana większość kolekcjonerów byłaby dumna, gdyby w jakichś badaniach zaznaczono, że zostały wykonane także przy wykorzystaniu monet z kolekcji pana X.Y.

Wróćmy do meritum tego wątku. Kolekcja Dattariego to tysiące monet pięknie opisanych i usystematyzowanych. Jest w tym jednak drugie dno. Kolekcja Dattariego, to również tysiące monet "odpadowych" z punktu widzenia samego zainteresowanego, a tym bardziej z perspektywy jego spadkobierców.
[...]
To jest druga strona medalu.

To jest druga strona medalu w tym nadzwyczaj wyjątkowym wypadku, kiedy kolekcjoner miał daleko więcej materiału niż "mocy przerobowych". Co jednak u kolekcjonerów zdarza się sporadycznie, zwłaszcza dzisiaj, a w muzeach jest regułą.

Prosty rachunek. U przeciętnego kolekcjonera jeden człowiek "personelu" (w tym wypadku sam zbieracz) przypada na ogół na kilkaset monet. 2-3 tysiące to już bardzo dużo. Weźmy dla uproszczenia średnią = 1000.

Wielkie gabinety numizmatyczne dla wyrobienia tej średniej powinny zatrudniać kilkaset osób. Wyobraża Pan to sobie?

Dalej twierdzę, że jest Pan bez porównania lepszym kuratorem swoich zbiorów niż przeciętny muzealnik, a Pan uparcie chce mnie przekonać, że jest odwrotnie  Chichot

Może się czasem okazać, że prywatne kolekcje kryją takie kwiatki, o których się Panu nie śniło. Jest to całkiem realny scenariusz.

Ja mówię o tym, co jest twardą rzeczywistością, a Pan snuje fantazje.

No dobrze pofantazjujmy. Okazać to się może również, że skorumpowana dyrekcja muzeum X zrobiła machlojki w inwentarzu i wyprowadziła na czarny rynek połowę zbiorów. Z tym, że teraz, jako kradzione, rzeczywiście będą chomikowane w kolekcjach gangsterów oraz bogatych ekstraintrowertyków i nikt o nich się nie dowie (chyba że za sto lat), do czego by nie doszło, gdyby je normalnie sprzedać na publicznej aukcji.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #21 : 22 Czerwiec 2017, 21:53:44 »

Co to jest "historycznie ważne" Panie Stępniewski? Moneta znana w jednym egzemplarzu?, moneta za kilka tysięcy euro?, czy cokolwiek innego? Ja zbieram monety na zasadzie: nie mam to dołączam do zbioru! A czy ona jest w RIC-u, czy nie, to mi wisi. Oczywiście z Pana strony Panie Stępniewski nie korzystam i nie zamierzam! Jak ktoś dostaje orgazmu, że ma monetę nie uwzględnioną w 100 letnim RIC-u, to ja to szanuję, ale nie narzucam swojej woli innym i nie traktuję ich z góry tak jak Pan!

Co ja takiego Panu zrobiłem, że Pan się wobec mnie w ten sposób zachowuje? Gdzie ja Pana potraktowałem "z góry"? Może się Pan obrażać na rzeczywistość, ale brutalna prawda jest taka, że jeśli Pana kolekcja nie jest wyjątkowa, to nikt nie będzie żałował jej rozproszenia. Czy Pana rozpiera żal, gdy na Allegro rozprzedają kolekcję jakościowo porównywalną z Pańską? Podejrzewam, że raczej radość, bo ma Pan okazję kupić coś taniej do swoich zbiorów. Dlaczego więc miałby Pan oczekiwać, że z Pana kolekcją będzie inaczej?

Dlaczego moje rady, by kolekcję komuś zapisać albo by zrobić porządny katalog w formie e-booka uważa Pan za protekcjonalne i aroganckie? Jeśli mój post był podobno arogancki, to jakim słowem określiłby Pan swój post?

Proszę mi to wszystko wyjaśnić.

Ale może bez używania wyrażeń w rodzaju "to mi wisi", "jak ktoś dostaje orgazmu" etc.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
barnaba
Stały bywalec
***
Poland Poland

Zainteresowania:
Mennictwo Probusa

Wiadomości: 176


Zobacz profil
« Odpowiedz #22 : 22 Czerwiec 2017, 23:03:18 »

Proszę mi to wszystko wyjaśnić.

Ale może bez używania wyrażeń w rodzaju "to mi wisi", "jak ktoś dostaje orgazmu" etc.

Przyłączam się do prośby o wyjaśnienia ze strony Pana kotek555, bo ja również nie dostrzegam która wypowiedź Pana Lecha miałaby być rzekomo arogancka i w którym miejscu Pan Lech rzekomo "narzuca swoją wolę innym".

Poza tym, nawet jeżeli faktycznie poczuł się Pan urażony i potraktowany "z góry" przez Pana Lecha to należało zaprotestować w odpowiedniej formie. Tymczasem forma Pana ostatniej wypowiedzi ("jak ktoś dostaje orgazmu", "to mi wisi" itd.) po prostu nie przystoi i - najdelikatniej rzecz ujmując - odbiega od poziomu dyskusji na tym forum, a na pewno od poziomu dyskusji w ramach tego wątku.
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 277


Zobacz profil
« Odpowiedz #23 : 23 Czerwiec 2017, 08:25:47 »

Co to jest "historycznie ważne" Panie Stępniewski? Moneta znana w jednym egzemplarzu?, moneta za kilka tysięcy euro?, czy cokolwiek innego? Ja zbieram monety na zasadzie: nie mam to dołączam do zbioru! A czy ona jest w RIC-u, czy nie, to mi wisi. Oczywiście z Pana strony Panie Stępniewski nie korzystam i nie zamierzam! Jak ktoś dostaje orgazmu, że ma monetę nie uwzględnioną w 100 letnim RIC-u, to ja to szanuję, ale nie narzucam swojej woli innym i nie traktuję ich z góry tak jak Pan!

Proszę mi to wszystko wyjaśnić.


Prawdę mówiąc nie wiem, czy mam ochotę na oglądanie kolejnej wypowiedzi w cytowanym stylu. Pan Kotek bez żadnej przyczyny narozrabiał jak pijany zając i może lepiej jak ochłonie po cichu w cieniu jakiegoś dwutygodniowego bana. Chyba, że potrafi wytłumaczyć jakoś swoje zachowanie, w co szczerze wątpię.
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 277


Zobacz profil
« Odpowiedz #24 : 23 Czerwiec 2017, 08:30:54 »

Wyobraża Pan sobie wyjście z muzeum z krążkiem o wartości c. 500.000?

Nie wiem, czy zmiana mentalności z pryncypialno-regulaminowej na swobodnie-luzacką, to najlepsze rozwiązanie.

Ja bym wolał, by te wszystkie muzea wyprzedały 4/5 swoich zasobów magazynowych, z reguły niepotrzebnych, źle opisanych, nie wystawianych, a za uzyskane pieniądze profesjonalnie opisały i sfotografowały to, co sprzedają i, przede wszystkim, tę najcenniejszą resztę. By nikt nie musiał szlajać się z krążkiem za pół miliona po ławeczkach w poszukiwaniu ostatnich promyczków słońca.

Jak dla mnie kustosz nie miał bladego pojęcia o wartości monety. "O, ktoś się zainteresował w końcu tymi śmiesznymi guziczkami, co to pani dyrektor chciała już dwa razy na ich miejsce wstawić dwa arkusze blachy ocynkowanej sygnowanej nazwiskiem artysty Kantora". Gdyby coś wiedział na ten temat, cztery razy by pomyślał w ogóle o otworzeniu gablotki, nie mówiąc już o wyjęciu monety na zewnątrz. I to niezależnie od tego, jakim byłby luzakiem :-)
Zapisane
kotek555
Stały bywalec
***
Poland Poland

Stowarzyszenie:
nie stowarzyszony
Zainteresowania:
austria do 1918 roku, a teraz Starożytny Rzym (Cesarstwo)

Wiadomości: 142


Zobacz profil
« Odpowiedz #25 : 23 Czerwiec 2017, 09:29:14 »

Miałem nie odpowiadać, ale jakaś grzeczność wymaga, tym bardziej, że "narozrabiałem jak pijany zając"
Moje pytanie było krótkie. Czy zastanawialiście co będzie z Waszymi zbiorami po śmierci? Oczekiwałem odpowiedzi typu: zainteresowałem tematem syna/córkę wnuka/wnuczkę bratanka/siostrzenicę, nie wiem, lub żadnej... Otrzymałem za to światłe rady co mogę zrobić ze swoją zbieraniną od Pana Stępniewskiego. W formie którą uznałem za co najmniej protekcjonalną. Jeżeli nie nie miał nic do powiedzenia w temacie mógł po prostu się nie odzywać! I uwagi typu, że nie ma obowiązku korzystania z jego strony "NOT IN RIC" Nie korzystam i nie będę, bo mam inną filozofię zbierania. Ale też pisałem, że szanuję jego pracę, bo korzystają z niej osoby na całym świecie.
Macie też rację: słowa "orgazm" i tumiwisizm nie przystają do tego szacownego forum, jako bardzo wulgarne i nie mające nic wspólnego z numizmatyką! Chociaż z tym orgazmem to kto wie?
Bana zadam sobie sam i na pewno na dłużej niż 2 tygodnie...
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #26 : 23 Czerwiec 2017, 11:14:59 »

Moje pytanie było krótkie. Czy zastanawialiście co będzie z Waszymi zbiorami po śmierci? Oczekiwałem odpowiedzi typu: zainteresowałem tematem syna/córkę wnuka/wnuczkę bratanka/siostrzenicę, nie wiem, lub żadnej... Otrzymałem za to światłe rady co mogę zrobić ze swoją zbieraniną od Pana Stępniewskiego. W formie którą uznałem za co najmniej protekcjonalną. Jeżeli nie nie miał nic do powiedzenia w temacie mógł po prostu się nie odzywać!

A zebrał Pan coś aż tak historycznie ważnego, że byłoby czego żałować, gdy się rozproszy? Zawsze też może Pan zapisać w testamencie zbiory innemu kolekcjonerowi o zbliżonych zainteresowaniach. No i przede wszystkim zadbać o to, by samemu przed śmiercią porządnie kolekcję opisać, zewidencjonować i zrobić z tego poręczny e-book. Jak to już Pan Tomasz zauważył, Dattari miał tylko papier i pióro, musiał robić przecierki, bo fotografowanie kilkunastu tysięcy monet pewnie by go kosztowało prawie tyle, co ich zakup. My jesteśmy w porównaniu do niego w sytuacji luksusowej.

1. Nigdzie nie nazwałem Pana kolekcji "zbieraniną".

2. Czy mógłby Pan wyjaśnić, dlaczego odpowiedź "zainteresowałem tematem syna/córkę wnuka/wnuczkę bratanka/siostrzenicę" byłaby prawidłową odpowiedzią, natomiast moje odpowiedzi "zapisać w testamencie zbiory innemu kolekcjonerowi o zbliżonych zainteresowaniach" lub/i "zadbać o to, by samemu przed śmiercią porządnie kolekcję opisać, zewidencjonować i zrobić z tego poręczny e-book" świadczą o tym, że nie mam nic do powiedzenia, a forma tych rad jest "co najmniej protekcjonalna"? Wcześniej nawet stwierdził Pan, że "arogancka"!

Szczerze jestem ciekaw tego Pańskiego wyjaśnienia, bo zawsze fascynowały mnie meandry ludzkiego myślenia i dziwnych skojarzeń.

3. Proszę też na koniec wziąć pod uwagę, że cała rozmowa toczy się w kontekście rozproszenia wielkiej kolekcji Giovanniego Dattariego. To chyba jasne, że ŻADNA z kolekcji uczestników tego forum (ani wszystkie te kolekcje razem wzięte) nie może się z kolekcją Dattariego równać nawet w grubym przybliżeniu. Trzeba więc chyba zachowywać jakieś proporcje. Także proporcje "żalu". Czy miałem wykrzyknąć obłudnie: "Ach, gdy Pana (moja, kogokolwiek z tego forum) kolekcja się rozproszy, to też będzie straszne wydarzenie!"? Bo przecież nie będzie. Bo to raczej reguła, zwykła kolej rzeczy. Natomiast zaprzepaszczenie zbioru Dattariego to skandal na skalę międzynarodową.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
kotek555
Stały bywalec
***
Poland Poland

Stowarzyszenie:
nie stowarzyszony
Zainteresowania:
austria do 1918 roku, a teraz Starożytny Rzym (Cesarstwo)

Wiadomości: 142


Zobacz profil
« Odpowiedz #27 : 23 Czerwiec 2017, 11:33:21 »

Cytuj
Szczerze jestem ciekaw tego Pańskiego wyjaśnienia, bo zawsze fascynowały mnie meandry ludzkiego myślenia i dziwnych skojarzeń.
Wtedy ja, a szybciej moja rodzina zwrócą się do psychiatry, a nie do Pana!
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #28 : 23 Czerwiec 2017, 11:43:26 »

Cytuj
Szczerze jestem ciekaw tego Pańskiego wyjaśnienia, bo zawsze fascynowały mnie meandry ludzkiego myślenia i dziwnych skojarzeń.
Wtedy ja, a szybciej moja rodzina zwrócą się do psychiatry, a nie do Pana!

Na tym rozmowę chyba zakończymy.

Swoją drogą to w istocie bardzo dziwne, że "meandry ludzkiego myślenia i dziwnych skojarzeń" kojarzą się Panu nie z poezją, nie z lingwistyką, nie z filozofią etc., ale od razu akurat z psychiatrą.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
kotek555
Stały bywalec
***
Poland Poland

Stowarzyszenie:
nie stowarzyszony
Zainteresowania:
austria do 1918 roku, a teraz Starożytny Rzym (Cesarstwo)

Wiadomości: 142


Zobacz profil
« Odpowiedz #29 : 23 Czerwiec 2017, 13:17:54 »

Cytuj
2. Czy mógłby Pan wyjaśnić, dlaczego odpowiedź "zainteresowałem tematem syna/córkę wnuka/wnuczkę bratanka/siostrzenicę" byłaby prawidłową odpowiedzią, natomiast moje odpowiedzi "zapisać w testamencie zbiory innemu kolekcjonerowi o zbliżonych zainteresowaniach" lub/i "zadbać o to, by samemu przed śmiercią porządnie kolekcję opisać, zewidencjonować i zrobić z tego poręczny e-book" świadczą o tym, że nie mam nic do powiedzenia, a forma tych rad jest "co najmniej protekcjonalna"? Wcześniej nawet stwierdził Pan, że "arogancka"!

Ma Pan rację, zakończymy, ale dorzucę coś od siebie na koniec!
To nie był quiz i żadna odpowiedź nie byłaby prawidłowa!
Mam 2 synów, interesują się historią nawet starożytną! Bliżej im do Cezara niż tetrarchów. Przeglądając moją zbieraninę było: to Kommodus? Ten z "Gladiatora"? i Marek Aureliusz też? Mały jakoś ten denar! To sestercja? Duża jakaś. To o nią targował się Germaniec w Asterixie? Nie twierdzę, że przełom, ale jakaś baza jest!
Ciekawiło mnie po prostu, jak np Pan Barnaba, który posiada piękna kolekcję Probusów, czy inni widzą przyszłość swoich kolekcji!
I tak Panie Stępniewski - jeżeli poczuł się Pan urażony moimi wypowiedziami to przepraszam! Ja zaś Pana podejściem czuję się trochę urażony!
No ale ekstaklasa to nie 4 liga!
Zapisane
Strony: 1 [2] 3 4 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM