Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
21 Listopad 2017, 10:55:29


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 [3] 4 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Garść myśli na temat kolekcji Dattari  (Przeczytany 6080 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Tomanek
Gaduła
****
Poland Poland


Wiadomości: 3 569


Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.


Zobacz profil
« Odpowiedz #30 : 25 Czerwiec 2017, 13:49:07 »

Cytuj
Cytat: Tomanek  22 Czerwiec 2017, 21:38:50
Moje dwie ostatnie wizyty w gabinetach numizmatycznych w muzeach w Neapolu i w Wiedniu skończyły się na odbiciu od karteczki na drzwiach - zamknięte z powodu okresu urlopowego.

Ja przypominam sobie jeszcze, jak w Paryżu odmówiono Panu zademonstrowania skarbów należących do francuskiego ludu.

Ależ to nie tak. W BnF nie odbiłem się od zamkniętych drzwi, ja tam byłem i nawet trochę antycznych monet na wystawie widziałem. Byłem jednak totalnie rozczarowany, gdyż nie widziałem najmniejszej monetki z okresu który mnie osobiście interesuje. Cóż, na ekspozycji było akurat coś innego, a cała reszta zalegała upchnięta w skarbcu. W Wiedniu natomiast odbiłem się od zamkniętych drzwi, ale tam chociaż była wywieszka, że zamknięte okresowo od do i magiczne słowo "przepraszamy". Natomiast w  Neapolu zastałem same zamknięte drzwi, bez najmniejsze lakonicznej kartki ze wzmianką o okresie zamknięcia i przyczynie.

Cytuj
Nie wiem, czy zmiana mentalności z pryncypialno-regulaminowej na swobodnie-luzacką, to najlepsze rozwiązanie.

Panu to jednak ciężko dogodzić. Nie chcą pokazać, źle. Jak już pokazują, to też kręci Pan nosem.

Cytuj
Ja bym wolał, by te wszystkie muzea wyprzedały 4/5 swoich zasobów magazynowych, z reguły niepotrzebnych, źle opisanych, nie wystawianych, a za uzyskane pieniądze

Chyba Pan nie wie o czym pisze. Przecież muzea powstały też po to, aby chronić zabytki, a nie rozprowadzać do handlu. Kto by miał tam decydować, który okaz ma dostąpić zaszczytu pozostania muzealnym eksponatem, a który ma iść na sprzedaż? Przysłowiowa pani Zdzisia, która dyrektorem placówki została tylko dlatego, że jest z tego samego partyjnego kółka różańcowego co żona marszałka województwa? Może kustosz, pan Czesiek, który opchnie koleżce po "uczciwej" cenie monety na które akurat kolega kustosza ma chętkę? Naprawdę takiego systemu muzealnictwa Pan oczekuje? 
Zresztą, na szczęście w polskiej ustawie o muzeach jest tak, że tego typu machinacje kompletnie nie wchodzą w rachubę. Obecnie, nawet przekazanie jednego eksponatu do zbiorów innego muzeum, wymaga zgody stosownego ministra. Niech tak lepiej zostanie.

Cytuj
Cytat: Tomanek  22 Czerwiec 2017, 21:38:50
Proszę spróbować dla celów badawczych dotrzeć do prywatnych kolekcjonerów monet wczesnopiastowskich. Nawet jeśli Panu się to uda, to czy któryś z nich wypożyczy Panu swoje skarby do analiz laboratoryjnych? Szczerze wątpię...

W Polsce w takim wypadku (monety wczesnopiastowskie) nie ryzykowałbym nawet z ujawnieniem się jako zbieracz, bo a nuż każą mi udowadniać, że nie wykopałem mojej monety nielegalnie

Sam Pan sobie odpowiedział. Dla celów badawczych bardzo ciężko jest dotrzeć do prywatnych kolekcjonerów. Rozproszenie okazów z góry skazuje na większe koszty wszelkich badań. Prowadzi Pan jakiś projekt badawczy na monetach i potrzebuje Pan reprezentatywnej grupy obiektów. Jeden wyjazd do muzeum A, drugi do B, trzeci do C i niech jeszcze będzie do D. Cztery miejsca, maksymalnie osiem wyjazdów i zebrana grupa kilkudziesięciu okazów. Proszę sobie teraz wyobrazić czas i koszty zebrania tylu obiektów od prywatnych kolekcjonerów...

Wracając do prywatnej kolekcji Dattariego. Wiadomo, monety aleksandryjskie były jego życiowa pasją i te traktował z należytą estymą. W jego zasobach zalegało jednak całe mnóstwo monet, o których istnieniu świat numizmatyczny nie miał najmniejszego pojęcia. To również była zbrodnia, że tych monet nie opisał i nie udostępnił innym. Nie da się tego wytłumaczyć i usprawiedliwić wyłącznie brakiem czasu i możliwości przerobowych. Skoro nie interesowały go  np. antonininy (aureliany) z drugiej poł. III wieku, to dlaczego je kisił? Mógł je przecież puścić w obieg. Odsprzedać, czy wymienić. Spora część z tych monet czekała przeszło 100 lat aby mogły zostać zauważone. Widział Pan zwartość lotu 500 monet z marcowej aukcji J.V.? Tam było sporo kiepskich monet, ale były i perełki. Perełki zapomniane i pogrzebane.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #31 : 25 Czerwiec 2017, 15:30:21 »

cała reszta zalegała upchnięta w skarbcu.

Właśnie o tę resztę upchniętą w skarbcu mi chodzi. Co mi po skarbach w skarbcu, kiedy są niedostępne? Znów Pan wzmacnia moją argumentację

Chyba Pan nie wie o czym pisze. Przecież muzea powstały też po to, aby chronić zabytki, a nie rozprowadzać do handlu.

Dobrze wiem, o czym piszę, ale nie rozumiem, czemu Panu w głowie się nie mieści, że te zabytki są dla ludzi i powinny się u ludzi znajdować.

Kto by miał tam decydować, który okaz ma dostąpić zaszczytu pozostania muzealnym eksponatem, a który ma iść na sprzedaż?

Ten sam, kto obecnie decyduje o zakupach. Jeśli Pana zdaniem jest to "przysłowiowa pani Zdzisia", to znów punkt dla mnie.

Pan coraz dokładniej demaskuje ten muzealny bajzel i jednocześnie przekonuje mnie, że jest on jednak lepszy od tego, co Pan sam robi ze swoją kolekcją. Ale gdyby Pan w to rzeczywiście wierzył, to przecież natychmiast oddałby Pan swoją kolekcję do najbliższego muzeum, bo to przecież muzeum, a nie prywatna osoba, jest od tego, by "chronić zabytki".

Proste pytanie: u Pana one są lepiej chronione czy gorzej?

Sam Pan sobie odpowiedział. Dla celów badawczych bardzo ciężko jest dotrzeć do prywatnych kolekcjonerów.

Dotrzeć jest ciężko, bo takie mamy prawo i ludzie boją się chwalić czymś, co może im napytać biedy. Pisałem o tym, ale skrzętnie Pan to pominął w mojej wypowiedzi i w polemice.

To znów punkt dla mnie. Jak skończymy z muzeami, z państwową ochroną najgłupszego starego guzika etc., to ludzie sami będą się obnosić z tym, co mają i napraszać, żeby gdzieś wspomniano o ich kolekcji.

Zdecydowana większość ludzi jest próżna i lubi, żeby mówić o nich czy o ich kolekcjach.

Natomiast zdecydowana większość urzędników drobnomuzealnych lubi, żeby im nie zawracano głowy i żeby w ciszy i spokoju mogli brać swoją pensyjkę. A magazynów lepiej niech nikt nie tyka, bo jeszcze potem ktoś naśle kontrolę i same z tego tylko zmartwienia.

to dlaczego je kisił?

Jak Dattari kisił, to Pan pisze "zbrodnia", chociaż psychologicznie jest to zrozumiałe, bo przecież mógł liczyć na to, że jeszcze kilkanaście lat pożyje i zajmie się tą leżącą odłogiem resztą. Poza tym to, co zakisił, ostatecznie i tak poszło w lud.

Natomiast to, co zakisiły w tamtym czasie muzea, także te podrzędne, leży do dziś nietykalne, a często pokryte kurzem i kompletnie nieprzebadane. Pan mi tu robi jakieś wyliczenia o ekonomice badań, a ja dzięki internetowi znalazłem tylko w British Muzeum (w tej drobnej cząstce wystawionej na widok) kilkanaście monet nie ujętych w RIC-u. A to przecież jedno z najświetniejszych muzeów na świecie, ze znakomitym personelem, z kolekcją, do której pchali się najwybitniejsi numizmatycy. Szperali, oglądali, badali, a mimo to...

Co w takim razie dzieje się w tych zwyczajnych muzeach? Co tam umyka przed ludzkim wzrokiem?
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Tomanek
Gaduła
****
Poland Poland


Wiadomości: 3 569


Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.


Zobacz profil
« Odpowiedz #32 : 25 Czerwiec 2017, 17:39:34 »

Cytuj
Właśnie o tę resztę upchniętą w skarbcu mi chodzi. Co mi po skarbach w skarbcu, kiedy są niedostępne? Znów Pan wzmacnia moją argumentację

Przecież ja tam zajrzałem jako zwykły turysta, bez wcześniejszego anonsowania i umawiania się na kwerendę w gabinecie. Jak Pan to sobie wyobraża? Przyjeżdża Pan do Paryża, wstępuje do BnF, a oni mają Panu na żądanie na stół powykładać część zbiorów. Może wybierze się Pan na szczupaki do Szwecji i tak zupełnie przypadkiem odwiedzi bez zapowiedzi naszego działonowego Larsa R. Zapewne w czołobitnych ukłonach wszystko przed Panem rozłoży...

Cytuj
nie rozumiem, czemu Panu w głowie się nie mieści, że te zabytki są dla ludzi i powinny się u ludzi znajdować.

Wspólnej linii nie osiągniemy, gdyż nasze wizje dbania i zabezpieczania zabytków są zdecydowanie inne. Jeszcze raz napiszę. Bez tych gromadnych zbiorów muzealnych nie ma rzetelnych badań. To właśnie zawartości zakurzonych muzealnych kartonów, zawdzięczamy naszą wiedzę na temat systematyki monet i rzadkości ich występowania. Pan naprawdę wierzy, że taki RIC by powstał bez zdublowanych wielokrotnie zbiorów muzealnych?

Cytuj
Zabytki są dla ludzi
Owszem, ale czasem zdarzają się dziwacznie zwyrodniali kolekcjonerzy. Słyszał Pan o japońskim milionerze, który zbierał obrazy impresjonistów. Takie tam van Goghi i inne. Otóż, ten wielki miłośnik malarstwa impresjonistycznego, w testamencie nakazał spalenie swoich zwłok wraz ze swoją kolekcją. Głośno o tym było jakieś 20 lat temu. Zabytki są dla ludzi i są przez nich pieczołowicie chronione.

Cytuj
Ten sam, kto obecnie decyduje o zakupach. Jeśli Pana zdaniem jest to "przysłowiowa pani Zdzisia", to znów punkt dla mnie.

Jeśli nasza pani Zdzisia podejmie decyzję o zakupie do zbiorów jakiejkolwiek monety, to chwała jej za to i to bez względu, czy będzie to aluminiowy medalik z pielgrzymki, czy złoty medalion z III wieku. Najważniejsze jest, aby pani Zdzisia nie miała prawa działania w druga stronę i dla doraźnego kaprysu, w myśl własnego gustu, czy po linii programowej partii rządzącej, nie miała prawa zbywać eksponatów muzealnych. One muszą być nietykalne i to bez względu na kaprysy dyrekcji, upodobania estetyczne, czy wyznanie religijne.

Przecież to co Pan głosi, to jest dokładnie to co robią Zdzisie w turbanach z ISIS. Oni rozsprzedają zabytki zrabowane z muzeów i za pozyskane fundusze finansują swoją działalność z zamachami na czele. Niestety, nie czarujmy się, część monet obecnie krążących na rynku, może mieć właśnie takie źródło.
Nie zdziwił nikogo fakt, że po przewrocie w Egipcie i zrabowaniu kilku magazynów muzealnych, nagle na rynku pojawił się wysyp monet egipskich. Od jakiegoś czasy mam zalew monet wschodnich, zwłaszcza z Antiochii. Czy to przypadek?

Cytuj
To znów punkt dla mnie. Jak skończymy z muzeami, z państwową ochroną najgłupszego starego guzika etc., to ludzie sami będą się obnosić z tym, co mają i napraszać, żeby gdzieś wspomniano o ich kolekcji.

Część ludzi będzie się obnosić, ale wystarczy jeden miłośnik impresjonistów, aby mocno podważyć zasadność likwidacji kolekcji muzealnych.
Kretynów i oszołomów nigdy w dziejach nie brakowało i jakiś zachwiany psychicznie destruktor zawsze się znajdzie, aby pochować go wraz z umiłowanymi obrazami, z ukochanym koniem, czy z dopieszczoną kolekcją monet.

Inny przykład losów monet z prywatnych kolekcji. Ile widział Pan pucharów do wina, mis, czy dzbanów, w które wkomponowano monety rzymskie, czy z innego okresu. Jak ocenimy kolekcjonera polskich dukatów, który na pewnym etapie swojego obnoszenia się ze stanem posiadania, wpadnie na pomysł, aby te dukaty rozklepać na kowadle i wykonać z nich pokrycie dachowe swojej wilii. Będzie miał już wcześniej wszystko ładnie skatalogowane i nawet pięknie wydane, ale wpadnie na ekstrawagancki pomysł z dachem. Kto mu zabroni?

Cytuj
Pan mi tu robi jakieś wyliczenia o ekonomice badań, a ja dzięki internetowi znalazłem tylko w British Muzeum (w tej drobnej cząstce wystawionej na widok) kilkanaście monet nie ujętych w RIC-u.

To jest właśnie plus na rzecz muzealnictwa. Przecież bez tej digitalizacji zbiorów, kto by to zweryfikował jeśli nie Pan?
Proszę jeszcze zrobić małą poprawkę na samą digitalizacje zbiorów. To jest stosunkowo młode zjawisko i wymaga trochę czasu na realizację.
Temat często dotyczy zbiorów, które powstawały przez dziesiątki, jeśli nie setki lat. Aby to wykonać należycie, potrzeba czasu. Ten czas właśnie tyka i właśnie teraz prace trwają i są na różnych etapach realizacji. Jedne muzea działają ostro, inne są jeszcze głęboko w lesie, ale coś się dzieje w temacie i idzie ku lepszemu.

Czy jakiś rekin, z naszym szwedzkim działonowym na czele, otworzył przed Panem zasoby swoich sejfów do zweryfikowania. Pojedyncze okazy pewnie tak, ale ta reszta, może dobrze zidentyfikowana, a może nie... 
Zapisane
eleniasz
Członkowie TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Zainteresowania:
srebro SAP

Wiadomości: 196



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #33 : 25 Czerwiec 2017, 18:17:32 »

Może lekko nieproszony włączę sie do tej interesującej dyskusji, ponieważ mam całkiem świeże doświadczenia z pobytem w muzeum.
I nie jest to jakaś zapyziała placówka w Mysichkiszkach tylko (uklęknijmy)... Muzeum Narodowe w Warszawie.

Otóż zwiedziony sławą i chwałą tamtejszego Gabinetu Numizmatycznego oraz rozochocony zdjęciami monet SAP z najnowszego katalogu postanowiłem w końcu odwiedzić ta szacowną instytucję. Zanim do tego doszło udałem się na stronę internetową, http://www.mnw.art.pl/kolekcje/zbiory-studyjne/gabinet-monet-i-medali/kolekcja-monet-polskich/żeby zaplanować wizyte i zwizualizowac sobie jakie to cuda już zaniedługo bedę doświadczać. To że kolekcja monet polskich liczy około 58 000 egzemplarzy utwierdziło mnie tylko w myśleniu, żeby zaplanować sobie cały dzionek bo jak nic tyle mi zejdzie oraz by naładować komórkę żeby zrobić te wszystkie zdjęcia.  Buziak

Już widok otoczenia MNW wzbudził we mnie smutną wątpliwość, że chyba jestem tu dziś sam (nie liczyłem wycieczki młodziezy leniwie stojącej obok autokaru) ale zaraz odezwało sie moje "pozytywne ja" stwierdzając - ciesz sie głupi że w kolejce po bilet stac nie będziesz. Wchodzę, wybrałem drzwi centralne gdzyż z przyczyn remonetu schodów żadnego oznaczenia gdzie sie wchodzi aktualnie nie było. Trafiłem doskonale, jest kasa, informacja i szatnia. Najpierw udałem sie do informacji żeby zapytac sie o Gabinet Numizmatyczny, bo nie chciałem błądzic po ogromnej placówce. Tam pokierowano mnie do kasy i zeby sobie wziąc darmowy plan muzem. Ucieszony pobiegłem do kasy, nabyłem bilet, wziałem plan muzeum i wchodze na pewniaka.  Chichot

Po przekroczeniu progu, miła emerytka sprawdziła mi bilet i gestem zaprosiła do środka.
Polacy nie gęsi... więc zapytam i wywiązała sie pierwsza konwersacja.
- Ehem, gdzie zanjduje sie Gabinet Numizmatyczny?
- Yyyyy Gabinet czego ?
- Monety, monety mnie interesują szanowna Pani.
- A jak monety to na I pietrze, schodami i w lewo.
- Dziekuję.

Na I pietrze okazało się, że "monety" to była czasowa ekspozycja miniaturowych portretów, więc pudło. Pytam sie tam grzecznie kolejnej grupy emerytek śledzących kazdy mój ruch.
- Szanowne panie powiedza mi proszę, gdzie znajde ten słynny Gabinet Numizmatyczny.
Po krótkiej dyskucji, panie uzgodniły wspólne stanowisko "że jest na drugim piętrze, od lat w tym samym miejscu, więc dziwne że mnie tu do nich skierowali". Panie były tak miłe jak leciwe, stąd gnany na skrzydłach niecierpliwosci udałem sie schodami na II pietro. Niestety tam znów nie mogłem nic podobnego do monet odnaleźć, więc pytam napotkanej tam kolejnej miłej emerytki, Pani szanowna no gdzie jest ten Gabinet.  Co?

Pierwsza napotkana mówi, że tu zaraz. Musze iśc dalej i w kolejnej sali to juz bedzie to. Niestety okazało się, że nie ma tam monet, sa za to rózne bibeloty i drobiazgi, które byc może przy odrobinie dobrej woli mozna by uznac za artefakty z II połowy XVIII wieku. Moja cierpliwośc była na wyczerpaniu, więc zapytałem kolejna spotkana miłą Panią o Ten Gabinet, bo byłem juz tam i siam... i nijak nie moge tam trafić.

Pani zastanowiła się chwile i mówi, "była taka u nas gablota, kiedys na II pietrze i rzeczywiście były tam chyba jakies monety bo ludzie robili zdjęcia, ale teraz Panie to zdjeli to juz dawno temu i jej nie ma". Wyszedłem z muzeum jak niesmaczny, rejestrując kątem oka obrazy Baccarellliego z Poniatowskim w roli głównej - znane mi dotąd jedynie z interentu. Uznałem, że to jedyna miła okolicznośc a MNW jest muzem... malarstwa a nie Narodowym i jeszcze, że o  58 000 polskich monet, to moge sobie tylko pomarzyć.  Niezdecydowany

Postanowiłem wstrzymac sie z opisaniem tej sytuacji na blogu, żeby nie przedstawiać tego zdarzenia w tak czarnych barwach. Bede starał sie umówic na kwerendę indywidualnie z kimś z Gabinetu i dopiero wtedy coś o tym napisac. Bo przeciez nie szukam sensacji a jedynie materiału i wiedzy.  Buzia na kłódkę

To tyle o muzeach i ich zbiorach. Ja w kazdym razie powiedziałem juz żonie, przez jaki podmiot ma sprzedać moją drobną kolekcje jak mi sie coś złego stanie. Raczej nie oddam ich do magazynu w muzeum. Niech się kurzą u miłosników SAP  Chichot

edited:literówki
Zapisane

12 groszy, tylko nie płacz proszę...
Zapraszam na mój blog o monetach SAP
TomekP
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
Legitymacja TPZN nr. 95 PTN o/Warszawa
Zainteresowania:
Monety wielkopolskie i dla Wielkopolski bite, monety antyczne

Wiadomości: 637


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #34 : 25 Czerwiec 2017, 18:26:35 »

Przykra, lecz prawdziwa sytuacja Smutny gablotki z monetami były w MNW wystawione jeszcze do początków roku, o ile mnie pamięć nie myli (raptem ze 4), teraz w ich miejscu są obrazy... Natomiast z umówieniem się na kwerendę nie powinno być większych problemów i wtedy wybrane rzeczy (np wszystkie monety SAP) można pooglądać, tylko trzeba określić co się chce, bo zbiory są naprawdę ogromne i robiące wrażenie, lecz "życia mało" żeby je poznać w całości Uśmiech
Zapisane

Divusric
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Zainteresowania:
Rzym

Wiadomości: 1 566


Legitymacja 077


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #35 : 25 Czerwiec 2017, 19:14:44 »

Są też jednak ciekawe gabinety takie jak w Rzymie lub Trewirze.Nie wszystko ląduje w przepastnych kazamatach.


* DSC04845.JPG (51.87 KB, 800x600 - wyświetlony 40 razy.)

* DSC04855.JPG (32.68 KB, 600x800 - wyświetlony 39 razy.)

* wakacje2011419 (1).jpg (72.87 KB, 800x600 - wyświetlony 59 razy.)
Zapisane

Admiror, O paries, te non cecidisse, qui tot scriptorium taedia sustineas.
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #36 : 25 Czerwiec 2017, 19:34:04 »

Przecież ja tam zajrzałem jako zwykły turysta, bez wcześniejszego anonsowania  i umawiania się na kwerendę w gabinecie. Jak Pan to sobie wyobraża? Przyjeżdża Pan do Paryża, wstępuje do BnF, a oni mają Panu na żądanie na stół powykładać część zbiorów.

A któż ja, żeby car-ojczulek na mnie spojrzeć raczył. Ot, człowiek prosty, bez nijakiej rangi...

Przepraszam za to skojarzenie, nie będę się znęcał i tylko przypomnę, co sam Pan pisał dwa lata temu:

Liczyłem na małą sesję zdjęciową u źródła, gdzie przechowywany jest ten wzorzec katalogowy, ale na miejscu okazało się, że to skarb będący własnością narodu i jako taki przechowywany jest w sejfie. Oczywiście dotyczy to większości monet ze zbiorów BnF. Na wystawie zaledwie garstka monet, a cała reszta pleśnieje w skarbcu, bez dostępu świeżego powietrza i pożądliwego wzroku kilku zakręconych inaczej obywateli tego świata.

Pleśnieje! To nie moje określenie.


Jeszcze raz napiszę. Bez tych gromadnych zbiorów muzealnych nie ma rzetelnych badań.

Ale w tych kilkudziesięciu największych muzeach na świecie (których nie zamierzam prywatyzować) jest materiału do badań na dziesiątki lat. Pokazuję przecież Panu, że więcej pożarli niż potrafią porządnie przetrawić. I to na poziomie elementarnym: opisu, skatologowania etc.

A te mniejsze to na ogół w ogóle nie trawią, tylko cierpią na ogólną obstrukcję.

To właśnie zawartości zakurzonych muzealnych kartonów, zawdzięczamy naszą wiedzę na temat systematyki monet i rzadkości ich występowania. Pan naprawdę wierzy, że taki RIC by powstał bez zdublowanych wielokrotnie zbiorów muzealnych?

Po pierwsze, baza muzealna RIC-a to są te wielkie muzea, których (powtarzam) nie zamierzam prywatyzować. Mogę tu nawet złożyć deklarację, że kiedy reptilianie zrobią mnie Cesarzem Świata, specjalnym edyktem wezmę pod moją cesarską opiekę wszystkie muzea wymienione na xv stronie VI tomu RIC, Niech Pan sprawdzi, czy Pana ulubione muzea tam są, a jeśli są, to proszę się już o ich przyszłość nie martwić, bo żaden miedziak im z gabloty nie spadnie.

Po drugie, autorzy VI i VII tomu częściej zaglądali do istniejącej literatury (plus czasem do niepublikowanych opisów skarbów)  niż do zakurzonych muzealnych pudeł. Bardzo wielu monet w ogóle nie widzieli na oczy.

Po trzecie, oba tomy korzystają w ogromnej mierze z pracy osoby jak najbardziej prywatnej, tj. pułkownika Voettera. Sutherland zdobył się zresztą (i słusznie) na ładny gest i swój tom zadedykował jego pamięci. Nb. gdy autorzy wdają się w spór z Voetterem (że niby jest u niego coś, czego naprawdę nie ma itp.), to bardzo często okazuje się, że to jednak Voetter miał rację.

Cytuj
Zabytki są dla ludzi
Owszem, ale czasem zdarzają się dziwacznie zwyrodniali kolekcjonerzy. Słyszał Pan o japońskim milionerze,

Proszę mi tu nie mydlić oczu jakimś Japończykiem. Zwyrodniałych państw jest dużo więcej i działają na znacznie większą skalę. Nb. gdy dochodzi co do czego, to z reguły obrabiają także muzea państwowe tych państw, z którymi mają na pieńku. Bo, jak Pan sam zauważył, łatwiej to zgarnąć za jednym zamachem niż latać po prywatnych osobach. W Polsce, jak sądzę, ma taką ewentualność powinniśmy być szczególnie uczuleni.

Cytuj
Ten sam, kto obecnie decyduje o zakupach. Jeśli Pana zdaniem jest to "przysłowiowa pani Zdzisia", to znów punkt dla mnie.

Jeśli nasza pani Zdzisia podejmie decyzję o zakupie do zbiorów jakiejkolwiek monety, to chwała jej za to i to bez względu, czy będzie to aluminiowy medalik z pielgrzymki, czy złoty medalion z III wieku.

Dlaczego chwała? Proszę mi wyjaśnić, czym się różni lewe sprzedanie przez panią Zdzisię swojemu szwagrowi monety wartej 1000 złotych za 500 złotych, od kupienia od tego szwagra monety wartej 500 złotych za 1000 złotych. W obu wypadkach społeczeństwo dokłada do tego handlu 500 złotych.

One muszą być nietykalne

Pan już osiągnął taki poziom żarliwości wiary w święte i powszechne Muzeum nietykalskie, poza którym nie ma zbawienia, że aż boję się cokolwiek powiedzieć, by nie doszło do karalnej obrazy uczuć religijnych.

Przecież to co Pan głosi, to jest dokładnie to co robią Zdzisie w turbanach z ISIS. Oni rozsprzedają zabytki zrabowane z muzeów i za pozyskane fundusze finansują swoją działalność z zamachami na czele. Niestety, nie czarujmy się, część monet obecnie krążących na rynku, może mieć właśnie takie źródło.

Oj, Panie Tomaszu! Bardzo brzydko Pan manipuluje moimi wypowiedziami. A przecież jasno napisałem:

Okazać to się może również, że skorumpowana dyrekcja muzeum X zrobiła machlojki w inwentarzu i wyprowadziła na czarny rynek połowę zbiorów. Z tym, że teraz, jako kradzione, rzeczywiście będą chomikowane w kolekcjach gangsterów oraz bogatych ekstraintrowertyków i nikt o nich się nie dowie (chyba że za sto lat), do czego by nie doszło, gdyby je normalnie sprzedać na publicznej aukcji.

Nie wierzę, że Pan nie odróżnia sytuacji, kiedy się kradnie, szmugluje, sprzedaje na czarnym rynku etc., od sytuacji, kiedy organizuje się legalną, publiczną wyprzedaż.

Taka wyprzedaż magazynów średnich i małych muzeów właśnie w dużym stopniu nadwątliłaby czarny rynek, bo przecież ceny spadłyby na łeb na szyję! To byłoby coś jak legalizacja narkotyków dla bossów narkotykowych, tylko bez ewentualnych złych skutków tego przedsięwzięcia, bo zamiast swobodnego dostępu do kokainy mielibyśmy swobodny dostęp do denarów, talarów, dukatów, śmatow i wielu wielu innych ciekawych rzeczy, które są tylko trupiarnią, grobami pobielonymi, póki nie trzyma ich w ręku i nie zachwyca się nimi żywy człowiek. Wtedy zmartwychwstają.

P.S. Nie odpowiedział Pan na moje proste pytanie: czy Pana zbiory dobrze się u Pana mają czy nie? Piszczą może, by je oddać do jakiegoś powiatowego czy wojewódzkiego muzeum czy nie?
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #37 : 25 Czerwiec 2017, 19:37:54 »

Są też jednak ciekawe gabinety

Ta kupa zielonych monet mnie zafascynowała. Świetnie skatalogowane i z pewnością czekają tam sobie grzecznie na jakieś przełomowe badania.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Divusric
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Zainteresowania:
Rzym

Wiadomości: 1 566


Legitymacja 077


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #38 : 25 Czerwiec 2017, 19:50:10 »

Zdjęcie pochodzi z 2011 roku po odkryciu skarbu.
Zapewne zostały już skatalogowane ale warto było zobaczyć jak to  wyglądało po wyjęciu  z ziemi.
Zapisane

Admiror, O paries, te non cecidisse, qui tot scriptorium taedia sustineas.
Divusric
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Zainteresowania:
Rzym

Wiadomości: 1 566


Legitymacja 077


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #39 : 25 Czerwiec 2017, 20:05:04 »

Tam były problemy prawne ale pewnie już to zostało załatwione.
http://www.muenzenwoche.de/de/Archiv/Der-Muenzschatz-von-Meckel/8?&id=610&type=n#
Zapisane

Admiror, O paries, te non cecidisse, qui tot scriptorium taedia sustineas.
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #40 : 25 Czerwiec 2017, 20:24:23 »

Zapewne zostały już skatalogowane

A wie Pan, jak do tego katalogu zajrzeć?
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Divusric
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Zainteresowania:
Rzym

Wiadomości: 1 566


Legitymacja 077


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #41 : 25 Czerwiec 2017, 20:29:39 »

Niestety nie wiem. Ale zapewne nie jest to już tylko zielona kupa...monet  Uśmiech
Zapisane

Admiror, O paries, te non cecidisse, qui tot scriptorium taedia sustineas.
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #42 : 25 Czerwiec 2017, 20:32:24 »

Tam były problemy prawne

Skoro prawie 8000 monet wyceniono ("po uważaniu") na 20 tys euro i zaproponowano znalazcy 1000 euro znaleźnego, to sami się o problemy prosili.

Teraz z pewnością nawet zdyscyplinowani Niemcy zastanowią się trzy razy, czy o znalezisku powiadomić władze i pewnie spora część dojdzie do wniosku, że jednak nie.

To są te największe straty, do których dochodzi w wyniku tyranii popieranej przez państwo religii muzealnej. Albo ci muzealnicy są beznadziejnie głupi albo im jednak zależy, by istniała prężna szara strefa i czarny rynek, gdzie będą mogli sami na lewo sprzedać to i owo.

Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #43 : 25 Czerwiec 2017, 20:33:04 »

Niestety nie wiem.

Czyli jest tak, jakby tego w ogóle nie było.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Divusric
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Zainteresowania:
Rzym

Wiadomości: 1 566


Legitymacja 077


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #44 : 25 Czerwiec 2017, 20:47:12 »

Suma znaleźnego to prawdziwa granda .Niestety nie wiem jak się zakończyła  epopeja  znalazców.Wycena dość żałosna jak na monety o "specjalnym znaczeniu naukowym".
Zresztą w artykule jest wzmianka o modelu brytyjskim.
Forma ekspozycji w 2011 roku związana była  zapewne z toczącą się sprawą sądową.Niemniej fajnie było zobaczyć taką "kupę" monet poukładaną w stosy.
Zapisane

Admiror, O paries, te non cecidisse, qui tot scriptorium taedia sustineas.
Strony: 1 2 [3] 4 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM