Aktualności:

  • 23 Marzec 2019, 06:18:03

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Czym była roboracja w XVI w. Polsce?  (Przeczytany 471 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Ł.Cieśla

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 284
Czym była roboracja w XVI w. Polsce?
« dnia: 20 Grudzień 2018, 18:34:02 »
Zakładam taki wątek, bo temat nie był tutaj do tej pory poruszony, a wydaje mi się wielce interesujący. W literaturze numizmatycznej okresu Polski nowożytnej, często pojawia się temat tzw: roboracji umów przed sądami grodzkimi, ziemskimi, zawieranych z dzierżawcami mennic, z podskarbimi i pojawiły się u mnie następujące pytania.

Czy Umowy zawierane prywatnie, jako akty woli pomiędzy dwiema stronami, obowiązywały od momentu ich zawarcia, czy dopiero pojawienia się ich jako zapisu w księgach. Czy były tylko urzędowym potwierdzeniem zaistnienia takiego aktu i zarazem jego legalizacją, umożliwiającą dochodzenia swoich praw przed odpowiednim sądem, gdy strona przeciwna nie respektowała zapisów?
Od kiedy biegła ich ważność, czy od momentu podpisania takiego aktu, który mógł nastąpić znacznie wcześniej i w innym miejscu, czy dopiero od dnia dokonania jego zapisu w urzędzie?  

Trochę poszperałem w literaturze (oczywiście jak zawsze za mało i za krótko...) i oto co na ten czas znalazłem.

PS: Jeśli nie trafiłem z odpowiednim miejscem na ten temat, proszę admina o przeniesienie do właściwego.

Pan Rejent Henryk Drzewiecki, autor "Zarysu dziejów notariatu w Polsce",1927, pisze:
"Akta dobrej woli, do ksiąg wniesione, zwały się zapisami lub inskrypcjami; zapisy te uważane były za autentyczne i na wiarę zasługiwały (konstytucja z 1543 r. V. L. I f. 581); według tejże konstytucji (f. 582), język polski w aktach otrzymuje rowne prawa z łaciną („Polonice vel Latine“); niemający zapisu na dług, według ustawy z 1505 roku, mogł być narażony na stratę, albowiem dawana była wiara przysiędze dłużnika. Wobec częstych wypadków fałszowania dokumentów, na mocy ustawy z roku 1538 (V. L. I f. 529), wypisy czyli deskrypcje z aktów ziemskich o tyle na wiarę w sądzie zasługiwały, o ile została stwierdzona ich zgodność z oryginałami. Zadanie fałszu dokumentowi urzędowemu, w razie nieudowodnienia, karane było zapłaceniem czternastu grzywien. (Konst, z roku 1532 V. L. I f. 501).
Akta dobrej woli, urzędowo w księgach sądowych zapisane, dzieliły się na trzy kategorie, mianowicie na rekognicje, obiaty i roboracje. Rekognicją był akt, zeznany przed właściwemi księgami. Akt, w obcem ziemstwie czy też w obcym grodzie zeznany, wymagał przeniesienia w przepisanym terminie do ksiąg właściwego ziemstwa; obcy sąd wydawał odnośny ekstrakt, który przez stronę winien był być wniesiony do ksiąg właściwych; przeniesienie to zwało się obiatą, od której liczyło się pierwszeństwo wpisu.
Umowy, prywatnie zawarte, przez wniesienie do właściwych ksiąg, otrzymywały moc urzędową, co nazywano roboracją.


Dr hab. Wojciech Witkowski profesor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, autor opracowania pt: Notariat w XVI-XVIII-wiecznej Polsce (w związku z kształceniem notariuszy publicznych w Akademii Zamojskiej) pisze:
"Księgi, które prowadzili urzędnicy, miały, jak już wspomniano, charakter publiczny i były najczęściej określane jako księgi wpisów – rezygnacji i inskrypcji. Sam wpis mógł być dokonywany w trojaki sposób: albo przez tzw. rekognicję czyli zeznanie i sporządzenie osobiste aktu w sądzie czy urzędzie, dalej przez roborację, tj stwierdzenie osobiste przez strony wchodzące do tegoż aktu w sądzie (sam akt był więc gdzie indziej spisany) lub przez obiatę (inaczej zwaną aktykacją), to znaczy dokonanie wpisu aktu gdzie indziej spisanego, ale bez obowiązku osobistego stawienia się stron w sądzie."
 
Proszę Was o dzielenie się wiedzą i żródłami.


Doctrina multiplex, veritas una


Ten watek nie ma jeszcze komentarzy.