Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
19 Listopad 2018, 05:38:42


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 3 [4] 5 6   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Feminizm a numizmatyka  (Przeczytany 2351 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
cancan62
Triumwirat TPZN
Gaduła
*
Canada Canada

Zainteresowania:
Polskie monety bite w mennicach pruskich od XVI w. Krol Stas i Batory.

Wiadomości: 3 422



Zobacz profil
« Odpowiedz #45 : 08 Listopad 2018, 14:55:02 »

Ale to znowu argument antyfeministyczny - bardziej z repertuaru psychologii ewolucyjnej. A mieliśmy feminizmu bronić! Wskazywać, jak społeczeństwo przerobiło nas na numizmatyków i zarazem zniechęciło do tego nasze koleżanki, przyjaciółki i żony. Testosteronu na pewno miały mniej (przynajmniej średnio biorąc).

Nie mogę bronić tezy, z którą się generalnie nie zgadzam. Dzisiejszy feminizm, w wersji jaką znam jest wypaczeniem chlubnej idei sufrażystek, coś jak socjalizm był wypaczeniem tez Kapitału Marksa.
Zapisane

Wszystko przemija. Dzisiaj choinka, jutro kawal kija...Jacek
Yoda
Stały bywalec
***
Poland Poland

Zainteresowania:
Monety II RP

Wiadomości: 124


Zobacz profil
« Odpowiedz #46 : 08 Listopad 2018, 15:08:02 »

No właśnie, zamiast tracić czas na i tak nic nie wnoszacą dyskusje ( o tym że zagadnienie poruszone w temacie pozbawione jest większego sensu juz pisałem), proponuję autorowi co następuje:

Proszę przygotować pytanie główne, kilka pomocniczych, a ja 'gratis" zrobię panu badanie społeczne na duzej grupie respondentów ( kobiet), z podziałem na wiek, miejsce zamieszkania, stan majątkowy, wykształcenie dotyczace palącego pana temaru....

Mam nadzieję ze to panu pomoże rozwiazać to "ważną kwestie" jaką są 'kobiety w numizmatyce".

I po co ta seria złośliwości? Jak widać, można być tu dla kogoś bezinteresownie bardzo nieprzyjemnym nawet nie muskając spraw polityki  Mrugnięcie

Nikt tu nie pisał o "ważnej kwestii", ale proponował zabawę. Jeśli zabawa Pana nie bawi, to co Pan robi w tej piaskownicy? Przyszedł Pan tylko po to, by powiedzieć, że się głupio bawimy?
Pisałem bez cienia złośliwosci, chcę być pomocny, bo z założenia, wiarygodnosci , słusznosci padajacych tu tez, temat nie da odpowiedzi na zadane pytanie....z prostego powodu, w dyskusji biorą udział zwolennicy numizmatyki, płci męskieji, brakuje natomiast osób zainteresowanych, to znaczy kobiet, których opinie były by miarodajne i dające jakiś obraz.na zjawisko ich braku w tej dziedzinie .
Tak to są tylko przypuszczenia i niczym nie poparte dywagacje.
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 239



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #47 : 08 Listopad 2018, 15:08:30 »

Nie mogę bronić tezy, z którą się generalnie nie zgadzam.

Ależ to bardzo pożyteczne ćwiczenie intelektualne! Bronienie tezy, z którą się zgadzamy, często wymaga od nas tylko używania pamięci (bo różne świetne argumenty znamy już na pamięć), a tu trzeba rzeczywiście pokombinować. Tak na świeżo.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 976


Zobacz profil
« Odpowiedz #48 : 08 Listopad 2018, 18:32:29 »

Niewątpliwie z numizmatyką rozumianą jako kolekcjonerstwo wiąże się "polowanie na monety". Czy to na aukcjach, czy na targowiskach, giełdach etc. A polują, wiadomo, mężczyźni. Tu nawet są specjalne wątki, w których myśliwi chwalą się, co upolowali w danym sezonie. "Tę sztukę to ubiłem zza krzaka jednym strzałem". "A do tej to walili wszyscy, ale to mnie się udało" etc. etc.
Weźmy zatem na tapetę kobiety kolekcjonujące. Pani Wanda podkupiła współkolekcjonerkom wyjątkowo pięknego (specjalnie nie piszę rzadkiego, ale tak - rzadkiego) Roshentala (niech to będzie filiżanka). Nie będzie się chwalić wszem i wobec? Będzie. Może jeszcze bardziej niż panowie. Może będzie bardziej celebrować fakt posiadania, a mniej przebieg zdobywania, ale to nie będą jakieś straszne różnice.

Jakie właściwie były te kolekcje pocztówek czy farfurek, które widzieliśmy u naszych koleżanek? Może to jest klucz do zagadki? Czy widzieliśmy kolekcjonerki wertujące grube katalogi zbieranych produktów, czy też kupowały kolejne obiekty na zasadzie "podoba mi się" i nie przejmowały się kompletnością serii ani tym, czy jakie właściwie filiżanki zostały przez tegoż Rosenthala zrobione w roku 1898? A jak już okazało się, że brakuje im wyjątkowo nieudanego talerzyka z kulawym wróblem, to w ogóle nie miały żadnego parcia na to, żeby toto upolować?

Jest coś takiego jak potrzeba standaryzacji i hierarchizacji kolekcji i nie wiem, czy nie jest ona bardziej zgodna z męską niż damską psychiką. Oleś jak dostanie trzy żołnierzyki, to jednego z nich nazwie pułkownkiem, da mu władzę na pozostałymi dwoma i posadzi na wyższej półce, Ola raczej hierarchii lalek prowadzić nie będzie, ot ta niebieska jej sie najbardziej podoba, to będzie sie nią bawić częściej. Może można to jakoś przełożyć na monety? Oleś będzie polował za wyjątkowo brzydkim szelągiem króla Karola z czasów wojny domowej z królową Karoliną, Ola pominie paskudne szelągi i kupi sobie chiński krążek ze znakiem zodiaku królowej?
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 239



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #49 : 08 Listopad 2018, 19:20:17 »

Jakie właściwie były te kolekcje pocztówek czy farfurek, które widzieliśmy u naszych koleżanek? Może to jest klucz do zagadki?

To teraz niech Pan jeszcze na chwilę zostanie feministkiem i wymyśli, jakie to procedury socjalizacyjne doprowadziły do tego, że chłopcom wpojono potrzebę hierarchizacji i standaryzacji, a dziewczynkom nie.

Jeśli zaś idzie o lalki, to wprawdzie w dzieciństwie nie podglądałem regularnie koleżanek (przynajmniej podczas zabaw lalkami), ale wydaje mi się, że tam też są hierarchie - jak wśród żołnierzyków. Bywają królowe, księżniczki, służące etc. W końcu sporo tych zabaw to odgrywanie różnych wariantów bajek.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
zyzio22
Nowy użytkownik
*
Poland Poland

Zainteresowania:
MONETY I MEDALE POLSKI KRÓLEWSKIEJ

Wiadomości: 6


Zobacz profil
« Odpowiedz #50 : 08 Listopad 2018, 19:21:21 »

Myślę, że składowych jest więcej niż jedna.
- Po pierwsze człowiek nie jest "odizolowany", ważne jest otoczenie - "żeński klan". Środowisko samo pogłębia taki plemienny stan rzeczy. Nie mając "drugiego współpasjonata" wśród kobiet ciężej podtrzymać zainteresowanie/ pasje.
- Nawet jeżeli początkowy zapał będzie duży bez "mentorów" będzie ciężko. Otaczając się ludźmi ciekawymi sami stajemy się nimi (tyczy się chyba każdego aspektu życia). Nie mając wzorców kobiecych jako kolekcjonerów umiejących zaszczepić "to coś" kobiety szukają ciekawszych dziedzin,
- Aspekt finansowy również jest istotny. Kobiety częściej postrzegają kolekcjonowanie za coś niszowego, mało istotnego/praktycznego. Wynika to prawdopodobnie z krótkoterminowego postrzegania (inwestycja, zabezpieczenie......). Bardziej liczy się "teraz" i czy mi się podoba.

Wydaje się mi również, że taki stan nie zależy czy kobieta jest feministką, czy też nie. Bardziej jak postrzega świat  - od każdej reguły są przecież wyjątki.
Zapisane
mimarzec
Użytkownik
**
Denmark Denmark

Zainteresowania:
Szostaki JIIK

Wiadomości: 42


Zobacz profil
« Odpowiedz #51 : 08 Listopad 2018, 19:26:22 »

dlugi watek sie zrobil, wszyscy bardzo zaangazowani, troche konserwatyzmu, troche postepu. Pan Lech zawsze wie jak rozkrecic zabawe. Zadac pytanie a potem domagac sie szczegolowych informacji Mrugnięcie na obrone lub atak.
Mialem kiedys kolege, ktorego interakcje ze srodowiskiem byly podobne. Szczerze tego niecierpialem ale dyskusji nigdy nie brakowalo, a to, zgodze sie z panem Lechem, demokracji i rozwojowi niezbedne. Nie jestem pewien co z ta polityka zrobic ale chyba tez sie zgadzam, ze moze zostac Mrugnięcie Niebezpieczny temat ale coz. O inne dbamy?

Feministek bronil nie bede, same sobie poradza (nie tu, bo ich na forum numizmatycznym nie ma-proponuje Panie Lechu zadac poczatkowe pytanie-watek na jakims feministycznym forum, dostanie Pan na pewno stymulujace odpowiedzi).

Ja tylko chcialem wrzucic pare przykladow kobiet i wplywu srodowiska na ich nie typowo 'kobiecy' rozwoj czyli rozwoj w srodowisku meskim wspolczesnym im.

Klasyka jest Marie Skoldowska-Curie. Biografii jeszcze nie czytalem. Ale jej parcie w strone nauki i wlasne dosc ostre opinie jeszcze z czasow bycia guwernantka niejako przecza feministka (choc jest ich gwiazda). Sama sie taka zrobila Mrugnięcie wbrew srodowisku i bez pomocy. Jesli chodzi o jej Nobla, to nikt z komitetu nie uwazal, ze nie wolno dawac go kobietom ale tez nikt z nich nie zaproponowal by przyznac go jej na rowni z mezem. Dopiero odmowa Pierra przyjecia nagrody jesli nie przyzna komitet rowniez Marii spowodowala zmiane decyzji.
Corki Marii, mimo mozna by zalozyc, jej stalego na nie wplywu wyrosly roznie. Irena dostala Nobla za kontynuacje badan rodzicow. Helena (chyba Mrugnięcie)  ubierala sie modnie, malowala usta i ogolnie byla trzpiotka.  Skonczyla jako dyrektor UNICEF w czasie, kiedy tej organizacji przyznano pokojowa nagrode Nobla. Kto to moglby byc gora? Geny czy srodowisko?


Innym skrajnym przykladem sa siostry Polgar. Nie wiemy kim by byly w innym swiecie ale w tym, w ktorym w ramach eksperymentu ojciec cwiczyl je w szachach przerosly prawie wszystkich wspolczesnych im mezczyzn. Czyli chyba feministki maja tu racje.
Rose Parks uczyli rodzice rownosci. Gol dla feministek.
Mary Anning uczyl i zachecal ojciec. Gol dla feministek.
Elizabeth Blackwell napedzila smierc kolezanki. Gol dla feministek.
Rosalind Franklin zniechecana przez ojca zachecana przez matke. 1:1 Mrugnięcie
Valentina Tereshkova sama sie wybila po pracy w fabryce tekstylii ale zyla w komunistyczny kraju, ktory raz na jakis czas chetnie z czegos byl dumny. Feministki traca punkt?

Mozna pewnie tak dlugo. Indywidualnych przykladow na kazdy argument jest wiele. Populacyjnie zapewne maja racje, niektorzy przedmowcy, ze system jako taki byl dla kobiet rozwojowo hamujacy i stad pewnie rozne nawet dzis obserwowane nierownosci. Ale czy wszystkie? W koncu oczywistym jest, ze sa roznice biologiuczne (genetyczne) miedzy kobietami a mezczyznami. Pytanie powinno byc czy warto systematycznie te roznice niwelowac na plaszczyznie zycia publicznego i mozliwosci rozwoju czy ociera sie to o negacje naturalnego porzadku rzeczy (jak zle by to nie zabrzmialo).

Moja corka jak miala 7-8 lat tlukla chlopakow w szachach. A ja ja zachecalem. Teraz zainteresowala sie lakierem do paznokci i nie chce sie jej sleczec nad 'szach w trzech ruchah' i zaczela przegrywac z rowiesnikami. Wiekszosc chlopakow tez zaczela przegrywac z kilkoma innymi chlopakami, ktorzy albo maja zdeterminowanych rodzicow albo wlasny talent i graja jak z nut. Co z tego wynika? Ze moja corka chce ladnie wygladac? A ci chlopcy, ktorzy tez przestali grac, ze zajeli sie budowanie miesni? Czy moze cos calkiem innego? Nie ma jednej wlasciwej dla wszystkich odpowiedzi. To troche jak dyskusja nad cola zero calories. Jedni ja lubia inni nie. I to nijak nie swiadczy o smaku coli, obiektywnym. Bo takowego nie ma. Genetyczne uwarunkowanie powoduje, ze jedni znosza slodzik inni go nie cierpia. Gdzies calkiem indziej, wychowanie zdecyduje, czy ktos cos lubi czy nie. Raz tak, raz tak.

Z beczki politycznej: mam znajome malzenstwo, gdzie zona jest z Ukrainy, ma meza Dunczyka i mieszkaja w Danii. Gdybym nie wiedzial, powiedzialbym, ze ona pewnie wspiera imigrantow i imigracje. Ale nie. Glosuje za zamknieciem granic dla metow z biednych krajow. Dzieci wysyla na wakacje do dziadkow na Ukraine.
Ale zeby Pan Panie Lechu nie zareagowal za szybko. Jej siostra, rowniez z Ukrainy  Mrugnięcie i rowniez  z mezem Dunczykiem, glosuje za wpuszczeniem imigrantow i chce sie dzielic tym co uwaza, ze jest dobre dla niej. Pewnie to wplyw mezow...nieprawdaz? Mrugnięcie Mrugnięcie Mrugnięcie Mrugnięcie No bo matke i ojca maja tego samego. A... dzieci wysyla na obozy do Francji i bron boze na te biedna Ukraine.

wystarczy bo sie zamienie w blog eleniasza (o ile sie nie myle).

Michal

zapomnialem dodac, ze info o kobietach, ktore przytoczylem to nie googiel ale ksiazka moich corek. Calkiem feministyczna z zalozenia.


Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 239



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #52 : 08 Listopad 2018, 19:51:53 »

Myślę, że składowych jest więcej niż jedna.

To jest oczywiste. I oczywiste jest też zdroworozsądkowe spostrzeżenie, że ważne jest otoczenie, wzory, mentorzy etc. etc.

Ale statystycznie rzecz biorąc mniej więcej tyle samo kobiet co mężczyzn ma (lub nie ma) w rodzinie lub w otoczeniu jakiegoś numizmatyka.

Zakładanie, że skoro numizmatyk to na ogół osoba płci męskiej, więc z tego powodu nie będzie wzorem dla kobiety, wydaje mi się chybione.

Wszelkie badania pokazują, że - odwrotnie - także kobiety (nad czym feministki ubolewają) skłonne są wyżej cenić wzór męski niż żeński, autora niż autorkę, profesora niż profesorkę etc. Robiono np. testy, w którym dwóm losowo dobranym grupom kobiet dawano do oceny ten sam tekst, z tym że w jednym wariancie tekst był autorstwa kobiety, a w drugim - mężczyzny. Autorstwo mężczyzny istotnie podnosiło ocenę tekstu.

Zatem fakt, że monety zbierają głównie mężczyźni, powinien raczej dobrze usposabiać kobiety; zwłaszcza te z aspiracjami (a więc na ogół zamożniejsze), pragnące się dowartościować lub choćby wyrwać z tradycyjnej kobiecej roli.

Tymczasem nawet feministki rwą się do polityki, a do numizmatyki - jakoś nie.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
DzikiZdeb
Gaduła
****

Wiadomości: 2 976


Zobacz profil
« Odpowiedz #53 : 08 Listopad 2018, 20:50:16 »

wydaje mi się, że tam też są hierarchie - jak wśród żołnierzyków.
Zapytam się jutro eksperta, tj. kolegi posiadającego trzy córki.
Zapisane
mimarzec
Użytkownik
**
Denmark Denmark

Zainteresowania:
Szostaki JIIK

Wiadomości: 42


Zobacz profil
« Odpowiedz #54 : 08 Listopad 2018, 21:04:15 »



Wszelkie badania pokazują, że - odwrotnie - także kobiety (nad czym feministki ubolewają) skłonne są wyżej cenić wzór męski niż żeński, autora niż autorkę, profesora niż profesorkę etc. Robiono np. testy, w którym dwóm losowo dobranym grupom kobiet dawano do oceny ten sam tekst, z tym że w jednym wariancie tekst był autorstwa kobiety, a w drugim - mężczyzny. Autorstwo mężczyzny istotnie podnosiło ocenę tekstu.


Te kobiety z badan sa juz uwarunkowane przez otoczenie i tak naprawde to badanie (i jemu podobne) pokazuje wplyw spoleczenstwa na kreowanie opinii jednostki. Dorosle kobiety biorace udzial w badaniu byly juz uksztaltowane do postrzegania mezczyzn w lepszym swietle.
Tak przy okazji: tak wlasnie te badania interpretuje sie a nie tak ja Pan to przedstawia.
Inna sprawa jest na ile biologia warunkuje nas do pewnych zachowan e.g postrzegania tekstu. Czytania mapy. Wytrzymalosci. Gwaltownosci. To nie ma nic wspolengo z feminizmem jako takim. Z walka pewnych grup spolecznych o uprawnienie w kwestiach, ktore uwazaja za w danym momencie nie rowne.
Zapisane
husyta74
Stały bywalec
***
Zainteresowania:
Wczesne średniowiecze (Polska + sąsiedzi), Śląsk

Wiadomości: 239



Zobacz profil
« Odpowiedz #55 : 08 Listopad 2018, 21:17:03 »

Witam!
Lektura wątku skłoniła mnie do sięgnięcia po książkę, którą kiedyś kupiła (ciekawe dlaczego?) moja Lepsza Połówka  Uśmiech. Przekartkowałem na szybko - niestety, nic o numizmatyce nie znalazłem. Może coś kolekcjonowaniu będzie ?

Pozdrawiam
Waldek


* PICT0021.JPG (274.99 KB, 500x644 - wyświetlony 12 razy.)

* PICT0022.JPG (210.13 KB, 500x526 - wyświetlony 27 razy.)
Zapisane

Naukę buduje się z faktów tak jak dom buduje się z cegieł, ale samo nagromadzenie faktów nie jest jeszcze nauką, podobnie jak kupa cegieł nie jest domem. 

Henri Poincaré
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 239



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #56 : 08 Listopad 2018, 21:18:59 »

Pan Lech zawsze wie jak rozkrecic zabawe. Zadac pytanie a potem domagac sie szczegolowych informacji Mrugnięcie na obrone lub atak. Mialem kiedys kolege, ktorego interakcje ze srodowiskiem byly podobne. Szczerze tego niecierpialem ale dyskusji nigdy nie brakowalo, a to, zgodze sie z panem Lechem, demokracji i rozwojowi niezbedne.

Tak z ciekawości. Dlaczego Pan nie cierpi, gdy ktoś domaga się konkretów? Mnie na przykład nie tyle rażą czyjeś opinie, ile powierzchowne frazesy i zmyślenia. Nie boli mnie to, gdy ktoś uważa, że napisałem głupi post, ale to, że milczy, gdy proszę, by mi konkretnie wskazał, co tam było głupiego (nieprawdziwego) i dlaczego.

A myślę, że akurat od numizmatyków, ludzi przyzwyczajonych do drobiazgowości i uwagi, można wymagać, by także w innych dziedzinach nie zadowalali się ogólnikami.

Klasyka jest Marie Skoldowska-Curie. Biografii jeszcze nie czytalem. Ale jej parcie w strone nauki i wlasne dosc ostre opinie jeszcze z czasow bycia guwernantka niejako przecza feministka (choc jest ich gwiazda). Sama sie taka zrobila Mrugnięcie wbrew srodowisku i bez pomocy.

Z tym bym się nie zgodził. O ile wiem, tam jednak znaczny wpływ miało środowisko rodzinne, szczególnie ojciec.

Jeśli chodzi o pierwszego Nobla, to problemem nie tyle była płeć, ale fakt, że Pierre był traktowany (i chyba słusznie) jako "kierownik zespołu". W końcu był starszy i jego dorobek był wtedy obiektywnie większy. Gdyby zamiast Marii chodziło o młodszego laboranta, problem byłby taki sam i kto wie, czy Pierre miałby wtedy motywację, by podkreślać, że jest to ich nierozdzielnie wspólna praca. A problem z nagradzaniem kierowników i pomijaniem współpracowników istnieje do dziś.

Warto też pamiętać, że Maria pierwszego Nobla dostała w wieku zaledwie 36 lat, po 5 latach od ogłoszenia wyników badań. Do dziś jest w czołówce najmłodszych. Einstein swojego dostał dopiero po czterdziestce, choć STW ogłosił w wieku 26 lat.

Naprawdę trudno wykazać, że Marię w jakikolwiek sposób sekowano. Jako pierwsza w historii dostała dwa Noble, a przecież - znowu obiektywnie rzecz biorąc - choć zalicza się do elity, to jednak to nie ta sama ekstraklasa co Einstein, Heisenberg, Dirac, Bohr, Planck etc. - czyli ojcowie-założyciele współczesnej fizyki. Wystarczy wziąć byle podręcznik i zobaczyć, kto tam jest cytowany i czyje prace uznawane są za fundamentalne.

Innym skrajnym przykladem sa siostry Polgar. Nie wiemy kim by byly w innym swiecie ale w tym, w ktorym w ramach eksperymentu ojciec cwiczyl je w szachach przerosly prawie wszystkich wspolczesnych im mezczyzn.

Oj, mocno nagina Pan fakty. Wśród mężczyzn liczyła się tylko Judit, choć na mistrzostwo nigdy nie miała szans. No i warto przy tym pamiętać, że grała z mężczyznami, na których nikt takiego niesamowitego eksperymentu nie przeprowadził.

Natomiast liczne anegdoty, które Pan przytacza, świadczą jedynie, że ludzie są różni, mają różne upodobania i poglądy i to nawet wtedy, gdy są rodzeństwem identycznie wychowywanym. Ale czy ktoś tutaj twierdził inaczej?

W tej zabawie - przypominam - należy wyobrazić sobie, że jest się feministką/feministkiem i spróbować udowodnić, że  nieobecność kobiet na formach numizmatycznych to zasadniczo skutek jakichś mechanizmów społecznych etc. Naturalnie, osobnicze właściwości też się liczą: przecież również nie wszyscy mężczyźni zostają numizmatykami. Niemniej jakimś trafem wśród kobiet nie zostają prawie wszystkie.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 239



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #57 : 08 Listopad 2018, 21:33:28 »



Wszelkie badania pokazują, że - odwrotnie - także kobiety (nad czym feministki ubolewają) skłonne są wyżej cenić wzór męski niż żeński, autora niż autorkę, profesora niż profesorkę etc. Robiono np. testy, w którym dwóm losowo dobranym grupom kobiet dawano do oceny ten sam tekst, z tym że w jednym wariancie tekst był autorstwa kobiety, a w drugim - mężczyzny. Autorstwo mężczyzny istotnie podnosiło ocenę tekstu.


Te kobiety z badan sa juz uwarunkowane przez otoczenie i tak naprawde to badanie (i jemu podobne) pokazuje wplyw spoleczenstwa na kreowanie opinii jednostki. Dorosle kobiety biorace udzial w badaniu byly juz uksztaltowane do postrzegania mezczyzn w lepszym swietle.
Tak przy okazji: tak wlasnie te badania interpretuje sie a nie tak ja Pan to przedstawia.

Ależ naturalnie, że są (a przynajmniej mogą być) uwarunkowane, nic innego nie twierdziłem - właśnie dlatego feministki nad tym ubolewają.

Ja tylko wskazałem, że akurat to uwarunkowanie powinno kobiety zachęcać do zajmowania się numizmatyką. Jeśli twierdzimy, że do zajmowania się numizmatyką ważny jest mentor, a kobieta poważniej traktuje mentora rodzaju męskiego, czy nawet przecenia go, to taki mentor powinien silniej oddziaływać na kobiety niż mężczyzn.

Z kolei przynajmniej niektóre zbuntowane feministki mogłyby się zajmować numizmatyką w ramach anektowania kolejnego pola działalności dotąd traktowanego jako "męskie". Zamiast zbierać jakieś "kobiece" figurynki albo pocztówki mogłyby się wziąć za monety. A nie chcą.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
mimarzec
Użytkownik
**
Denmark Denmark

Zainteresowania:
Szostaki JIIK

Wiadomości: 42


Zobacz profil
« Odpowiedz #58 : 08 Listopad 2018, 22:15:49 »

Tak z ciekawości. Dlaczego Pan nie cierpi, gdy ktoś domaga się konkretów?
Nie o konkrety chodzi tylko niejako wrazenie ciaglego uciekania w trakcie dyskusji. Z moim kolega to bylo tak, ze nigdy nie mozna bylo skonczyc jednego tematu, uznac czegos, zamknac. Zawsze pozostawal niesmak, ze glownym powodem rozmowy bylo udowodnienie tezy zadajacego pytanie i poturbowanie rozmowcow. Konkrety nie zaleczaly sytuacji. Z Panem milo sie rozmawia i (czesciej)  czyta Pana wypowiedzi ale czasem mam deja vu i bez dodatkowych podtekstow o tym wspomnialem.

Cytat: Lech Stępniewski
Klasyka jest Marie Skoldowska-Curie. Biografii jeszcze nie czytalem. Ale jej parcie w strone nauki i wlasne dosc ostre opinie jeszcze z czasow bycia guwernantka niejako przecza feministka (choc jest ich gwiazda). Sama sie taka zrobila Mrugnięcie wbrew srodowisku i bez pomocy.

Z tym bym się nie zgodził. O ile wiem, tam jednak znaczny wpływ miało środowisko rodzinne, szczególnie ojciec.
Co to znaczy znaczny? Jak to ilosciowo ocenic? Z jej wlasnej korespondencji to nie wynika.

Cytat: Lech Stępniewski
Jeśli chodzi o pierwszego Nobla, to problemem nie tyle była płeć, ale fakt, że Pierre był traktowany (i chyba słusznie) jako "kierownik zespołu". W końcu był starszy i jego dorobek był wtedy obiektywnie większy. Gdyby zamiast Marii chodziło o młodszego laboranta, problem byłby taki sam i kto wie, czy Pierre miałby wtedy motywację, by podkreślać, że jest to ich nierozdzielnie wspólna praca. A problem z nagradzaniem kierowników i pomijaniem współpracowników istnieje do dziś.
To, ze problem istnieje do dzis nie wyklucza, ze nie dotyczy w wiekszym stopniu kobiet. Dzis i kiedys.

Cytat: Lech Stępniewski
Warto też pamiętać, że Maria pierwszego Nobla dostała w wieku zaledwie 36 lat, po 5 latach od ogłoszenia wyników badań. Do dziś jest w czołówce najmłodszych. Einstein swojego dostał dopiero po czterdziestce, choć STW ogłosił w wieku 26 lat.

Naprawdę trudno wykazać, że Marię w jakikolwiek sposób sekowano. Jako pierwsza w historii dostała dwa Noble, a przecież - znowu obiektywnie rzecz biorąc - choć zalicza się do elity, to jednak to nie ta sama ekstraklasa co Einstein, Heisenberg, Dirac, Bohr, Planck etc. - czyli ojcowie-założyciele współczesnej fizyki. Wystarczy wziąć byle podręcznik i zobaczyć, kto tam jest cytowany i czyje prace uznawane są za fundamentalne.

To ile sie dzis cytuje ma sie nijak do sekowania niegdys. Co najwyzej moze byc argumentem, ze wlasnie sekowano i dzis sie malo cytuje. Najczestszy wypadek notabene. Jesli prace Marie nie sa fundamentalne to nie wiem co dla Pana jest fundamentalne. Dirac? Naprawde? Bo akurat jego nazwisko w pracah w Nature jest najczestsze obecnie a nie Einsteina, ktorego z kolei pare dekad tem byly najczestsze. To niczego nie udowadnia po za moda i trendami.

Cytat: Lech Stępniewski
Innym skrajnym przykladem sa siostry Polgar. Nie wiemy kim by byly w innym swiecie ale w tym, w ktorym w ramach eksperymentu ojciec cwiczyl je w szachach przerosly prawie wszystkich wspolczesnych im mezczyzn.

Oj, mocno nagina Pan fakty. Wśród mężczyzn liczyła się tylko Judit, choć na mistrzostwo nigdy nie miała szans. No i warto przy tym pamiętać, że grała z mężczyznami, na których nikt takiego niesamowitego eksperymentu nie przeprowadził.

Wszystkie siostry tlukly 99.9% chlopakow. To za malo?

Cytat: Lech Stępniewski
Natomiast liczne anegdoty, które Pan przytacza, świadczą jedynie, że ludzie są różni, mają różne upodobania i poglądy i to nawet wtedy, gdy są rodzeństwem identycznie wychowywanym. Ale czy ktoś tutaj twierdził inaczej?

W tej zabawie - przypominam - należy wyobrazić sobie, że jest się feministką/feministkiem i spróbować udowodnić, że  nieobecność kobiet na formach numizmatycznych to zasadniczo skutek jakichś mechanizmów społecznych etc. Naturalnie, osobnicze właściwości też się liczą: przecież również nie wszyscy mężczyźni zostają numizmatykami. Niemniej jakimś trafem wśród kobiet nie zostają prawie wszystkie.

Te mechanizmy juz wymieniono. Wychowanie. Dostep do pieniedzy. Tradycja. Byc moze predyspozycje genetyczne. Dowodu nie ma. Sa tylko poszlaki. Byc moze lepsza argumantacje uzyska pan na jakims forum feministycznym? Napewno zafascynuje kobiety pytanie dlaczego nie zbieraja monet. Chetnie uslyszymy czego sie Pan dowiedzial!

Pozdrawiam
Zapisane
Lech Stępniewski
Gaduła
****

Wiadomości: 6 239



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #59 : 08 Listopad 2018, 23:31:36 »

Nie o konkrety chodzi tylko niejako wrazenie ciaglego uciekania w trakcie dyskusji.

Czy mógłby Pan przykładowo zacytować tak moją "ucieczkę z dyskusji"? Skoro jest to moja ciągła maniera, nie powinien Pan mieć problemów, a ja postaram się zanalizować podany przykład i wyciągnąć wnioski.

Co to znaczy znaczny? Jak to ilosciowo ocenic?

Słowa "znaczny" używamy właśnie wtedy, gdy czegoś nie da się ilościowo wymierzyć. Jeśli ojciec dba o wykształcenie i samodzielność córek ponad ówczesną średnią miarę - i skutki tego widać w ich późniejszych losach - to chyba można ten wpływ ocenić jako "znaczny". Moim zdaniem to i tak ostrożne sformułowanie. Lepiej byłoby powiedzieć "decydujący", bo w tamtych czasach właśnie ojciec jako głowa rodziny decydował o przyszłości córek. Mógł je kazać uczyć grać na fortepianie i haftować, a potem szybko wydać za mąż, bo w domu się nie przelewało.

A Pan ten wpływ uznałby za jaki? 

To, ze problem istnieje do dzis nie wyklucza, ze nie dotyczy w wiekszym stopniu kobiet. Dzis i kiedys.

To teraz ja zadam pytanie, co to znaczy "w większym stopniu" i jak to wymierzyć  Uśmiech

To ile sie dzis cytuje ma sie nijak do sekowania niegdys. Co najwyzej moze byc argumentem, ze wlasnie sekowano i dzis sie malo cytuje. Najczestszy wypadek notabene. Jesli prace Marie nie sa fundamentalne to nie wiem co dla Pana jest fundamentalne. Dirac? Naprawde? Bo akurat jego nazwisko w pracah w Nature jest najczestsze obecnie a nie Einsteina, ktorego z kolei pare dekad tem byly najczestsze. To niczego nie udowadnia po za moda i trendami.

Czy naprawdę wszystko to dla Pana jedynie moda i trendy? Naprawdę Pan uważa, że z perspektywy 100 lat nie można lepiej ocenić, czyje prace bardziej zaważyły na rozwoju fizyki?

Poza tym dziś akurat moda jest na docenianie (i przecenianie) wszelkiego wkładu kobiet do nauki, więc hipoteza, że również dziś MC-S jest sekowana i dlatego mniej ją cytują niż Diraca, wydaje mi się już nazbyt ekscentryczna.

Przy okazji: proszę wymienić pracę Marii, którą uważa Pan za najbardziej fundamentalną. Ja teraz te prace przejrzałem (możne zbyt pobieżnie) i mam z tym problem. Owszem badała zjawisko promieniotwórczości, ale go nie odkryła. Owszem, odkryła dwa nowe pierwiastki, ale to z kolei trudno uważać za coś fundamentalnego: raczej kolejny kamyczek do układanki.

Nb. tak przeglądając te prace dopiero teraz uświadomiłem sobie, że Maria jest chyba jedyną osobą (a na pewno jedną z niewielu), która dostała naukowego Nobla w tym samym roku, w którym zrobiła doktorat.


Wszystkie siostry tlukly 99.9% chlopakow. To za malo?

Jakich "chłopaków"? O kim Pan mówi? O amatorach z podwórka? A cóż to za sztuka? Czołowe sprinterki również przeganiają 99,9% mężczyzn, ale nikt z tego nie robi szumu, bo dystans między zawodowym sportowcem a człowiekiem "z ulicy" to dziś coś oczywistego.

Te mechanizmy juz wymieniono. Wychowanie. Dostep do pieniedzy. Tradycja. Byc moze predyspozycje genetyczne. Dowodu nie ma. Sa tylko poszlaki.

I znowu te ogólniki.

"Wychowanie" to nie jest mechanizm tylko wytrych. Bardzo chętnie posłucham, co konkretnie w wychowaniu sprawia, że kobiety zniechęcają się do numizmatyki.

"Dostep do pieniedzy". Czemu to nie jest przeszkodą w zbieraniu porcelany i butów, tylko akurat w zbieraniu monet?

"Tradycja". Ale także wśród feministek ostentacyjnie wręcz kontestujących tradycję nie pojawiają się numizmatyczki.

"Byc moze predyspozycje genetyczne". Feministka nie może się powoływać na genetykę, bo to samobój. Mieliśmy bawić się w obronę feminizmu, a nie w wykazywanie jego słabości.
Zapisane

NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII
Strony: 1 2 3 [4] 5 6   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM