Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
26 Lipiec 2017, 20:40:44


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 3 [4] 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: MONETY Z KRAKOWA NA STATKACH WENEDÓW PRZED NASZĄ ERĄ  (Przeczytany 4231 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Marienburg
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
TPZN
Zainteresowania:
Trojaki Malborskie, mennica malborska, heraldyka

Wiadomości: 574



Zobacz profil
« Odpowiedz #45 : 09 Lipiec 2017, 01:17:32 »

Nie może być! Czemu zatem sam Pan ich skrzętnie unika?
Panie Lechu, mam dobrego nauczyciela. Uśmiech

Zapisane

Marcin
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 675



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #46 : 09 Lipiec 2017, 12:28:01 »

A gdzie ja to napisałem? Proszę mi przypomnieć.
Cytuj
Chyba że akurat interesują mnie ciągi skojarzeń u wykształconych paranoików.
Temat całkiem interesujący i Freud by się nie powstydził. Uśmiech

Ale to dotyczyło łykaczyzmu. A tu gdzie Pan widzi interesujące ciągi skojarzeń? Ja widzę tylko próby banalnego oszustwa. Na przykład:

Cytuj
Co ciekawe, nasi archeolodzy przyznają nawet, że wpływy Getów dochodziły do Polski za króla Burebisty (Birruisl/Primizl – według odczytu Bielowskiego z Jordanesa), pisząc: “Badacze map Ptolemeusza sądzą że owa “Setidava” (…) Konin jest echem ekspansji państwa Burebisty na ziemiach obecnej Polski”.

A teraz proszę sprawdzić, kto naprawdę napisał zacytowane zdanie, jacy to "nasi archeolodzy".


Panie Lechu a czy ja napisałem, że wolno oszukiwać? Bardzo proszę  zakreślić, w którym to poście przyzwoliłem na oszustwo. Wskazałem tylko subtelną różnicę, która odróżnia pracę naukową od tekstu na blogu.

Ale chodzi właśnie o to, że pod względem odpowiedzialności za słowo (a o tym jest mowa) nie ma żadnej różnicy między pracą naukową a blogiem. Nawet subtelnej. Notka na blogu może być znacznie słabiej udokumentowana, autor może robić dygresje poprzedzone zwrotem "nie wiem, ale wydaje mi się, że...", niemniej rzetelność dalej obowiązuje, a oszustwa tak samo nic nie usprawiedliwia.


Cytuj
To znaczy co Pan w końcu twierdzi? Ten tekst ma jakąś wartość merytoryczną czy nie ma?
Przejdźmy do informacji bardziej merytorycznych. W gąszczu tych bezeceństw możemy się dowiedzieć o istnieniu staterów typu krakowskiego, gdzie znaleziono formy do odlewania tych monet, jak i informacje na temat badań antropologicznych.

Ładnie to Pan ujął: "w gąszczu". Na tej zasadzie to "w gąszczu" niemal każdego tekstu da się coś wyłowić i czegoś można się dowiedzieć. "Łykaczyzm" też niekiedy podaje prawdziwe informacje. Nawet najgłupsi marksistowscy historycy też podawali wiele prawdziwych informacji. Nie znam oszusta, który zmyśliłby absolutnie wszystko. Ale czy to znaczy, że należy czytać oszustów? Po pierwsze, to bardzo nieekonomiczne, bo to, co prawdziwe, trzeba wyławiać "w gąszczu", czyli sprawdzając niemal zdanie po zdaniu. Po drugie, jeśli nie jest się specjalistą, to można się przy tych łowach pomylić i nabrać na jakieś zręczniejsze oszustwo. Po co ryzykować?

Zapytam zatem inaczej: czy Pana zdaniem główna teza artykułu, to, o co autorowi chodzi, ma według Pana jakąkolwiek wartość merytoryczną? Może przecież być tak, że jakieś twierdzenie jest prawdziwe, choć ktoś przedstawił jego nieudolny i fałszywy dowód.


A Pan przecież doskonale wie, że nie interesuje mnie "turbosłowiańska" wizja przeszłości.

Skąd to mam "doskonale" wiedzieć?. Wkleił Pan dość spory artykuł, którego autora wyrozumiale nazywa Pan "wizjonerem", potem oburzył się Pan, gdy przeniesiono go do działu "Humor"

Cytuj
Zawsze myślałem, że forum jest miejscem do dyskusji na różne tematy, często intrygujące skłaniające czytelnika do refleksji, a później do wymiany argumentów. Niestety widzę, że się bardzo pomyliłem..., cóż błądzić jest rzeczą ludzką.


Czyli uznał Pan, że ten intrygujący temat wart jest dyskusji i wymiany argumentów, a teraz twierdzi Pan, że ten temat Pana nie interesuje. Pan tu nie widzi sprzeczności?

Gdyby chodziło Panu wyłącznie o statery oraz informacje antropologiczne, to mógł Pan przecież zacytować te informacje z pierwszej ręki, zamiast rzucać je tu nam ukryte "w gąszczu".

Nigdzie Pan też nie zaznaczył "cały tekst uważam za niedorzeczny, ale informacje o staterach i badaniach antropologicznych warte są uwagi". Pan generalnie uznał, że to:

Cytuj
Bardzo ciekawy artykuł na temat mennictwa starożytnego na ziemiach Polskich.

A ja cały czas czekam, na prostą odpowiedz. Chciałem się tylko dowiedzieć czy poza krytyką widzi Pan potrzebę jakiejś zmiany?
Chętnie odpowiem na Pańskie pytanie, ale wcześniejszej wolałbym znać Pański punkt widzenia na ten temat.

Skoro chciał Pan się tylko dowiedzieć, czy poza krytyką widzę potrzebę "jakiejś zmiany", to odpowiadam: tak, widzę potrzebę "jakiejś zmiany". Natomiast swój punkt widzenia już przedstawiłem:

Cytuj
Choroba naszych czasów jest akurat odwrotna. Nie będę jej nazywał "postmodernizmem", bo to już wytarte i nic nie znaczy. Ważne są objawy, tj. znaczne przyzwolenie na to, żeby pleść cokolwiek bez zważania na fakty, jeśli tylko komuś ta "narracja" jest miła. Wszędzie sami "rewizjoniści". Jedni piszą na nowo historię, tak jak im się przyśniła. Inni obalają Einsteina za pomocą kalkulatora. Jeszcze inni leczą raka sokiem z buraka. Teorię ewolucji (która jest "tylko teorią") to już chyba podważają nawet dzieci w podstawówce. Od różnych alternatywnych historii, medycyn, fizyk, kosmologii, biologii etc. aż się roi! W wielu kręgach sformułowanie "oficjalna nauka" to termin obelżywy!

Pan na to napisał:

Cytuj
No pięknie to Pan napisał, aż nie wypada się nie zgodzić…, ale to jest uogólnienie problemu na dodatek przedstawione od tej „chorej” strony. Tak się tylko zastanawiam czy nie widzi Pan potrzeby pewnej zmiany?

I od tamtej pory nie mogę się od Pana dowiedzieć, co miał Pan na myśli pisząc o uogólnieniu problemu, które zostało przedstawione od "chorej strony". Co to za "chora strona"? Która zatem jest ta "zdrowa"? O ile jest. Jak mogę sensownie odpowiedzieć na Pana pytanie, skoro nie chce Pan rozwinąć tej swojej tajemniczej uwagi.
« Ostatnia zmiana: 09 Lipiec 2017, 12:34:38 wysłane przez Lech Stępniewski » Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 139


Zobacz profil
« Odpowiedz #47 : 09 Lipiec 2017, 14:26:16 »

To, o czym Pan pisze, to jest taka symboliczna otoczka, ale w głowie po niej w zasadzie nic nie zostaje.
Jeśli chodzi o banknoty i monety to raczej tak, ale chciałem nawiązać do głównego tematu forum :-) Mało kto, kto nie jest skrzywiony w tym kierunku będzie pamiętał czy na pieniądzach, którymi obracał tydzień czy dwa był król czy polityk z XIX wieku. Natomiast co do husarzy w przestrzeni publicznej się nie zgodzę - to naprawdę robi wrażenie i nie widzę przeciwwskazań, żeby ludzie cisnęli się do nich jak chociażby do Anglików w wielkich czapach pilnujących Pałacu Buckingham.

Proszę porównać podejście Czechów i nas do II wojny światowej.

Lidice. Ciemnoniebieski świat.
Czyli kierunek kinematografia. Nie poruszałem go, bo po prostu w polskie kino nie wierzę. Czemu rok w rok wychodzą takie czy inne gnioty to temat na kolejną odnogę wątku, ale póki co o sprawności realizacji na poziomie "Ciemnoniebieskiego świata" możemy sobie pomarzyć ("Lidic" nie widziałem). Inna sprawa, czy faktycznie te naprawdę dobrze nakręcone filmy są aż tak znane poza granicami Czech. Ciężko mi tutaj wyrobić sobie jakiekolwiek zdanie, bo trzeba by przejść np. po Oxford Street w Londynie i popytać się tamtejszych co sądzą o obu filmach albo jaki czeski film w życiu wiedzieli albo coś w tym kierunku. Bez tego mogę tylko domniemywać, że filmy te jakimś bardzo dużym echem się nie odbiły, a na dowód mogę wymyślić jakieś bardzo niedoskonałe kryterium typu ilość głosów oceniających dany film na międzynarodowym portalu imdb:
- Lidice 972
- Ciemnoniebieski świat 3640
Dla porównania dwa polskie filmy fabularne, które moim zdaniem zostały zrobione najsprawniej:
- Generał Nil 529
- Popiełuszko. Wolność jest w nas 341

Czyli faktycznie odstają tylko lotnicy. Ale cóż się dziwić, skoro realizacja "Dywizjonu 303" wg Fiedlera odzwierciedla chyba wszystkie bolączki polskiego kina. A przecież w literaturze mamy takie samograje jak S. Piasecki, Ganowicz czy Leski - jakie "Bondy" by można z tego robić, echh...

PS. Jeśli chodzi o rozpoznawalność Polaków w II Wojnie Światowej, to chyba najlepiej idzie nam (z niejaką pomocą Anglików) promocja tego kaprala:
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 675



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #48 : 09 Lipiec 2017, 15:37:00 »

Natomiast co do husarzy w przestrzeni publicznej się nie zgodzę - to naprawdę robi wrażenie

Husarze mogliby być, ale sam Pan stwierdził, że spieszony husarz to już nie to, a z kolei taki na koniu (z kopią?) jest dość kłopotliwy. Jak tu do takiego się cisnąć i robić sobie z nim selfie?

Czyli kierunek kinematografia.

Co do Lidic to chodziło mi o samą sprawę. Filmu też nie widziałem. Ale Czesi te Lidice rozreklamowali już grubo wcześniej, jeszcze za tamtego ustroju.

Poza tym mniej mi chodziło o dobór środków, a bardziej o koncentrację na jakichś wybranych, działających na emocje i łatwych do ogarnięcia wydarzeniach. Jak ten zamach i Lidice. Bo u nas to oczywiście trzeba zaraz oszołomić liczbami, dać krótką historię AK i wszystkich jej przewag. Wyliczyć całą listę cierpień narodu polskiego. Kto z innych krajów ma do tego głowę?

Ciężko mi tutaj wyrobić sobie jakiekolwiek zdanie, bo trzeba by przejść np. po Oxford Street w Londynie i popytać się tamtejszych co sądzą o obu filmach albo jaki czeski film w życiu wiedzieli albo coś w tym kierunku.

Z filmami to jest tak, że działają, nawet gdy się już o nich nie pamięta.  Uśmiech To tak jak filmy reklamowe w telewizji. Coś tam leciało, człowiek niby nie zwracał uwagi, ale potem w supermarkecie ciągnie go raczej do tego proszku w niebieskim niż tego w żółtym.

Nie chodzi o to, by na Oxford Street pamiętali, jaki film widzieli, ale by ich ciągnęło w naszą stronę.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 139


Zobacz profil
« Odpowiedz #49 : 10 Lipiec 2017, 13:14:12 »

Husarze mogliby być, ale sam Pan stwierdził, że spieszony husarz to już nie to, a z kolei taki na koniu (z kopią?) jest dość kłopotliwy. Jak tu do takiego się cisnąć i robić sobie z nim selfie?
Raczej bez kopii, musieliby mieć jakąś podpórkę, a to znowuż nie wyglądało by zbyt poważnie. Co do selfie z konnymi to z tego co kojarzę z Londynu nie było z tym żadnego problemu. Tak na szybko znalazłem dwa przykłady, ale marne bo większość przypadków które pamiętam polegało na nieco bliższym dystansie.



o koncentrację na jakichś wybranych, działających na emocje i łatwych do ogarnięcia wydarzeniach.
To się dzieje, tylko że zamiast wydarzeń są wybierani ludzie - od ładnych kilku lat mamy np. mocno promowaną osoby rtm. Pileckiego (swoją drogą nie wiem czy nie jest zbyt kryształowy, wydaje mi się, że bardziej chwytają postaci zwyczajne które potrafiły się w nieciekawych okolicznościach zachować niezwyczajnie), mjr. Łupaszki czy sanitariuszki Inki. Przy czym jeśli założymy, że kino jest najważniejszą ze sztuk, to promocja ta leży - a już na pewno okolicznościowe albumy i prelekcje na pewno tej mocy oddziaływania nie mają.

Wracając do nieco innych czasów wydaje mi się, że bardzo udaną promocją historii Polski są doroczne obchody pod Grunwaldem. To nie tylko inscenizacja bitwy, ale też mnóstwo różnych warsztatów i innej maści pokazów - tegoroczny plan na stronie http://www.grunwald1410.pl/index.php?cat=2.

Zapisane
bruno52
Stały bywalec
***

Wiadomości: 342


Zobacz profil
« Odpowiedz #50 : 10 Lipiec 2017, 20:59:38 »

Myślę, że bardzo dobrą promocję zrobił nam prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump
http://niezalezna.pl/101907-wideo-robi-wrazenie-niesamowite-podsumowanie-przemowienia-trumpa-w-polsce
i akurat będąc na fali powinniśmy to wykorzystać
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 139


Zobacz profil
« Odpowiedz #51 : 11 Lipiec 2017, 15:30:00 »

bardzo dobrą promocję zrobił nam prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump
W sumie to trochę się zaplątałem w tej dyskusji - czy mówimy o tym, co zrobić wewnętrznie, żeby zwalczyć co poniektóre kompleksy, czy co zrobić dla postrzegania z zewnątrz, bo to ono w dużej mierze te kompleksy generuje. Niezależnie jednak od wyboru opcji przemówienie Trumpa nadaje się do ich leczenia dobrze, chociaż w każdym przypadku inne jego fragmenty. Jeśli chodzi o postrzeganie z zewnątrz, które zdominowało kilka ostatnich wypowiedzi, to wydaje najważniejsze wydaje mi się położenie akcentu na Polskę jako trwały, tysiącletni byt państwowy w środku Europy (a nie jakaś nie mogąca zastygnąć magma, "młoda demokracja", coś w rodzaju Kurdystanu, co to właściwie rodzi się w bólach i nie może się urodzić); poza tym może jakaś część społeczeństwa zachodniego przestanie mylić Powstanie Warszawskie z Powstaniem w Getcie, na co mamy na szczęście odpowiednio przygotowane muzea (Muzeum Powstania i Muzeum Żydów Polskich).
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 675



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #52 : 11 Lipiec 2017, 16:02:19 »

W sumie to trochę się zaplątałem w tej dyskusji
Pan sobie powtarza przed snem: "Nasi przodkowie Lechici mieli wielkie imperium i mówili "cześć, szwagier" do Juliusza Cezara". Reszta to są nieistotne detale. Najważniejsze być wizjonerem z wizją.

Nb. w świetle tych wizji głębszej wymowy nabiera ten oto znany dowcip Mleczki


Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Marienburg
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
TPZN
Zainteresowania:
Trojaki Malborskie, mennica malborska, heraldyka

Wiadomości: 574



Zobacz profil
« Odpowiedz #53 : 16 Lipiec 2017, 20:34:56 »

Ale to dotyczyło łykaczyzmu. A tu gdzie Pan widzi interesujące ciągi skojarzeń? Ja widzę tylko próby banalnego oszustwa. Na przykład:

Co ciekawe, nasi archeolodzy przyznają nawet, że wpływy Getów dochodziły do Polski za króla Burebisty (Birruisl/Primizl – według odczytu Bielowskiego z Jordanesa), pisząc: “Badacze map Ptolemeusza sądzą że owa “Setidava” (…) Konin jest echem ekspansji państwa Burebisty na ziemiach obecnej Polski”.
A teraz proszę sprawdzić, kto naprawdę napisał zacytowane zdanie, jacy to "nasi archeolodzy".
Zasługuje Pan na miano Mistrza Parafrazy. Uśmiech
A ja cały czas myślałem, że rozmawiamy o łykaczyźmie złota…, a tu nagle taki przeskok.
Cytuj
Czyli w łykaczyźmie złota też jest coś wartego do dyskusji?
No i znowu te zabiegi erystyczne, ale widzę, że to silniejsze od Pana. Mimo to postaram się odpowiedzieć i na to pytanie. Jak zauważyłem, widzi Pan wszystko w czarnych barwach…, a moim zdaniem ten przekaz powinien mobilizować czytelnika do pogłębiania wiedzy na ten temat i sprawdzenia, czy informacje zawarte w tekście są zgodne z prawdą.
Tym razem pisze Pan już o „banalnym oszustwie”, a mi bardziej podoba się określenie użyte przez A. Bielowskiego w pracy pt. - Rzut oka…, „że Naruszewicz i Czacki nadużywają poważnego słowa świadectwo”.
https://polona.pl/item/11004537/14/
Prawda, że lepiej brzmi. Uśmiech

Cytuj
Ale chodzi właśnie o to, że pod względem odpowiedzialności za słowo (a o tym jest mowa) nie ma żadnej różnicy między pracą naukową a blogiem. Nawet subtelnej. Notka na blogu może być znacznie słabiej udokumentowana, autor może robić dygresje poprzedzone zwrotem "nie wiem, ale wydaje mi się, że...", niemniej rzetelność dalej obowiązuje, a oszustwa tak samo nic nie usprawiedliwia.
W istocie rzeczy ma Pan rację i nie zamierzam oponować. Należy jednak pamiętać, że to autor tekstu ponosi odpowiedzialność za swoje słowa, a odbiorca jest w pewnym sensie recenzentem czytanego tekstu i ma prawo do określenia materialnej wartości danego tekstu, jak i wyciągnięci wniosków i opinii na dany temat. Myślenie nie boli.

Cytuj
Ale czy to znaczy, że należy czytać oszustów? Po pierwsze, to bardzo nieekonomiczne, bo to, co prawdziwe, trzeba wyławiać "w gąszczu", czyli sprawdzając niemal zdanie po zdaniu.
W imię wolności słowa i myśli sądzę, że nie należy odbierać odbiorcy prawa do analizy danego materiału…, każdy ma wybór i może dowolnie dysponować swoim czasem. Uśmiech
Cytuj
Po drugie, jeśli nie jest się specjalistą, to można się przy tych łowach pomylić i nabrać na jakieś zręczniejsze oszustwo. Po co ryzykować?
Już ktoś mądry dużo wcześniej odpowiedział na Pańskie pytanie: „Właściwością człowieka mądrego jest błądzić, głupiego – w błędzie trwać. Żyć – to myśleć.” 
Cytuj
Zapytam zatem inaczej: czy Pana zdaniem główna teza artykułu, to, o co autorowi chodzi, ma według Pana jakąkolwiek wartość merytoryczną? Może przecież być tak, że jakieś twierdzenie jest prawdziwe, choć ktoś przedstawił jego nieudolny i fałszywy dowód.
Przyznam się, że w tym gąszczu informacji trochę się zagubiłem, będę bardzo wdzięczny za przypomnienie głównej tezy tego artykułu.   
Cytuj
Skąd to mam "doskonale" wiedzieć?. Wkleił Pan dość spory artykuł, którego autora wyrozumiale nazywa Pan "wizjonerem",
W gwoli ścisłości pomylił Pan kolejność. Uśmiech
Cytuj
potem oburzył się Pan, gdy przeniesiono go do działu "Humor"
Wiem, że namiętnie lubi Pan przeinterpretowywać czyjeś wypowiedzi, ale gdzie tu zajdziemy jakiś związek frazeologiczny potwierdzający Pańskie przypuszczenia?
Cytuj
No i doczekałem się cenzury. Uśmiech 


Cytuj
Cytuj
Zawsze myślałem, że forum jest miejscem do dyskusji na różne tematy, często intrygujące skłaniające czytelnika do refleksji, a później do wymiany argumentów. Niestety widzę, że się bardzo pomyliłem..., cóż błądzić jest rzeczą ludzką.


Czyli uznał Pan, że ten intrygujący temat wart jest dyskusji i wymiany argumentów, a teraz twierdzi Pan, że ten temat Pana nie interesuje. Pan tu nie widzi sprzeczności?

Gdyby chodziło Panu wyłącznie o statery oraz informacje antropologiczne, to mógł Pan przecież zacytować te informacje z pierwszej ręki, zamiast rzucać je tu nam ukryte "w gąszczu".

Nigdzie Pan też nie zaznaczył "cały tekst uważam za niedorzeczny, ale informacje o staterach i badaniach antropologicznych warte są uwagi". Pan generalnie uznał, że to:

Cytuj
Bardzo ciekawy artykuł na temat mennictwa starożytnego na ziemiach Polskich.
Przyznaje moja wina, mogłem tylko wkleić fragment tekstu, który dotyczył staterów typu krakowskiego i może jeszcze wspomnieć o badaniach antropologicznych. Tylko czy wtedy temat byłby tak intrygujący, a o takiej dyskusji raczej nie byłoby mowy. Uśmiech

Cytuj
Skoro chciał Pan się tylko dowiedzieć, czy poza krytyką widzę potrzebę "jakiejś zmiany", to odpowiadam: tak, widzę potrzebę "jakiejś zmiany". Natomiast swój punkt widzenia już przedstawiłem:

Cytuj
Choroba naszych czasów jest akurat odwrotna. Nie będę jej nazywał "postmodernizmem", bo to już wytarte i nic nie znaczy. Ważne są objawy, tj. znaczne przyzwolenie na to, żeby pleść cokolwiek bez zważania na fakty, jeśli tylko komuś ta "narracja" jest miła. Wszędzie sami "rewizjoniści". Jedni piszą na nowo historię, tak jak im się przyśniła. Inni obalają Einsteina za pomocą kalkulatora. Jeszcze inni leczą raka sokiem z buraka. Teorię ewolucji (która jest "tylko teorią") to już chyba podważają nawet dzieci w podstawówce. Od różnych alternatywnych historii, medycyn, fizyk, kosmologii, biologii etc. aż się roi! W wielu kręgach sformułowanie "oficjalna nauka" to termin obelżywy!

Pan na to napisał:

Cytuj
No pięknie to Pan napisał, aż nie wypada się nie zgodzić…, ale to jest uogólnienie problemu na dodatek przedstawione od tej „chorej” strony. Tak się tylko zastanawiam czy nie widzi Pan potrzeby pewnej zmiany?

I od tamtej pory nie mogę się od Pana dowiedzieć, co miał Pan na myśli pisząc o uogólnieniu problemu, które zostało przedstawione od "chorej strony". Co to za "chora strona"? Która zatem jest ta "zdrowa"? O ile jest. Jak mogę sensownie odpowiedzieć na Pana pytanie, skoro nie chce Pan rozwinąć tej swojej tajemniczej uwagi.
Już tłumacze co miałem na myśli „pisząc o uogólnieniu problemu, które zostało przedstawione od „chorej strony”. Przedstawił Pan swój punkt widzenia na ten temat, wskazując tylko na „chorobę” dzisiejszych czasów, której objawy charakteryzuje przede wszystkim
Cytuj
przyzwolenie na to, żeby pleść cokolwiek bez zważania na fakty, jeśli tylko komuś ta "narracja" jest miła.
I to jest właśnie ta chora strona. Uśmiech Wracając do uogólnienia problemu, w sposób kwiecisty omawia Pan ten problem, w zasadzie powielając to samo zagadnienie. Jak już wcześniej napisałem, interesuje mnie czy w dotychczasowym porządku badań historycznych, nazwijmy, tym oficjalnym widzi Pan potrzebę jakiejś zmiany?
Zapisane

Marcin
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 675



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #54 : 16 Lipiec 2017, 21:20:44 »

A teraz proszę sprawdzić, kto naprawdę napisał zacytowane zdanie, jacy to "nasi archeolodzy".
Zasługuje Pan na miano Mistrza Parafrazy. Uśmiech

Jakiej parafrazy? Czy mógłby mi Pan wskazać, co konkretnie i jak sparafrazowałem? Czy sprawdził Pan, jak prosiłem, na czym polega oszustwo?

No i znowu te zabiegi erystyczne, ale widzę, że to silniejsze od Pana.

Zarzut stosowania erystyki w zasadzie dyskwalifikuje drugą stronę, to znaczy w tym wypadku mnie. Z tym, że taki poważny zarzut powinien być jednak poparty poważnymi dowodami, a o tym Pan jakoś zapomniał. Zapewne z roztargnienia. Prosiłbym zatem, by uzupełnił Pan to zaniedbanie.

Gdy Pan to zrobi, będziemy mogli kontynuować dyskusję.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Marienburg
Rada Oficerów TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Stowarzyszenie:
TPZN
Zainteresowania:
Trojaki Malborskie, mennica malborska, heraldyka

Wiadomości: 574



Zobacz profil
« Odpowiedz #55 : 16 Lipiec 2017, 23:04:19 »

A teraz proszę sprawdzić, kto naprawdę napisał zacytowane zdanie, jacy to "nasi archeolodzy".
Zasługuje Pan na miano Mistrza Parafrazy. Uśmiech
Jakiej parafrazy? Czy mógłby mi Pan wskazać, co konkretnie i jak sparafrazowałem? Czy sprawdził Pan, jak prosiłem, na czym polega oszustwo?

Cytuj
Zarzut stosowania erystyki w zasadzie dyskwalifikuje drugą stronę, to znaczy w tym wypadku mnie. Z tym, że taki poważny zarzut powinien być jednak poparty poważnymi dowodami, a o tym Pan jakoś zapomniał. Zapewne z roztargnienia. Prosiłbym zatem, by uzupełnił Pan to zaniedbanie.

Gdy Pan to zrobi, będziemy mogli kontynuować dyskusję.

No to jeszcze raz powtórzę:
Cytuj
A ja cały czas myślałem, że rozmawiamy o łykaczyźmie złota…, a tu nagle taki przeskok.
Oj tam Panie Lechu wszystko zależy, w jakim ujęciu rozpatruje się ten termin. Swobodnie przechodzi Pan z jednego tematu na drugi, a w zasadzie łączy je Pan w zależności od potrzeby. W ten sposób próbuje Pan uwydatnić tylko negatywne strony tej treści, próbując niejako zdyskredytować moje słowa, jak i często usilnie niemalże przypisać mi stwierdzenia, o których nie pisałem.
Bardzo jestem ciekawy jak mam takie zabiegi nazwać, oczywiście bardzo przepraszam za roztargnienie..., rzeczywiście jestem przepracowany. Uśmiech
Oczywiście sprawdziłem, na czym polegało to oszustwo…, najwyraźniej autor tekstu "trochę się pogubił", bo jak możemy przeczytać, nie byli to archeolodzy, a tym bardziej nasi, choć do końca nie wiem jak mam definiować tą „naszość”. Mogę się tylko domyślać.
Zapisane

Marcin
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 675



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #56 : 16 Lipiec 2017, 23:36:31 »

No to jeszcze raz powtórzę:
Cytuj
A ja cały czas myślałem, że rozmawiamy o łykaczyźmie złota…, a tu nagle taki przeskok.
Oj tam Panie Lechu wszystko zależy, w jakim ujęciu rozpatruje się ten termin. Swobodnie przechodzi Pan z jednego tematu na drugi, a w zasadzie łączy je Pan w zależności od potrzeby. W ten sposób próbuje Pan uwydatnić tylko negatywne strony tej treści, próbując niejako zdyskredytować moje słowa, jak i często usilnie niemalże przypisać mi stwierdzenia, o których nie pisałem.

Ale Pan tutaj siebie samego zacytował. Natomiast ja prosiłbym o cytat, w którym zastosowałem jakiś chwyt erystyczny. Swobodne przechodzenie z jednego tematu na drugi nie jest erystyką, chyba że ktoś to robi, by np. wymigać się od odpowiedzi. Na razie to ja nie mogę doczekać się konkretnej odpowiedzi, o co Panu chodzi z tą zmianą. Ciągle powtarza Pan wieloznaczne sformułowanie, czy widzę "potrzebę jakiejś zmiany". Używa Pan ogólników, a potem będzie Pan się skarżył, że przypisałem Panu coś, czego Pan nie powiedział.

No to bardzo proszę mówić precyzyjnie.

Mam też nadzieję, że nie należy Pan do tych, którzy nawołują do "samodzielnego myślenia" albo do tego, by "każdy sam coś tam sobie osądził", bo to jest właśnie jedno z największych nieszczęść naszych demokratycznych czasów. Już nie tylko żołądki są równe, ale i głowy.

Akurat jesteśmy na forum, gdzie liczy się dość konkretna wiedza i jak na dłoni widać, że "samodzielne myślenie" osoby mniej zaawansowanej prowadzi najczęściej do przepłacania albo do kupowania falsów. Zresztą sprzedawcy tych falsów standardowo zachęcają właśnie, by każdy sam daną monetkę osądził itp. Nie widziałem jeszcze aukcji, na której wystawca podejrzanej monetki napisałby: "nie wiem, czy to oryginał, więc radzę wszystkim, którzy się na tych monetach nie znają, by zapytali specjalisty". Każdy zawsze zachęca do "samodzielnej oceny".
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
borsuk1977
Członkowie TPZN
Gaduła
*
United Kingdom United Kingdom

Legitymacja: TPZN nr 046
Zainteresowania:
Niemcy 1871-1948, mennictwo porozbiorowe, II RP, WMG, PRL, III RP, denary Sewerów, starożytna Grecja

Wiadomości: 951


Nemo est mortalium, qui sapiat omnibus horis


Zobacz profil
« Odpowiedz #57 : 18 Lipiec 2017, 14:29:17 »

Nie widzę powodu zakładania nowego wątku, więc podepnę to tutaj. Co Panowie myślą o tym: http://facet.interia.pl/historia/news-tollense-bitwa-ktora-moze-odwrocic-historie,nId,2416515#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome Sam z  poczatku zlekceważyłem temat tzn. gdy pierwszy raz go przeczytałem, ale on wypływa ponownie i aktualnie został powielony przez Stowarzyszenie Perkun, a tam raczej podchodzą zawsze rzeczowo do każdej sprawy.
Zapisane

TPZN nr 46<br />Lublin/UK<br />http://www.katalogmonet.pl<br />Pozdrawiam Paweł
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 139


Zobacz profil
« Odpowiedz #58 : 18 Lipiec 2017, 14:51:21 »

Co Panowie myślą
Myślę, że odkryto groby 130 wojowników i 5 koni ;-) Dalsze interpretacje typu "pod Grunwaldem odkryto szczątki 200 osób", czyli że w domyśle antyczna bitwa powinna angażować 2/3 sił Jagiełły i mistrza Urlysia to już pobożne życzenia pana profesora.

Na stanowisku w Illerup Ådal odkryto 200 ciał z I w., nie licząc 15 000 różnych elementów uzbrojenia wrzucanych do tamtejszego bagna przez kilkaset lat i jakoś się dzieci o tym w szkołach nie uczą.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 675



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #59 : 18 Lipiec 2017, 15:03:52 »

ale on wypływa ponownie

Sprawa jest znana od mniej więcej 20 lat, ale temat od roku-dwóch stał się modny. Z tym, że dalej nic nie wiadomo poza tym, że dużo tam w tej ziemi jest wszystkiego. Dużo więcej niż się spodziewano.

Jest hipoteza (oparta na rozmaitości genetycznej znalezionych szczątków), że była to jakaś paneuropejska ustawka i zawodowcy przyjeżdżali tam z dość odległych stron. Ale czy to oznacza, że walczyła koalicja jednych (kogo?) przeciwko koalicji drugich, czy też chodziło o całkiem indywidualną okazję do wzbogacenia się i +10 do prestiżu - nie wiadomo.

Niestety, analfabetyzm nie sprzyja przekazywaniu dziejów, chyba że trafi się taki Homer (kimkolwiek by nie był i ilu by ich nie było) i ułoży coś tak zgrabnego, że wszyscy to będą powtarzać.

To już znacznie późniejsza epoka, ale wystarczy popatrzeć, ile dla małej Islandii zrobiły sagi (my dzięki temu mamy Tolkiena  Mrugnięcie).

Dwa poważniejsze artykuły z ładnymi obrazkami

http://www.sciencemag.org/news/2016/03/slaughter-bridge-uncovering-colossal-bronze-age-battle

https://www.researchgate.net/publication/250308033_A_Bronze_Age_Battlefield_Weapons_and_Trauma_in_the_Tollense_Valley_north-eastern_Germany
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Strony: 1 2 3 [4] 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM