Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
18 Listopad 2017, 16:31:33


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 [2] 3 4 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: MONETY Z KRAKOWA NA STATKACH WENEDÓW PRZED NASZĄ ERĄ  (Przeczytany 10932 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Marienburg
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
TPZN
Zainteresowania:
Trojaki Malborskie, mennica malborska, heraldyka

Wiadomości: 638



Zobacz profil
« Odpowiedz #15 : 03 Lipiec 2017, 21:35:30 »

Czyli w łykaczyzmie złota też jest coś wartego do dyskusji?
Panie Lechu widzę, że spodobał się Panu ten "termin", bo tak często jest wspominany, myślę, że te wszystkie dygresje są zupełnie niepotrzebne. Doskonale wiem, że autor tego tekstu jest fantastą i łykaczyzm złota brzmi dość groteskowo.
Cytuj
a wiem, że historia to wiedza cząstkowa, niepewna i często zakłamana. Dlatego jestem tolerancyjny i uważam, że można napisać wszystko, ale trzeba jasno wyłożyć, na jakiej podstawie się to pisze.
Natomiast jeżeli miesza się legendy z pracami naukowymi oraz z własnymi zmyśleniami i z interpretacjami z kapelusza i wszystko to podaje jak leci, to jest to zwyczajnie nieuczciwe.
W wielu aspektach nie sposób się z Panem nie zgodzić…, rzeczywiście historia jest wiedzą cząstkową, niepewną i często zakłamaną, a badając dany temat, powinno się opierać na sprawdzonych źródłach. Wiem, że autor, a raczej bajkopisarz jak go Pan nazwie dokonał pewnej „nadinterpretacji” faktów historycznych, a tym samym podważył swoją wiarygodność. Jak widać, jestem jeszcze bardziej tolerancyjny i otwarty na różne dyskusje często nawet nie aż tak pragmatyczne. Uśmiech
Cytuj
Poza tym jest to tekst propagandowy. Pisze się tam o "okradaniu Polaków z ich własnej historii", chociaż rzecz dotyczy czasów, kiedy żadnych Polaków nie było. Czy "Polak" to jest Pana zdaniem cecha biologiczna, jakaś quasi-rasa? Można najwyżej ustalić, że byli to ludzie podobni genetycznie do znacznej części tych, którzy dziś tu mieszkają.
Ale czy gdyby się okazało, że akurat Pan należy do tej całkiem sporej grupy, która jest jednak genetycznie nie tak podobna, to natychmiast uznałby się Pan za nie-Polaka i przestał sprawą interesować?
Oj tam od razu tekst propagandowy…, takie mocne słowo. To jest raczej przejaw kompleksu polskości…, myślę, że jest to znacznie bezpieczniejsze niż ksenofobia.
Osobiście nie utożsamiam się z niekonwencjonalną wizją autora tego tekstu…, interesuje mnie raczej wpływ badań antropologicznych ze szczególnym uwzględnieniem badań z zakresu antropologii fizycznej na stan „dotychczasowej wiedzy”, a raczej dogmatów z zakresu archeologii, która opiera się przede wszystkim na badaniu pozostałości materialnych działań ludzi na danym terenie. Propagowanie tzw. jakby-rasy w ogóle mnie nie interesuje. Za to badania genetyczne szczątków ludów czy zbiorowości na wspomnianym obszarze jest już dla mnie bardzo interesujące. Jak zauważyłem niejednokrotnie kłóci się z wcześniejszymi ustaleniami badaczy tematu.
Nie jestem aż takim sceptykiem, a powyższy tekst moim zdaniem ma raczej zmobilizować czytelnika do dalszych rozważań, często sprzecznych z ustalonymi założeniami. Przede wszystkim musimy myśleć i wyciągać wnioski, pogłębiać wiedzę na dany temat, a nie trwać w nieustannej stagnacji.
Zapisane

Marcin
Marienburg
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
TPZN
Zainteresowania:
Trojaki Malborskie, mennica malborska, heraldyka

Wiadomości: 638



Zobacz profil
« Odpowiedz #16 : 03 Lipiec 2017, 21:58:32 »

Ale o to chodzi, że nie został tu zamieszczony, tylko forumowy cenzor go tu bezlitośnie przeniósł.

No i poczułem się jak oprawca wolności słowa...

Żeby nie było niedomówień spróbuję wyłożyć, dlaczego tu przeniosłem ten temat.

Jakby nie było, Cura morum. Uśmiech
Spokojnie to tylko przekaz Pana Lecha. Odnośnie turbosłowian nie będę się wypowiadał, bo i nie ma specjalnie o czym. 
Zapisane

Marcin
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #17 : 03 Lipiec 2017, 23:04:22 »

Doskonale wiem, że autor tego tekstu jest fantastą i łykaczyzm złota brzmi dość groteskowo.

Czyli z łykaczyzmem nie dyskutujemy w imię otwartości na różne tematy? A dlaczego? Bo Panu brzmi groteskowo. A dlaczego komuś nie może brzmieć groteskowo tekst, który Pan tu wkleił?

Wiem, że autor, a raczej bajkopisarz jak go Pan nazwie dokonał pewnej „nadinterpretacji” faktów historycznych, a tym samym podważył swoją wiarygodność. Jak widać, jestem jeszcze bardziej tolerancyjny i otwarty na różne dyskusje często nawet nie aż tak pragmatyczne. Uśmiech

Nie chodzi o to, że dokonał "nadinterpretacji", każdemu wolno "nadinterpretować", ale o to, że jasno nie rozgraniczył: "Tu opieram się na tym, co przeczytałem w takiej jednej książce, tu na tym, co mi opowiedział kolega, tu jedynie na tym, co mi mówi moja własna intuicja. A tu to już w ogóle sobie fantazjuję".

Jeśli ktoś tego nie robi, a nawet sprawę rozmyślnie zamąca, to jest to forma oszustwa. Dlaczego mamy być tolerancyjni dla oszustów?

Oj tam od razu tekst propagandowy…, takie mocne słowo. To jest raczej przejaw kompleksu polskości…, myślę, że jest to znacznie bezpieczniejsze niż ksenofobia.

Kompleks polskości to się może np. przejawiać w żalach nad tym, że cudzoziemcy nie doceniają Matejki albo Norwida. Ale o jakiej tu "polskości" mówimy, skoro mowa jest o genach?

Albo trzeba arbitralnie założyć, że jakaś pula genetyczna jest polska (na zasadzie "tak, bo tak", bo jak inaczej) albo też mieszanie do genetyki polskości zamienia tekst w bełkot.

interesuje mnie raczej wpływ badań antropologicznych ze szczególnym uwzględnieniem badań z zakresu antropologii fizycznej na stan „dotychczasowej wiedzy”, a raczej dogmatów z zakresu archeologii, która opiera się przede wszystkim na badaniu pozostałości materialnych działań ludzi na danym terenie.

To naturalnie jest ciekawe, bo pokazuje, skąd geny szły i dokąd doszły. Natomiast w którym momencie niektóre z tych genów nazwały się Polakami i co to dla nich znaczyło, to już sprawa wykraczająca poza kompetencje antropologii i genetyki. Tu właśnie zaczyna się mętna i niedoskonała opowieść historyków.

Przede wszystkim musimy myśleć i wyciągać wnioski, pogłębiać wiedzę na dany temat, a nie trwać w nieustannej stagnacji.

Gdzie Pan widzi tę "stagnację"? Choroba naszych czasów jest akurat odwrotna. Nie będę jej nazywał "postmodernizmem", bo to już wytarte i nic nie znaczy. Ważne są objawy, tj. znaczne przyzwolenie na to, żeby pleść cokolwiek bez zważania na fakty, jeśli tylko komuś ta "narracja" jest miła. Wszędzie sami "rewizjoniści". Jedni piszą na nowo historię, tak jak im się przyśniła. Inni obalają Einsteina za pomocą kalkulatora. Jeszcze inni leczą raka sokiem z buraka. Teorię ewolucji (która jest "tylko teorią") to już chyba podważają nawet dzieci w podstawówce. Od różnych alternatywnych historii, medycyn, fizyk, kosmologii, biologii etc. aż się roi! W wielu kręgach sformułowanie "oficjalna nauka" to termin obelżywy! A Pan tu pisze o "nieustannej stagnacji".
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 275


Zobacz profil
« Odpowiedz #18 : 04 Lipiec 2017, 10:50:18 »

Tego od Księżyca i wyrzeźbionego Koloseum? No ale tam, zdaje się, wchodziły już w grę sprawy psychiatryczne.
Tego. Mam takie samo wrażenie podczas czytania Kijewskiego i np. założeń zermatyzmu (w końcu jednego z podstawowych korzeni turbosłowiaństwa, chyba że się mylę?).
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 275


Zobacz profil
« Odpowiedz #19 : 04 Lipiec 2017, 11:04:18 »

Oj tam od razu tekst propagandowy…, takie mocne słowo. To jest raczej przejaw kompleksu polskości…, myślę, że jest to znacznie bezpieczniejsze niż ksenofobia.

Kompleks polskości to się może np. przejawiać w żalach nad tym, że cudzoziemcy nie doceniają Matejki albo Norwida.
Poza tym głębsze wejście w realną polską historię powinno wszelkie kompleksy niższości skutecznie leczyć. Nie potrzeba do tego wymyślać cudów na kiju.


Ale o jakiej tu "polskości" mówimy, skoro mowa jest o genach?
Ta "nauka" ma chyba dwie podstawy - genetykę ze świętym terminem "halogrupa" na czele oraz dziwaczną odmianę lingwistyki (słowo-wytrych: sanskryt; "skoro mamy w saknskrycie nazwę miasta ii-ee-ii-cs-aa to przecież oczywiste, że już w eposie Gilgamesz mówiono o Wieliczce"). Trzecia nóżka to bajkowa część kroniki Kadłubka i inne tego typu klechdy (Walgierz Wdały, dziwożony etc.), a jak coś zupełnie nie pasuje , i wychodzi dziura za dziurą, to dowody na [cokolwiek] muszą być przechowywane przez kler w lochach watykańskich.

Od różnych alternatywnych historii, medycyn, fizyk, kosmologii, biologii etc. aż się roi! W wielu kręgach sformułowanie "oficjalna nauka" to termin obelżywy!
Coś w tym jest - faktycznie bardziej altrernatywna nauka, tym gorzej dla faktów. Nie wiem, czy kluczem do tych "bardziej ścisłych" nie są alternatywne matematyki, różniste przestrzenie n-wymiarowe i tym podobne stwory, które zaczęto wymyślać gdzieś w okolicach międzywojnia, kiedy ciężko było coś już nowego w matematyce opisującej rzeczywistość osiągnąć. Wymyślono zatem inne, sztuczne rzeczywistości, w których można rozwijać umowne matematyki. "Załóżmy, że mamy przestrzeń G, w której każdy punkt P jest jednakowo odległy od każdego innego punktu Pi (i=1..n)...".
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #20 : 04 Lipiec 2017, 11:10:17 »

zermatyzmu (w końcu jednego z podstawowych korzeni turbosłowiaństwa, chyba że się mylę?).

Chyba się Pan myli. Wprawdzie nie siedzę w turbosłowiaństwie, ale to chyba są dwa osobne oddziały zakładu zamkniętego, które może tylko czasami spotykają się na rehabilitacyjnych zajęciach plenerowych.

Poza tym zermatyzm jest zabawniejszy i da się go z przyjemnością oglądać, a turbosłowianie lepiej się maskują, ale gorzej rysują.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #21 : 04 Lipiec 2017, 11:19:49 »

Wymyślono zatem inne, sztuczne rzeczywistości, w których można rozwijać umowne matematyki. "Załóżmy, że mamy przestrzeń G

A gdzież tam! Za takie rzeczy to płacą regularnie pensje na uniwersytetach. Cala teoria strun pod to podpada.

Natomiast alternatywne fizyki to najczęściej dzieła ludzi, którzy nie doszli do rachunku tensorowego i innych takich bezeceństw. W zupełności wystarczą im cztery działania plus potęgowanie i pierwiastkowanie, by wykazać, że Einstein jest mocno przereklamowany (wiadomo, kto go wylansował). W tych kręgach nawet modne jest utyskiwanie na nadmierną matematyzację fizyki (to są szalbierstwa oficjalnej nauki); bardziej w cenie jest zdrowy rozsądek i coś w rodzaju filozofii przyrody.

Na Zachodzie to pleniło się od dawna, a u nas wysyp nastąpił dopiero wraz z upadkiem ustroju, który prywatnie to nawet poszaleć nie dawał. Jak ktoś chciał koniecznie szaleć publicznie, to musiał zostać specjalistą od komunizmu naukowego, bo już zwykły marksizm-leninizm nie dawał aż takiego pola do popisu.

Czytał Pan Wiśniewskiego-Snerga "Jednolitą teorię czasoprzestrzeni"? On to wydał własnym sumptem na początku lat 90. O ile dobrze pamiętam, nie ma tam ani jednego wzoru. Nawet cztery działania nie były potrzebne.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 275


Zobacz profil
« Odpowiedz #22 : 04 Lipiec 2017, 11:29:34 »

zermatyzmu (w końcu jednego z podstawowych korzeni turbosłowiaństwa, chyba że się mylę?).

Chyba się Pan myli. Wprawdzie nie siedzę w turbosłowiaństwie, ale to chyba są dwa osobne oddziały zakładu zamkniętego, które może tylko czasami spotykają się na rehabilitacyjnych zajęciach plenerowych.
Całkiem możliwe. Mój kontakt z tematem jest co najmniej przypadkowy, więc trudno mi klasyfikować te zjawiska - ot, znalazłem zachwyty na zermatyzmem na stronie p. Białczyńskiego, który jest dla mnie wzorcem turbosłowianina:
http://bialczynski.pl/2011/04/27/czy-zermatyzm-stanislawa-szukalskiego-jest-rzeczywiscie-naukowym-kiczem/

turbosłowianie lepiej się maskują, ale gorzej rysują.
No tak, jakby nie było Szukalski rysować umiał.
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 275


Zobacz profil
« Odpowiedz #23 : 04 Lipiec 2017, 11:36:33 »

Wymyślono zatem inne, sztuczne rzeczywistości, w których można rozwijać umowne matematyki. "Załóżmy, że mamy przestrzeń G

A gdzież tam! Za takie rzeczy to płacą regularnie pensje na uniwersytetach. Cala teoria strun pod to podpada.

Obawiam się, że przy obecnym wzroście ilości etatów uniwersyteckich i systemie promującym publikowanie byle czego za punkty znalazłyby się (albo znajdą się niedługiej przyszłości) uczelnie produkujące tytuły naukowe z dowolnie alternatywnej dziedziny wiedzy. Wystarczy wrócić do nauk humanistycznych i przypatrzeć się np. socjologii.

Natomiast alternatywne fizyki to najczęściej dzieła ludzi, którzy nie doszli do rachunku tensorowego i innych takich bezeceństw.

Czytał Pan Wiśniewskiego-Snerga "Jednolitą teorię czasoprzestrzeni"? On to wydał własnym sumptem na początku lat 90. O ile dobrze pamiętam, nie ma tam ani jednego wzoru. Nawet cztery działania nie były potrzebne.
Nie czytałem, znam tylko oklepanego "Robota" i "Limes Inferior" Zajdla, w której Snerg jest głównym bohaterem. Stąd też nie pociągnę tutaj wątku, bo po prostu z pseudofizykami nie miałem do czynienia (w przeciwieństwie do pseudomatematyk).
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #24 : 04 Lipiec 2017, 12:10:16 »

uczelnie produkujące tytuły naukowe z dowolnie alternatywnej dziedziny wiedzy.

Oczywiście, ta zaraza "alternatywności" przenika wszędzie. A tu Pan Marienburg pisze o "nieustannej stagnacji".

Owszem, trochę jest takich dogmatów, za których naruszanie grożą poważne konsekwencje. Ale akurat za turbosłowiańszczyznę nikogo nie zamykają, a i zarobić można.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #25 : 04 Lipiec 2017, 21:08:56 »

Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 275


Zobacz profil
« Odpowiedz #26 : 04 Lipiec 2017, 21:15:31 »

i zarobić można.
Szkoda jednak, że wydawnictwa takie jak Bellona zarabiają na turbosłowiańszczyźnie. Cóż, pecunia non olet.
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 275


Zobacz profil
« Odpowiedz #27 : 04 Lipiec 2017, 21:16:14 »

Mapka przed kolorowaniem:
Zapisane
Marienburg
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
TPZN
Zainteresowania:
Trojaki Malborskie, mennica malborska, heraldyka

Wiadomości: 638



Zobacz profil
« Odpowiedz #28 : 05 Lipiec 2017, 22:39:30 »

Czyli z łykaczyzmem nie dyskutujemy w imię otwartości na różne tematy? A dlaczego? Bo Panu brzmi groteskowo. A dlaczego komuś nie może brzmieć groteskowo tekst, który Pan tu wkleił?
Panie Lechu zawsze jestem otwarty na dyskusję, ale ten temat w ogóle mnie nie interesuje, a groteskowość wynika z etymologicznego charakteru tego terminu. W imię tolerancyjności chętnie podyskutuję i o łykaczyzmie. Z wielką przyjemnością przeczytam Pana przemyślenia na ten temat.

Cytuj
Nie chodzi o to, że dokonał "nadinterpretacji", każdemu wolno "nadinterpretować", ale o to, że jasno nie rozgraniczył: "Tu opieram się na tym, co przeczytałem w takiej jednej książce, tu na tym, co mi opowiedział kolega, tu jedynie na tym, co mi mówi moja własna intuicja. A tu to już w ogóle sobie fantazjuję".
Jeśli ktoś tego nie robi, a nawet sprawę rozmyślnie zamąca, to jest to forma oszustwa. Dlaczego mamy być tolerancyjni dla oszustów?
Ma Pan rację, tekst powinien być napisany rzeczowo, autor powinien wskazać w sposób wyraźny, z jakich źródeł korzystał przy tworzeniu tekstu. Musi Pan jednak mieć świadomość, że nie każdy ma umiejętność odróżniania tekstów źródłowych od opracowań. To czytelnik decyduje czy jest zainteresowany danym tematem i lekturą tego tekstu. Później wyciąga wnioski, może przedstawić swoje opinie, sprawdzić, czy praca wskazuje w jego opinii jakąkolwiek wartość merytoryczną lub porusza zagadnienia, które warto zbadać na nowo, niekoniecznie kierując się założeniami czy spostrzeżeniami autora tekstu. Ważna jest sama próba przedstawienia problemu, zagadnień spornych, które warto zbadać na nowo. Ja przynajmniej tak to odbieram. Wspomniał też Pan o pewnej „formie oszustwa”, jestem ciekawy, o jakie korzyści autor tego tekstu się wzbogaci, co przez ten sposób uzyska? Czy to jest oszustwo…, oczywiście możemy to tak nazwać, ale ja zdecydowanie wolę nazwać autora tekstu wizjonerem. Uśmiech

Cytuj
Kompleks polskości to się może np. przejawiać w żalach nad tym, że cudzoziemcy nie doceniają Matejki albo Norwida. Ale o jakiej tu "polskości" mówimy, skoro mowa jest o genach?
Albo trzeba arbitralnie założyć, że jakaś pula genetyczna jest polska (na zasadzie "tak, bo tak", bo jak inaczej) albo też mieszanie do genetyki polskości zamienia tekst w bełkot.
I to jest podstawowy problem, bo widzi Pan „ kompleks polskość” poprzez pryzmat swoich wyobrażeń, a raczej swoich przekonań. Wszakże inne osoby mogę postrzegać ten problem z zupełnie innej perspektywy, a granice tzw. „polskości” mogą znacznie przekraczać Pański punkt widzenia na ten temat. Osobiście nie łącze badań genetycznych z określoną narodowością, interesuje mnie bardziej jak już wcześniej wspominałem wiedza nt. ludów czy zorganizowanych zbiorowości zamieszkujących na wspomnianym obszarze, a jak ich będziemy nazywać mniejsza o to. Uśmiech

Cytuj
To naturalnie jest ciekawe, bo pokazuje, skąd geny szły i dokąd doszły. Natomiast w którym momencie niektóre z tych genów nazwały się Polakami i co to dla nich znaczyło, to już sprawa wykraczająca poza kompetencje antropologii i genetyki. Tu właśnie zaczyna się mętna i niedoskonała opowieść historyków.
Cieszę się, że temat okazał się, choć po części interesujący, bo jednak udało mi się skłonić, a może nawet sprowokować Pana do dalszej dyskusji. Sam problem przypisania określonej grupy alleli genów do konkretnej narodowości na tym etapie nie jest dla mnie aż tak istotny. Bo o jakiej narodowości możemy mówić…, równie dobre mogła to być jakaś bliżej nieokreślona zbiorowość, mniej lub bardziej zorganizowana. Panie Lechu antropologia ma charakter interdyscyplinarny, a to zagadnienie, jak najbardziej pasuje do przedmiotu badań z jej zakresu. Wspomniał Pan też o „mętnej i niedoskonałej opowieści historyków”, to znaczy, że uważa Pan autora tego tekstu za historyka?

Cytuj
Gdzie Pan widzi tę "stagnację"? Choroba naszych czasów jest akurat odwrotna. Nie będę jej nazywał "postmodernizmem", bo to już wytarte i nic nie znaczy. Ważne są objawy, tj. znaczne przyzwolenie na to, żeby pleść cokolwiek bez zważania na fakty, jeśli tylko komuś ta "narracja" jest miła. Wszędzie sami "rewizjoniści". Jedni piszą na nowo historię, tak jak im się przyśniła. Inni obalają Einsteina za pomocą kalkulatora. Jeszcze inni leczą raka sokiem z buraka. Teorię ewolucji (która jest "tylko teorią") to już chyba podważają nawet dzieci w podstawówce. Od różnych alternatywnych historii, medycyn, fizyk, kosmologii, biologii etc. aż się roi! W wielu kręgach sformułowanie "oficjalna nauka" to termin obelżywy! A Pan tu pisze o "nieustannej stagnacji".
No pięknie to Pan napisał, aż nie wypada się nie zgodzić…, ale to jest uogólnienie problemu na dodatek przedstawione od tej „chorej” strony. Tak się tylko zastanawiam czy nie widzi Pan potrzeby pewnej zmiany?
Zapisane

Marcin
Marienburg
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
TPZN
Zainteresowania:
Trojaki Malborskie, mennica malborska, heraldyka

Wiadomości: 638



Zobacz profil
« Odpowiedz #29 : 05 Lipiec 2017, 22:42:47 »


Poza tym głębsze wejście w realną polską historię powinno wszelkie kompleksy niższości skutecznie leczyć. Nie potrzeba do tego wymyślać cudów na kiju.

Będę wdzięczny z rozwinięcie tej myśli. Uśmiech
Zapisane

Marcin
Strony: 1 [2] 3 4 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM