Aktualności:

  • 24 Lipiec 2019, 02:31:02

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Z wizytą w królestwie Seleukidów  (Przeczytany 3443 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

DzikiZdeb

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 3 534
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #45 dnia: 28 Maj 2019, 19:47:09 »
Palmira Harry Potter
Daj lepiej następne zdjęcia :-)

Lech Stępniewski

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 6 523
    • NOT IN RIC
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #46 dnia: 28 Maj 2019, 19:57:02 »
kawał wielkiej tkaniny

Te tysiąc metrów kwadratowych robi wrażenie...
NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII

Lech Stępniewski

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 6 523
    • NOT IN RIC
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #47 dnia: 28 Maj 2019, 20:08:53 »
Gdzieś w pobliżu Carrhae w 296 r. n.e. klęskę poniosły wojska rzymskie pod wodzą cezara Galeriusza, a sam wódz musiał po powrocie z wyprawy biec kilka tysięcy kroków za kwadrygą wściekłego Dioklecjana.

Najprawdopodobniej to tylko legenda

https://www.academia.edu/9500319/_Upokorzenie_Galeriusza_przez_Dioklecjana._Prawda_czy_mit_w_T.Derda_E.Wipszycka_red._Chrze%C5%9Bcija%C5%84stwo_u_schy%C5%82ku_staro%C5%BCytno%C5%9Bci_Studia_%C5%BAr%C3%B3d%C5%82oznawcze_T.II_Krak%C3%B3w_1999_129-152
NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII

Lech Stępniewski

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 6 523
    • NOT IN RIC
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #48 dnia: 28 Maj 2019, 20:33:24 »
czy z naszego krajowego piekiełka – palenie książek o Harrym Potterze.  Używając skrótu myślowego, tak, to jest właśnie zabobonny ciemnogród

Nie określałbym jednorazowego ekscesu paru idiotów zaraz mianem "zabobonnego ciemnogrodu". We Francji dość regularnie podpala się kościoły. W Norwegii miłośnicy kultury blackmetalu, bynajmniej tam nie wyklętej, podpalili lub co najmniej pochwalali podpalenie wielu drewnianych kościołów, w tym znanego Fantoft Stave https://en.wikipedia.org/wiki/Fantoft_Stave_Church

Jeśli więc przyjąć Pana kryterium, to zabobonny ciemnogród szaleje raczej tam, natomiast Polska rzeczywiście jest sercem starej, kulturalnej Europy - tej, którą barbarzyńcy uparli się zniszczyć.
NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII

Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 3 898
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #49 dnia: 29 Maj 2019, 21:07:35 »
W tym tygodniu znowu siedzę na walizkach, więc nie mam czasu na kontynuację.


Cytuj
Nie określałbym jednorazowego ekscesu paru idiotów zaraz mianem "zabobonnego ciemnogrodu". We Francji dość regularnie podpala się kościoły.


Odpowiem starym kawałem, który w miarę dobrze obrazuje naszą zbiorową mentalność.
Kawał krążył po zamachach 11 września, więc ma już sporą brodę.

Siedzą na ławeczce dwa podpite obszczymurki i obserwują lotnię krążącą nad Warszawą. W pewnym momencie lotnia rozbija się o Pałac Kultury, a jeden z obserwatorów kwituje to słowami  - Patrz k., jaki kraj, tacy terroryści!

Trochę podobnie jest z naszą religijnością. Skoro nie jest głęboka, to nie ma herezji, schizm i wielkich emocjonalnych zrywów, które prowadzą czasami do gwałtownych działań. Nie abym za takowymi  tęsknił w tym kraju. Z drugiej strony, zawierucha dziejowa XX wieku spowodowała, że obecnie k.k. nie ma u nas naturalnych przeciwników, więc i z tego powodu o emocjonalne zagrywki ciężko. Ale poczekajmy – przy teraźniejszym romansie obecnej władzy z brunatnymi, zobaczymy jakie dziecko urodzi się z tego związku. Obym był złym prorokiem…

Cytuj
Najprawdopodobniej to tylko legenda

Mam nadzieję Panie Lechu, że nie podejrzewa mnie Pan o brak znajomości podstawowej literatury.
Hipotezy Suskiego znam, ale w tym konkretnym przypadku nie przekonują mnie kompletnie.


Lech Stępniewski

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 6 523
    • NOT IN RIC
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #50 dnia: 29 Maj 2019, 21:48:37 »
Trochę podobnie jest z naszą religijnością. Skoro nie jest głęboka, to nie ma herezji, schizm i wielkich emocjonalnych zrywów, które prowadzą czasami do gwałtownych działań.

A to żeby coś podpalić albo sprać bliźniego trzeba zaraz głębokiej religijności? Czyżby we Francji panowała taka głęboka religijność i dlatego podpalają?

Mam nadzieję Panie Lechu, że nie podejrzewa mnie Pan o brak znajomości podstawowej literatury.
Hipotezy Suskiego znam, ale w tym konkretnym przypadku nie przekonują mnie kompletnie.

Ależ oczywiście, że nie podejrzewam. Wkleiłem ten odnośnik dla pożytku licznych czytelników tego wątku.

Mnie Galeriusz jako biegacz długodystansowy nie przekonuje głównie z uwagi na gabaryty. Ani chybi dostałby zawału. W najlepszym razie przeszedł jakiś kawałek na piechotę w purpurze, co symbolicznie byłoby dla niego wystarczającym dyshonorem.
NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII

Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 3 898
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #51 dnia: 02 Czerwiec 2019, 18:02:57 »
Cytuj
żeby coś podpalić albo sprać bliźniego trzeba zaraz głębokiej religijności? Czyżby we Francji panowała taka głęboka religijność i dlatego podpalają?

Puszczenie w czyn sił ciemnogrodzkich, wcale nie wymaga głębokiej religijności. Czasem bywało i bywa  wręcz odwrotnie. Nagromadzenie emocji skierowanych przeciwko religii i władzy, podobnie  eksploduje aktami dzikiego wandalizmu. Opłakiwana (słusznie) ostatnio spalona katedra Notre Dame, doświadczyła takiej wyzwolonej furii w czasach rewolucji francuskiej. Spora część ozdób wewnątrz, jak i bogate zdobienia fasady były i jest  kopiami odtworzonymi w XIX i XX wieku, gdyż te prawdziwe uległy dewastacji w trakcie rewolucyjnych ruchów odwetowych przeciwko królowi i kościołowi.  Np. oryginalne, potrzaskane głowy królów frankońskich i francuskich oraz głowy królów Judei, smutnie dzisiaj wyglądają „zdobiąc” sale Musee de Cluny. Żałosne pamiątki wersji ciemnogrodu bez boga i religii.

Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 3 898
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #52 dnia: 02 Czerwiec 2019, 18:12:32 »
Cytuj
Mnie Galeriusz jako biegacz długodystansowy nie przekonuje głównie z uwagi na gabaryty. Ani chybi dostałby zawału.


Obawiam się, że dał się Pan zwieść nieprzychylnemu opisowi pióra Laktancjusza, dla którego Galeriusz jako wróg numer jeden,  pasował pod negatywny opis w wersji z „bydlęciem, w którym drzemie pierwotne barbarzyństwo i dzikość […], a obyczajom jego odpowiadała jego postać o wyniosłej postawie, olbrzymiej tuszy, rozlanej i nadętej”. Taki topos literacki o negatywnym wydźwięku.

Dysponujemy wszak i innym tekstem, w którym anonimowy autor Epitome de Caesaribus opisując Galeriusza, charakteryzuje go jako władcę, który „miał piękną postać, był znakomitym i skutecznym wojownikiem”.

Mało tego, dysponujemy przecież wizerunkami Galeriusza, umieszczonymi na łuku triumfalnym w Salonikach, czyli o krok od pałacu w którym mieszkał. Sceny z łuku przedstawiają właśnie wydarzenia kampanii perskiej (tej drugiej – zwycięskiej) Galeriusza i ilustrują jego wygląd z czasów krótko po zakończeniu batalii. Normalny rosły byczek, o posturze zawodnika futbolu amerykańskiego.

Dlatego nie widzę go jako zawałowca, po przebiegnięciu kilku tysięcy kroków u boku rydwanu Dioklecjana.

Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 3 898
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #53 dnia: 02 Czerwiec 2019, 18:53:19 »
Wracając do relacji.

Na południe od Sanliurfy, trzy kilometry na wschód od współczesnej drogi prowadzącej do syryjskiej granicy, znajduje się senna wioseczka Sultantepe, nad którą góruje monumentalny sztuczny nasyp ziemny.
Olbrzymi tell usypany z ziemi, kamieni i tysięcy ułamków ceramiki, skrywa pozostałości asyryjskiej osady Huzirina, o której zapiski asyryjskie informują od X w. p.n.e., ale sama osada jest dużo starsza. Osada znajdowała się w prostej linii na dawnym szlaku z Osrhoe (Edessy/Urfy/Sanliurfy) do Harran (Carrhae).
Zagłada miasta z kompleksem świątyń przyszła pod koniec VII w. p.n.e., kiedy Babilończycy zdobyli i zniszczyli Huzirinę.

Sultantepe zasłynęło jako stanowisko archeologiczne w momencie, kiedy wydobyto zawartość tzw. Biblioteki kapłana Qurdi-Nergala. Zbiór kilkuset tabliczek z pismem klinowym zawierał głównie teksty religijne i astrologiczne. Były też teksty literackie, w tym fragment Eposu o Gilgameszu. Co ciekawe, większość tabliczek była z gliny suszonej, a zaledwie trzy tabliczki wypalono – były to tabliczki zawierające teksty ekonomiczne, matematyczne i medyczne. Ciekawe co przesądzało o chęci większego utrwalenia zapisu przez wypalenie ceramicznej tabliczki?

Na drugi dzień w Muzeum Archeologicznym w Sanliurfie mogliśmy podziwiać część tych tabliczek, wystawionych na ekspozycji w dwóch gablotach. Na zamieszczonych zdjęciach ta najsłynniejsza z fragmentem Eposu o Gilgameszu oraz jedna z tabliczek astrologicznych.

Lech Stępniewski

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 6 523
    • NOT IN RIC
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #54 dnia: 02 Czerwiec 2019, 20:43:06 »
Żałosne pamiątki wersji ciemnogrodu bez boga i religii.

Skoro gorliwe wysiłki oświeconego Rozumu pragnącego zrzucić pęta zabobonu także kwalifikuje Pan jako ciemnogród, to znaczy, że nasze stanowiska są znacznie bliższe niżby się na pierwszy rzut oka wydawało.

"postać o wyniosłej postawie, olbrzymiej tuszy, rozlanej i nadętej”.
[...]
Normalny rosły byczek

Dlatego nie widzę go jako zawałowca, po przebiegnięciu kilku tysięcy kroków u boku rydwanu Dioklecjana.

Gabaryty pozostają gabarytami niezależnie od tego, czy ich posiadacza określimy obelżywie jako tłuste bydlę czy z sympatią - jako rosłego byczka. A ponadto Galeriusz zbliża się już wtedy do pięćdziesiątki i od wielu lat nie prowadzi surowego trybu życia frontowego żołnierza czy nawet oficera.

Dalej zawał wisi w powietrzu, nawet gdyby do rydwanu Dioklecjana zaprząc najgorszą chabetę człapiącą noga za nogą.

zawartość tzw. Biblioteki kapłana Qurdi-Nergala. Zbiór kilkuset tabliczek z pismem klinowym zawierał głównie teksty religijne i astrologiczne. Były też teksty literackie, w tym fragment Eposu o Gilgameszu. Co ciekawe, większość tabliczek była z gliny suszonej, a zaledwie trzy tabliczki wypalono – były to tabliczki zawierające teksty ekonomiczne, matematyczne i medyczne. Ciekawe co przesądzało o chęci większego utrwalenia zapisu przez wypalenie ceramicznej tabliczki?

Widocznie czcigodny Qurdi-Nergal był racjonalistą i słusznie zauważył, że o literatów i wróżów na ogół łatwo: wykruszy się jeden poemat, napisze się inny, wykruszy się jedna wróżba, zrobi się kolejną. Natomiast rachunek ekonomiczny musi się zgadzać na wieki wieków amen, a odkryć matematycznych i medycznych nie robi się ot, tak od ręki i jeśli komuś coś się udało, warto to utrwalić.
NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII

Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 3 898
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #55 dnia: 08 Czerwiec 2019, 18:19:51 »
Cytuj
ponadto Galeriusz zbliża się już wtedy do pięćdziesiątki i od wielu lat nie prowadzi surowego trybu życia frontowego żołnierza czy nawet oficera.

Dalej zawał wisi w powietrzu

W trakcie kampanii perskiej Galeriusz miał ok. 36 lat, więc do pięćdziesiątki było mu jeszcze daleko. Na dodatek kilka źródeł pisanych podaje informacje o czynnym udziale samego Galeriusza w zwiadzie tropiącym przeciwnika, więc surowy frontowy tryb życia nie był mu obcy. Wszystko to razem przemawia za dobrą kondycją naszego biegacza.

Lech Stępniewski

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 6 523
    • NOT IN RIC
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #56 dnia: 08 Czerwiec 2019, 19:55:21 »
Galeriusz miał ok. 36 lat

Daty są niepewne, ale...

Przyjmuje się, że sławny trucht Galeriusza odbył się (o ile się odbył) w roku 297 (Ale Laktancjusz jakoś zaniedbał opisać hańbę tego tłuściocha, a przecież dla pamflecisty to wymarzony temat)

Przyjmuje się, że Galeriusz służył w wojsku już za Aureliana (a wcześniej jeszcze był pasterzem)
Przyjmuje się, że wnuk z córki z pierwszego małżeństwa urodził mu się w okolicach roku 300.
Między innymi dlatego przyjmuje się na ogół, że Galeriusz urodził się w okolicach roku 250.

Jakby nie liczyć, 36 lat nie wychodzi.
NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII

Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 3 898
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #57 dnia: 08 Czerwiec 2019, 21:42:55 »
Cytuj
Daty są niepewne, ale...

Nie ma pewności, a właściwie nie ma nawet śladu, że Galeriusz rozpoczął karierę wojskową za Aureliana. Fragment przekazu Aureliusza Wiktora jest bardzo niejednoznaczny i wyciąganie na jego podstawie takich wniosków jest bardzo karkołomne. Z drugiej strony, początek kariery wojskowej w wieku 15 lat nie był niczym dziwnym w tamtych czasach, więc i armia Aureliana by pasowała.

Czterdziestoletni dziadek to raczej standard.

Na podstawie Malalasa przyjmuje się, że Galeriusz urodził się w 259 r., a Barnes przesunął datę jego narodzin na 260 r. Jakby nie liczyć, zawsze wyjdzie mu mniej niż czterdzieści. Zresztą, ja mam kumpli pięćdziesięcioletnich którzy oblatują maratony i to kilka razy do roku, więc co tam ta dycha różnicy.

Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 3 898
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #58 dnia: 08 Czerwiec 2019, 22:23:33 »
Czas na dalszą relację...

Jedno z najważniejszych miejsc na mojej „pielgrzymkowej” liście - starożytna Edessa  ( Osrhoe  - Urfa – współcześnie Sanliurfa).  Miasto proroków i ważny ośrodek wielu religii.

Po powrocie z Babilonii Seleukos I Nikator założył tutaj swoją pierwszą stolicę, którą żołnierze nazwali Edessą na cześć pierwszej macedońskiej stolicy.

Lokalizacja na styku kultury grecko-rzymskiej z perską i armeńską odcisnęła swoje piętno w burzliwych dziejach miasta. Po upadku Imperium Seleukidów miasto funkcjonowało jako stolica królestwa Osrhoe pod władzą Abgarów. Opanowane na krótko przez Trajana, złupione w trakcie wyprawy wschodniej Lucjusza Werusa, a za Karakalli znów na krótko uczynione stolicą nowej prowincji. Ostatecznie przyłączone do cesarstwa rzymskiego w 242 r. Po bitwie pod Edessą w 260 r., kiedy to Persowie pojmali i uwięzili cesarza Waleriana, znalazło się w orbicie wpływów perskich. Ponownie przyłączone do cesarstwa rzymskiego po kampanii perskiej Galeriusza.

Okres średniowiecza to również czas burzliwy dla miasta. Inwazja arabska, turecka, armeńska, a na to wszystko chrześcijańska krucjata, w następstwie której utworzono pierwsze państwo krzyżowców na wschodzie – hrabstwo Edessy Baldwina I, późniejszego króla Jerozolimy. Łacińscy chrześcijanie skończyli z wielowiekową tolerancją wyznaniową i siłą przymuszali poddanych do przyjęcia jedynej i słusznej wiary, w wersji lansowanej przez papieski Rzym.

W historii wczesnego chrześcijaństwa Edessa zasłynęła za czasów panowania króla Abgara IX, lojalnego wasala Rzymu, który jako pierwszy władca w dziejach przyjął chrześcijaństwo. Wcześniejszy władca Edessy,  Abgar V (panował w latach 50-tych I w. n.e.) stał się bohaterem apokryficznej  legendy z wyimaginowaną korespondencją z Jezusem w tle i z wizerunkiem jego twarzy  odciśniętym na tkaninie, którą posłał mu Chrystus za pośrednictwem apostoła Tadeusza i która rzekomo uzdrowiła chorego króla. Po śmierci Abgara IX kolejny władca powrócił do religii przodków, ale chrześcijaństwo w rejonie rozwijało się przez kolejne stulecia.
Ostateczny kres chrześcijaństwa w mieście nastąpił z pogromem  Ormian w 1895 r. Obecnie jedynymi śladami po wielowiekowej historii tej religii są dawny kościół krzyżowców zamieniony na meczet, groty męczenników w pieczarach pod starym miastem oraz mozaika z wizerunkiem twarzy Chrystusa. Ten ostatni zabytek jest bardzo intrygujący w kontekście „nieuczynionego ręką wizerunku” Chrystusa odbitego na tkaninie. Mandylion z odciśniętym obliczem Chrystusa przechowywano w Edessie do 944 roku, kiedy przeniesiono go z wielką pompą do Konstantynopola. Wcześniej tkanina z wizerunkiem rzekomo zaginęła i dopiero w czasach oblężenia perskiego w 544 r., w  wyniku proroczego objawienia miejscowemu biskupowi  we śnie, odnaleziono schowany wizerunek ukryty we wnęce murów miejskich. Wg objawienia miasto miało nie być zdobyte dopóki będzie w nim gościł  wizerunek Jezusa. Mandylion nie uchronił miasta i w VII wieku zostało zdobyte przez Arabów. W 944 r. w ramach traktatu z oblegającymi miasto Bizantyjczykami , arabski emir wydał tkaninę z wizerunkiem Chrystusa w zamian za odstąpienie od oblężenia. 15 sierpnia 944 r. w uroczystej procesji wprowadzono relikwię do Konstantynopola. Niestety, mandylion i tego miasta nie uchronił od sforsowania murów.


Mamy tutaj na Forum kolegę bruno52, który jest wielkim znawcą i miłośnikiem tematu mandylionu i który wcześniej zabierał głos na jego temat w którymś z wątków o symbolice wczesnochrześcijańskiej. Pewnie można się do tego dokopać.

Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 3 898
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Z wizytą w królestwie Seleukidów
« Odpowiedź #59 dnia: 08 Czerwiec 2019, 22:31:03 »
Groty u podnóża starego miasta, dawny kościół krzyżowców oraz pozostałości zabudowy z czasów rzymskich wykopane przypadkowo w centrum miasta (po zewnętrznej stronie murów miejskich).

 

R E K L A M A
aukcja monet