Aktualności:

  • 20 Październik 2020, 17:21:16

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Baalbek  (Przeczytany 2294 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Elagabalus

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 126
Baalbek
« dnia: 15 Luty 2020, 15:28:16 »
Przez tydzień pobytu w Libanie spotkałem/dostrzegłem tylko jedną osobę spoza Bliskiego Wschodu - była to Polka jadąca na misję humanitarną.

Od jesiennych antyrządowych demonstracji nie jest to popularne miejsce do wyjazdów turystycznych.

Ja czułem się tam bezpiecznie. Ale to raczej z powodu mojej wrodzonej brawury - ktoś inny może mieć dyskomfort paląc fajkę wodną w knajpie ozdobionej portretami męczenników dżihadu (włączając w to niedawno zabitego irańskiego generała Kasima Sulejmaniego). Samo Baalbek jest położone ledwie kilkanaście kilometrów od granicy syryjskiej i jeszcze niedawno słychać w nim było odgłosy potyczek z wojownikami ISIS. Dlatego WAŻNA PROŚBA: proszę traktować ten tekst jako moją relację z podróży, a nie jako zachętę do wyjazdu. Mówiąc szczerze, to polecałbym wstrzymać się na jakiś czas z wycieczkami do Libanu.

Baalbek odwiedziłem dwukrotnie, bo mi się szaleńczo podobał. Oto relacja z pierwszego wyjazdu.

W Bejrucie uczestniczyłem w porannej demonstracji. W centrum miasta siły rządowe ustawiły barykady, wiec tłum był rozproszony - w jedną ulicę wchodziło co najwyżej kilkaset/kilka tysięcy osób. Przez godzinę atmosfera była festynowo-piknikowa. Potem z kordonu wojskowego padają strzały z gumowych kul, rzucane są bomby z gazem pieprzowym - klasyka jak na meczu Cracovii i Wisły. Wypłoszyli nas wszystkich w 10 minut.

Po południu pojechałem do Baalbek. W drodze powrotnej do Bejrutu okazało się, że wojskowi zamknęli drogę z powodu intensywnych opadów śniegu. Powiedzieli, że otworzą przejazd następnego dnia. Kierowca busa wraca do domu, a ja zostaję w środku Libanu, dwie godziny drogi od Bejrutu. Na dworze jest już ciemno. Karty bankomatowe zostawiłem w hotelu, w kieszeni mam $100 oraz telefon, który pożera $8 za MB transferu (libańska karta SIM nie była rozpoznana przez mój iPhone - dopiero później zdałem sobie sprawę, że byłem tam jedyną osobą z iPhonem, każdy miał Samsunga; podobnie zresztą nie widziałem żadnej puszki Coca-Coli). Jestem ubrany w ciepłą kurtkę, nie zamarznę. W mieścinie była knajpa, jakiś salon urody. Jego właścicielka (?) znała angielski, wyjaśniłem jej kim jestem. Po chwili wysłała gdzieś jakiegoś chłopaka. Mija pół godziny i zjawia się trzech kolesi z furgonem, który miał na kołach łańcuchy. Jeszcze tylko kilka minut negocjacji z wojskowymi i wyruszamy w drogę powrotną! Okazało się, że meżczyźni, którzy mi pomogli, byli członkami... Hezbollahu(!). To oni rządzą w Baalbek i na południu Bejrutu. Nazywają siebie Partią Boga, ale wiele krajów nazywa ich organizacją terrorystyczną. Poranny protest był przeciwko m.in. polityce Hezbollahu. Gdyby tylko moi wybawcy wiedzieli, gdzie ja byłem dziesięć godzin wcześniej...  :-X

Żadne zdjęcia nie oddadzą wrażeń samotnego spaceru po kompleksie świątynnym wielkości trzech boisk piłkarskich. Można wejść wszędzie (ja się wręcz wdrapywałem). Wszystko jest do dotknięcia i na wyciągnięcie ręki. Żadnego wewnętrznego ogrodzenia czy barierek. Najwspanialsza uczta dla miłośników starożytności. Było tam, oprócz mnie, chyba tylko troje arabskich turystów.

Można pisać referaty na temat starożytnego Heliopolis, ja po prostu odeślę zainteresowanych do Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Baalbek

I jeszcze link do bardzo ciekawego filmu na YouTube z wątkiem numizmatycznym https://www.youtube.com/watch?v=ppb9gA8nRCg


Pozdrawiam Kolegów!

-Wojtek.


Ps. Na ostatnim zdjęciu w samym jego środku widać różową kropkę. To postać kobiety. Doskonale obrazuje to ogromną skalę tych budowli.


Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 4 005
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #1 dnia: 16 Luty 2020, 08:26:54 »
Kompleks świątynny w Baalbek robi spore wrażenie :-* Stan zachowania budowli jest fenomenalny :-*

Zakładam, że zdjęcia są autorskie, ale zastanawia mnie to ujęcie z lotu ptaka. Jak zostało wykonane to zdjęcie, z drona?

Szczerze mówiąc zazdroszczę odwagi. Mam Liban, a szczególnie Baalbek na liście pielgrzymkowych westchnień, ale jakoś brakuje mi determinacji.
Dlatego z uwagą będę śledził dalszą relację. Interesują mnie wszelkie informacje logistyczne, zwłaszcza transport po kraju. Autobusy, taksówki, wynajem samochodu - jak to tam wygląda?

Divusric

  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 2 449
  • Legitymacja 077
    • Romae Aeternae
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #2 dnia: 16 Luty 2020, 08:31:45 »
Wspaniałe miejsce.Troszkę ryzykowne do dotarcia ale warto było.Ja wolę spokojniejszy kraj.Przygotowania do egipskiej wyprawy idą pełną parą.Może kiedyś zaryzykuję i też wybiorę się do Libanu.
« Ostatnia zmiana: 16 Luty 2020, 10:38:51 wysłana przez Divusric »
Admiror, O paries, te non cecidisse, qui tot scriptorium taedia sustineas.

okejos

  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 3 262
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #3 dnia: 16 Luty 2020, 09:08:33 »
w egipcie tez monza dostać kulke pod piramidami :) lub w muzeum ... nie ma regóły
Tempora mutantur, et nos mutamur cum illis

Divusric

  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 2 449
  • Legitymacja 077
    • Romae Aeternae
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #4 dnia: 16 Luty 2020, 09:44:48 »
Przekonał mnie kolega...Jadę do Zakopanego na Krupówki. :D :D :D
Admiror, O paries, te non cecidisse, qui tot scriptorium taedia sustineas.

Dreptak

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 39
  • Zainteresowania: Mennica Elbląska
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #5 dnia: 16 Luty 2020, 10:56:02 »
Przekonał mnie kolega...Jadę do Zakopanego na Krupówki. :D :D :D
No, akurat Zakopane w ostatnim czasie nie należy do najbezpieczniejszych miejsc...

Elagabalus

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 126
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #6 dnia: 18 Luty 2020, 03:22:30 »
Panie Tomku, zdjęcia są wykonane przeze mnie poza tym jednym z lotu ptaka (jest tak wyraźnie profesjonalne na tle moich amatorskich, że nawet nie pomyślałem, że ktoś przypisze mi jego autorstwo). Co do fotografowania to mogę tylko powiedzieć, że w Bejrucie wojskowi stanowczo poprosili mnie o wykasowanie zdjęć, które im zrobiłem. Zakładam zatem, że dron w Baalbek to opcja raczej zuchwała i średnio możliwa. Moje przypuszczenie potwierdza internet - z ogromnej ilości zdjęć ukazujących świątynie w Baalbek, ledwie kilka to ujęcia z lotu ptaka. Zaskakująco mało jak na rangę takich ruin.

Z garści informacji praktycznych zacznę od najważniejszej. W Libanie płaci się funtami libańskimi lub dolarami amerykańskimi. Kurs jest sztywny i wynosi zawsze 1 USD = 1500 LBP. Resztę z zakupów/płatności otrzymuje się w funtach. Zepsuję niespodziankę i od razu zdradzę jak sprawić sobie wakacje tańsze o kilkadziesiąt procent (cenna rada od dwójki Libańczyków, których poznałem w samolocie do Bejrutu). Na ulicy Hamra znajdują się miejsca typu sklep z antykami czy jubiler. Jednocześnie rezydują w nich cinkciarze. Czarnorynkowy kurs wymiany to 1 USD = 2250 LBP. Po wymianie waluty płacimy za wszystko funtami libańskimi.

Noclegów szukałem na booking.com, ale rezerwacji dokonałem bezpośrednio na stronie internetowej mojego hotelu. Otrzymałem potwierdzenie rezerwacji, ale po przyjeździe do Bejrutu okazało się, że nie mieli mnie w swojej bazie danych. Hotel był pusty, wiec nie było problemu z wolnym apartamentem. Pozwolono mi zrobić zapłatę następnego dnia funtami libańskimi, gdy powiedziałem, że chcę najpierw iść do cinkciarza. Polecam wiec kontaktować się z hotelem osobiście i dopytać wcześniej mejlowo czy taka opcja jest możliwa, zamiast płatności z góry kartą kredytową.

Wizę można dostać w ambasadzie/konsulacie za kilkadziesiąt USD albo bezpłatnie na lotnisku w Bejrucie. Ja wpadłem na pomysł wycieczki do Libanu na tydzień przed wyjazdem, wiec została mi jedynie opcja wizy na lotnisku. Proszę przygotować się na ściąganie odcisków palców, wykrywacze narkotyków, mieć gotową rezerwację hotelu (jeśli to nie hotel to potrzeba danych osobowych gospodarza - nie wiem pod jaką kategorię zaliczają się kwatery typu airbnb). Celnik pytał się mnie o moją pracę (poprosił o link do strony mojej firmy). Ponadto dziwił się temu, że nocuję w drogim hotelu - jednak nie zażądał okazania gotówki czy wyciągu z konta bankowego.

Transport publiczny. Po mieście pomykają rozklekotane mini-busy w opłakanym stanie i śmierdzące papierosami. Obiera się na skrzyżowaniu kierunek północ/południe/wschód/zachód i macha się ręką, żeby zatrzymać kierowcę. Podaje mu się nazwę ulicy/miejsca i dosiada się do ekipy, jeśli to podobny kierunek. Cena to 1000 LBP (około pół czarnorynkowego dolara) za kurs. Płaci się przy wysiadaniu. Sa też taksówki. Procedura podobna jak przy mini-busach. Jeśli taksówka jest pusta to  w obrębie miasta płaci się kilka tysięcy LBP (do 3-4 czarnorynkowych dolarów), a jeśli już jest tam jakiś pasażer to cena „na dosiadkę” wynosi 2000 LBP (1 czarnorynkowy dolar).

W Bejrucie są stacje autobusowe, które wyglądają bardziej jak bazary niż dworce. Brak rozkładów jazdy - auto wyrusza, gdy jest pełne. Czasami czeka się 5 minut na odjazd, a czasami godzinę. Siermiężna zasada kompasu jest taka, że północne dworce obsługują kursy na północ kraju, a dworce południowe - na południe. Ze stacji Cola jedzie się do Baalbek wspomnianymi wcześniej rozklekotanymi mini-busami. Czasami jest przesiadka na placyku w mieście Zahla, a czasami bezposredni kurs. Jest to zasadniczo najdłuższa podróż turystyczna w obrębie Libanu. Cena to 7000 LBP lub w przypadku przesiadki 5000 LBP + 3000 LBP (około 4 czarnorynkowych dolarów). Bejrut leży na poziomie morza, a oddalone od niego miasto Baalbek jest położone na wysokości 1200m n.p.m. (jak Zakopane). Stąd 80km odległości między tymi miastami pokonuje się serpentynową drogą w aż 2-3 godziny. Ruiny w Baalbek otwarte są w godzinach od 9-16. Warto odwiedzić je o wczesnej porze i połączyć z wizytą w Andżar (pałac Umajjadów). Druga obowiązkowa wycieczka to jaskinia Jeita Grotto (20km od Bejrutu) i pobliskie Byblos (oba miejsca da się zobaczyć w ten sam dzień).

Liban to kraj szalonych kierowców i pierwszeństwa przejazdu wymuszanego dźwiękiem klaksonu. Nie wynajmowałem samochodu, wiec w tej kwestii nie mam żadnych informacji. Nie wiem jak reagowaliby na takiego samotnego turystę wojskowi, których pełno na wszechobecnych checkpointach.

Jednodniowymi wycieczkami z lokalnych biur podróży nie byłem zainteresowany, bo chciałem być wśród zwykłych ludzi, a nie pod parasolem przewodnika. Każdy taki tour to koszt $100 wzwyż.

WAŻNE: w Libanie nosimy przy sobie paszport. Kontrole na drogach są częste.

Cena za 1 MB danych to szalone $8. Libańska karta SIM to koszt $3, a przypisany do niej pakiet 500MB danych to wydatek $10. Mój iPhone nie rozpoznawał numeru. Nie widziałem tam telefonów od Apple, więc być może nie są obsługiwane.

Uczestniczyłem w demonstracjach w Bejrucie, bo jestem dzieckiem stanu wojennego i widziałem w tym istotność. Ale nie pchałem się samotnie w rejony, w których zachodni turyści mogą nie być mile widziani (południe Bejrutu, Tyr).
« Ostatnia zmiana: 18 Luty 2020, 03:40:09 wysłana przez Elagabalus »

barnaba

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 788
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #7 dnia: 18 Luty 2020, 15:05:58 »
Cenne informacje. Podziwiam odwagę:)

Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 4 005
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #8 dnia: 18 Luty 2020, 19:53:04 »
Dziękuje bardzo za szczegółowe informacje. Rozważałem ostatnio możliwość wypadu do Libanu z opcją pośrednią na Cyprze, ale ostatnie wydarzenia w tym kraju lekko mnie odstręczyły.

Również jestem dzieckiem stanu wojennego, ale mam w pamięci przerażenie, kiedy w Tunisie, już z własnym dzieckiem, wpakowaliśmy się pomiędzy demonstrantów, a szturmujących na nich policjantów. Chmury gazu łzawiącego, tratujący się w panice ludzie na ulicy, a na głowie spanikowana żona i przerażony dzieciak. Od tego czasu wolę unikać wizyt w miejscach, o których wiadomo, że w kotle woda osiąga temperaturę wrzenia. Ma nadzieję, że Paryż wschodu lekko ostygnie w najbliższym czasie i będzie można tam zawitać i chłonąć klimat bez dodatkowych"atrakcji".

Cenne rady zachowam w pamięci i będę je nosił z tyłu głowy, na wypadek planowania kolejnej eskapady :)

Pozdrowionka,
  Tomek

Elagabalus

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 126
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #9 dnia: 18 Luty 2020, 20:37:35 »
Panie Tomku, osobiście potraktuję Pana z gazu, jeśli zabierze Pan tam żonę i dziecko! Obecnie w Libanie nie ma żadnych działań zbrojnych. Teoretycznie turystyka jest możliwa. Wojna lipcowa z 2006 roku była bardziej krwawa dla Libanu niż ostatnia wojna domowa w Syrii lub obecne antyrządowe protesty. Ale to wciąż beczka prochu. Niech temperatura ostygnie. Baalbek na pewno na Pana zaczeka.

Tomanek

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 4 005
  • Quaerenda pecunia primum est, virtus post nummos.
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #10 dnia: 18 Luty 2020, 20:46:16 »
Cytuj
Baalbek na pewno na Pana zaczeka.

Zaczeka, pod warunkiem, że nie pojawią się tam kretyni podobni do tych co "wizytowali" Palmyrę.
Palmyra również miała na mnie zaczekać, a pojawili się ludzie głębokiej, zdeformowanej wiary. Efekt zna cały świat 8)

Elagabalus

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 126
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #11 dnia: 01 Październik 2020, 08:05:16 »
Tylko platforma, sześć kolumn i schody – to wszystko, co zostało z olśniewającej świątyni Jupitera w Baalbek (starożytne Heliopolis). Sanktuarium Jupitera powstało w I w. n.e. na miejscu znacznie wcześniejszej struktury fenickiej i służyło jako wyrocznia. Mierząca 88 metrów długości i 48 metrów szerokości budowla była największym sanktuarium rzymskim na świecie. Świątynia (wraz z platformą, na której stała) wznosiła się na wysokość około 45 metrów (dla porównania: rzymskie Koloseum ma wysokość 48,5 metrów). Kolumny świątyni mają długość 20 metrów – rozmiary niespotykane w żadnej innej starożytnej budowli.

Świątynia Jupitera została zbudowana na platformie stworzonej z ogromnych bloków kamiennych. Trzy największe z nich mają podobne wymiary, około 19 × 4 × 3 metry, a każdy waży 800 ton. W pobliskim kamieniołomie znajdują się monolity przeznaczone do rozbudowy Heliopolis, lecz z niewiadomych powodów nigdy nie zostały wykorzystane. Są one jeszcze bardziej masywne od tych ze świątyni Jupitera. To największe na świecie bloki kamienne, jakie kiedykolwiek zostały wyłupane.

Ta brązowa moneta, datowana na lata 244–245 n.e., została wybita w Heliopolis za czasów panowania cesarza rzymskiego Filipa Araba. Rewers przedstawia świątynię Jupitera w Heliopolis, kłos zboża oraz dwie inskrypcje. Pierwsza to IOMH, skrót od imienia I(upiter) O(ptimus) M(aximus) H(eliopolitanus) – Jupiter Heliopolitański Najlepszy Największy. Druga inskrypcja to COL HEL, skrót od Col(onia Iulia Augusta Felix) Hel(iopolitana) – jest to nazwa kolonii, którą Rzymianie założyli w Heliopolis.
« Ostatnia zmiana: 05 Październik 2020, 05:01:38 wysłana przez Elagabalus »

barnaba

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 788
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #12 dnia: 01 Październik 2020, 10:36:31 »
Ta brązowa moneta, datowana na lata 244–245 n.e., została wybita w Heliopolis za czasów panowania cesarza rzymskiego Filipa Araba. Rewers przedstawia świątynię Jupitera w Heliopolis oraz dwie inskrypcje. Pierwsza to IOMH, skrót od imienia I(upiter) O(ptimus) M(aximus) H(eliopolitanus) – Jupiter Heliopolitański Najlepszy Największy. Druga inskrypcja to COL HEL, skrót od Col(onia Iulia Augusta Felix) Hel(iopolitana) – jest to nazwa kolonii, którą Rzymianie założyli w Heliopolis.

Piękna sztuka i wspaniały typologicznie rewers. Gratuluję!

Elagabalus

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 126
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #13 dnia: 01 Październik 2020, 12:06:18 »
Piękna sztuka i wspaniały typologicznie rewers. Gratuluję!
Dziękuję za miłe słowa! Niełatwo było dostać egzemplarz tego typu z czytelną w pełni legendą. A bardzo mi na tym zależało, bo inskrypcje rewersu pełnią tutaj niejako funkcję podpisu na tej „pocztówce z przeszłości” (tak mam w zwyczaju nazywać monety antyczne z motywem architektonicznym). I nawet zachowało się przedstawienie kłosu zboża po prawej stronie. Za rok wychodzi VIII tom The Roman Provincial Coinage, który będzie obejmował m.in. mennictwo Heliopolis. Dla hecy wysłałem im zdjęcia mojej monety. A nuż zechcą załączyć mój egzemplarz do tablic ;-)
« Ostatnia zmiana: 02 Październik 2020, 01:19:56 wysłana przez Elagabalus »

barnaba

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 788
Odp: Baalbek
« Odpowiedź #14 dnia: 01 Październik 2020, 12:56:23 »
Piękna sztuka i wspaniały typologicznie rewers. Gratuluję!
Dziękuję za miłe słowa! Niełatwo było dostać egzemplarz tego typu z pełni czytelną legendą. A bardzo mi na tym zależało, bo inskrypcje rewersu pełnią tutaj niejako funkcję podpisu na tej „pocztówce z przeszłości” (tak mam w zwyczaju nazywać monety antyczne z motywem architektonicznym). I nawet zachowało się przedstawienie kłosu zboża po prawej stronie. Za rok wychodzi VIII tom The Roman Provincial Coinage, który będzie obejmował m.in. mennictwo Heliopolis. Dla hecy wysłałem im zdjęcia mojej monety. A nuż zechcą załączyć mój egzemplarz do tablic ;-)

Domyślam się, że niełatwo było zdobyć tak czytelny egzemplarz tego typu, dlatego też szczerze pogratulowałem:) Faktycznie, można traktować takie monety jako "pocztówkę z przeszłości". Zresztą Pana opisy nowych nabytków wraz z uzasadnieniem ich kupna są zawsze bardzo ciekawe i wielce pouczające. Trzymam kciuki za uwzględnienie Pana egzemplarza w tablicach VIII tomu RPC. Ja nie wiem, czy kiedykolwiek doczekam się czasów, gdy moje niektóre egzemplarze będą uwzględnione w nowym RIC V.2 lub innym korpusie poświęconym mennictwu Probusa. Prace nad tymi korpusami trwają już od wielu, wielu lat i końca nie widać:(
 

 

R E K L A M A
aukcja monet