Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
19 Kwiecień 2018, 14:01:38


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 [2]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Nowinki z AliExpress nad Wisłą  (Przeczytany 2568 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 002



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #15 : 19 Grudzień 2017, 23:00:51 »

może im nie przeszkadzały stawki po 13 asów.

A jeśli ktoś wchodząc do gry chciał przebić tego, co wcześniej podbił do dwunastu?

Teoretycznie możliwa jest też gra, w której gracze wcześniej nie ujawniają pozostałym, ile postawili na pewne zdarzenie. Dopiero, gdy ono nastąpi (lub nie) odwracają Pan Cysorza (albo w wersji bardziej zabawowej - figlującą parkę) i wygrywa ten, kto zaryzykował najwięcej.

Czy liczby na tych żetonach ściśle odpowiadają pewnym awersom czy też są to przyporządkowania losowe? Aczkolwiek można też założyć, że taki żeton był pod coś wsuwany, zasłaniany dłonią etc.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Obolvs
Członkowie TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland


Wiadomości: 159


Legitymacja: TPZN nr 079


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #16 : 20 Grudzień 2017, 01:19:10 »

Panie Dziki Pawle niech mnie Pan tak nie cytuje bo mnie to zawstydza i ilekroć to Pan czyni to się rumienię jak dziewica klepnięta w pośladek.

Jak nie ma dowodu to jest legenda, a w legendę należy wierzyć i szlus Mrugnięcie

Nie mam samochodu, więc nie bywam w warsztatach samochodowych i nie wiem czy są tam plakaty z gołymi cycami.
Jeżdżę na kuniu, parkuję kunia w stajni, naprawiam u kowala, leczę lewatywą osobiście. W stajni nie wieszam plakatów, ale rozstawiam łapki na myszy polne. Czy to oznacza, że stajnia jest rzeźnią? Nie jest, ale może być.

Co do dziewiętnastowiecznych burdeli, jeśli w danym państwie takie przybytki były legalnie działającymi biznesami to żetony (jeśli takie istniały) mogły służyć celom rozliczeniowo-porządkującym.
Per analogiam do znaków rozliczeniowych Kopalni "Paryż" w Dąbrowie Górniczej. Pisał o nich p. A. Musiał w 141 numerze "GROSZA". W razie potrzeby służę skanem artykułu.
Absztyfikant spragniony uciech cielesnych po przybyciu do rzymskiego elitarnego burdelu wybierał w cenniku daną usługę lub usługi, płacił i dostawał żeton z wizerunkiem takiej lub innej usługi.
Po zaspokojeniu prymitywnych instynktów albo przed, wręczał wszetecznicy żeton/y. Małpa po dniówce rozliczała się z burdelmamą oddając żetony w zamian otrzymując jakiś % ceny za usługi.

Tak to widzę, a że nie ma dowodów to nie znaczy, że tak nie mogło być lub tak nie było. Co więcej, z dowodami jest tak, że mogą wypłynąć w każdej chwili. To tylko kwestia czasu.
Chorwaccy Ustasze dekapitując Serbów siekierami nie prowadzili statystyk ani specjalnie nie dokumentowali swoich zbrodni. Bandyci z OUN-UPA nabijając na widły polskie niemowlęta również tego nie dokumentowali.
Ale Niemcy już skrupulatnie dokumentowali efekty działania swojej machiny zagłady. Czy to, że nie wszystkie dowody zachowały się bo zostały skutecznie zniszczone oznacza, że zbrodni nie było?

---

Wracając do figurki z kopulującymi świniami. Chodzi mi o dokładnie taką samą jak ze zdjęć, które zamieściłem. Drewniana zupełnie odpada.
Maciora patrzy w lewo, knur patrzy lekko w prawo. Kopulacja odbywa się na cokole z zielonego (malachitowego) marmuru.
Zapisane

Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 002



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #17 : 20 Grudzień 2017, 05:23:25 »

płacił i dostawał żeton z wizerunkiem takiej lub innej usługi.

Myślę, że nie docenia Pan bogactwa rzymskiej kultury, zakładając, że w tej materii Rzymianie doszli do zaledwie 16 rodzajów usług.

Maciora patrzy w lewo, knur patrzy lekko w prawo. Kopulacja odbywa się na cokole z zielonego (malachitowego) marmuru.

Ale sam to ma Pan wymagania cokolwiek perwersyjne. Na cokole z malachitowego marmuru... No, no...

Aż mi się przypomniało

______________________________________

LOSY HRABIEGO


Aby doznać wrażeń, będących zwyczajnie udziałem każdego zdrowego mężczyzny, hrabia N. potrzebował bodźców, które człowiekowi z ludu mogłyby się wydać co najmniej teatralnymi. Ilekroć hrabia zainteresował się kimś, z kim pragnął stworzyć małą, alegoryczną grupę, zaczynały się kłopoty znacznie przerastające ściśle prywatny krąg życia hrabiego. Ujmując temat nieco bliżej, bez uciekania się jednak do drastyczności, należy powiedzieć, że hrabiemu niezbędny był zespół jednoczesnych okoliczności, z których każda była już dość złożona sama w sobie.

Po pierwsze: za oknem musiała przechodzić akurat wtedy kompania piechoty. Łatwo sobie wyobrazić, że gdyby hrabia w tym względzie zdawał się tylko na szczęśliwy traf, jego życie erotyczne musiałoby być z natury rzeczy bardzo ubogie, zwłaszcza w czasie pokoju. Tutaj jednak dochodzimy do sprawy dość istotnej. Mianowicie hrabia sprawował naczelną władzę w kraju i jego stanowisko pozwalało mu kompensować ową charakterystyczność, z jaką odnosiła się do niego natura, zadośćuczynieniem o podłożu społecznym, które byłoby nie do pomyślenia dla przeciętnego obywatela. A więc — wystarczył jeden telefon do któregoś z podwładnych generałów, aby pod oknami pałacyku pojawiła się dowolna ilość batalionów uzbrojonych po zęby, maszerujących tam i z powrotem. Trzeba jednak przyznać, że hrabia nie nadużywał swoich prerogatyw naczelnego wodza i nie odciągał armii od tego. co powinno być jej głównym zadaniem — od obrony granic przed napaścią. Utrzymywał tylko specjalną kompanię przyboczną, która znajdowała się stale w stanie ostrego alarmu bojowego. Służyli w niej najczęściej chłopi, którzy nie zapłacili podatków, i w ten sposób odsługiwali swoją powinność wobec państwa. Był to oddział karny i świetnie wyćwiczony. Nie mogło być inaczej, skoro hrabia miał jeszcze i tę słabostkę, że — gdy tylko któryś z żołnierzy defilujących pod oknem w krytycznej chwili zmienił krok — hrabia od razu doznawał kompromitującej konfuzji.

Wyjaśnić tę oryginalność hrabiego można jedynie sięgając w przeszłość. Okres dojrzewania hrabiego przypadł mianowicie na ofensywę Brusiłowa.

Drugim elementem zespołu okoliczności koniecznych do pobudzenia hrabiego, który — jak widać — był człowiekiem wyjątkowo trudnym, była duża orkiestra smyczkowa, i to nie tylko jej produkcje, ale przede wszystkim jej prezentacja. O ile co do żołnierzy wystarczała hrabiemu sama świadomość ich przemarszu, w wypadku orkiestry na równi z urokiem melodii działał na niego widok smyczków. Łatwo sobie wyobrazić, jak duże trudności nastręczało zsynchronizowanie orkiestry z jednoczesnym manewrem wojska. Nie trzeba jednak zapominać, że wszystkie środki, jakimi rozporządzał kraj, a więc w przypadkach szczególnie skomplikowanych także mózg elektronowy — stały do wyłącznej dyspozycji hrabiego.

Należy lojalnie zaznaczyć, że ten muzykologiczny niuans w psychice hrabiego miał swój dodatni wpływ na całokształt życia artystycznego kraju. Członkowie orkiestry byli opłacani i grywali w niej wielcy artyści. Nieraz zdarzało się w domu niejednego muzyka, że gdy zrozpaczona żona upominała się o pieniądze, mąż-muzyk odpowiadał: „Nie mam, ale w piątek idę do hrabiego". Oznaczało to, że już w piątek wieczorem rodzina artysty będzie miała co jeść. Nic więc dziwnego, że dobijano się o miejsce w orkiestrze. Do zespołu próbowali się wkręcać nawet malarze czy literaci, którzy jako tako umieli grać na skrzypcach, ale hrabia wprawnym uchem wykrywał każdego, dla kogo skrzypce nie były prawdziwym métier, i próby takie, płynące z prostej chęci zysku, najczęściej kończyły się niepowodzeniem.

Wszystko to jednak było niczym wobec trzeciej komponenty hrabiego.

Otóż jego dobre samopoczucie wymagało, aby wreszcie, w momencie gdy za oknem grzmiał już krok piechoty, a wszystkie smyczki obejmowały faliście pełną frazę — na sztucznej skale ukazywał się niedźwiedź.

Niedźwiedź musiał być dziki, naturalnej wielkości, prawdziwy. Tylko niedźwiedź dawał hrabiemu pełnię. Dopiero na widok żywego niedźwiedzia, przy współudziale wojska i artystów, hrabia mógł starać się o sfinalizowanie świętej tajemnicy bytu, stawić czoło swemu powołaniu mężczyzny.

Sprawa była niezmiernie trudna, właśnie ze względu na dzikość tych zwierząt. Można by rzec: czyż nie wystarczyło utrzymywać jednego niedźwiedzia? Otóż — nie. Każdy kolejny niedźwiedź już za pierwszym razem wpadał w szał, ryczał, starał się zejść ze skały, obrażał hrabiego i musiano go później zastrzelić. Nowe niedźwiedzie sprowadzano z zagranicy, płacąc wysokie ceny w dewizach. Niedźwiedzie są już rzadkością i ceny ich idą nieustannie w górę. Toteż w okresach szczególnej weny hrabiego państwo przeżywało ciężkie kryzysy gospodarcze.

I znowu wyjaśnień trzeba szukać wstecz, jeszcze w dziecinnym pokoju hrabiego, kiedy to między stronicami książek podróżniczych, opisujących przygody i polowania, hrabia, podówczas prawie dziecko w okresie pokwitania — ukrywał przed surowym wzrokiem śp. hrabiego-ojca pocztówki przedstawiające fragmenty corps de ballet. Nie pozostało to bez wpływu na miękką wtedy jak wosk wrażliwość chłopca.

I tak hrabia zyskiwał sobie opinię Don Juana, strzelcy maszerowali, rozbrzmiewały koncerty smyczkowe, ryczały niedźwiedzie. Ten stan rzeczy skończyłby się zapewne w sposób naturalny wraz z męskim wiekiem hrabiego, gdyby nie rewolucja.

Odtąd chłopi w dalszym ciągu nie płacili podatków, ale już komu innemu.

W którymś roku po przewrocie odnajdujemy hrabiego, kiedy po obrocie koła historii zamieszkał w oficynie jednego ze skromnych domów czynszowych, dawno ogołocony z wszelkiej władzy, wygnany, a później doszczętnie zapomniany.

Upadek hrabiego może być dobrą okazją do badań współzależności osobistych doznań człowieka i jego stopnia w hierarchii społecznej.

Niestety. O ile osoba wysoko postawiona znajduje się niejako na cokole i stąd wszystkie jej najdrobniejsze nawet ruchy są doskonale widoczne, mimo że sama jest niedosiężna — o tyle życie zwykłego obywatela uchodzi w znacznej części naszej uwagi.

Dlatego nie sprawdzone są wieści o dozorcy domu, który wynajęty za grosze tupie na podwórzu i śpiewa „Piechota, ta szara piechota", o „Skrzypcach dla początkujących", o jamniku na szafie.

Z wszelką natomiast pewnością można stwierdzić, że poważny, szpakowaty pan, jakim stał się hrabia, poza godzinami pracy oddaje się zajęciom i rozrywkom zdrowym i dostępnym ogółowi. Uczęszcza do filharmonii, gdzie szczególnie lubi słuchać koncertu na skrzypce — rozrywka kulturalna i godna polecenia. Podczas świąt państwowych chętnie, ukryty w tłumie na krawężniku, oklaskuje defilujące oddziały.

Zaś w niedzielę wykupuje bilet do zoo i długo, aż do chwili kiedy dzwonki wzywają zwiedzających do opuszczenia ogrodu, przesiaduje na ławce przed klatką z niedźwiedziem.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 570


Zobacz profil
« Odpowiedz #18 : 20 Grudzień 2017, 08:05:29 »

płacił i dostawał żeton z wizerunkiem takiej lub innej usługi.

Myślę, że nie docenia Pan bogactwa rzymskiej kultury, zakładając, że w tej materii Rzymianie doszli do zaledwie 16 rodzajów usług.

Zawsze mogli trafić na żeton z najjaśniejszym panem i wtedy realizowano usługi 1a-16a, polegające na staniu na baczność wraz z wybranką przed popiersiem cesarskim.
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 570


Zobacz profil
« Odpowiedz #19 : 20 Grudzień 2017, 10:10:44 »

może im nie przeszkadzały stawki po 13 asów.

A jeśli ktoś wchodząc do gry chciał przebić tego, co wcześniej podbił do dwunastu?

Teoretycznie możliwa jest też gra, w której gracze wcześniej nie ujawniają pozostałym, ile postawili na pewne zdarzenie. Dopiero, gdy ono nastąpi (lub nie) odwracają Pan Cysorza (albo w wersji bardziej zabawowej - figlującą parkę) i wygrywa ten, kto zaryzykował najwięcej.

Chodziło mi o to, że nie pasuje mi założenie prostego zastępnika określonej kwoty - rzucam na stół trzynaście asów, bo tyle mam dopełnić do stawki, by pozostać w grze. Można wymyślić jeszcze co najmniej kilka innych reguł, ale takie pomysły sprowadzają się do interpretacji, którą zaproponowałem na początku, czyli czegoś w rodzaju kart do gry.

Myślałem np. o wprowadzeniu do gry więcej niż jednej "talii" - 16 żetonów to jednak dość mało, kiedy w grze bierze udział więcej osób, 32 czy 48 daje więcej możliwości, mamy wtedy też "kolory" - np. szóstkę z Augustem, szóstkę z Liwią, szóstką z Augustem i Liwią.

Mój pomysł na rozgrywkę to losowanie z sakiewki trzech (czterech, pięciu) żetonów i rzucenie ich na stół - zliczamy sumę liczb z tych, które upadły cysarzem do spodu, wygrywa ten, który ma więcej.

Czy liczby na tych żetonach ściśle odpowiadają pewnym awersom czy też są to przyporządkowania losowe? Aczkolwiek można też założyć, że taki żeton był pod coś wsuwany, zasłaniany dłonią etc.
One mi wyglądają jak od różnych kompletów, tak jakby wziąć po jednej karcie z przypadkowych talii - te np. wyglądają mniej więcej jak z jednego:




Poza wersjami "cesarskimi" i "lupanarowymi", są też pośrednie, takie w sam raz kojarzące się z dobrą zabawą przy kielichu falerna, tak jak ta tessera z menadą/bachantką trzymającą tyrs:

czy też ta, z trzema tańczącymi muzami:
Zapisane
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 570


Zobacz profil
« Odpowiedz #20 : 21 Grudzień 2017, 09:49:52 »

Przejrzałem większą próbkę tesser na acsearch i tak na szybko w ciągu ostatnich ~10 lat sprzedano:

- z popiersiami cesarskimi sztuk 93 (63,3%)
- ze scenkami erotycznymi sztuk 34 (23,1%)
- innych (muzy, Bachusy, kwadrygi itp) sztuk 20 (13,6%)

Razem 147

Zdaję sobie sprawę, że niektóre egzemplarze mogą się tutaj powtarzać. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby ten sam żeton był sprzedany więcej niż raz przez ten sam czy różne domy aukcyjne, ale nie są to przecież żadne badania naukowe, tylko takie sobie zgrubne przybliżenie.

Zastanowiła mnie przy tym mała ilość żetonów z liczbą XVI - być może usiłujemy rozszerzyć na siłę używany zakres liczb, kończący się pierwotnie na piętnastce. Szesnastki są tylko dwie - jedna z IV wieku (Większość to jednak stylistycznie wiek I), a druga z dodatkową literą A przed liczbą:

https://www.acsearch.info/search.html?id=2683477

Motyw bachiczny na awersie (panowie ugniatający świeże winogrona) pasuje jak najbardziej do stylistyki pozostałych tesser, natomiast napis A XVI jest tłumaczony przez sprzedawcę jako określenie dnia (A[d die Kal.] XVI - szesnasty dzień przed kalendami), w którym posiadacz tessery może wymienić ją na określony produkt (wino?). Nie wydaje mi się to zbyt prawdopodobne - co prawda kalendarz rzymski operuje mniej więcej datami z zakresu do XVI, ale
- zawsze jest to określenie, czy data dotyczy dnia przed kalendami, nonami czy idami, brak tej informacji wprowadza bardzo dużą niejednoznaczność
- brak miesiąca wskazywałby na wymianę tessery w bardzo szybkim terminie po jej wydaniu ("a przyjdź se człowieku w jakikolwiek dzień szesnasty przed kalendami dowolnego miesiąca, choćby za pół roku" nie wygląda zbyt przekonująco); właściwie to dlaczego nie wydać od razu określonego towaru, tylko bawić się w tessery?
- część dat w rzymskim kalednarzu przekracza zakres XVI - w skrajnym przypadku mamy nawet dzień XIX przed kalendami, ogółem dat zapisywanych jako XVII, XVIII i XIX przed kalendami mamy w całym roku 21, to dość sporo jak na całkowity brak tesser z tymi liczbami (przynajmniej ja takich nie widziałem).

Być może skrót "A" możnaby rozwinąć moim zdaniem jako "absolvo" w znaczeniu "spłaciłem", czyli że za tesserę wniesiono opłatę w wysokości XVI [asów, czyli denara?], co upoważnia do użycia jej jako ekwiwalent wzmiankowanej kwoty. A czy oznacza to wymianę na jakieś dobra, czy użycie w grze za określoną stawkę, czy coś jeszcze innego, tego pewnie się nie dowiemy...
Zapisane
Divusric
Rada Oficerów TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Zainteresowania:
Rzym

Wiadomości: 1 730


Legitymacja 077


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #21 : 21 Grudzień 2017, 10:44:58 »

W przypadku tych żetonów i dziwnego zestawienia wizerunków cesarskich i mniej lub bardziej frywolnych scenek ,jedyne co mi przychodzi do głowy to różnego rodzaju igrzyska.Możliwe że rozrzucano je wśród ludności w celu odbioru  numerowanych nagród .
Jedną z nich mogła być np wizyta w burdelu  Mrugnięcie
Zapisane

Admiror, O paries, te non cecidisse, qui tot scriptorium taedia sustineas.
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 570


Zobacz profil
« Odpowiedz #22 : 21 Grudzień 2017, 11:11:15 »

W przypadku tych żetonów i dziwnego zestawienia wizerunków cesarskich i mniej lub bardziej frywolnych scenek ,jedyne co mi przychodzi do głowy to różnego rodzaju igrzyska.Możliwe że rozrzucano je wśród ludności w celu odbioru  numerowanych nagród .
Jedną z nich mogła być np wizyta w burdelu  Mrugnięcie
I tak jak Imperium długie i szerokie zawsze mieściło się to w zakresie I-XV (XVI)?

Tutaj krótki opis kompletu 15 kościanych tesser, znalezionych w dziecięcym grobie w Kerczu na Krymie, czyli jednak niemal na pewno gra, rozpowszechniona także poza granicami Imperium Romanum:

http://blogs.warwick.ac.uk/numismatics/entry/lets_play_with/
Zapisane
Strony: 1 [2]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM