Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
21 Wrzesień 2017, 12:38:23


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 [2] 3 4 ... 7   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Co robią muzea  (Przeczytany 7782 razy)
0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.
TomekP
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
Legitymacja TPZN nr. 95 PTN o/Warszawa
Zainteresowania:
Monety wielkopolskie i dla Wielkopolski bite, monety antyczne

Wiadomości: 617


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #15 : 28 Czerwiec 2017, 08:17:54 »

Ja tak załatwiałem dwa lata temu, a na pewno sama procedura jest taka dłużej Mrugnięcie szkoda, że ktoś Pana źle poinformował w tym temacie Smutny
Zapisane

dariusz.m
Stały bywalec
***
Poland Poland

Stowarzyszenie:
Polskie Towarzystwo Numizmatyczne
Zainteresowania:
polskie szelągi

Wiadomości: 392



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #16 : 28 Czerwiec 2017, 09:14:17 »

Dariusz żali się na MNK. Potraktowali Pana komercyjnie
Tu nie chodzi o mój osobisty przypadek. Obrazuje on jedynie szersze zjawisko. Ja widzę tu dwa problemy.
Po pierwsze, muzeum nie posiada powszechnie dostępnych i umieszczonych w Internecie zdjęć swoich zasobów. Zdaję sobie sprawę, jak wielki jest zbiór numizmatyczny MNK. Czy jednak podejmowane działania w tym kierunku są wystarczające? Nie sądzę.
Drugi problem to działalność komercyjna muzeum. W sąsiednim wątku („Po co wykopujemy te stare krążki metalu?”) możemy dotrzeć do definicji muzeum G. H. Rivièra, gdzie stoi m.in., że „Muzeum jest instytucją trwałą, o charakterze niedochodowym (podkr. moje), służącą społeczeństwu (..)”. Okazuje się jednak, że muzeum (nie tylko MNK, ale jak widać również MNW) wchodzi w nie swoje buty i próbuje dorabiać na boku robieniem zdjęć.
« Ostatnia zmiana: 28 Czerwiec 2017, 09:16:41 wysłane przez dariusz.m » Zapisane

cancan62
Triumwirat TPZN
Gaduła
*
Canada Canada

Zainteresowania:
Polskie monety bite w mennicach pruskich od XVIw. Krol Stas i Batory.

Wiadomości: 2 437



Zobacz profil
« Odpowiedz #17 : 28 Czerwiec 2017, 10:03:04 »


Gdyby Pan śledził te wątki od początku, byłoby jasne, że to nie wątek został rozbity na dwa ale wpisy zostały uporządkowane tematycznie, bo wątki powstały prawie w tym samym czasie. Jeden dotyczył kolekcji Datariego a drugi stworzyłem na trochę inny temat, bo chodziło o dyspozycje naszymi kolekcjami, kiedy już nie będzie nas. Chodziło mi o to, by nie mieszać tych dwóch tematów, z których jeden dotyczył konkretnej kolekcji a drugi to miała być ogólna dyskusja. Że oba wątki zaczęły żyć własnym życiem, to już inna sprawa. Dziękuję za uwagę.
Zapisane

Wszystko przemija. Dzisiaj choinka, jutro kawal kija...
Jacek
cancan62
Triumwirat TPZN
Gaduła
*
Canada Canada

Zainteresowania:
Polskie monety bite w mennicach pruskich od XVIw. Krol Stas i Batory.

Wiadomości: 2 437



Zobacz profil
« Odpowiedz #18 : 28 Czerwiec 2017, 18:47:37 »

Jak ktoś się interesuje historią, na przykład tak naturalnie jak Pan Jacek (cancan62), to można mu zaproponować, by odwiedzał muzea, gdzie specjaliści już mu pokażą, co powinien wiedzieć i czym się zachwycać.

Po to właśnie są muzea, by stały na straży, nauczały, chroniły etc. Nie może być tak, by obywatele robili z reliktami przeszłości, co chcą, bo są nieodpowiedzialni. Jak ten Japończyk, którego tak boi się Pan Tomasz. Odpowiedzialni to są urzędnicy państwowi, o czym przecież przekonujemy się na każdym kroku.
Znów się wątki przenikają ale to co chcę napisać chyba lepiej pasuje tutaj.
Myślę, że muzea muzeom nierówne. Jeśli będą muzea, gdzie kompetentny pracownik/historyk będzie wyjaśniał rzeczy, których nie znam a interesują mnie, to chętnie posłucham. Czy przyjmę wszystko na wiarę, tego obiecać nie mogę. W BM dano mi do potrzymania sówkę ateńską i przyznam się, że podobała mi się taka interakcja. Szkoda, że mi ją potem odebrano, ale to już inna sprawa.
W polskich muzeach, które odwiedzałem pracownicy wiedzieli mniej o historii niż ja, bo byli to niewłaściwi ludzie do interakcji. Odróżnić należy bowiem pracownika naukowego od, pardon, ciecia. "Panie ja nie wiem, ja tylko pilnuję". Rozpacz. No i te gabloty, ale to już chyba wszędzie. W którymś muzeum, nie pomnę w którym były nawet lupy do oglądania monet, ale nie wytrzymały próby czasu i siły. Poza tym gabloty rzadko kiedy pozwalają na dokładne obejrzenie eksponatów bez potrzeby położenia się na nich i poruszenia sił pilnujących.
Zapisane

Wszystko przemija. Dzisiaj choinka, jutro kawal kija...
Jacek
Tomanek
Gaduła
****
Poland Poland


Wiadomości: 3 536


Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.


Zobacz profil
« Odpowiedz #19 : 29 Czerwiec 2017, 01:08:10 »

Cytuj
co takiego muzea dziś robią, oczywiście koncentrując się na działce numizmatycznej

Dla przykładu, mamy w toku bardzo ciekawy projekt badawczy prowadzony przez LANBOZ - placówka badawcza przy MN w Krakowie, posiadająca wykwalifikowany personel i kosmiczne oprzyrządowanie. Kto był na Warsztatach (TWNA) w Krakowie, ten miał okazję ujrzeć wierzchołek góry lodowej.

Opis z ich strony:

"Obecnie w Laboratorium realizujemy projekt "Naukowe opracowanie zespołu najstarszych monet polskich" finansowany przez Narodowy Program Rozwoju Humanistyki. Celem projektu jest ustalenie, który z władców Polski, Bolesław Chrobry czy Mieszko I, pierwszy bił monetę. Jest to jedno z najważniejszych pytań, jakie wciąż stawiają sobie historycy i archeolodzy w kwestii początków państwa polskiego. W tym celu naukowcy pracujący w Laboratorium planują przebadać 2/3 z wszystkich 250 znanych monet wczesnopiastowskich. Największa ich część – 71 monet – znajduje się w Muzeum Narodowym w Krakowie, 36 w Muzeach Berlińskich, 9 w Muzeum Narodowym w Pradze i 16 w Muzeum Narodowym w Warszawie. Podczas realizacji tego projektu planowane jest zastosowanie najbardziej zaawansowanych metod obejmujących: fluorescencję rentgenowską, absorpcję neutronów termicznych oraz emisję promieniowania rentgenowskiego wzbudzaną wiązką protonową. Realizacja projektu możliwa będzie dzięki ścisłej współpracy z najstarszym na świecie laboratorium badań nad dziedzictwem – laboratorium Rathgena w Berlinie."





Tekst i zdjęcie z: http://mnk.pl/lanboz/strona/2

Innym ciekawym projektem jest IMAGMA.

  http://www.imagma.eu/

Międzynarodowy projekt badawczy, zajmujący się w sposób interdyscyplinarny katalogowaniem, badaniem i analizowaniem monet barbarzyńskich, produkowanych w czasach rzymskich na terenach zdominowanych przez plemiona germańskie. Projekt bardzo szeroki, z zaangażowaniem całego sztabu specjalistów różnej maści. Niestety, borykający się ze sporymi problemami z dostępem do materiału badawczego. Powód jest jeden i to poważny. Większa część znanych z przestrzeni wirtualnej okazów znajduje się kolekcjach prywatnych. Ile obiektów z tych prywatnych kolekcji nie jest nawet znanych z kiepskiej jakości zdjęć zamieszczonych w necie, czort jeden wie. Zapewne czarna dziura jest spora.
Zapisane
Tomanek
Gaduła
****
Poland Poland


Wiadomości: 3 536


Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.


Zobacz profil
« Odpowiedz #20 : 29 Czerwiec 2017, 01:32:11 »

Cytuj
Ale muzeum też muzeum nierówne Uśmiech Dariusz żali się na MNK. Potraktowali Pana komercyjnie, na zasadzie – chcesz zarabiać wydając książkę – płać. Nie tak dawno za zrobienie pakietu zdjęć 25 monet (obie strony, a więc 50 fotek) – ale z wyraźnym zastrzeżeniem, że do wykorzystania wyłącznie do publikacji o charakterze naukowym, zapłaciłem 140 zł. Za to warszawskie Muzeum Narodowe za jedno zdjęcie zażyczyło sobie 400 zł. Więcej, niż w jakiś czas później zapłaciłem za egzemplarz monety, jaka miała być wówczas fotografowana.

Zgadza się. W kwestii podejścia placówek muzealnych do obrazkowego korzystania z ich zbiorów jest bardzo różnie. Najczęściej rozbija się to o roszczenia finansowe i zgody na piśmie. Oczywiście chodzi o kwestię upubliczniania zdjęć z eksponatami z danego muzeum. Komercyjny charakter publikacji z góry pociąga za sobą opłaty za wykorzystanie. Jeszcze do niedawna niektóre muzea, w tym British Museum, udostępniały za darmo swoje fotografie, ale pod warunkiem, że publikacja ma charakter edukacyjny, a nie komercyjny. W British Museum był limit do 50 fotografii. Teraz już się to zmieniło na $$$. Oczywiście w funtach.

Inaczej wygląda temat przy fotografiach na użytek własny. Owszem, są jeszcze muzea które strzegą swoich zasobów przed obiektywem gości (najbardziej to odczułem w Akwilei), ale są i takie, które podchodzą do tematu zdroworozsądkowo. Dla przykładu, w Bazylei podpisałem krwią własną cyrograf na byczej skórze i mogłem puści w ruch migawkę aparatu. W minione wakacje, w muzeum w Warnie, musiałem zapłacić za przywilej swobodnego fotografowania zbiorów, a w innym muzeum, w tym samym kraju, w Płowdiw, nie było najmniejszej mowy o zdjęciach. Ani opłaty legalne, ani pod stołem, nic nie wchodziło w rachubę.

Generalnie, nie ma reguł i to nawet na poziomie tego samego kraju. 
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 730



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #21 : 29 Czerwiec 2017, 03:35:50 »

W tym celu naukowcy pracujący w Laboratorium planują przebadać 2/3 z wszystkich 250 znanych monet wczesnopiastowskich. Największa ich część – 71 monet – znajduje się w Muzeum Narodowym w Krakowie, 36 w Muzeach Berlińskich, 9 w Muzeum Narodowym w Pradze i 16 w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Trudno to uznać za obfite badania, choć oczywiście nie neguję ich pożytku. Poza tym, jak widzę, materiał znajduje się w tych muzeach, które nawet krwiożerczy reptiliański Cesarz Świata gotów był ocalić zamiast pożreć na śniadanie.

A co dzieje się w tych mniejszych muzeach, drugo- i trzeciorzędnych? Coś tam w ogóle badają?

A w tych wielkich, jaki procent zasobów został przebadany?

Czy mylę się zakładając, że więcej materiału przybywa niż jest poddawane badaniom, tj. że zapasy nieprzebadanego wciąż rosną?
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Piotr Kalinowski
Użytkownik
**

Wiadomości: 72


Zobacz profil
« Odpowiedz #22 : 29 Czerwiec 2017, 08:46:07 »

Ostatnio zajmuję się czasami znacznie późniejszymi i materiałem odbiegającym od metalu: czyli pieniądzem papierowym, a szczególnie notgeldami śląskimi. To, że co trochę trafiam na pozycje nie opisane w literaturze to drobiazg, do którego zdążyłem się przyzwyczaić. Ale właśnie te "dokumenty numizmatyczne" są zachowane wyłącznie dzięki pracy lokalnych muzeów (może bardziej muzealników), które interesuje co działo się w ich najbliższym otoczeniu, a i te otoczenie samo wywiera presję na placówki. Oraz dzięki zbiorom prywatnym. Istnieje jeden olbrzymi zbiór notgeldów dla całej Rzeszy pana Kellera, ale nawet on nie miał dostępu do całości materiału. Np podczas wystawy w Muzeum Miejskim w Zabrzu widziałem notgeldy, które zgodnie z moim stanem wiedzy nie powinny w ogóle istnieć. Inna sprawa, że pomimo ich dostępności nie są ogólnie znane i opublikowane, ale tu akurat brak odpowiedniej wiedzy u samych muzealników. Często również część zbiorów jest błędnie opisana, a za pieniądz lub jego substytuty uważa się każdy kawałek blachy czy papieru z jakimikolwiek cyframi.
Ale jednak jako komuś, kto posługuje się tymi zbiorami to szczerze łatwiej mi przechodzi pozyskanie danych z katalogów aukcyjnych czy od osób prywatnych.
Poza tym, jeśli instytucje utrzymywane z naszych podatków żądają środków finansowych za coś co leży w zakresie ich statutowych obowiązków to chyba należało by wstąpić do nich o uzasadnienie. Np. archiwa państwowe już się oduczyły pobierania opłat, a w cywilizowanych państwach (np. Ermitraż w Petersburgu) wstęp następuje po okazaniu dokumentu tożsamości, który weryfikuje czy dana persona ma uprawnienia do bezpłatnego dostępu do zbiorów utrzymywanych ze środków publicznych.
Zapisane
zenonmoj
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Legitymacja: TPZN nr 058
Zainteresowania:
Monety rzymskie, głównie tetrarchowie, Konstantyn i rodzinka; Rzeczpospolita przedrozbiorowa.

Wiadomości: 3 036



Zobacz profil
« Odpowiedz #23 : 29 Czerwiec 2017, 08:52:37 »

Szanowni Koledzy!

MUZEA ISTNIEJĄ DLA MOJEJ WŁASNEJ PRZYJEMNOŚCI I WSZYSTKO CO ROBIĄ PODPORZĄDKOWANE JEST TEMU CELOWI!!!
Dzielę je na te, w których już byłem - warte zachowania, bo mogę je chcieć odwiedzić jeszcze raz, albo odwiedzam je regularnie, oraz te, w których jeszcze nie byłem - warte zachowania, bo mogę kiedyś mieć ochotę je odwiedzić.

   Swego czasu, mieszkając w pięknym, bo bezsmogowym hanzeatyckim mieście Hamburgu, byłem członkiem "towarzystw wspierających" różne muzea: płaciłem pewną określoną kwotę, otrzymując w zamian wolny wstęp do danego muzeum przez cały rok oraz inne korzyści, np. preferencyjne zwiedzanie nowych wystaw czasowych z kuratorem. Dlatego też często zdarzało się, że zamiast robić zakupy najbliższej galerii handlowej / siedzieć przed teleweizorem / iść do knajpy na jednego / wybrać się na ustawkę z kibicami St.Pauli lub HSV szedłem sobie po prostu do muzeum. Zwykłem byłem wybierać takie pory dnia, np. w niedzielę zaraz po otwarciu instytucji, w dni powszednie w porze obiadowej lub wieczorami, krótko przed zamknięciem, w których obecność innych zwiedzających byłą bardzo ograniczona i mogłem SAM, lub niemal sam cieszyć się eksponatami kolekcji. Dodam, że biorąc pod uwagę regularne ceny wstępu do muzeów konstrukcja ta była bardzo korzystna finansowo - i nie trzeba było czekać w kolejkach, jeśli jakaś wystawa cieszyła się ponadprzeciętną popularnością ludu pracującego miast i wsi.

   Przykład nieco bliższy? - proszę bardzo. Ot, takie Muzeum Śląskie nabyło nie dawno - oczywiście specjalnie dla mnie... - cyfrowy wideomikroskop 3D marki Hiroks do bezdotykowej obserwacji 2D i 3D z funkcją pomiaru i profilowania 3D (tu prezentacja czegoś takiego: https://youtu.be/Kxk6MIbi8hE), który to mikroskop miałem okazję osobiście wypróbować w czasie niedawnej Nocy Muzeów. Przyznam, że prezentowany przez ten sprzęt widok jednego z moich subaeratów był fantastycznie oszałamiający i w moim mniemaniu całkowicie uzasadnił wydanie na ów mikroskop z pieniędzy podatników (a więc i moich) równowartości sporego mieszkania w dobrej lokacji!

   Oprócz tego uważam pomysł rozsprzedania większej części kolekcji muzealnych za głupi i naiwny. Sam pomysł nie jest nowy, swego czasu czytałem bardzo interesującą pozycję, eksplorującą taką tematykę (por.: http://peterwatsonauthor.com/books/crusade/), choć z nieco innego punktu widzenia. Ze zdroworozsądkowego punktu widzenia na pierwszy rzut oka może się wydawać, że te wszystkie "pleśniejące" i "kiszące się" w magazynach artefakty lepiej by miały "wśród ludu". Jednak, jakiego ludu, zapytam? Czy tego ludu (pracującego miast i wsi), który statystycznie czyta 37% książki rocznie? Biorąc pod uwagę niewielką wśród tego ludu obecność wariatów mojego pokroju, interesujących się różnej maści starucnym badziewiem, doprowadziłoby to jedynie do powstania nowych regionalnych muzeów, tyle że prywatnych. To po pierwsze.

   Po drugie, pamiętajmy o ułomnościach ludzkiej natury. Wierzyć, że taka akcja mogłaby odbyć się uczciwie, bez przekrętów i zniknięcia większej części kolekcji w niewyjaśniony sposób, to tak jak twierdzić, że komunizm był w sumie dobry, tylko ludzie go popsuli... Ja sam nie chciałbym być takim reichsobersturmdyspozytorem, decydującym o tym co zostawić, a co sprzedać, jak i komu, bo nie mogę zagwarantować, że coś by się przypadkiem gdzieś tam w moich prywatnych szkatułach niechcący nie zagubiło... No chyba, że przekazalibyśmy pieczę nad taką wyprzedażą jakiejś instytucji niezależnej, a szacownej, hołubiącej cnotę i ubóstwo, a moralnie znajdującej się poza wszelką krytyką - jakimś czcigodnym ojcom Borowikom, którzy nade wszystko stawiają dobro wspólne i gotowi są za o nie walczyć do ostatniego srebrnika!

   Po trzecie zaś i ostatnie, nawet gdyby przytoczyć argument, że muzea nic nie robią, albo robią za mało i w ten sposób marnują pieniądze podatnika, to i tak osobiście jestem za tym, aby istniały. Wolę, aby moje, podatnika, pieniądze szły na Puchatkowe nicnierobienie z materią "pleśniejącą" i "kiszącą się", niż na ośmiorniczki, sowy-nie-widy, limuzyny niedooponowane, misie-ptysie, broszki kolejne, czy eksperymenta z kanistrami-niewybuchami. Basta!

Ufając, iż nie naruszyłem zbytnio cierpliwości Waszmościów plugawemi memi słowy, polecam się pokornie WMściów łaskawej uwadze i pozostaję Na Wieki WMściów wiernym a poddanym sługą
ZM
Zapisane
dariusz.m
Stały bywalec
***
Poland Poland

Stowarzyszenie:
Polskie Towarzystwo Numizmatyczne
Zainteresowania:
polskie szelągi

Wiadomości: 392



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #24 : 29 Czerwiec 2017, 09:24:16 »

Cytuj
Ze zdroworozsądkowego punktu widzenia na pierwszy rzut oka może się wydawać, że te wszystkie "pleśniejące" i "kiszące się" w magazynach artefakty lepiej by miały "wśród ludu". Jednak, jakiego ludu, zapytam? Czy tego ludu (pracującego miast i wsi), który statystycznie czyta 37% książki rocznie?
Myślę, że ta część ludu, która byłaby zainteresowana „pleśniejącymi” artefaktami z magazynów muzealnych ma znacznie lepsze statystyki.
Cytuj
doprowadziłoby to jedynie do powstania nowych regionalnych muzeów, tyle że prywatnych
I tu chyba dotykamy istoty sprawy. Czy własność prywatna to coś złego? Przypomnę, że rdzeń kolekcji MNK (największej w Polsce) stanowi zbiór prywaciarza E. H. Czapskiego.
Cytuj
Po drugie, pamiętajmy o ułomnościach ludzkiej natury
Mimo tej ułomności podejmuje się jednak różne działania społeczne obarczone ryzykiem. Sędziowie sądzą, kierowcy autobusów wożą ludzi, a państwowi urzędnicy przerzucają co roku miliardy ciężko zarobionych przez nas złotych. Mimo ułomności ludzkiej natury zdarza się przecież, że sędziowie sądzą sprawiedliwie, kierowcy jeżdżą ostrożnie i bezpiecznie, a podobno są też gdzieś odnotowane przypadki uczciwych urzędników państwowych.  
« Ostatnia zmiana: 29 Czerwiec 2017, 19:08:21 wysłane przez dariusz.m » Zapisane

DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 182


Zobacz profil
« Odpowiedz #25 : 29 Czerwiec 2017, 09:36:42 »

Czy własność prywatna to coś złego? Przypomnę, że rdzeń kolekcji MNK (największej w Polsce) stanowi zbiór prywaciarza E. H. Czapskiego.
A większą część pozostałej części - inne prywatne donacje.
Zapisane
zenonmoj
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Legitymacja: TPZN nr 058
Zainteresowania:
Monety rzymskie, głównie tetrarchowie, Konstantyn i rodzinka; Rzeczpospolita przedrozbiorowa.

Wiadomości: 3 036



Zobacz profil
« Odpowiedz #26 : 29 Czerwiec 2017, 10:15:10 »

W żadnym wypadku nie uważam własności prywatnej za coś złego. Uważam, że zarówno kolekcje prywatne, jak i muzealne (także te "prowincjonalne") mają swoją rację bytu, powinny być szanowane i respektowane i nie chciałbym likwidacji ani jednych ani drugich. Przykład kolekcji Czapskiego raczej wspiera moją argumentację - to kolekcja prywatna, która stała się jednak ostatecznie publiczną... Dlaczego to nibyCzapski nie zdecydował, aby po zrobieniu katalogu (jak na owe czasy bardzo porządnego) kolekcję rozsprzedać? Poza tym, czy obecne Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego nie posiada dubletów? Z tego co wiem, to na przykład spora liczba zachowanych do dziś egzemplarzy groszy krakowskich Kazimierza Wielkiego znajduje się właśnie w tej kolekcji. Dlaczego by nie sprzedać kilku z nich? Tych najgorzej zachowanych, opracowanych, sfotografowanych, ze znanymi już kombinacjami stempli...? Niech jakiś prywatny kolekcjoner się cieszy!

Co do "ułomności ludzkiej natury" - przysłowie mówiące o tym, że okazja czyni złodzieja, nie wzięło się znikąd... Taka wyprzedaż byłaby okazją wręcz monstrualną. Jak już napisałem, nie wykluczam, że sam spróbowałbym na takiej "okazji" skorzystać. Być może są ludzie, którzy kupując na bazarku za 20 złotych małe sreberko, powiedzą sprzedzającemu: "Ta moneta w tym stanie zachowania jest warta co najmniej 300 złotych, i tyle teraz Panu zapłacę" - ja do nich nie należę i zakładam, że zdecydowana większość szanownych Kolegów też nie...  Mrugnięcie

ZM
Zapisane
dariusz.m
Stały bywalec
***
Poland Poland

Stowarzyszenie:
Polskie Towarzystwo Numizmatyczne
Zainteresowania:
polskie szelągi

Wiadomości: 392



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #27 : 29 Czerwiec 2017, 10:40:06 »

Żeby nie było wątpliwości, ja nie jestem fanatycznym przeciwnikiem muzeów państwowych. Też uważam, że powinny istnieć zarówno kolekcje prywatne, jak i muzealne. Czasami tylko zadaję sobie pytanie o misję muzeów w społeczeństwie. Jest dla mnie oczywiste, że jeśli instytucja jest utrzymywana z naszych podatków, to musi pełnić wobec społeczeństwa rolę służebną. Jeśli tak nie jest i muzeum funkcjonuje samo dla siebie, to nie miałbym najmniejszych skrupułów aby takiego pasożyta zlikwidować. 
Zapisane

zenonmoj
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Legitymacja: TPZN nr 058
Zainteresowania:
Monety rzymskie, głównie tetrarchowie, Konstantyn i rodzinka; Rzeczpospolita przedrozbiorowa.

Wiadomości: 3 036



Zobacz profil
« Odpowiedz #28 : 29 Czerwiec 2017, 14:55:51 »

Jeśli tak nie jest i muzeum funkcjonuje samo dla siebie, to nie miałbym najmniejszych skrupułów aby takiego pasożyta zlikwidować. 
Oj, gdyby tak zacząć wszystkich pasożytów likwidować (zaczynając on największych), to obawiam się, że potrzebowalibyśmy mocy przerobowych starej, dobrej inkwizycji hiszpańskiej - a muzea pewnie znalazłyby się gdzieś pod koniec listy ważności...
Choć w dzisiejszych czasach rozszerzania i umacniania naszych dobrych narodowych pozycji kluczowych we wszystkich gałęziach gospodarki i kultury, zarówno w mieście, jak i na wsi, zmierzających do likwidacji elementów wrogich, niedobrych i totalnie opozycyjnych w gospodarce i kulturze narodowej, kto wie? Może to właśnie muzea powinny przodować w procesie stopniowego i nieugiętego jednoczenia drobnych i karłowatych placówek kulturalnych, nie w drodze nacisku, lecz za pomocą poglądowych przykładów i przekonywania, w wielkie instytucje oparte na zasadach społecznej, gromadzkiej, kolektywnej pracy na rzecz dobra narodowego przy zastosowaniu naukowych metod intensyfikacji wydajności pracy.  W końcu zastosowanie takiego "poglądowego przykładu i przekonanie" danego muzeum to jeden podpis Jego Świętobl. Ministra pod przygotowanym przez usłużnych akolitów tekstem!

ZM
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 730



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #29 : 29 Czerwiec 2017, 14:57:19 »

Ponieważ temat ten wypączkował z różnych dygresji na marginesie uwag o kolekcji Dattariego, także żartobliwych, sytuacja dojrzała do sformułowania kilku poważnych i wyważonych tez i postulatów.

1. Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że dyskutujemy o sytuacji muzeów (a ściślej: gabinetów numizmatycznych w muzeach) w kontekście nowych technik pozyskiwania i przechowywania informacji.

To już nie czasy przecierek, odlewów, czarno-białych zdjęć, marnych, a mimo to kosztownych. To już nie czasy, kiedy podstawą dzielenia się informacją były publikacje, choćby w postaci maszynopisu powielonego, niskonakładowe, kosztowne, a w rezultacie drogie i/lub trudno dostępne.

Jeśli niezamożny amator bez przygotowania informatycznego, wspierany głównie przez innych amatorów, może za darmo udostępnić światu zdjęcia i opisy ponad ośmiu tysięcy monet, w znacznej części opisów niedostępnych nigdzie indziej i na poziomie nie gorszym niż w wielu profesjonalnych publikacjach, to od muzeów można dziś oczekiwać w tym zakresie znacznie więcej.

To punkt wyjścia.

2. Oczekuję zatem od muzeów, że będą przede wszystkim ośrodkami łatwo i za darmo dostępnej informacji. Ponieważ zaś ta informacja dziś nie musi fizycznie spoczywać w każdym miejscu: w muzeum w Warszawie, w Krakowie, w Słupsku, w Ciemnocie Dolnej itd., wystarczy jedno czy dwa takie centra. I ewentualnie garstka mniejszych, wysoce specjalistycznych (chodzi głównie o personel).

I nie jest to żaden nawrót do "centralnego sterowania", jak nie jest nawrotem do tego katalog NUKAT czy inne wielkie bazy, z których coraz powszechniej korzystamy.

Te wielkie centra powinny rejestrować i udostępniać WSZYSTKO ze swoich i cudzych zbiorów. Tu nie będzie żadnych restrykcji, niczego się nie pominie, nie wycofa etc. Jeśli zatem idzie o podstawową informację NIC NIE ZGINIE. Przeciwnie, sytuacja będzie o niebo lepsza niż dziś, kiedy często teoretycznie coś tam sobie fizycznie leży w piwnicy, ale nie wiadomo dokładnie, co takiego, a informacja generalnie jest niepełna i bardzo trudno dostępna (albo wcale).

Z rozmysłem napisałem "teoretycznie", bo skoro jako obywatel nie mogę tego skontrolować (tak chociażby, jak kontroluję bibliotekę zaglądając do jej katalogu i zamawiając wybraną książkę), to niby dlaczego mam wierzyć, że połowy już nie rozkradziono? Bo muzealnicy to kolejna nadzwyczajna kasta ludzi?

I na wszelki wypadek podkreślę. Małe muzeum z wysoce wyspecjalizowaną kolekcją i zespołem specjalistów, którzy jako jedyni są ją w stanie opisać i "przetrawiać" w badaniach, jest jak najbardziej w porządku. Muzeum z "mydłem i powidłem", garścią starych skorup, paroma gablotkami źle opisanych monet (i pięcioma pudłami monet w piwnicy) oraz dwoma cieciami do pilnowania, powinno jednak zostać zlikwidowane.

3. Dalej uważam, że skoro istnieją gremia decyzyjne, które decydują, co kupić, to te same gremia decyzyjne są kompetentne, by zadecydować, co wycofać ze zbiorów. Mniej więcej właśnie tak, jak dzieje się to w bibliotekach. Jeśli akurat w muzeach te gremia nie są kompetentne, to sytuacja jest chora i tym bardziej wymaga radykalnej naprawy.

4. Zdaję sobie sprawę, że wszelkie masowe "reprywatyzacje" to okazja do nadużyć i przekrętów i niektórzy reagują na takie propozycje alergicznie. Choć pewnie gdyby ich zapytać, czy w 1989 roku należało wszystko zostawić tak, jak jest, bez reprywatyzacji, czy jednak ją przeprowadzić, nawet tak miejscami patologicznie, jak to zostało zrobione, to jednak wybraliby drugą opcję.

Dlaczego w wypadku majątku narodowego, który państwo powinno zabezpieczać i chronić, skłonni jesteśmy jednak rolę tego państwa znacznie ograniczyć, nawet za cenę dania okazji złodziejom i kombinatorom, natomiast w wypadku nieskończenie małej cząsteczki tego majątku, jaką są zbiory numizmatyczne w muzeach, ograniczenie udziału państwa budzi takie opory.

Na razie tyle. C.d.n.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Strony: 1 [2] 3 4 ... 7   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM