Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
18 Listopad 2017, 16:24:32


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 [3] 4 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: MONETY Z KRAKOWA NA STATKACH WENEDÓW PRZED NASZĄ ERĄ  (Przeczytany 10929 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #30 : 05 Lipiec 2017, 23:31:48 »

W imię tolerancyjności chętnie podyskutuję i o łykaczyzmie. Z wielką przyjemnością przeczytam Pana przemyślenia na ten temat.

Ja jestem otwarty, ale tylko do pewnego momentu. Gdy orientuję się, że autor "łykaczyzmu" ma problemy psychiatryczne, "zamykam się". Chyba że akurat interesują mnie ciągi skojarzeń u wykształconych paranoików. Ale wtedy też nie dyskutuję, a tylko rejestruję.

Tak samo, kiedy kogoś łapię na oszustwie. Nie na braku przecinka, na błędzie ortograficznym, na literówce w dacie, etc. etc., ale na ewidentnym oszustwie. Kiedy np. ktoś rzekomo coś tam referuje, a potem okazuje się, że referowany tekst jest całkiem inny.

Musi Pan jednak mieć świadomość, że nie każdy ma umiejętność odróżniania tekstów źródłowych od opracowań.

Jeśli ktoś tego nie umie, to niech się najpierw nauczy, a potem bierze za pisanie. Poza tym nie chodzi tylko o nieumiejętność "odróżniania tekstów źródłowych od opracowań", ale o to, że wszystko to jest robione w imię udowadniania nonsensownej tezy głoszącej, że "Polacy są okradani z własnej historii". Przecież to jest poziom ideologii tak nędznej, że przy nim dawne trzeciorzędne marksistowskie wypociny o "gnębieniu chłopa" wyglądają na poważne dzieła historyczne.

To czytelnik decyduje czy jest zainteresowany danym tematem i lekturą tego tekstu. Później wyciąga wnioski, może przedstawić swoje opinie, sprawdzić, czy praca wskazuje w jego opinii jakąkolwiek wartość merytoryczną

No to niech Pan mi wskaże tę "jakąkolwiek wartość merytoryczną" tekstu, który Pan wkleił. Że można się z niego dowiedzieć, że władca Lechii Lestek III był szwagrem Juliusza Cezara?

Wspomniał też Pan o pewnej „formie oszustwa”, jestem ciekawy, o jakie korzyści autor tego tekstu się wzbogaci, co przez ten sposób uzyska? Czy to jest oszustwo…, oczywiście możemy to tak nazwać, ale ja zdecydowanie wolę nazwać autora tekstu wizjonerem. Uśmiech

Kilkakrotnie na tym forum pojawiły się osoby, które prezentowały fałszywe monety z dorobionymi legendami. Z jedną z tych osób nawet doszło, o ile pamiętam, do wielkiej awantury i skończyło się banem. Czy to byli oszuści? Przecież nie próbowali tych monet sprzedać, na nikim nie zarobili tu ani grosza. Ja jednak będę nazywał takich ludzi oszustami a nie "wizjonerami". A jak Pan by ich nazwał?

Wizjoner, proszę Pana, to jest taki człowiek, który od razu na wstępie mówi "miałem wizję". Albo na przykład coś takiego:

Doznałem zachwycenia w dzień Pański i posłyszałem za sobą potężny głos jak gdyby trąby mówiącej: Co widzisz, napisz w księdze i poślij siedmiu Kościołom

To jest uczciwe i w porządku. To jest wizjoner.

I to jest podstawowy problem, bo widzi Pan „ kompleks polskość” poprzez pryzmat swoich wyobrażeń, a raczej swoich przekonań. Wszakże inne osoby mogę postrzegać ten problem z zupełnie innej perspektywy, a granice tzw. „polskości” mogą znacznie przekraczać Pański punkt widzenia na ten temat.

Ależ oczywiście, że inni mogą postrzegać polskość z innej perspektywy niż ja. Tu mamy perspektywę genetyczną (bo jaką inną). Panu ta perspektywa odpowiada?

ludów czy zorganizowanych zbiorowości zamieszkujących na wspomnianym obszarze, a jak ich będziemy nazywać mniejsza o to. Uśmiech

Skoro mniejsza o nazwy, to czemu nie nazywać ich Germanami, Gotami, Wandalami, Wikingami, czy co tam jeszcze komu przyjdzie do głowy? Czy Pan nie widzi, że całe to "turbosłowiaństwo" to głównie kłótnia o nazwy? Chodzi o to, by udowodnić, że Polska jest nie tylko od morza do morza, ale i od ery brązu do dzisiaj. Co prawda z dowodami trochę krucho, bo je zniszczyli źli niemieccy uczeni, ale za to mamy rozmaitych "wizjonerów": średniowiecznych, siedemnastowiecznych no i całkiem współczesnych.

Cieszę się, że temat okazał się, choć po części interesujący, bo jednak udało mi się skłonić, a może nawet sprowokować Pana do dalszej dyskusji. Sam problem przypisania określonej grupy alleli genów do konkretnej narodowości na tym etapie nie jest dla mnie aż tak istotny.

Skoro nie jest to dla Pana istotne, to o czym tu w ogóle dyskutować? Chodzą sobie jakieś geny po mapie, jedne stąd tam, inne gdzie indziej. Dawniej by się powiedziało "potomkowie Adama i Ewy zaludnili ziemię". I gdzie tu temat do dyskusji?

No pięknie to Pan napisał, aż nie wypada się nie zgodzić…, ale to jest uogólnienie problemu na dodatek przedstawione od tej „chorej” strony. Tak się tylko zastanawiam czy nie widzi Pan potrzeby pewnej zmiany?

Czy mógłby Pan napisać jaśniej? Od jakiej "chorej" strony? Czy Pan sugeruje, że jestem przedstawicielem jednej z tych alternatywnych nauk? A Pan jaką by zmianę widział? Może być wizja.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 275


Zobacz profil
« Odpowiedz #31 : 06 Lipiec 2017, 13:13:27 »


Poza tym głębsze wejście w realną polską historię powinno wszelkie kompleksy niższości skutecznie leczyć. Nie potrzeba do tego wymyślać cudów na kiju.

Będę wdzięczny z rozwinięcie tej myśli. Uśmiech
Nie za bardzo wiem, co w tym zdaniu było zbyt skrótowe :-) Może napiszę to samo, a inaczej: mamy w historii wiele elementów nadających się ku pokrzepieniu serc, momentów wielkich, ważnych, godnych pamięci, wartych głębszych rozważań. I nie chodzi tu tylko o nasuwające się pierwsze skojarzenia z wielością militarną, nie mamy się czego wstydzić ani na niwie kultury ani np. na niwie myśli państwowotwórczej (vide chociażby wydane ostatnio "Rzeczpospolita-Obywatelskość-Wolność. Szkice o polskim pisarstwie politycznym XVI wieku" K. Koehlera).

Jeszcze inaczej:

Jak inne narody - mają Polacy swe uwrażliwienia, a także podobnie jak i tamci [Anglicy, Francuzi, Niemcy], pielęgnują swe odmienności, które nie są ani bardziej, ani mniej zagadkowe jak u innych. Jest jeden wyróżnik, który czyni przypadek Polski wyjątkowym. Spośród sześciu największych narodów Europy: Niemców, Francuzów, Anglików, Włochów, Hiszpanów i Polaków, pięć pierwszych stworzyło właściwie wszystko, na czym Europa stoi, podczas gdy Polacy, zda się, do tego wspólnego dzieła nie wnieśli właściwie nic. Bliższe spojrzenie wyjaśni, że ich wpływ był tu o wiele większy, niż się powszechnie sądzi, oraz że jest co najmniej kilka pól ludzkiej aktywności, na których mogą oni z powodzeniem rywalizować z największymi partnerami. Zarówno wszakże przyczyna tego, jak i skutek, tworzą pewien dystans między Polakami i innymi bratnimi im społeczeństwami. Wielkie narody europejskie żeglowały przez wieki jak jedna flota, pokonując burze i cisze morskie mniej lub bardziej pospołu. Polska łódź płynęła w tym samym kierunku, ale osobno, zwykle omijając nawałnice, a gdy trzeba było – samodzielnie stawiała im czoło. Nie dziwiłoby to nikogo, gdyby chodziło tu o któryś z mniejszych statków, pozostajacych na peryferiach całej operacji: Finlandię, Albanię czy Irlandię. Ale Polska była jednym z pół tuzina liniowców, nawet jeśli sternik nie zdawał sobie z tego sprawy. U źródeł tych dysonansów w związkach Polski z Europą leży zapewne fakt, że (…) w chwili gdy średniowieczne chrześcijaństwo wraz z wpływami Rzymu dotarło do miejsca, które dziś jest Polską - było tam już ukształtowane coś w rodzaju państwa narodowego.

Adam Zamoyski, Własną Drogą s. 16-17.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #32 : 06 Lipiec 2017, 14:32:43 »

Jeszcze inaczej:

Nie będę tej myśli rozwijał, bo to temat na osobną dyskusję (gdyby Pan chciał, założę nowy wątek), ale uważam, że w przewidywalnej perspektywie czasowej Polacy będą sfrustrowani niedocenianiem ich wkładu do historii (powszechnej, ale także historii sztuki, literatury etc.), co z kolei będzie raz po raz owocowało poszukiwaniem "cudów na kiju" oraz podatnością na proste wyjaśnienia (typu: obcy nas okradają z historii), które Leszek Kołakowski kiedyś zgrabnie ujął w zdaniu: "my jesteśmy najlepsi i najszlachetniejsi, a wszyscy o tym wiedzą i dlatego chcą nas zniszczyć".

Na wszelki wypadek podkreślę tu tę oczywistość, że to co napisałem, nie wyklucza tego, że istotnie czasem chciano nas zniszczyć, zakłamywano naszą historię, rozmyślnie lekceważono etc. etc. etc.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #33 : 06 Lipiec 2017, 15:59:28 »

Dla ubarwienia wątku - piosenka turbosłowiańska

https://youtu.be/6g9zV7RFKVs?t=1h3m56s
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 275


Zobacz profil
« Odpowiedz #34 : 07 Lipiec 2017, 17:03:01 »

Nie będę tej myśli rozwijał, bo to temat na osobną dyskusję (gdyby Pan chciał, założę nowy wątek), ale uważam, że w przewidywalnej perspektywie czasowej Polacy będą sfrustrowani niedocenianiem ich wkładu do historii (powszechnej, ale także historii sztuki, literatury etc.), co z kolei będzie raz po raz owocowało poszukiwaniem "cudów na kiju" oraz podatnością na proste wyjaśnienia

Można otworzyć, a pewnie i więcej niż jedną, tylko będzie bardzo szeroko i nie wiem, czy dojdziemy do jakiś konkluzji. Taki zbiór na pierwsze skojarzenie:
- frustracja a statystyka historyczna wydarzeń budujących i dołujących (z zaznaczeniem znacznej przewagi tych drugich w ostatnich 300 latach);
- struktura polskiej literatury historycznej, tzn. jakie opracowania i jakie tezy z jakich lat są uznawane jako kluczowe, czemu przetrwało tak dużo stereotypów z czasów Oświecenia, a tak mało bezpośrednich  badań nad źródłami z wcześniejszych czasów;
- szkoła warszawska a szkoła krakowska czyli przyczyny upadku zewnętrzne czy wewnętrzne, a może trzecia droga czyli o fatalnym wpływie przemodelowania Europy Środkowej z linii "północ-południe" na "wschód-zachód";
- sposoby leczenia kompleksów czyli czy lepiej żeby przeciętny obywatel przechodził na co dzień obok pomnika bitwy pod Kircholmem i mógł kupić dziecku plastikowych husarzy do zabawy czy mamy jeden bezpłciowy globalny świat, w którym wszystko będzie lepsze, w którym nowy będzie ład i w związku z tym żadne takie fanaberie nie powinny mieć miejsca.

Coś tam jeszcze kołatało mi się po głowie (na pewno można 3x tyle), ale może wystarczy, bo przecież to wszystko wyszło z pytania "dlaczego turbosłowianie". A może właśnie odpowiedź już mamy: bo tak łatwiej. Wejście w głąb prawdziwej historii wymaga wysiłku, namalowanie na niebiesko Wielkiej Lechii na ściągniętej z sieci mapie - nie.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #35 : 07 Lipiec 2017, 17:44:20 »

Taki zbiór na pierwsze skojarzenie:

Skoro Pan już ten temat ruszył, to dodam, że moim pierwszym skojarzeniem był fakt, że kiedy w XIX wieku w związku z upowszechnieniem oświaty i druku rozdawano rozmaite rangi i tworzono stereotypy, my akurat byliśmy zepchnięci na margines. A to był wiek kluczowy i co wtedy się uleżało i ucukrowało, to trwa do dzisiaj. Toteż polskość istnieje w masowej wyobraźni innych społeczeństw dalej w takiej postaci, w jakiej napisano o niej w XIX wieku. Fakty są tu drugorzędne, bo przecież poza specjalistami nikt nie przyswoi ich więcej niż garstki, a i to uproszczonych.

Dlatego Polacy, wiadomo, kochają wolność i wszędzie o nią walczą (choć często ulegają przewadze wrogów), Niemcy filozofują i muzykują, Anglicy są praktyczni i wynajdują przemysłowe machiny, Francuzi robią rewolucje i postępowe teorie społeczne, Rosjanie są groźni i zarazem pociągający, bo mają niepojętą duszę etc. etc. etc. Streszczam tu rzecz jasna stereotypy pozytywne.

Podobny problem mają chyba Węgrzy i Czesi, z tym że ci drudzy chyba się z tym pogodzili i postawili na lepszą propagandę swoich niedużych zasobów. Moim zdaniem, biją nas w tej dziedzinie na głowę (niezależnie od ustroju).
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 275


Zobacz profil
« Odpowiedz #36 : 07 Lipiec 2017, 18:33:34 »

to był wiek kluczowy i co wtedy się uleżało i ucukrowało, to trwa do dzisiaj. Toteż polskość istnieje w masowej wyobraźni innych społeczeństw dalej w takiej postaci, w jakiej napisano o niej w XIX wieku.
Trudno się nie zgodzić i można tylko gdybać, jakby wyglądały takie stereotypy gdyby ukształtowały się np. w wieku XV lub XVI. Niektóre standardy o dalekim kraju, gdzie niedźwiedzie pukają zimą do drzwi, pewnie by zostały, lecz zniknęło by z pewnością zdziwienie, że Polska w ogóle może mieć konkretny i ugruntowany kształt państwowy. Jak by to mogło wyglądać można sobie wyobrazić np. na postawie listów Piusa II.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #37 : 07 Lipiec 2017, 20:33:36 »

można tylko gdybać

Można, ale masowa wyobraźnia ukształtowała się w wieku XIX i nic na to nie poradzimy. Pora brać przykład z Czechów i nie próbować tego odkręcać, tylko modyfikować dorzucając starannie wybrane nowe elementy.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 275


Zobacz profil
« Odpowiedz #38 : 08 Lipiec 2017, 10:45:26 »

dorzucając starannie wybrane nowe elementy.
Pod warunkiem, że będzie to zrobione dobrze i z gustem. Np. uważam za dobry pomysł ideę husarskiej warty honorowej przed Pałacem Prezydenckim* - jak widać na przykładzie Anglii czy Grecji jest to dość nośny symbol, przyciągający rzesze turystów. Idea jest dość szeroko propagowana w internecie, przy czym zauważyłem że gros wizualizacji zakłada husarzy spieszonych. Wygląda to przyznam szczerze dziwnie - coś jak sama wieżyczka od czołgu. Jeśli Państwo poważnie traktuje taki symbol, to powinno wyłożyć także na utrzymanie odpowiedniej ilości koni.

Wracając szerokim łukiem do tematów numizmatycznych uważam, że mamy dość dobrze promujące naszą historię banknoty. Z monetami niestety jest kompletna klapa - zamiast standardu nominał/orzeł można by się pokusić o coś znacznie ciekawszego, coś w stylu amerykańskich ćwiartek czy dawnych hiszpańskich 5- i 25-pesetówek. Niestety trochę bym się tego bał, jeśli miały by one być projektowane przez zespół grafików zajmujący się obecnie numiświecidełkami. Jakby miało to wyjść jak chociażby ostatnie bimetaliczne piątki, to wolałbym, żeby już w ogóle nikt się za to nie brał.

* W razie, gdyby kogoś korciło rozpętać mało wysublimowaną dyskusję na aktualne tematy polityczne zastrzegam, że nie uzależniam tego pomysłu od przynależności partyjnej aktualnej głowy państwa.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #39 : 08 Lipiec 2017, 13:24:18 »

Jeśli Państwo poważnie traktuje taki symbol

To, o czym Pan pisze, to jest taka symboliczna otoczka, ale w głowie po niej w zasadzie nic nie zostaje.

Proszę porównać podejście Czechów i nas do II wojny światowej. My uwielbiamy zalewać jakimiś potokami liczb i nazw, że tyle tysięcy ludzi przewinęło się przez struktury podziemne, że tyle tysięcy zginęło w powstaniu, że tyle drzewek w Jad wa-Szem... Akcje takie i owakie, pod Monte Casino i generał Maczek, i lotnicy w Anglii. I tyle tego, tych liczb, dat, nazw, że tubylcy już nie ogarniają i okazuje się potem, że powstanie warszawskie było w 1989. To jest dobre dla nielicznych miłośników historii, którzy i bez jakichkolwiek działań państwa sobie poradzą, ale nie dla kogoś, komu trzeba kilkoma konkretnymi plastycznymi wyobrażeniami poruszyć emocje (czyli dla 99,9% zagranicznej publiczności)

A Czesi co zrobili? Wylansowali zamach na Heydricha, konkretne jedno wydarzenie, dobrze nadające się na legendę i łatwe do przyswojenia. Do tego dorzucili Lidice. I wyszło na to, że Czesi mieli najdzielniejszy ruch oporu w okolicy i cierpieli najstraszniejsze represje.

Z kolei kilkanaście lat temu nakręcili "Ciemnoniebieski świat". O czeskich lotnikach w Anglii. Taka "ludzka historia", bez nadęcia. Z wątkiem miłosnym, więc także panie obejrzą i się wzruszą. I podejrzewam, że teraz w głowach wielu ludzi na świecie na hasło "cudzoziemcy w bitwie o Anglię" odzew jest raczej "Czesi" niż "Polacy".

To samo z historią najnowszą: aksamitna rewolucja i Havel. Co z tego, że działo się to po obiedzie, jak powstanie w Pradze w 1945. Poszło w świat. Na filmikach ludzie na ulicach, coś tam krzyczą, wiwaty, Havel na balkonie. A u nas siedzi za takim wielkim stołem jakaś naburmuszona poważna banda i diabli wiedzą, co się dzieje i o co chodzi.

A symbolem wszystkiego i tak jest zburzenie muru w Berlinie.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Marienburg
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
TPZN
Zainteresowania:
Trojaki Malborskie, mennica malborska, heraldyka

Wiadomości: 638



Zobacz profil
« Odpowiedz #40 : 08 Lipiec 2017, 21:17:20 »


Ja jestem otwarty, ale tylko do pewnego momentu. Gdy orientuję się, że autor "łykaczyzmu" ma problemy psychiatryczne, "zamykam się". Chyba że akurat interesują mnie ciągi skojarzeń u wykształconych paranoików. Ale wtedy też nie dyskutuję, a tylko rejestruję.
A jednak znalazł Pan coś interesującego…, temat jest już poboczny, ale za to niebanalny. Uśmiech

Cytuj
Tak samo, kiedy kogoś łapię na oszustwie. Nie na braku przecinka, na błędzie ortograficznym, na literówce w dacie, etc. etc., ale na ewidentnym oszustwie. Kiedy np. ktoś rzekomo coś tam referuje, a potem okazuje się, że referowany tekst jest całkiem inny.
Tu zupełna zgoda. Każda praca naukowa powinna być oparta na sprawdzonych źródłach, czy rzetelnych badaniach, a autor danej publikacji jak Pan słusznie zauważył, powinien referować badane opracowanie zgodnie z tekstem źródłowym.
Tak się tylko zastanawiam czy wpisy na jakimś tam blogu możemy podnieść do rangi „pracy naukowej”.

Cytuj
Jeśli ktoś tego nie umie, to niech się najpierw nauczy, a potem bierze za pisanie.
Eureka! Oczywiście ma Pan rację tylko wątpię, że w dzisiejszych czasach ktoś się do tego dostosuje. Jeszcze raz podkreślam ma Pan rację. Uśmiech

Cytuj
Poza tym nie chodzi tylko o nieumiejętność "odróżniania tekstów źródłowych od opracowań", ale o to, że wszystko to jest robione w imię udowadniania nonsensownej tezy głoszącej, że "Polacy są okradani z własnej historii". Przecież to jest poziom ideologii tak nędznej, że przy nim dawne trzeciorzędne marksistowskie wypociny o "gnębieniu chłopa" wyglądają na poważne dzieła historyczne.
Po części zgoda, ale jeszcze wchodzi w grę kompleks niższości, który budzi manię wielkości.
Cytuj
To czytelnik decyduje czy jest zainteresowany danym tematem i lekturą tego tekstu. Później wyciąga wnioski, może przedstawić swoje opinie, sprawdzić, czy praca wskazuje w jego opinii jakąkolwiek wartość merytoryczną

No to niech Pan mi wskaże tę "jakąkolwiek wartość merytoryczną" tekstu, który Pan wkleił. Że można się z niego dowiedzieć, że władca Lechii Lestek III był szwagrem Juliusza Cezara?
Panie Lechu „proszę nie ułatwiać sobie polemiki przez przypisywanie mi tego, czego nie twierdzę.” Uśmiech
Cytuje Pan wydarty z kontekstu fragment mojej wypowiedzi, nie odnosząc się do całej treści. Nie rozumiem, po co te zabieg erystyczne…, przecież doskonale zna Pan, odpowiedz na to pytanie

Wspomniał też Pan o pewnej „formie oszustwa”, jestem ciekawy, o jakie korzyści autor tego tekstu się wzbogaci, co przez ten sposób uzyska? Czy to jest oszustwo…, oczywiście możemy to tak nazwać, ale ja zdecydowanie wolę nazwać autora tekstu wizjonerem. Uśmiech

Cytuj
Kilkakrotnie na tym forum pojawiły się osoby, które prezentowały fałszywe monety z dorobionymi legendami. Z jedną z tych osób nawet doszło, o ile pamiętam, do wielkiej awantury i skończyło się banem. Czy to byli oszuści? Przecież nie próbowali tych monet sprzedać, na nikim nie zarobili tu ani grosza. Ja jednak będę nazywał takich ludzi oszustami a nie "wizjonerami". A jak Pan by ich nazwał?
To jest zupełnie inna sytuacja…, oczywiście, że nazwałbym ich oszustami. Chętnie dowiem się od Pana, w jakim celu wspomniani oszuści fałszowali legendę monety. Jak Pan myśli?

Cytuj
Wizjoner, proszę Pana, to jest taki człowiek, który od razu na wstępie mówi "miałem wizję". Albo na przykład coś takiego:

Doznałem zachwycenia w dzień Pański i posłyszałem za sobą potężny głos jak gdyby trąby mówiącej: Co widzisz, napisz w księdze i poślij siedmiu Kościołom

To jest uczciwe i w porządku. To jest wizjoner.
Wizjoner to też marzyciel, ale nie będę spierać się o szczegóły.  W ścisłym znaczeniu tego słowa oczywiście muszę przyznać Panu rację.

Cytuj
Ależ oczywiście, że inni mogą postrzegać polskość z innej perspektywy niż ja. Tu mamy perspektywę genetyczną (bo jaką inną). Panu ta perspektywa odpowiada?
Panie Lechu pytanie powinno być raczej skierowane nie do mnie tylko do autora tekstu lub często wspominanych przez Pana Turbosłowian. Chyba wyraźnie napisałem, jak postrzegam to zagadnienie…, w takim razie odsyłam jeszcze raz do mojej wcześniejsze wypowiedzi.

Cytuj
Skoro mniejsza o nazwy, to czemu nie nazywać ich Germanami, Gotami, Wandalami, Wikingami, czy co tam jeszcze komu przyjdzie do głowy? Czy Pan nie widzi, że całe to "turbosłowiaństwo" to głównie kłótnia o nazwy? Chodzi o to, by udowodnić, że Polska jest nie tylko od morza do morza, ale i od ery brązu do dzisiaj. Co prawda z dowodami trochę krucho, bo je zniszczyli źli niemieccy uczeni, ale za to mamy rozmaitych "wizjonerów": średniowiecznych, siedemnastowiecznych no i całkiem współczesnych.
Może zaskoczę Pana, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że „turbosłowiaństwo” to głównie kłótnia o nazwy. Dobrze, że wspomniana Pan o przedziale czasowym występowania tego zjawiska. Bo jak mniemam, Kadłubka też by Pan zaliczył do tego grona. Jak widać „turbosłowiaństwo” to w pewnym sensie cecha, a może choroba narodowa, bo towarzyszy nam praktycznie od świtu państw polskiego.

Cytuj
Skoro nie jest to dla Pana istotne, to o czym tu w ogóle dyskutować? Chodzą sobie jakieś geny po mapie, jedne stąd tam, inne gdzie indziej. Dawniej by się powiedziało "potomkowie Adama i Ewy zaludnili ziemię". I gdzie tu temat do dyskusji?
Dzięki badaniom genetycznym możemy poznać: fizjologię ówczesnego człowiek, na jakim terenie żył, dlaczego migrował, na co najczęściej chorował itp.
Ma Pan rację niewątpliwie temat mało interesujący. Uśmiech

Cytuj
Czy mógłby Pan napisać jaśniej? Od jakiej "chorej" strony? Czy Pan sugeruje, że jestem przedstawicielem jednej z tych alternatywnych nauk? A Pan jaką by zmianę widział? Może być wizja.
Pnie Lechu niczego nie sugeruję…, chciałem się tylko dowiedzieć czy poza krytyką widzi Pan potrzebę jakiejś zmiany?
Niestety jest mi bardzo przykro, ale ostatnio nie mam żadnych proroczych snów.
Zapisane

Marcin
Marienburg
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
TPZN
Zainteresowania:
Trojaki Malborskie, mennica malborska, heraldyka

Wiadomości: 638



Zobacz profil
« Odpowiedz #41 : 08 Lipiec 2017, 21:33:26 »


Poza tym głębsze wejście w realną polską historię powinno wszelkie kompleksy niższości skutecznie leczyć. Nie potrzeba do tego wymyślać cudów na kiju.

Będę wdzięczny z rozwinięcie tej myśli. Uśmiech
Nie za bardzo wiem, co w tym zdaniu było zbyt skrótowe :-)
Cóż poradzę, że wolę bardziej rozbudowane wypowiedzi. Uśmiech
Zapisane

Marcin
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #42 : 08 Lipiec 2017, 22:09:03 »

A jednak znalazł Pan coś interesującego…

A gdzie ja to napisałem? Proszę mi przypomnieć.

Tak się tylko zastanawiam czy wpisy na jakimś tam blogu możemy podnieść do rangi „pracy naukowej”.

Kto mówi wyłącznie o "pracy naukowej"? Wydawało mi się, że uczciwy człowiek nie oszukuje w żadnych okolicznościach. A czy Pana zdaniem na "jakimś tam blogu" wolno oszukiwać? Tu też jesteśmy na "jakimś tam forum". Czy tu wolno oszukiwać?

Panie Lechu „proszę nie ułatwiać sobie polemiki przez przypisywanie mi tego, czego nie twierdzę.” Uśmiech
Cytuje Pan wydarty z kontekstu fragment mojej wypowiedzi, nie odnosząc się do całej treści. Nie rozumiem, po co te zabieg erystyczne…, przecież doskonale zna Pan, odpowiedz na to pytanie

To znaczy co Pan w końcu twierdzi? Ten tekst ma jakąś wartość merytoryczną czy nie ma? Żeby nie było mowy o "zabiegach erystycznych" proszę tę swoją opinię wyrazić jak najjaśniej i jak najpełniej. A jeśli Pan już to napisał, a ja nie zauważyłem, to proszę tę swoją wypowiedź zacytować.

To jest zupełnie inna sytuacja…, oczywiście, że nazwałbym ich oszustami. Chętnie dowiem się od Pana, w jakim celu wspomniani oszuści fałszowali legendę monety. Jak Pan myśli?

Nie chodziło mi o legendę na monecie, ale o legendę związaną z wejściem w posiadanie tej monety. No wie Pan, u dziadka na strychu... w pamiątkach po zmarłej cioci etc.

Jak widać „turbosłowiaństwo” to w pewnym sensie cecha, a może choroba narodowa, bo towarzyszy nam praktycznie od świtu państw polskiego.

A nie wydaje się Panu, że każdy kraj ma takich "wizjonerów"? Tworzenie legend o przewagach "naszych" nad innymi to stałe zajęcie ludzkości.


Dzięki badaniom genetycznym możemy poznać: fizjologię ówczesnego człowiek, na jakim terenie żył, dlaczego migrował, na co najczęściej chorował itp.
Ma Pan rację niewątpliwie temat mało interesujący. Uśmiech

A gdzie to napisałem? Napisałem, że nie jest to temat dyskusyjny w kontekście turbosłowiańskich wizji. A Pan uważa inaczej? To jaką Pan tu widzi dyskusyjną kwestię, o którą może się turbosłowianin (TS) spierać z antyturbosłowianinem (ATS)? Jeśli wyniki badań wykażą, że ludzie mieszkający na terenie dzisiejszej Polski 2000 lat temu np. często chorowali na gruźlicę, to o co TS się z ATS pokłóci?

Tak przy okazji: Pan sądzi, że kilka tysięcy lat temu fizjologia człowieka mogła być istotnie różna i genetyka to wykaże?

Niestety jest mi bardzo przykro, ale ostatnio nie mam żadnych proroczych snów.

Nie napisałem, że musi być wizja. Napisałem "może". Tak więc jak najbardziej może mi Pan tę potrzebę zmiany wyłożyć językiem dyskursywnym i racjonalnym.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 818



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #43 : 08 Lipiec 2017, 22:09:46 »

Cóż poradzę, że wolę bardziej rozbudowane wypowiedzi. Uśmiech

Nie może być! Czemu zatem sam Pan ich skrzętnie unika?
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Marienburg
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
TPZN
Zainteresowania:
Trojaki Malborskie, mennica malborska, heraldyka

Wiadomości: 638



Zobacz profil
« Odpowiedz #44 : 09 Lipiec 2017, 00:16:05 »

A gdzie ja to napisałem? Proszę mi przypomnieć.
Cytuj
Chyba że akurat interesują mnie ciągi skojarzeń u wykształconych paranoików.
Temat całkiem interesujący i Freud by się nie powstydził. Uśmiech

Cytuj
Kto mówi wyłącznie o "pracy naukowej"? Wydawało mi się, że uczciwy człowiek nie oszukuje w żadnych okolicznościach. A czy Pana zdaniem na "jakimś tam blogu" wolno oszukiwać? Tu też jesteśmy na "jakimś tam forum". Czy tu wolno oszukiwać?
Panie Lechu a czy ja napisałem, że wolno oszukiwać? Bardzo proszę  zakreślić, w którym to poście przyzwoliłem na oszustwo. Wskazałem tylko subtelną różnicę, która odróżnia pracę naukową od tekstu na blogu. Jak Pan słusznie zauważył niektórzy autorzy, dajmy na to postów, mają wybujałą fantazję. Pan to nazywa po imieniu - oszustwem.

Cytuj
To znaczy co Pan w końcu twierdzi? Ten tekst ma jakąś wartość merytoryczną czy nie ma? Żeby nie było mowy o "zabiegach erystycznych" proszę tę swoją opinię wyrazić jak najjaśniej i jak najpełniej. A jeśli Pan już to napisał, a ja nie zauważyłem, to proszę tę swoją wypowiedź zacytować.
Poniżej wspomniany tekst:
Cytuj
To czytelnik decyduje czy jest zainteresowany danym tematem i lekturą tego tekstu. Później wyciąga wnioski, może przedstawić swoje opinie, sprawdzić, czy praca wskazuje w jego opinii jakąkolwiek wartość merytoryczną lub porusza zagadnienia, które warto zbadać na nowo, niekoniecznie kierując się założeniami czy spostrzeżeniami autora tekstu. Ważna jest sama próba przedstawienia problemu, zagadnień spornych, które warto zbadać na nowo. Ja przynajmniej tak to odbieram.
Odpowiadając na Pańskie najjaśniej i jak najpełniej, w tekście możemy zaobserwować wiele sprzeczności, które jak wiadomo, bardzo Pana irytują, ale myślę, że nie tylko Pana. Uśmiech
Przejdźmy do informacji bardziej merytorycznych. W gąszczu tych bezeceństw możemy się dowiedzieć o istnieniu staterów typu krakowskiego, gdzie znaleziono formy do odlewania tych monet, jak i informacje na temat badań antropologicznych.

Cytuj
Nie chodziło mi o legendę na monecie, ale o legendę związaną z wejściem w posiadanie tej monety. No wie Pan, u dziadka na strychu... w pamiątkach po zmarłej cioci etc.
No teraz rozumiem. Uśmiech

Cytuj
A nie wydaje się Panu, że każdy kraj ma takich "wizjonerów"? Tworzenie legend o przewagach "naszych" nad innymi to stałe zajęcie ludzkości.
Rzeczywiście to zjawisko ma już od dawna globalne znaczenie , myślę, że jest dość naturalne.   

Cytuj
A gdzie to napisałem? Napisałem, że nie jest to temat dyskusyjny w kontekście turbosłowiańskich wizji. A Pan uważa inaczej? To jaką Pan tu widzi dyskusyjną kwestię, o którą może się turbosłowianin (TS) spierać z antyturbosłowianinem (ATS)?
A Pan przecież doskonale wie, że nie interesuje mnie "turbosłowiańska" wizja przeszłości.
Cytuj
Jeśli wyniki badań wykażą, że ludzie mieszkający na terenie dzisiejszej Polski 2000 lat temu np. często chorowali na gruźlicę, to o co TS się z ATS pokłóci
Nie mam pojęcia, raczej nic..., a czy musi dojść do kłótni? Możemy się tylko dowiedzieć, na jaką postać gruźlicy cierpiał dany człowiek, a może nawet za pomocą badań antropologicznych poznamy jaka była przyczyna zachorowań: droga pokarmową czy kropelkową itd.

Cytuj
Tak przy okazji: Pan sądzi, że kilka tysięcy lat temu fizjologia człowieka mogła być istotnie różna i genetyka to wykaże?
Oczywiście, że badania genetyczne wykażą drobne różnice np. inna odporność organizmu na patogeny. Panie Lechu a gdzie była mowa o istotnych różnicach, bo nie rozumiem, po co zadał Pan to pytanie?

Cytuj
Nie napisałem, że musi być wizja. Napisałem "może". Tak więc jak najbardziej może mi Pan tę potrzebę zmiany wyłożyć językiem dyskursywnym i racjonalnym.
A ja cały czas czekam, na prostą odpowiedz. Chciałem się tylko dowiedzieć czy poza krytyką widzi Pan potrzebę jakiejś zmiany?
Chętnie odpowiem na Pańskie pytanie, ale wcześniejszej wolałbym znać Pański punkt widzenia na ten temat.
Zapisane

Marcin
Strony: 1 2 [3] 4 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM