Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
18 Grudzień 2017, 01:59:02


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 ... 3 4 [5] 6 7 ... 9   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Skarb z Zagórzyna i sprawa Mariana Gumowskiego  (Przeczytany 10997 razy)
0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.
zenonmoj
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Legitymacja: TPZN nr 058
Zainteresowania:
Monety rzymskie, głównie tetrarchowie, Konstantyn i rodzinka; Rzeczpospolita przedrozbiorowa.

Wiadomości: 3 098



Zobacz profil
« Odpowiedz #60 : 12 Październik 2017, 22:44:38 »

Proszę nie przekręcać, Panie Zenonie! Nigdzie nie napisałem, że Gumowski pisząc "Rosja" miał na myśli gubernię kaliską. Osobiście uważam, że pisząc "Rosja" miał na myśli... Rosję.
Nie przekręcam, po prostu odnoszę się do pewnej Pana interpretacji / przypomnienia / pomysłu / ewentualnej sugestii z jednego z poprzednich postów:
Przypominam, że cała "proweniencja" w jego liście to: "welche während des Krieges in Russland gefunden wurden". Na wszelki wypadek przypomnę, jakie tereny w 1914 roku zajmowała Rosja:
Gubernia kaliska to oczywiście też wtedy była Rosja. Może nie w naszych rodaków długich, nocnych rozmowach, ale z pewnością dla Duńczyka z Kopenhagi.
Może Pan teraz powiedzieć, że niczego nie sugerował... Wracając jednak do meritum sprawy: Pan uważa, że tezy z artykułu o skarbie zagórzyńskim są wyssane z palca, ja, i jeszcze kilku Kolegów, że ten "wywód poszlakowy" jest dopuszczalny. Jak to rzeczywiście z tym skarbem było, i jaka była rola Gumowskiego w tym kopenhaskim "handelku", tego prawdopodobnie już się nie dowiemy. Biorąc jednak pod uwagę możliwe "profesorskie roztargnienie profesora Gumowskiego, który niechcący włożył do kieszeni cudzą kopię dukata"  Mrugnięcie , uważam osobiście wersję prof. Burschego za nieco bardziej prawdopodobną. Mogę się oczywiście mylić, wiadomo: są dziewice (virgo intacta...), zawsze dziewice i byłe dziewice...

Pozdrawiam serdecznie
Zenon M.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 824



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #61 : 12 Październik 2017, 23:28:53 »

Wracając jednak do meritum sprawy: Pan uważa, że tezy z artykułu o skarbie zagórzyńskim są wyssane z palca, ja, i jeszcze kilku Kolegów, że ten "wywód poszlakowy" jest dopuszczalny.

Uważa Pan za dopuszczalne wyfantazjowanie bez jakichkolwiek podstaw nowej datacji znalezienia skarbu tylko po to, by dało się pod ten skarb podczepić list Gumowskiego? Zadowala Pana ten paralogizm, w którym list Gumowskiego występuje jako "dowód"?

Powtórzę:

Bursche: - Brakteaty, o których pisał Gumowski do Kopenhagi, pochodzą ze skarbu z Zagórzyna!
Niedowiarek: - Ale skąd to wiadomo?
Bursche: No jak to? Przecież pisze o nich tuż po odkryciu tego skarbu. Przypadek? Nie sądzę...
Niedowiarek: - Ale według Jakimowicza skarb odkryto dopiero wiosną 1927, a list Gumowskiego jest z lutego 1927.
Bursche: Jakimowiczowi musiało się poplątać. Najlepszym dowodem jest list Gumowskiego traktujący o brakteatach ze skarbu z Zagórzyna datowany na luty 1927. To chyba więc jasne, że skarb musiano odkryć wcześniej.

Dla mnie ten jeden zabieg już dyskwalifikuje całą "rekonstrukcję". Nawet jeśli pominiemy Gumowskiego, związane z tym podejrzenia etc. i skupimy się na kwestiach czysto numizmatycznych, to jest to najzwyczajniej fuszerka.


Biorąc jednak pod uwagę możliwe "profesorskie roztargnienie profesora Gumowskiego, który niechcący włożył do kieszeni cudzą kopię dukata"  Mrugnięcie

To jest tak możliwe, jak możliwe było w tej sprawie z Allegro, że szemrany handlarz Stępniewski chce zaszkodzić porządnemu sprzedawcy z Poznania. Bo czy było to niemożliwe? Zresztą z zasady pomawia się ludzi o rzeczy możliwe. Pomawianie ich o rzeczy niemożliwe mija się z celem. Z pewnością nikt nigdy nie twierdził, że np. Gumowski siłą woli przeteleportował część czyichś zbiorów do swojej kieszeni.

I chciałbym tu jeszcze podkreślić mocno pewną dość ważną kwestię.

To jasne, że w życiu codziennym w wielu sprawach nie potrafimy przedstawić twardych dowodów. Kierujemy się doświadczeniem, cudzymi opiniami, przesądami, intuicją, pogłoskami etc. etc. Z pewnymi ludźmi nie wchodzimy w większą zażyłość nie dlatego, że wiemy na mur beton, że są oszustami czy złodziejami, ale jednie dlatego, że mamy przypuszczenia i niejasne przeczucia. Że ogarniają nas wątpliwości. To naturalne.

Osobiście nie wykluczam, że gdybym za życia Gumowskiego jedynie słyszał liczne plotki o różnych jego grzeszkach, a na dodatek on sam wydałby mi się niesympatyczny, wolałbym po prostu trzymać się od niego z daleka. Gdybym się mylił, sam bym się ukarał tracąc okazję do obcowania z ciekawym człowiekiem.

Taką postawę, nazwijmy ją "życiową ostrożnością", dmuchaniem na zimne, dzieli jednak przepaść od niefrasobliwego publicznego formułowania bardzo poważnych oskarżeń. I to oskarżeń opartych też tylko na plotkach (choćby nawet spisanych), zamiast na niewątpliwych dowodach. Co innego, gdy ktoś powie, że Gumowski zrobił na nim niesympatyczne wrażenie, że coś go uraziło w jego postępowaniu czy charakterze, że on osobiście z Gumowskim kontaktów nie utrzymuje, a co innego zasugerować, że Gumowski był złodziejem lub paserem.

Mam nadzieję, że Pan również tę przepaść dostrzega.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
TOR8
Użytkownik
**
Poland Poland

Zainteresowania:
numizmatyka z małej litery n

Wiadomości: 16


Zobacz profil
« Odpowiedz #62 : 13 Październik 2017, 18:08:44 »

Sz .LS  Pańskie elukubracje są bardzo interesujące,jednak ktoś  kto  zmusił do treningu biegowego prof.Kozłowską -Budkową musiał być zaiste człowiekiem niezwykłym i  nietuzinkowym.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 824



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #63 : 13 Październik 2017, 18:57:50 »

Sz .LS  Pańskie elukubracje są bardzo interesujące,jednak ktoś  kto  zmusił do treningu biegowego prof.Kozłowską -Budkową musiał być zaiste człowiekiem niezwykłym i  nietuzinkowym.

Nie znam tej historii. Czy prof. Kozłowska-Budkowa gdzieś ją opisała, czy to może taka kolejna wieść gminna z polskiego piekiełka? Ktoś potem powiedział coś prof. Gumowskiemu w oczy? Zostało to gdzieś za jego życia napiętnowane? Był jakiś sąd koleżeński? Cokolwiek? Czy dopiero teraz wszyscy tacy odważni i bezkompromisowi?

"elukubracja «utwór literacki lub inny tekst pisany z wysiłkiem i bez talentu» "
https://sjp.pwn.pl/sjp/elukubracja;2556577

Dziękuję, że docenia Pan mój wysiłek, do którego zmusza mnie brak talentu. Proszę jednak nie zapominać o tych, którzy najzupełniej bez wysiłku i z wielkim talentem potrafią oczerniać bliźnich. Im też się coś należy.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
TOR8
Użytkownik
**
Poland Poland

Zainteresowania:
numizmatyka z małej litery n

Wiadomości: 16


Zobacz profil
« Odpowiedz #64 : 13 Październik 2017, 19:18:42 »

Słowo talent użyłem w znaczeniu numizmatycznym,jednostka masy i pieniądza Asyria,Palestyna.... Nowogredzka masa.. talonton  to     100 min.Zaczął Pan chodzić po polu minowym  i zaprasza na to pole gości.Pozdrawiam.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 824



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #65 : 13 Październik 2017, 19:31:57 »

Dla rozładowania atmosfery proponuję lekturę przyjemnej książeczki, którą zapewne wielu Kolegów zna - tak jak ja - z czasów młodości. Aby zachęcić do czytania zwłaszcza frakcję antygumowszczyków, dodam, że chyba gdzieś kiedyś obiło mi się o uszy, iż historyjka z numizmatykiem Obolem została jakoby być może prawdopodobnie oparta na faktach z życia prof. Gumowskiego. A w każdym razie nie można tego absolutnie wykluczyć.




— Mam kuzyna numizmatyka — odezwał się Pędzel.
— Co to za diabeł?
— Zbiera stare monety — wyjaśnił Pędzel. — Ale rzecz w tym, że nie pożycza.
— A skąd on je bierze... te monety?
— Kupuje. Niekiedy sam znajduje. Prowadzi bowiem prace wykopaliskowe w Instytucie Archeologii.
— Musisz się do niego wybrać — oświadczył stanowczo Zasępa. — Upoważniam cię do pożyczenia.
— Powiedziałem, że nie pożyczy.
— Nieważne, czy on pożyczy, chodzi o to, żebyś ty pożyczył.
— Jak to? — zaniepokoił się Pędzel.
— Należy ukarać sknerstwo numizmatyka. Pożyczysz na dwa dni, a potem oddasz. Najlepiej użyć plasteliny.
— Nie rozumiem.
— Przylepiasz plastelinę pod podeszwę. W czasie przeglądania zbiorów strącisz niby przypadkiem monetę i nadeptujesz na nią butem. Moneta przylepia się do podeszwy. Udajesz, że szukasz, potem wyrażasz przekonanie, że wpadła do szpary w podłodze lub pod szafę. Żegnasz się i wychodzisz. Za drzwiami odlepiasz monetę z podeszwy.
Pędzelkiewicz słuchał wystraszony.
— Ja mam to zrobić? — wyjąkał. — Ja nie mogę...
— No, więc ja to zrobię. Pójdę z tobą do tego numizmatyka.
— Nie... nie... — Nie możemy tego zrobić — wmieszałem się — to by nas wprowadziło na drogę przestępstwa. To są pomysły kryminalne.
— W takim razie ja umywam ręce — obraził się Zasępa.
— Umyj. To ci dobrze zrobi. Zawsze masz brudne — rzekłem.
— Co takiego?!
— Uspokój się. Trzeba raczej wykombinować coś z numizmatykiem. Już wiem. Udajmy się do niego urzędowo.
— Urzędowo? Jak to rozumiesz?
— Jako członkowie kółka historycznego.
— Nie jesteś przecież w kółku historycznym.
— W ogóle nie ma w naszej budzie kółka — zauważył Pędzel.
Wzruszyłem ramionami.
— Jeśli nie ma, należy je założyć.
Spojrzeli na mnie zaskoczeni.
— Założymy kółko, oczywiście w ramach WAB-u — dodałem szybko — zaopatrzymy się w pieczęć i będziemy występować oficjalnie. To zrobi bardzo dobre wrażenie na wszystkich, nie wyłączając numizmatyków — powiedziałem.
— Oczywiście, najlepsze wrażenie zrobi na Alcybiadesie — zauważył Zasępa.
— Tak, najlepsze wrażenie zrobi na Alcybiadesie — skinąłem głową — także na Dyrze i Żwaczku.
Nie zwlekając udaliśmy się do Alcybiadesa i wprowadziliśmy go powtórnie w stan oszołomienia, oświadczając, iż założymy kółko historyczne i prosimy go o łaskawe objęcie opieki i patronatu. Wyraziliśmy następnie chęć posiadania własnej pieczęci oraz lokalu dla odbywania posiedzeń naukowych.
Lokal został nam natychmiast przydzielony przez zbudowanego naszą inicjatywą społeczną Dyra, jeśli zaś chodzi o pieczęć, to miała zostać zamówiona u grawera.
Poprosiliśmy wobec tego o wydanie nam przez szkołę zaświadczenia, że jako członkowie kółka historycznego prowadzimy badania naukowe i że szkoła prosi o udzielenie nam pomocy.
Z tym zaświadczeniem udaliśmy się do numizmatyka, kuzyna Pędzelkiewicza, w celu wypożyczenia odeń ciekawszych monet. Niestety, czekała nas niespodziewana nowina. Otworzyła nam drzwi zapłakana niewiasta i oświadczyła, że pan Damian Obol-Pędzelkiewicz wyjechał z profesorem Michałowskim na poszukiwania archeologiczne do Egiptu, zbiory zaś numizmatyczne przekazał w czasowy depozyt Muzeum Narodowemu, gdzie prawdopodobnie będziemy mogli je obejrzeć.
Był to dla nas poważny cios, ponieważ pożyczenie monet z muzeum raczej nie wchodziło w rachubę. Muzea są pod tym względem „najbardziej sknerskie ze wszystkich skner” — jak się wyraził Pędzelkiewicz [zgadzam się z Pędzelkiewiczem - LS]. W tej sytuacji sprawa Dryfu uległa dalszej zwłoce i kolejnych dwu delikwentów według listy musiało wyuczyć się lekcji o Egipcie. Ponieważ zależało nam, by umieli na medal, poddaliśmy ich surowej kontroli naukowej. Przypilnowaliśmy sumiennie, by napełnili swoje szare komórki odnośną wiedzą aż po brzegi...
I tym razem system nie zawiódł. Okazało się, że obkuci delikwenci zostali spytani, a zasób ich wiedzy wywołał mały wstrząs psychiczny u Alcybiadesa. Zachęceni tym próbowaliśmy małego Dryfu i opowiedzieliśmy o wynikach naszych odwiedzin u numizmatyka i o jego niespodziewanym wyjeździe na poszukiwania archeologiczne z profesorem Michałowskim do Egiptu.
Niestety, w tym miejscu zaszedł przykry i nieprzewidziany wypadek. Alcybiades spojrzał na nas podejrzliwie i powiedział:
— Nie wiedziałem, że profesor Michałowski ma także zdolności nadprzyrodzone.
— Jak to?
— Że potrafi jednocześnie znajdować się w Egipcie i w Warszawie. Właśnie widziałem go wczoraj. Rozmawiałem nawet z nim. Byliśmy zupełnie zdezorientowani.
— Czekajcie — powiedział Pędzel — ja wyjaśnię bliżej tę sprawę.
Istotnie wyjaśnił. Jeszcze tego dnia otrzymałem od niego telefon.
— Straszna wiadomość — wykrzyknął podniecony — cała moja rodzina jest wzburzona!
— Co się stało?
— Mój kuzyn Obol-Pędzelkiewicz nie wyjechał do Egiptu.
— A dokąd?
— Pojechał do znanego numizmatyka, doktora Kisłonia w Biłgoraju i próbował nakłonić go do sprzedaży jakiejś rzadkiej monety staroperskiej. Kiedy zaś doktor Kisłoń się wzdragał, zastosował metodę plasteliny.
— Metodę plasteliny?
— Tak, tę samą, do której namawiał mnie Zasępa. Niestety... to znaczy, chciałem powiedzieć, na szczęście dla sprawiedliwości doktor Kisłoń zauważył, iż mój kuzyn Obol lekko utyka, zaproponował więc mojemu kuzynowi zbadanie. Kuzyn zaczął się gwałtownie wymawiać i uciekać po pokoju zostawiając tłuste, matowe, zielonkawe plamy od plasteliny na lśniącej, świeżo wyfroterowanej tafli posadzki. Byłoby mu się zapewne udało umknąć razem z łupem, gdyby nie stara gosposia doktora Kisłonia, która zrozpaczona poplamieniem podłogi schwyciła mojego kuzyna za nogę, żeby mu zajrzeć pod podeszwę. No i wszystko się wydało.
— To okropna historia — powiedziałem.
— Nie koniec na tym — ciągnął łamiącym się głosem Pędzel. — Okazało się, że Obol nie ma już monety przy podeszwie. Doktor Kisłoń zameldował o wypadku milicji. Milicja zatrzymała Obola i próbowała dowiedzieć się od niego, co się stało z monetą. Obol udawał, że o niczym nie wie. Wtedy milicja wpadła na pomysł, żeby prześwietlić Obola promieniami Roentgena, i wiesz, co się okazało? Że Obol ma nieszczęsną monetę w żołądku. Musiał połknąć ją w przedpokoju. Kiedy wszystkie łagodne środki wydobycia monety zawiodły, poddano Obola operacji. Moneta nareszcie wróciła do swego prawowitego właściciela...
— A Obol? — zapytałem wstrząśnięty.
— Obola zabrano prosto ze szpitala do...
— Do więzienia?
— Nie, do drugiego szpitala, dla chorych psychicznie. Bo zdaje się, że nasz kuzyn jest... wiesz... nie tego... rozumiesz...
— Rozumiem. Numizmatyka to niebezpieczna rzecz.
— Tak, to niebezpieczna rzecz.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 336


Zobacz profil
« Odpowiedz #66 : 13 Październik 2017, 20:15:34 »

Numizmatyka to niebezpieczna rzecz.
Nie mogę wyjść ze zdziwienia, że takiej perełki nie pamiętam. Przecież czytałem to w swoim czasie i raczej więcej niż raz. Jedyne wytłumaczenie, jakie mi przychodzi do głowy, to takie, że w okresie owym musiałem akurat przedkładać nad wszystko marki pocztowe ;-)
Zapisane
TOR8
Użytkownik
**
Poland Poland

Zainteresowania:
numizmatyka z małej litery n

Wiadomości: 16


Zobacz profil
« Odpowiedz #67 : 13 Październik 2017, 20:25:16 »

Dziki Zdeb  autobiografia lekarki pracującej po wojnie na ziemiach odzyskanych.
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 336


Zobacz profil
« Odpowiedz #68 : 13 Październik 2017, 20:26:09 »

Dziki Zdeb  autobiografia lekarki pracującej po wojnie na ziemiach odzyskanych.
? ? ?
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 824



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #69 : 13 Październik 2017, 20:26:31 »

Nie mogę wyjść ze zdziwienia, że takiej perełki nie pamiętam.

To oczywiste, że zadziałał u Pana mechanizm podświadomego wyparcia (Verdrängung u Freuda). Każdy szaleniec wypiera prawdziwą przyczynę swego szaleństwa  Chichot
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 5 824



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #70 : 13 Październik 2017, 20:27:01 »

Dziki Zdeb  autobiografia lekarki pracującej po wojnie na ziemiach odzyskanych.
? ? ?

Numizmatyka to niebezpieczna rzecz.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
TOR8
Użytkownik
**
Poland Poland

Zainteresowania:
numizmatyka z małej litery n

Wiadomości: 16


Zobacz profil
« Odpowiedz #71 : 13 Październik 2017, 20:34:38 »

Cytat  Stepniewskiego to książka autobiografia lekarki .która zaczęła pracę na ziemiach odzyskanych.
Zapisane
TOR8
Użytkownik
**
Poland Poland

Zainteresowania:
numizmatyka z małej litery n

Wiadomości: 16


Zobacz profil
« Odpowiedz #72 : 13 Październik 2017, 20:39:10 »

Dziki Zdeb  autobiografia lekarki pracującej po wojnie na ziemiach odzyskanych.
? ? ?

Numizmatyka to niebezpieczna rzecz.Szanowny Panie jęśli Pan   tak myśli o numizmatyce to może pora wykonać okresowe badania lekarskie,w trosce o Pana zdrowie.
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 336


Zobacz profil
« Odpowiedz #73 : 13 Październik 2017, 20:42:57 »

pora wykonać okresowe badania
Prosimy moderatora o czynienie swojej powinności.
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 336


Zobacz profil
« Odpowiedz #74 : 13 Październik 2017, 20:47:01 »

To oczywiste, że zadziałał u Pana mechanizm podświadomego wyparcia (Verdrängung u Freuda). Każdy szaleniec wypiera prawdziwą przyczynę swego szaleństwa  Chichot
Ale żeby Freud na takie nieożywione krągłości też swoje teorie rozciągał? Może i być. Całkiem nieodległą od w/w sceny misiurkę pamiętam.
Zapisane
Strony: 1 ... 3 4 [5] 6 7 ... 9   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM