Aktualności:

  • 17 Styczeń 2021, 20:32:09

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: książka...  (Przeczytany 65713 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Vinn

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
książka...
« dnia: 08 Wrzesień 2008, 17:58:08 »
Hej, potrzebuję, żeby ktoś polecił mi jakąś książkę...
Taką typowo do zabicia czasu.
Najlepiej coś z fantasy, ewentualnie alternatywna historia Polski.
S-F też nie pogardzę.


stasser

  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 777
  • Legitymacja: 036
Odp: książka...
« Odpowiedź #1 dnia: 08 Wrzesień 2008, 18:40:12 »
A może trochę fantasy i alternatywnej historii Polski w jednym :)
Polecam książkę "Lód" Jacka Dukaja.

Pozdrawiam
Bartek
TPZN 036

nabializm

  • TPZN 005
  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 2 723
Odp: książka...
« Odpowiedź #2 dnia: 08 Wrzesień 2008, 18:48:01 »
jeżeli masz dużo czasu, i lubisz alternatywną historię polski, to polecam Tetralogię Witelona, autor Witold Jabłoński

przytoczę fragment referatu Witelon - śląski uczony XIII w.
jaki wygłosiłem 23 stycznia 2007r w domu kultury Śródmieście.

Cytuj
Co nauka wie o Witelonie przedstawię poniżej na podstawie opracowań, które zdobyłem w antykwariatach, na podstawie książek takich autorów jak: Leon Wituski, Aleksander Birkenmajer, Jerzy Burchard, Adraian Czermiński,  Roaman Stanisław Ingarden, Jan Chryzostom Jarosz - wycisnąłem z tego najważniejsze szczegóły  
 
Postać Witelona
Nie zachowały się do naszych czasów żadne materiały mówiące o miejscu i czasie przyjścia na świat Witelona. Nie wiemy nic o pozostawionym przez astrologów horoskopie, z którego dało by się odczytać jakie planety czuwały nad naszym badaczem światłości, jedynie na podstawie różnego rodzaju dokumentów i wzmianek z jego dzieł Aleksander Birkenmajer ustalił w przybliżeniu rok 1230 jako datę urodzenia naukowca. Z najnowszych badań prowadzonych przez Jerzego Burcharda dowiadujemy się że nasz Polski uczony urodził się prawdopodobnie w 1237 roku. Domyślać się jedynie możemy gdzie spędzał swoje dzieciństwo, czy był to czas spędzony w domostwie chłopskim, wśród pól, łąk i lasów, borów śląskich czy być może mieszkał w domu we Wrocławiu czy Legnicy – do dziś nie udało się ustalić jego życia. Wszystko co o nim wiemy, ogranicza się do kilku uwag w przedmowie jego dzieła i w samym dziele są rozproszone. Wiemy że był Polakiem i część życia spędził za granicą. W przedmowie do swego dzieła sam nazywa się „Vitello filius Thuringorum et Polonorum.” – przez to zdanie różne powstały domysły między uczonymi tyczącymi się rodu Witelona. Risner pierwszy XVI wieczny biograf Witelona i wydawca dzieł Witelona – wnioskuje, że Witelon był synem Polaka z matki Niemki, albo odwrotnie, i że był z narodu Sarmatów, których obecnie Polakami nazywają. Broscius
(Jan Brożek) z Akademi Krakowskiej na początku XVII wieku matematyk i gruntowny Witelona, optyki znawca twierdzi, że ojcem jego był Niemiec, który z Niemiec do polski przybył i z Polką się ożenił. Dzisiaj, a zwłaszcza odkąd ostatecznie ustalono, że Witelon pochodził ze Śląska lignickowrocławskiego, jest rzeczą pewną, również to że jego ojcem był kolonista turyngski, a matką Polka Ślązaczka. Ojcem Witelona był Henryk Stary z Żytyc (Zeitz), był administratorem dóbr księcia wrocławskiego Henryka III Białego. Matka Witelona była Polką – pochodziła z rodu rycerskiego określanego w źródłach de Borow. Jerzy Burchardt identyfikuje tę miejscowość z Borowem nad Nysą Szaloną, między Jaworem a Strzegoniem. Wiek XIII jest dla Śląska „klasyczną epoką kolonizacji” przez przybyszów z Niemiec. W tych czasach jedyną niemal drogą do zdobycia lepszego na świecie stanowiska było obranie stanu duchowego; tak też postąpił Witelo. Początkowe wykształcenie otrzymał na Śląsku, prawdopodobnie w Legnicy, gdzie przy kościele św. Piotra znajdowała się szkoła trywialna w której nauczano trzech niższych spośród siedmiu „sztuk wyzwolonych”. Ta legnicka szkoła posiada niejaki rozgłos w dziejach Średniowiecza, tuż przed rokiem 1309 z zachowanych dokumentów wynika, iż podjęto próbę przekształcenia szkoły na nieco wyższy poziom. Obok wszystkich siedmiu sztuk wyzwolonych (trivium i quadrivium) miały być wykładane także logiczne i przyrodnicze pisma Arystotelesa. Wiemy że Witelon udał się na naukę do Paryża. W roku 1256 uniwersytet paryski był sławny przede wszystkim z dwóch swoich wydziałów atrium – czyli nauki humanistycznomatematyczne, oraz z wydziału teologicznego. Witelon uczęszczał na pierwszy z
nich i zaznajomił się z dziełami Arystotelesa, Platona (Timajo z komentarzem Chalcidiusa), dziełami Awicenny i Awerroesa. Jak widać z późniejszych jego pism, oddziałały na niego głównie poglądy filozoficzne Awicenny i Platona względnie Chalcidiusa. W Paryżu rozpoczął również kształcić się w matematyce, zapoznał się wówczas z geometrią Euklidesa, czytał także dzieła lekarskie. Słuchał wykładów przywódcy awerroistów francuskich Sigera z Brabantu. Witelo być może chodził również na wykłady Rogera Bacona. W tym czasie we Francji kwitła poezja rycerska i liryczna, uprawiana przez trubadurów i truwerów wędrownych. Wkrótce Witelon zdobywa stopień
magistra artium i postanawia powrócić do ojczyzny. Na Śląsku otrzymuje probostwo tytułując się „Witelo plebanus”. Przywitany przez Henryka proboszcza parafii św. Piotra w Legnicy. Magister paryskiej uczelni toczy długie dysputy z wychowankiem padewskiego uniwersytetu, Zbronisławem, prowadzi rozmowy z doktorem prawa Gasvinim i przyjaźni się z koryfeuszem śląskiego życia umysłowego magistrem Ludwikiem ze Lwówka. Jego być może staraniom zawdzięcza Witelon swą drogę bakałarza i plebańską prebendę. Nie długo zabawił na ziemi ojczystej, ponieważ wkrótce udał się na dłuższy pobyt do Włoch. Podróż odbyła się jesienią 1262 r. Witelon z synem Henryka Pobożnego, późniejszym arcybiskupem Salzburga, Władysławem, przeprawiają się przez Karkonosze. Przyjeżdżają do Ottokara II, krewnego książąt śląskich. Stąd wyruszają dalej do Padwy. W Padwie książę Władysław jak i Witelon, zapisali się na wydział prawa kanonicznego. Władysław wkrótce porzucił naukę, a dzięki swym koligacjom został
arcybiskupem salzburskim; Witelon pozostał w Padwie prawdopodobnie do 1268 r. oficjalnie studiował prawo kanoniczne, udzielał również lekcji na wydziale artium. Przede wszystkim nie rozstawał się z filozofią i naukami matematycznymi i przyrodniczymi. Studia prawa kanonicznego trwały sześć lat. Zapewne w czasie studiów padewskich Witelon napisał zaginione później traktaty: Oporządku istnień, O wnioskach z elementów Euklidesa, O częściach świata, Naturalne przymioty duszy, Filozofia przyrody i Nauka o ruchach niebieskich. Wysłał z Padwy na Śląsk list „O podstawowej przyczynie żalu za grzechy oraz o naturze demonów” do swego przyjaciela, magistra Ludwika z Lwówka Śląskiego. Geneza tego listu była następująca: Ludwik z Lwówka Śląskiego przesłał Witelonowi dwie kwestie teologiczne, licząc że student prawa kościelnego potrafi na nie wyczerpująco odpowiedzieć; pierwsza dotyczyła pytania, w czym należy upatrywać najgłębszej przyczyny żalu za grzechy, drugie pytanie, co należy sądzić o naturze demonów. Witelon w odpowiedzi zaznacza że nie będzie tych pytań roztrząsał z punktu widzenia teologii, ale raczej z punktu widzenia filozofii; zdradza tym sposobem, że nie obca mu była „teoria podwójnej prawdy” (filozoficznej i teologicznej), wyznawana przez ówczesnych awerroistów paryskich. W stosunku do pierwszego pytania staje na stanowisku metafizyki i eschatologii Awicenny, który sam się podawał za zwolennika Arystotelesa, ale w istocie rzeczy przyjmował wiele teorii neoplatońskich. W odpowiedzi na drugie pytanie opiera się Witelon na spekulacjach Platona, a raczej na jego komentatora Chalcidiusa. Ale mówiąc o faktach, które ludzie uważają powszechnie za zjawy szatana, szeroko rozwodzi się nad takimi przypadkami, które się dadzą wytłumaczyć w sposób naturalny, a mianowicie przez zludzenia zmysłów. W Padwie studiował obszerne traktaty najwybitniejszego optyka arabskiego, Alhazena (965 – 1039). Z Padwy i jej okolic wyniósł zresztą i inne jeszcze zainteresowania, zajął się zjawiskami świetlnymi. W drogiej połowie roku 1268 opuścił Witelo Padwę i udał się na dwór papieski być może z zamiarem zrobienia tam dalszej kariery życiowej, przez osiągnięcie wyższego stanowiska w hierarchii kościelnej. Niestety był to czas bardzo niekorzystny; w 1268 zmarł Papierz Klemens IV a dopiero po trzech latach w 1271 konklawe wybrało Grzegorza X. Witelon w tym czasie przebywał w Viterbo pod Rzymem, gdzie miała swoją siedzibę kuria i grono kardynałów. Tutaj zawarł przyjaźń z Wilhelmem z Moerbeke. Był to dominikanin, narodowości belgijskiej, jeden z bliskich współpracowników św. Tomasza z Akwinu. Wilhelm był starszy od Witelona; wszechstronnie wykształcony, znał grekę. Zajmował się głównie tłumaczeniem z greki na łacinę dzieł Arystotelesa, jego komentatorów i innych filozofów greckich. Wilhelm przyjaźnił się również ze zdolnymi matematykami Giovanim Campano de Nowara. Ten matematyk i astronom, uważany za jednego z największych matematyków XIII wieku, przygotowywał w tym czasie łacińskie tłumaczenie i obszerne komentarze do Elementów Euklidesa.Praca ta będzie powszechnie używana w Średniowieczu i szybko zaliczać się będzie do dzieł klasycznych. W swym najsłynniejszym dziele z zakresu astronomii, teorii planet, opisuje budowę przyrządu astronomicznego, nazwanego później aequatorium. W traktacie o sferze zarysowuje kształt hipotezy wysuniętej w przyszłości przez Tycho Brahe. Jego i tak już wysoki prestiż wzmacnia się po opublikowaniu świetnego studium na temat kalendarza: De computo maiori. Wilhelm zaprzyjaźnił się również z belgijskim astronomem Henrykiem Bate z Mechlinu. Wilhelm wiele lat później w 1278 został arcybiskupem Koryntu, gdzie zmarł w 1286 r. Witelo bawiąc w Viterbo, obserwował tęczę, jaka pod wieczór tworzy się na wodospadzie przy jednym z źródeł (Bagno dello Scopulo). To jak twierdzi, dało mu bodziec do zajęcia się optyką i zrodziło w nim zamiar, by napisać obszerne dzieło o tym przedmiocie. Zaczął zbierać materiały do tego celu, a w szczególności pomoc uzyskał u Wilhelma z Moerbeke który przekładał na łacinę szereg traktatów greckich z zakresu matematyki i optyki (Archimedes, Eutokios, Apollonis, Heron, Ptolemeusz). Praca nad tymi tłumaczeniami wypełniła prawie cały rok
1269 i początek następnego; wkrótce potem w 1274, Witelon wykończył swoje wielkie dzieło i dedykował je Wilhelmowi.Później wiosną 1274 r. Witelo opuścił Włochy udając się do Czech, gdzie w Pradze objął, niewątpliwie dzięki koneksjom i kontaktom śląskoczeskim, stanowisko kapelana króla Przemysła Ottokara II. W lipcu i sierpniu tego roku pełnił misję dyplomatyczną z polecenia królewskiego na soborze w Lyonie. Celem misji było zjednanie papierza Grzegorza X dla zamysłów króla. Na skutek intryg franciszkanów, przychylnych nieprzyjacielowi Przemysła, Rudolfowi z Habsburga, zabiegi dyplomatyczne Teodoryka i Witelona zakończyły się niepowodzeniem. Witelon po powrocie z Pragi mógł jako kanonik w imieniu kapituły katedralnej wrocławskiej na rokach księcia Henryka Probusa w Oleśnicy odebrać swoje uposażenie, wieś Żórawinę pod Wrocławiem (Żórawina zwana potem Wilkowem, Wilkowicami). Większość informacji autobiograficznych Witelona zawartych w jego obydwu zachowanych dziełach prowadzi do Legnicy. W liście padewskim Witelo tytułuje się plebanem. W Legnicy chyba znajdowała się jego plebania. W Legnicy być może Witelo zajął się nauczaniem młodzieży w szkole parafialnej Św. Piotra, gdzie stopniowo rozszerzał program swych zajęć – od trivium, poprzez quadrivium oraz nauczanie najzdolniejszych na poziomie uniwersyteckich artium w latach 127583.
Istnieją pewne poszlaki, że Witelon zmarł przed 15 III 1292 r., gdyż w roku 1295 kolejny właściciel Żórawiny, czyli Wilkowa, stwierdzał przed nowym biskupem wrocławskim, że otrzymał tę posiadłość od biskupa Tomasza II, a zatem przed tym terminem, bo śmierć Tomasza Zaręby nastąpiła tego dnia. Inna teorie gdzie zmarł Witelon, podają miasta Vicogne i Viterbo. Eva Tea napisała że zmarł w Vicogne: „Ponieważ w kodeksie w Bernie (wiek XIII) wymieniony jest Vitelonis de Viconia, uważam, że zakończył on swoje dni w opactwie Vicogne”. Natomiast Agostino ParavicciniBagliani uważa, że Witelon zmarł w Viterbo w 1277 roku. Przypuszczenia
wielu autorów, że zmarł daleko od Polski wydają się słuszne.


każdy kolejny tom jest grubszy :) myślę że dostępna jest w księgarniach i bibliotekach publicznych, zaznaczam że książka wzbudziła spore zamieszanie.
Prezes TPZN 005 w stanie spoczynku
- Maciej Nabiałek

Vinn

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
Odp: książka...
« Odpowiedź #3 dnia: 08 Wrzesień 2008, 20:16:59 »
Polecam książkę "Lód" Jacka Dukaja.



Lód czytałem, Dukaj jest dla mnie trochę "skręcony??" a w każdym razie dziwnie pisze,ale od czasu do czasu coś jego autorstwa kupię i poczytam.
jeżeli masz dużo czasu, i lubisz alternatywną historię polski, to polecam Tetralogię Witelona, autor Witold Jabłoński


Zapamiętam, poszukam w bibljotekach.  W necie nie znalazłem, a chwilowo jestem skazany na niszczenie oczu pdf'ami...

Swoją drogą co myślicie o pdf'ach??
Z jednej strony książka kosztuje średnio ok 30 złotych... (pamiętam jak Sapkowskiego można było dostać w empiku po 15 zł...)
a nowości nie ma w bibljotekach odrazu...

Z drugiej strony, pdf'y to ograbianie autora z należnej mu zapłaty za trud jaki włożyłw zapisanie tych kilkuset katrek...

W bibljotekach jest co prawda książek od groma i jeszcze troche, ale przez kilkanaście lat przeczytałem większość księgozbioru (który mnie interesował).

I co robić... kraść? czy chamieć?

Ja pewnego pięknego dnia pakując swoją bibljoteczkę podczas przeprowadzki policzyłem ile wydałem naksiązki (nowe i z antykwariatu) i  aż mnie zatkało...
Od tamtej pory minełó ok 2 miesięcy i kupiłem 4 ksiązki, które najpierw znalazłem w internecie i przeczytałem w pdfie.
Książek, które nie były dobre nie kupiłem.(sporej części i tak nie dostał bym w swoim mieście, więc mamniby wymówkę..)

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli ktoś ma jeszcze jekąś książke do polecenia to poproszę :)

nabializm

  • TPZN 005
  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 2 723
Odp: książka...
« Odpowiedź #4 dnia: 08 Wrzesień 2008, 20:58:19 »
tom I tetralogii http://www.allegro.pl/item424645812_uczen_czarnoksieznika.html
tom II             http://www.allegro.pl/item424130871_metamorfozy_t_2.html
tom III            http://www.allegro.pl/item433126325_ogrod_milosci.html
tom IV            http://www.allegro.pl/item425325483_jablonski_witold_trupi_korowod_bookbox.html

więc są na allegro
- Autora książek poznałem, spotkaliśmy się ze dwa razy na konwentach fantastyki w Warszawie, sympatyczny człowiek, sporo opowiada :)

Co do zbiorów książkowych to mam wrażenie iż przekroczę niebawem tysiąc woluminów, ledwo się to mieści w domu... a część biblioteki jeszcze zostanie mi przekazana od ojca, któremu żal to oddać do antykwariatu, co razem da drugie tyle, tylko gdzie ja to zmieszczę w 42m kwadratowych. Książki bardzo lubię i średnio na miesiąc kupuję trzy/cztery książki, jakieś 50 książek wpada mi w ciągu roku, do tego jeszcze dochodzą czasopisma.     

pdf nie lubię, nie potrafię czytać książki gapiąc się w monitor, wolę to wydrukowane. Sam kontakt z papierem jakoś bardziej do mnie przemawia, czuję lepszą więź z ciągiem liter :)

 
Prezes TPZN 005 w stanie spoczynku
- Maciej Nabiałek

Vinn

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
Odp: książka...
« Odpowiedź #5 dnia: 08 Wrzesień 2008, 23:41:49 »

(...)

Co do zbiorów książkowych to mam wrażenie iż przekroczę niebawem tysiąc woluminów, ledwo się to mieści w domu... a część biblioteki jeszcze zostanie mi przekazana od ojca, któremu żal to oddać do antykwariatu, co razem da drugie tyle, tylko gdzie ja to zmieszczę w 42m kwadratowych. Książki bardzo lubię i średnio na miesiąc kupuję trzy/cztery książki, jakieś 50 książek wpada mi w ciągu roku, do tego jeszcze dochodzą czasopisma.     

pdf nie lubię, nie potrafię czytać książki gapiąc się w monitor, wolę to wydrukowane. Sam kontakt z papierem jakoś bardziej do mnie przemawia, czuję lepszą więź z ciągiem liter :)

 

Co do pdf to też wolę papier, ale jestem szczęśliwym posiadaczem PSP i da na nim radę czytać, bezkoniecznościsiedzenia przed PC.

Ja do niedawna książki trzymałem... pod łóżkiem ;) w 25m mieszkaniu cięzko było cokolwiek upchnąć, a tam jeszcze troche miejsca było ;)

Co prawda do tysiąca jeszcze mi spoooro brakuje, ale chciałbym mieć kiedyś dom a w nim bibljoteczkę... zapach starych książek jest cudowny.


P.S. dzięki za linki!

Sciurus

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 439
Odp: książka...
« Odpowiedź #6 dnia: 09 Wrzesień 2008, 06:20:45 »
Swoją drogą co myślicie o pdf'ach??
Z jednej strony książka kosztuje średnio ok 30 złotych... (pamiętam jak Sapkowskiego można było dostać w empiku po 15 zł...)
a nowości nie ma w bibljotekach odrazu...

Z drugiej strony, pdf'y to ograbianie autora z należnej mu zapłaty za trud jaki włożyłw zapisanie tych kilkuset katrek...

W bibljotekach jest co prawda książek od groma i jeszcze troche, ale przez kilkanaście lat przeczytałem większość księgozbioru (który mnie interesował).

I co robić... kraść? czy chamieć?

Osobiście przyznam, że nie potrafię czytać książek przed komputerem. Zazwyczaj PDF kończy na kartkach wysysając połowę mojego pojemnika z atramentem ;). Myślę, że moralnie to jest strasznie trudne stwierdzić czy wolno czy raczej nie. Oczywiście patrząc bezkrytycznie jest to kradzież i tyle. Jednak widzę tu jeszcze dwie sprawy:
1. W "rzeczywistości wirtualnej" całkiem inaczej odbierana jest kradzież dóbr niematerialnych. Ktoś, kto kopiuje muzykę, książki, filmy, programy itp. nie ma poczucia, że zabiera coś komuś - on to po prostu powiela. Trudniej jest w tej sytuacji tak naprawdę poczuć, że się kradnie. Ja zawsze staram się postawić w roli twórcy. Zastanawiam się co ja bym czuł i jak się zachował jeśli ktoś bez mojej wiedzy rozpowszechniałby moją pracę.
2. Drugi aspekt jest trochę inny. Mam bowiem wątpliwość co do pozycji, których nie jesteśmy w stanie fizycznie dostać. Tzn. mamy szczerą chęć jej zakupu, odłożyliśmy na nią pieniądze, jest nam potrzebna... ale za nic nie możemy jej nigdzie kupić. Co wtedy?

Prankster

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 625
    • TPZN
Odp: książka...
« Odpowiedź #7 dnia: 10 Wrzesień 2008, 00:39:30 »
Żyjemy w XXI wieku, dostęp do książek jest prosty.

Można kupić na Allegro, a można to zrobić mniejszym kosztem.

Ot, choćby wymiana:
http://podaj.net/index.php
http://www.bookcrossing.pl (coś mi nie chce działać)

A co do dzieł literatury w PDF to są one darmowe i legalne:
http://www.pbi.edu.pl/index.html

Sciurus

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 439
Odp: książka...
« Odpowiedź #8 dnia: 10 Wrzesień 2008, 06:36:41 »
Nie jestem do końca przekonany. Może więc spróbuje jeszcze trochę wątpliwości wysypać na pole rozmowy. Jakoś mam poczucie, że jeśli wolą autorów i wydawców byłoby udostępnić książki w PDF-ach to zrobiliby to. Wtedy można by ze strony wydawnictwa pobrać taką pozycję bez problemów. Jest jednak inaczej gdyż do opisu książki załączane są zazwyczaj tylko skróty, spisy treści bądź pojedyncze rozdziały. Wiadomo, że czytelnie i biblioteki zaopatrzają się w nowe walory z pewnym (czasem dużym) opóźnieniem. Ten czas, można powiedzieć służy wydawnictwu do zbierania największego plonu swojej pracy. Udostępnienie PDF-u z całą pewnością zaniżyłoby ich zyski. Ja nie przeczę, że jest dużo legalnych źródeł PDF-ów - i dobrze. Jednak myślę, że nie można naciągać pewnych spraw pod siebie. Myślę, że z punktu widzenia wydawnictwa takie działania przynoszą duże straty. W końcu trudniej jest iść do czytelni i tam spędzać czas. Łatwiej jest w domu usiąść i poczytać. Wydaje mi się, że wielu, którzy mieliby kupić książkę nie zrobią tego bo będą mieli dostęp do PDF-a. Jest to dla mnie trudne do przegryzienia. Przecież taka sama sytuacja jest ze wszystkim. Z muzyką np. To tak jakby powiedzieć, że ściąganie i zbieranie plików mp3 (oczywiście nielegalnych) jest jak słuchanie radia...

Zgadzam się jednak z Panem Lechem co do małych miasteczek. Brak dostępu do literatury jest generalnie bardzo krzywdzący...

Co do mojej biblioteczki to zacząłem właśnie szacować ;) Na pewno daleko mi jeszcze do Was, ale mam zapełnionych książkami praktycznie 12 dużych półek (zasadniczo są ustawione w 2 rzędach i jescze na nich poziomo ;)) + 4 półki na notatki. Myślę, że średnio na takiej półce leży około 30-50 pozycji (w zależności od gabarytów) Na razie już nie mam miejsca bo 23m^2 trochę mnie ograniczają ;). Szykuję się jednak do przeprowadzki, więc będę mógł się dalej rozwijać.

Sciurus

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 439
Odp: książka...
« Odpowiedź #9 dnia: 10 Wrzesień 2008, 15:29:09 »
Nie mogę się z Panem zgodzić. Mam poczucie, że własność jest jednak własnością. Jeśli ktoś chce się na tym bogacić, a my mu na to pozwolimy to tak będzie. Widzę to trochę inaczej. To prawda, że cyfrowy system zapisu jest coraz to popularniejszy. Właśnie dlatego powstają sklepy z plikami mp3, filmami itp. Jest to dla wielu wygodniejsze i pewnie tańsze. Myślę, że niedługo wydawcy będą również sprzedawali dzieła w PDF (i pewnie będzie to także tańsze). Mało jest jednak ludzi, którzy tworzą takie rzeczy za darmo. Mają oni prawo do swojej własności (również ją sprzedać komuś innemu). Nie może być procesem twórczym mieć wszystko za darmo bo zaczeli by zanikać sami twórcy.

Wniosek we mnie rodzi się jeden: iść w stronę cyfrowego zapisu, globalnego dostępu, prostoty uzyskania = Tak. Nielegalnie kopiować (mówiąc wprost kraść) = Nie.

Wrocek

  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 841
Odp: książka...
« Odpowiedź #10 dnia: 11 Wrzesień 2008, 08:32:26 »
Nie da się już uciec od publikacji w necie, czego dowodem są m.in. oficjalne strony BN, jak np.:
http://www.polona.pl/dlibra
http://www.pbi.edu.pl/index.html
Pewnie z czasem właśnie taka forma dostępu do książki, czyli "laptop na kolanach" będzie dominującą.

Pozdrawiam
Wrocek
TPZN 033
TPZN 033   V-ce Prezes w stanie spoczynku

Wrocek

  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 841
Odp: książka...
« Odpowiedź #11 dnia: 11 Wrzesień 2008, 14:20:47 »
Tak, komunikat jest zastanawiający  :(
Mam wrażenie, że to tylko jakaś archaiczna i pozostawiona tylko przez zaniedbanie wersja, bo w przeciwnym razie każdego, który tam zagląda z domowego PC-ta można namierzyć i wrzucić do "pudła" !
... a ja nalężę do tych, którzy tam zaglądają ...

pozdrawiam serdecznie
Wrocek
TPZN 033
TPZN 033   V-ce Prezes w stanie spoczynku

Sciurus

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 439
Odp: książka...
« Odpowiedź #12 dnia: 11 Wrzesień 2008, 22:20:01 »
Panowie,
może jestem trochę radykalny. Kiedyś mocno utkwiły we mnie zdanie, że trzeba być zimnym albo gorącym, nie zaś letnim. Nie można stwierdzić, że nie jest kradzieżą zabranie czyjejś własności. Gdby ktoś z was miał np. worek monet, ale nie miał ich policzonych. Ktoś zabrałby wam 3. Nie mielibyście szans się zorientować, ale przecież zostalibyście okradzeni? Licencje, prawa niematerialne są taką samą własnością jak inne. Nie myślę o tych co korzystają z takich źródeł jako o złodziejach. Taka jest już mentalność w naszym kraju i raczej to się nie zmieni. Mało znam ludzi, którzy nie mają np nielegalnej muzyki. Zatrważa mnie jak pomyślę ile to jest w pieniądzach. Były tu zdania, że "piractwo" zawsze istniało... A fałszerstwa monet też zawsze były - i było/jest to dobre? Wiem, że są to radykalne zdania i moralnie trudne. Światopoglądowo jeszcze trudniejsze. Ja też chciałbym by uwolnić wiadomości, wiedzę itp. Ale chcę szanować to prawo, które mam bo wolę trochę zakrzywione prawo niż jego brak ;) Zresztą wg. prawa polskiego można nawet dla swych potrzeb posiadać takie pliki - byle ich nie rozprowadzać (ale nie jestem tego pewny ;) ).

Vinn

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
Odp: książka...
« Odpowiedź #13 dnia: 11 Wrzesień 2008, 23:04:16 »
Problem piractwa częściowo rozwiązało by zniesienie Vatu na książki i czasopisma...
Albo przynajmiej znaczne jego obniżenie.
Są ludzie którzy nie kupująksiążek wcale, i tych by to nie ruszyło.
Są ludzie którzy i tak kupują duże ilości książek i tych pewnie też by to za bardzo nie obeszło.
Ale są ludzie, którzy kupują książek mało, bo są one za drogie, a gdyby były tańsze to kupowali by ich więcej, więc wpływy do kasy państwa nie zmiejszyły by się aż tak bardzo...
A oprócz problemu piractwa rozwiązano by częściowo problem wtórnego analfabetyzmu...

W podstawówce czytałem kilka książek tygodniowo, w wakacje czasem przekraczałem 10 tygodniowo, w tej literaturę która mnie interesowała i była dostępna wyczerpałem (jesli chodzi o bibljoteki), znalezienie czegoś co mnie interesuje w bibljotece jest coraz trudniejsze, zwłaszcza, że nowości sąkupowane po pewnym czasie, a starsze książki nie zawsze na czas wymieniane (stan).

Jedyne opcje, to albo kupno książek (wydatek od 25 do 50 złotych)
Lub piractwo...

A jeśli nie ma się 25 lub 50 złotych to wiadomo jakie rozwiązanie zostaje...

Vinn

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
Odp: książka...
« Odpowiedź #14 dnia: 12 Wrzesień 2008, 13:47:17 »
Panie Lechu, trochę Pan przesadza z tym dekoratorem ;)
Pytanie w stylu co by było gdyby x nie poznał y albo podobne gdybanie jest pozbawione sensu.
Jesli chcemy dyskutować musimy rozwazać sytuacje które zaistniały (rzeczywiste lub fikcyjne-nie ma to znaczenia) ale bez podawania róznych alternatyw danego zdarzenia w równoległej rzeczywistości...

Jeśli dekorator przygotował projekt, jeśłi ma to na papierze to jest on jego własnością.\
Dekorator może zaskarżyć Pana Y który podprowadził mu projekt, ale tylko jeśli mieszkanie Pana Y jest identyczne z mieszkaniem Pana X, zaprojektowanym przez dekoratora.
Jeśli są tylko podobne to patrz -> adodas i adonis, nike i nice dior i djor.

A co do praw autorskich to przecież Pan prowadzi własną stronę, jeśli wyda ją Pan na papierze to za swoją prace bedzie Pan chciał zapłaty (i nie wazna tu jest kwota)
Kopiowanie Pańskiej pracy na pdfy i ściąganie jej z internetu pozbawi Pan tej zapłaty.
Zamiast sprzedać 100 ksiązek sprzeda Pan 10. Zarobi 90% mniej.
Czy to uczciwe? Przecież nie będzie Pan wiedział ile pdfów zostało ściągniętych i jest uzywanych.
Sprzeda Pan mniej a mógłby Pan sprzedać więcej...

 

R E K L A M A
aukcja monet