Aktualności:

  • 27 Maj 2019, 15:39:39

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Jeszcze o gradingu  (Przeczytany 10528 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

jmskelnik

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 128
    • Historia ukryta w przedmiotach
Jeszcze o gradingu
« dnia: 10 Październik 2018, 00:27:02 »
Maja bardzo optymistyczne ceny wywoławcze i estymacje.
Nie ma to jak popularny półtorak w przeciętnym stanie   z notą MS oraz estymacje 30 krotnie wyższe niż jego realna  wartość .

PYTANIE.
Co miał na myśli ten, który dał monetę do grading, którego koszt kilkukrotnie przekracza wartość monety.

Półtorakowcy kilkukrotnie pokazali, że potrafią dać opór magii pudełek.

Pozwolę sobie odpowiedzieć prowokacyjnie. Skoro ktoś wydaje na grading więcej niż warta jest moneta, to może robi to w celu zabezpieczenia swojej monety przed wpływem czynników środowiskowych i w celach kolekcjonerskich, a nie inwestycyjnych. Być może uznaje, z pewnych powodów, że grading oferuje jednak coś więcej niż tylko "ośmą max notę kosmos" :)

Ł.Cieśla

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 312
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #1 dnia: 10 Październik 2018, 07:08:54 »
Przed wpływem czynników środowiskowych? A co takiego może grozić półtorakowi przechowywanemu w mieszkaniu, w szufladzie czy innej gablotce? Najgroźniejszym czynnikiem wydaje się zapomnienie... Grading to potwierdzenie klasy monety przez znaną, profesjonalną organizację, bo za tym idzie większa kasa i nie czarujmy się, że chodzi o coś więcej.
Doctrina multiplex, veritas una

rubinowakrew

  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 1 725
    • Katalog Półtoraków
  • Legitymacja: 111
  • Zainteresowania: Półtoraki i inne monety Zygmunta III
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #2 dnia: 10 Październik 2018, 09:48:35 »
przez setki lat monecie nic się nie stało, a teraz nagle trzeba ją chronić ...
Co za czasy.... Falsy się patynuje, oryginały poleruje a kupuje się napisy na pudełkach...

meszuzel

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 83
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #3 dnia: 10 Październik 2018, 10:03:43 »
Jest grupa osób, która po prostu lubi kolekcję w trumnach. Ewentualna ochrona monety to kwestia drugorzędna.
Wiem, że nic nie wiem

modsog

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 574
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #4 dnia: 10 Październik 2018, 11:44:32 »
Jest grupa osób, która po prostu lubi kolekcję w trumnach. Ewentualna ochrona monety to kwestia drugorzędna.
Pierwsze co przychodzi mi na myśl to pracownicy domów pogrzebowych...   :scyth:  ;)
A z tą ochroną przed czynnikami faktycznie bezedura. Jak nikt do tej pory jej nie przetopił, złamał, zdarł powierzchni pilnikiem to czy to półtorak, szóstak czy talar to (badum tsss!) nadal NIC jej nie będzie. No, chyba, że ktoś lubi układać monety w stosiki a potem ćwiczyć celność rzucając kamieniami w te stosiki. Najlepszym dowodem, że żadne udziwnione środki do przechowywania monet tym nie szkodzą jest wyprzedana kolekcja kopertkowa na 6 aukcji GNDM. Piękne stany i to w czym? Jakiś papierowych kopertkach? Brrr.  :(
Kasa, panowie kasa. Są firmy, co trumienkują monety za kasę wmawiając klientom, że to prestiż i gwarancja (ta, ciekawe czego), są kolejne firmy, które w tym pośredniczą, następne firmy handlują tym towarem a każdy z kolei próbuje wmawiać, że moneta z plastykową naroślą z hologramem i cyferką MUSI być droższa od jej rówieśnika. No bo musi bo w końcu ktoś wyłożył hajs a hajs musi się zgadzać. Ew. nadwyżki też są do przyjęcia.
« Ostatnia zmiana: 10 Październik 2018, 11:54:09 wysłana przez modsog »

cancan62

  • Triumwirat TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 3 890
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #5 dnia: 10 Październik 2018, 13:54:21 »
Przyznam się ponownie, że wkładam monety w kapsle, które można właściwie uznać za namiastkę trumien. Robię to z kilku powodów: dla ochrony przed przypadkowym uszkodzeniem i dla estetyki, bo podobają mi się te kapselki na satynowej palecie. Próbowałem już wielu, chyba właściwie każdej metody przechowywania, może z wyjątkiem quadrum i kopertek i kapsle są dla mnie najwygodniejsze. Mają jednak wadę dawnych klaserów, są bowiem ograniczone do jednego typu (rozmiaru) monety na palecie, no i cena jest dość wysoka. Trumny nie mają tej wady, bo jeden rozmiar jest używany do wszystkich prawie typów monet. Myślę, że to jednak nie jest powodem ich użycia.
Podejrzewam, że niechęć naszych bywalców do trumien wynika z faktu, że moneta tak zapuszkowana przestaje być monetą a staje się obiektem muzealnym. Nie wolno dotykać, jak powtarzają bez przerwy upiory muzealne, choć właściwie nikt niczego nie dotyka. Przestaje być moja, bo nie mogę dotknąć.
Przestaje też być monetą, a staje się pudełkiem o określonej wartości. Każdy dyletant może to śmiało kupić, bo jest gwarancja stanu i autentyczności, choć, jak ktoś to już na tym forum wykazał, ta gwarancja jest iluzoryczna, bo jak każda gwarancja, ma na celu zarobek firmy, nie ochronę klienta.
No i oczywiście, pięknie wyglądają te sarkofagi w pudełku, choć niewiele ich się mieści na jednej palecie.
Trudno też ignorować to idiotyczne podkreślanie najwyższej noty na świecie, które napędza jakąś niespełnioną ambicję olimpijską.
Wszystko przemija. Dzisiaj choinka, jutro kawal kija...Jacek

modsog

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 574
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #6 dnia: 10 Październik 2018, 14:16:56 »
Przyznam się ponownie, że wkładam monety w kapsle, które można właściwie uznać za namiastkę trumien.
Też to robię. Kapsle leżą w paletach, monety ładnie się prezentują. Nie leżą luzem w paletach tylko dlatego, że takiego półtoraka czasem trudno wyciągnąć palcami. Jest po prostu cienki a ja  mam grube paluchy i musiałbym grzebać w "dołku" co przy braku cierpliwości mogłoby źle skończyć się dla monety. Ale jak chcę to mogę monetę wyjąć, poobracać w palcach, zważyć, pooglądać pod lupą z rożnych stron (rant też jest ważny - mam też m.in. IIRP a tam niektóre monetki mają napisy na rancie. I proszę mi nie mówić, że aktualny grading umożliwia oględziny rantu. Tak. Przez szybkę. Jak w muzeum.
Podejrzewam, że niechęć naszych bywalców do trumien wynika z faktu, że moneta tak zapuszkowana przestaje być monetą a staje się obiektem muzealnym. Nie wolno dotykać, jak powtarzają bez przerwy upiory muzealne, choć właściwie nikt niczego nie dotyka. Przestaje być moja, bo nie mogę dotknąć.
Przestaje też być monetą, a staje się pudełkiem o określonej wartości.
Dokładnie. Robi się z monety eksponat, jak Pan słusznie zauważył - sterylny. To może i dobre np. dla współczesnych lustrzanek - ograniczenie kontaktu z czymkolwiek ale na litość nie dla monet, które kilkaset lat przeleżały w piwnicy, pod ziemią, czy w skrzyni lub garnku.
Każdy dyletant może to śmiało kupić, bo jest gwarancja stanu i autentyczności, choć, jak ktoś to już na tym forum wykazał, ta gwarancja jest iluzoryczna, bo jak każda gwarancja, ma na celu zarobek firmy, nie ochronę klienta.
No i oczywiście, pięknie wyglądają te sarkofagi w pudełku, choć niewiele ich się mieści na jednej palecie.
Trudno też ignorować to idiotyczne podkreślanie najwyższej noty na świecie, które napędza jakąś niespełnioną ambicję olimpijską.
No i dlaczego chcąc nabyć jakiś walor opakowany w plastyk mam płacić za niego więcej niż jest realnie warta moneta bez pudełka? Tylko dlatego, że ktoś nie umie ocenić stanu monety i potrzebuje od tego ludzi ja muszę płacić ekstra więcej za jakiś plastykowo-hologramowy "certyfikat"? Bo czasem są monety, które nie pojawiają się co miesiąc/rok, żeby sobie odpuścić ich kupno jeśli są ogradowane. Jakbym lubił wydawać zbędnie pieniądze to kazałbym pakować sobie chleb w piekarni w pozłacany papier a po przyjściu do domu bym go wyrzucił. Zasada powinna być taka, że kto chce to sobie graduje monetkę i ma ją w plastyku a nie na odwrót, że większość ma się dostosować do dyletantów, którzy wiedzą, że MS 64 jest lepszy od MS 61. Nie urażając kolekcjonerów na tutejszym forum nasłuchałem i naczytałem się wystarczająco, żeby wyrobić sobie opinię o grupie docelowej trumienek.

dusiolek

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 344
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #7 dnia: 10 Październik 2018, 15:03:32 »
Przed wpływem czynników środowiskowych? A co takiego może grozić półtorakowi przechowywanemu w mieszkaniu, w szufladzie czy innej gablotce? Najgroźniejszym czynnikiem wydaje się zapomnienie... Grading to potwierdzenie klasy monety przez znaną, profesjonalną organizację, bo za tym idzie większa kasa i nie czarujmy się, że chodzi o coś więcej.

Niestety wiele kolekcji uleglo zniszczeniu przez zle przechowywanie - szczegolnie miedziane (ale i srebrne) w dawnych plastikowych "holderach" (tych z dodatkami zmiekczaczy - chyba: polichlorek winylu). Niestety tych monet ktore ulegly zniszczeniu nie widzisz - bo ich juz nie ma,

Nie jest to oczywiscie powod aby zaraz wszystko "grajdowac" - ale jak to robia to ich sprawa. Osobiscie mi to nie przeszkadza - ale srednio je lubie, gdzyz zajmuja duzo miejsca, oraz jest problem ze zrobieniem "duzych" zdjec pod moim malych mikroskopem/aparatem (moze jak bym kupil inny nie byloby problemu - ale dlaczego mam to robic ???)

Tomek

gumer

  • Gość
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #8 dnia: 10 Październik 2018, 15:24:15 »
Cytuj
No i dlaczego chcąc nabyć jakiś walor opakowany w plastyk mam płacić za niego więcej niż jest realnie warta moneta bez pudełka? Tylko dlatego, że ktoś nie umie ocenić stanu monety i potrzebuje od tego ludzi ja muszę płacić ekstra więcej za jakiś plastykowo-hologramowy "certyfikat"? Bo czasem są monety, które nie pojawiają się co miesiąc/rok, żeby sobie odpuścić ich kupno jeśli są ogradowane. Jakbym lubił wydawać zbędnie pieniądze to kazałbym pakować sobie chleb w piekarni w pozłacany papier a po przyjściu do domu bym go wyrzucił. Zasada powinna być taka, że kto chce to sobie graduje monetkę i ma ją w plastyku a nie na odwrót, że większość ma się dostosować do dyletantów, którzy wiedzą, że MS 64 jest lepszy od MS 61. Nie urażając kolekcjonerów na tutejszym forum nasłuchałem i naczytałem się wystarczająco, żeby wyrobić sobie opinię o grupie docelowej trumienek.
Też nie lubię gradingu, ale tak to działa w wolnym kraju. Właściciel monety może zrobić z nią, co zechce. Jak będzie miał chęć, to ją zniszczy, a jak zechce ją ogradować, to ograduje. Nie ma też obowiązku kupowania monet, jeżeli cena wydaje się zbyt wysoka. Faktycznie, może być tak, że moneta przez dłuższy czas się nie pokaże, ale to Pan podejmuje to ryzyko. Jeżeli chce być Pan nowym właścicielem danej monety, to chcąc nie chcąc akceptuje Pan wszystkie warunki jej poprzedniego właściciela, który miał prawo zrobić ze swoją własnością, co chciał. To wolny rynek i na nasze szczęście nie mamy (jeszcze?) żadnego urzędu, który by centralnie regulował wolnorynkowe ceny numizmatów.
« Ostatnia zmiana: 10 Październik 2018, 15:28:43 wysłana przez gumer »

meszuzel

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 83
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #9 dnia: 10 Październik 2018, 15:44:29 »
Jest jeszcze jedna dość istotna kwestia, dla której trumny stają sie popularne. Ocena stanu  :) Nie wiem jak wygląda ten problem wśród kolekcjonerów starych monet, ale te współczesne, i te które jeszcze nie tak dawno były w obiegu IIRP do współczesności, to widać, jak duży kłopot sprawia ocena stanu zachowania, autentyczność, to kolejny, ale w mojej ocenie identyczny problem. Łatwiej powołać się na kogoś, kto już ocenił stan i autentyczność, takie to leniwe i współczesne ... wygodne mógłby ktoś powiedzieć, ale gdzie w tym wygodnym świecie pasja? Kupić monetę i położyć do pudełka razem z innymi trumnami?
Mam monety w kapslach, ale przy dzisiejszej jakości holderów i dużej możliwości rozmiarowych, to bardzo dobry sposób przechowywania monet.

PS mam nadzieję, ze moderator jest u Was łagodny za ten OT, który tworzymy :)
Wiem, że nic nie wiem

zdzicho

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 433
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #10 dnia: 10 Październik 2018, 17:14:01 »
Jest jeszcze jedna dość istotna kwestia, dla której trumny stają sie popularne. Ocena stanu  :) Nie wiem jak wygląda ten problem wśród kolekcjonerów starych monet

Czasami tak wygląda :)
Zdjęcie dolne GNDM

DzikiZdeb

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 3 431
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #11 dnia: 10 Październik 2018, 18:52:33 »
Ocena stanu  :) Nie wiem jak wygląda ten problem wśród kolekcjonerów starych monet
Problem z monetami bitymi ręcznie jest taki, że często nie da się prosto opisać ich stanu: a to niby super zachowana, ale wybita tak krzywo, że jeden/oba z rysunków wychodzą poza krążek, a to niedobita w jednym miejscu, a to wybita wykruszonym stemplem. Do tego dochodzą setki lat przechowywania w różnych warunkach - awers zachował się/spatynował zupełnie inaczej niż rewers itp, itd. Widziałem podejście do trumienkowania moneta antycznych oparte na pięciu niezależnie ocenianych kryteriach - jakoś się to powszechnie nie przyjęło. Poza tym taki majster nie może się znać na wszystkim, więc w przypadku antyku w slabach często lądują nawet dość ordynarne falsy.

jmskelnik

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 128
    • Historia ukryta w przedmiotach
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #12 dnia: 10 Październik 2018, 23:16:01 »
Przed wpływem czynników środowiskowych? A co takiego może grozić półtorakowi przechowywanemu w mieszkaniu, w szufladzie czy innej gablotce?

Najprostsza odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy, to mój własny syn :)
Sam przechowuję medale w kopertach włożonych dalej do pudełka. Czasem z przeglądam je razem z synem, żeby się "obył" z tematem. Jeden jedyny medal jaki mu daję bez stresu, to właśnie jedyny medal jaki kupiłem w slabie. Oczywiście jest to inny przykład niż monety za kilkanaście złotych w kapslu za kilkadziesiąt. Nie mniej jednak liczę, że odpowiada na Pańskie wątpliwości :)

Ł.Cieśla

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 312
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #13 dnia: 10 Październik 2018, 23:36:01 »
Znam ten problem. Też mi się ręce trzęsą gdy latorośl ogląda, ale nie popadajmy w przesadę. To nie cukier, nie rozpuszcza się na ręku  ;)
Doctrina multiplex, veritas una

cancan62

  • Triumwirat TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 3 890
Odp: Jeszcze o gradingu
« Odpowiedź #14 dnia: 10 Październik 2018, 23:41:35 »
Mam okolo 10 falszywych talarow, ktore daje do reki ludziom, ktorzy nie umieja obchodzic sie z monetami i ucze ich na zasadzie: "tak, nie tak trzymaj". Wygladaja dobrze i kazdy sie dziwi, ze pozwalam im sie bawic nieporadnie tak wspanialymi monetami. Nie mowie im, ze to falsy.
Wszystko przemija. Dzisiaj choinka, jutro kawal kija...Jacek

 

R E K L A M A
aukcja monet