Aktualności: TRWAJĄ WYBORY DO TRIUMWIRATU XV KADENCJI !!!

  • 12 Kwiecień 2021, 06:01:11

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Historia pewnego portretu na szelągach Jana Kazimierza z mennicy krakowskiej  (Przeczytany 42779 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Mandaryn

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 477
  • Legitymacja: 121
Odp: Historia pewnego portretu na szelągach Jana Kazimierza z mennicy krakowskiej
« Odpowiedź #195 dnia: 13 Marzec 2021, 15:09:07 »
Porównanie CASIM z odmianami CAS z identycznymi napisami rewersów. Jena literka M na awersie, a jaka różnica :) A co gdyby się okazało, że seria z CASIM wybita została ze wszystkimi odmianami rewersów z rocznika 1661?
 
puk2.jpgHistoria pewnego portretu na szelągach Jana Kazimierza z mennicy krakowskiej

Teraz zauważyłem, że akurat przy takim temacie postu stuknął mi 1000 post :)

Bardzo bym się ucieszył :) Szanse na własny egzemplarz wzrastają.

Mandaryn

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 477
  • Legitymacja: 121
Odp: Historia pewnego portretu na szelągach Jana Kazimierza z mennicy krakowskiej
« Odpowiedź #196 dnia: 04 Kwiecień 2021, 00:21:45 »
C. Wolski w swojej pracy o boratynkach 8 stron poświęcił na omówienie hipotezy, ze rozeta nad koroną orła na boratynkach z Krakowa i Ujazdowa jest znakiem osobistym, który mógł należeć do jakiegoś nadzorcy pracowników tych mennic. Hipotezę wsparł kol.Dariusz na swoim blogu pisząc:"Tak więc w momencie gdy w roku 1659 w Krakowie ruszyła produkcja boratynek, p.o. mincmistrza był tam urzędnik kładący na monetach swój znak mincerski – różę. Mimo iż nasze dotychczasowe rozważania opierają się w dużym stopniu na domysłach i mają raczej charakter hipotez niż udowodnionych teorii, przyjmijmy, że był to Jan Thamme – wardajn kierujący mennicą krakowską w latach 1655-1660 i ujazdowską w latach 1660-1661." Praktycznie jedynym argumentem jest to, że rozeta znika z boratynek krakowskich w 1660 roku i pojawia się w Ujazdowie. Ten fakt powiązano z przejściem części pracowników mennicy w Krakowie do Ujazdowa. Czy rzeczywiście rozeta jest znakiem menniczym? To pytanie nurtuje mnie od dawna. Dlaczego akurat na boratynkach rozeta ma być znakiem menniczym, a na innych monetach 100 lat wcześniej lub później nie?/zdjęcie 1/.
Moim zdaniem rozeta jest tylko i wyłącznie ozdobnikiem i nie ma nic wspólnego z z przejściem pracowników mennicy krakowskiej do Ujazdowa.
Uważam, że wyjaśnienie jest proste, istnienie rozety jest ściśle związane z  kształtem Orła i ilością miejsca nad koroną./ zdjęcie 2/.
W 1659 i na początku 1660 roku orły w mennicy krakowskiej są niewielkich rozmiarów, z wygiętymi łapami i szyjami oraz małymi głowami i koronami.
moneta/1 i 2/. Na wiosnę 1660 roku pojawia sie nowy wizerunek Orła/3/ z większa głową w koronie i prostymi, szeroko rozstawionymi łapami, bardziej "puszysty". Ten typ Orła będzie rozwijany aż w 1661 roku kiedy stanie się dominujący na krakowskich boratynkach. Problem w tym, że wyraźnie nie mieści się na rewersie, siedzi na napisie otokowym, łapy są zbyt długie. I to jest przyczyna odejścia od rozetki. Pojawia się próba poradzenia sobie z tym problemem przez skrócenie łap i skierowanie ich bliżej ogona, ale odsunięcie ogona i łap od napisu otokowego skutkuje brakiem miejsca nad koroną dla rozety, która zastąpiona zostaje małą gwiazdką./4/ Ostateczne pod koniec 1660 roku mennica rezygnuje również z gwiazdki i w związku z pojawieniem się ostatecznego kształtu Orła/wydłużony, prosta szyja z dużą głową w dużej koronie i proste łapy/5/. A skąd kwiatek nad koroną w Ujazdowie? Specjalnie napisałem kwiatek, a nie rozeta, bo ozdobnik z Ujazdowa jest zupełnie różny od krakowskiego/ zdjęcie 3/. Rozwój wizerunku Orła w Ujazdowie poszedł w zupełnie innym kierunku. Kropka towarzyszyła monetom ujazdowskim z dużym Orłem i prostymi łapami. W 1660 roku orly ujazdowskie stają się mniejsze, z wygiętymi łapami, głowy orłów stają się mniejsze  i na wygiętych szyjach. W związku z tym miejsca nad koroną jest sporo i trzeba je czymś wypełnić./zdjęcie 2/ Stad te piękne kwiatki. Ot i cała tajemnica

Zapytam z ciekawości bardziej doświadczonych kolegów, czy normą w polskim mennictwie średniowiecznym lub ewentualnie częstym przypadkiem jest kładzenie znaków mincerskich, wszelkich herbów i oznaczeń pracowników, urzędników, najemców mennic... ponad Orłem Biały lub portretem króla? Czy już samo ulokowanie rozety nie powinno budzić wątpliwości, że to nie znak mincerski a jedynie ozdobnik rozdzielający otok?

heniek151

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 409
Odp: Historia pewnego portretu na szelągach Jana Kazimierza z mennicy krakowskiej
« Odpowiedź #197 dnia: 07 Kwiecień 2021, 21:22:24 »
Ten znak "Róża" nie jest żadnym ozdobnikiem w emisjach krakowskich i ujazdowskich 1659-1661. Jest najprawdopodobniej gmerk mieszczański lub gmerk przynależności do cechu rzemieślniczego, w tym przypadku potwierdzenie wykonania stempla przez człowieka do takiego cechu należącego. Zgadzałoby się to z jego późniejszym zniknięciem po 1661, kiedy mincerze mennic szelężnych Boratiniego sami obsługiwali swoje mennice i zakłady były samowystarczalne w posiadaniu wykwalifikowanego personelu rodzimego i nie musieli się niejako podpisywać na swoich pracach by dać znać swoim innym kolegom po fachu, że to ich robota. Co zresztą widać po zmianie jakości wykonania stempli i poszczególnych ich elementów. Znak "Róża" jest bardzo charakterystyczny dla rzemieślników mennic niemieckich i austriackich tego okresu. Pracownicy zaś menniczni zatrudnieni wpierw przez Boratiniego pochodzili najprawdopodobniej z Wiednia lub tam praktykowali i należeli do cechu. Widać ich styl pracy właśnie na monetach krakowskich z lat 1658-1661 w porównaniu z monetami austriackimi bitymi w Wiedniu w tym samym okresie. Nie zapominajmy, że Paweł de Bono, który wespół z Boratinim zakładał i wyposażał mennicę krakowską był wysoko postawionym pracownikiem mennicy wiedeńskiej, zasię Jan Thamme i mincerz Krzysztof pochodzili z krajów, że tak powiem, niemieckich. W lądach niemieckich tradycje posiadania i używania gmerków były bardzo żywe wśród rzemieślników. Niekiedy nawet wraz z uzyskaniem szlachectwa taki gmerk stawał się herbem danego człowieka. W Polsce nazywany był taki herb "herbikiem" o zabarwieniu negatywnym jako że nie był szlachciem z urodzenia, a z nadania jedynie.
הוֹי הָאֹמְרִים לָרַע טוֹב וְלַטּוֹב רָע שָׂמִים חֹשֶׁךְ לְאוֹר וְאוֹר לְחֹשֶׁךְ שָׂמִים מַר לְמָתוֹק וּמָתוֹק לְמָר (Iz. 5,20)

zdzicho

  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 1 037
  • Legitymacja: TPZN nr 106

 

R E K L A M A
aukcja monet