Aktualności:

  • 24 Październik 2021, 12:40:16

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Złom numizmatyczny  (Przeczytany 34489 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

marcin_sz_77

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 637
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #15 dnia: 18 Marzec 2012, 10:55:01 »
Bardzo ciekawa dyskusja  :)
A z drugiej strony to i tak wszyscy wiemy co określić mianem złomu a co numizmatem , medalem , plakietą itp .
TPZN nr 51 - Brakteaty krzyżackie

swist@k87

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 484
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #16 dnia: 02 Styczeń 2013, 18:19:01 »
Odkurzając trochę wątek co forumowicze sądzą o złotych monetach okresu międzywojennego np:

- 25 guldenów z lat 1923 oraz 1930 w Wolnym Mieście Gdańsku
- 10 i 20 zł z 1925 roku II RP z Bolesławem Chrobrym w 900 rocznicę koronacji

Wszystkie monety są ze złota, nie zostały wprowadzone do obiegu, a najwyższy nakład wynosi 50 350 sztuk (10 złotówka).

Zatem czy były to "pierwsze" monety kolekcjonerskie czyli złom czy może "drogą wyjątku" zaliczamy je do "pełnoprawnych" monet obiegowych??

Pio86

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 191
  • Legitymacja 078
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #17 dnia: 02 Styczeń 2013, 21:24:16 »
Odkurzając trochę wątek co forumowicze sądzą o złotych monetach okresu międzywojennego np:

- 25 guldenów z lat 1923 oraz 1930 w Wolnym Mieście Gdańsku
- 10 i 20 zł z 1925 roku II RP z Bolesławem Chrobrym w 900 rocznicę koronacji

Wszystkie monety są ze złota, nie zostały wprowadzone do obiegu, a najwyższy nakład wynosi 50 350 sztuk (10 złotówka).

Zatem czy były to "pierwsze" monety kolekcjonerskie czyli złom czy może "drogą wyjątku" zaliczamy je do "pełnoprawnych" monet obiegowych??

Powozowe sobie włączyć się do dyskusji.
Te monety na pewno nie są moim zdaniem złomem numizmatycznym, a raczej numizmatyczna ciekawostka.
Guldeny miały być wprowadzone do obiegu. ich emitent z góry założył cel emisji tych monet jako obiegowe.
Podobnie Chrobry. 10 i 20 złotych w złocie tez miały być w obiegu ze nie wyszło inna sprawa.
Więc czym się różnią te monety od 2 NG i 10 zł "kolekcjonerskich"?
Założeniem emisji nie w celach ścisło komercyjnych.     

Chrobry

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 340
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #18 dnia: 02 Styczeń 2013, 23:30:10 »
Pozwolę sobie nie zgodzić się z opinią,że emitent wybijając te monety choćby łudził się,że zostaną wprowadzone do obiegu. Zarówno w momencie wybicia 25 guldenów jak i 20 i 10zł z chrobrym wiadomo było,że do obiegu nie wejdą. Po I WŚ złota moneta praktycznie już nie funkcjonowała w obiegu. cały nakład 25 guldenówek był złotem potrzebnym do pokrycia emisji w banknotach. Ponoć cały nakład został zdeponowany w Berlinie i 25 guldenówki nawet nie widziały Gdańska. Ciekawe też jest jak trafiły do obiegu kolekcjonerskiego. Przecież przez cały XX wiek była to ekstremalnie rzadka i trudna do zdobycia moneta. Jeszcze na aukcji zbioru Karolkiewicza poszła za coś ponad 10tyś $,a tyle jeśli dobrze pamiętam kosztowało próbne 2 grosze bite w złocie,które niedawno poszło u Niemczyka. Potem nagle koło 2004 roku trafił na rynek cały nakład tych monet. Na jakimś niemieckim forum wyczytałem,że pojawił się rosjanin na giełdzie w Londynie z kilkoma rolkami 25 guldenówek i poszły hurtem za bańkę. Potem poszła teoria,że podczas wizyt rosjan w Berlinie cały nakład został zagrabiony i teraz wypłynął na rynek. Mnie to nie przekonuje. Druga wersja jest taka,że Deustche Bank znalazł w rezerwach cały nakład i go upłynnił. Też jakoś mnie to nie przekonuje,ale w podobnym okresie pojawił się też cały lustrzany WMG, więc może coś w tym jest,że dotarto do jakichś rezerw bankowych. Interesujące jest też to,że cały nakład został ogradowany w NGC i ICG w USA jak leci na MS65 bez względu na faktyczny stan, choć faktycznie średnia tego co zapuszkowali oscyluje wokoło 64/65. Póki co monety te są mądrze i powoli wprowadzane na rynek i cena oscyluje wokół odgórnie ustalonej ceny. (NGC na początku sprzedawało te monety po bodajże coś koło 2500$ sztuka, przy możliwości renegocjacji ceny przy zakupie większej ilości sztuk.) Ciekawe czy na rynek nie wypłynie w najbliższym czasie kolejna partia monet bo opinie,że zostały znalezione,ale same stemple też słyszałem:) Jakby ktoś wiedział coś więcej to chętnie się dowiem. Co do 10 i 20zł z chrobrym to te monety były wybijane od 1926 lub 1928 roku(różnie źródła podają, do tej pory nie udało mi się znaleźć pewnej informacji) moim zdaniem niemalże do końca wojny. 10 i 20zł z chrobrym to typowa moneta bulionowa tamtych czasów. Proszę zauważyć,że te moneta została wybita bez daty. Podobno z dostępnością nie było problemu i na chrobre przebijano złoto przyniesione samemu do mennicy z dodatkową opłatą za wybicie,ale nie znalazłem wiarygodnego źródła,które by potwierdzało taką informację. Przedwojenne cenniki monet wyceniają te blaszki po cenie kruszcu,więc pewnie to prawda. W ogóle z chrobrymi jest ciekawa sprawa. 10tek nie wybito zbyt wiele, jednak ciężko znaleźc 20zł wybitą świeżym stemplem. GDA kiedyś oceniło po mikroanalizie stempli,ze 20zł mogło być wybite nawet milion sztuk. Później pewniej przetopiono większość nakładu. W czasie wojny chrobre odbyły ciekawą wycieczkę wraz z całym polskim złotem. Jest wiele artykułów w sieci na ten temat. 10 i 20zł wróciły w PRLu wraz z znaszym złotem zdeponowanym w Kanadzie i dlatego taki wysyp chrobrych w PRLu i sprzedawanie w pewexach. Stąd też wzięły się plotki o dobijaniu w PRLu.
Z Pańskim wnioskiem zgadzam się jednak całkowicie:) Monet tych nie można uznać za złom z prostego powodu. Nie były emitowane w celu kolekcjonerskim,ale spełniały jakąś rolę w gospodarce nawet jeśli w obiegu faktycznym nie uczestniczyły.
pozdrawiam,
Paweł
« Ostatnia zmiana: 02 Styczeń 2013, 23:33:41 wysłana przez Chrobry »
\\\\\\\"Wszystko co można kupić za pieniądze jest tanie.\\\\\\\" Erich Maria Remarque

Pio86

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 191
  • Legitymacja 078
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #19 dnia: 13 Styczeń 2013, 10:12:23 »
Stanowiły zabezpieczenie, czyli poniekąd spełniały funkcje pieniądza. Nie podstawowe tj. transakcyjna, czy miernika wartości ale funkcje zabezpieczenia (ekonomie miałem dawno i nie pamiętam czy na pewno się tak nazywała). Fakt ze głównym zabezpieczeniem był kruszec z jakich były wybijane a nie sama nominalna wartość moneta ale nigdy nie stanowiły "towaru". To ze nigdy nie trafiły do obiegu nie znaczy ze nie były pełnowartościowym pieniądzem. Tranzakcie nimi mogły być przeprowadzane w oparciu o zdroworozsądkowe postępowanie. Ich wartości nie odbiegała znacznie od nominału. natomiast nikt dziś sobie nie wyobraża zapłacić za kebaba 10 złotówką z Matejko.

zenonmoj

  • Triumwirat TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 3 934
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #20 dnia: 16 Kwiecień 2014, 09:09:09 »
Ach, te relikwie...

"Kolejki i listy zapisów jak za PRL. Powód: w NBP premiera monet z Janem Pawłem II – informuje "Gazeta Wyborcza".
Kolekcjonerzy, handlarze, ale też osoby, które chcą mieć pamiątkę z kanonizacji papieża, ustawiały się we wtorek od rana pod oddziałami okręgowymi Narodowego Banku Polskiego.
Do kupienia były dwuzłotówki ze stopu nordic gold, srebrne dziesiątki i złote setki. Najcenniejsza jest kilogramowa, srebrna 500-złotówka. Do kupienia tylko 966 egzemplarzy.
Za 500-złotówkę w banku trzeba zapłacić 7,8 tys. zł. A na serwisach aukcyjnych już jest droższa o ponad 2 tys. zł."
[cytat z: http://biznes.onet.pl/w-dlugiej-kolejce-po-papieza,18490,5616597,1,news-detal]

Ciekawe, na jakim poziomie ukształtują się ceny, powiedzmy za dwa lata?

ZM

Chalupski

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 565
  • Zbierajmy monety!
    • Zbierajmy monety
  • Zainteresowania: Polskie monety obiegowe
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #21 dnia: 16 Kwiecień 2014, 12:03:22 »
Złom?

Nie zgadzam się na nazywanie złomem źle zachowanych monet do momentu kiedy można określić nominał i emitenta.
Numizmatyka jest nauką pomocniczą historii. Numizmaty są źródłami historycznymi. Wszystko jedno, czy zachowane dobrze, czy źle. Zmasakrowane bezlitośnie średniowieczny denar, rzymska sestercja czy przedwojenna dziesięciozłotówka nadal tymi źródłami pozostają i każda z tych monet może dać odpowiedzi na szereg pytań. Kontekst jej znalezienia wiąże się z geografią obiegu (i czasem obiegu, jeśli moneta była w skarbie). Badania metalurgiczne wskazują na źródła surowca, technologię jego przerobu, mogą potwierdzić lub zaprzeczyć autentyczności monety (falsyfikaty z epoki).

Złomem są dla mnie pseudomonety produkowane wyłącznie na potrzeby kolekcjonerów. Włączam w to również wszystkie, głównie rosyjskie, "nowe bicia" wykonywane specjalnie wytworzonymi stemplami. Jestem tolerancyjny wobec bić oryginalnymi stemplami.
Kryterium przeznaczenia do normalnego obiegu nie zawsze się sprawdza. Co powiedzieć choćby o zygmuntowskiej studukatówce. Do obiegu ją bito?
Złomem (metaloplastyką) są dla mnie wszelkiej maści dukaty lokalne i żetony (a choćby i platynowe z brylantami) bite nawet i w prawdziwych mennicach.

Medale to zupełnie inna bajka. Są traktowane, jako numizmaty, bo zwykle powstawały w tych samych fabrykach, co monety. Ci sami ludzie je projektowali, sporządzali stemple, bili. W czasach pieniądza kruszcowego medale mogły pełnić rolę pieniądza - nieprzypadkowo bardzo często mają wagę wielokrotności dukata, czy talara.



Jurek

zenonmoj

  • Triumwirat TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 3 934
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #22 dnia: 16 Kwiecień 2014, 15:16:06 »
Nie zgadzam się na nazywanie złomem źle zachowanych monet do momentu kiedy można określić nominał i emitenta.
[...]
Złomem są dla mnie pseudomonety produkowane wyłącznie na potrzeby kolekcjonerów.
Całkowicie się z Panem zgadzam. Co do tych pierwszych, to dość często zdarza mi się takowe wygrzebywać z różnych "targowych kupek rupieci" (po cenach bardzo symbolicznych). Są to często egzemplarze dość ciekawe, co do których zawsze zastanawiam się, jak też one na te polskie kupki rupieci trafiły - jak na przykład francuskie brązowe 2 sole z czasów Rewolucji (z wagą i tablicą praw), czy o parę tylko lat późniejszy angielski pens Jerzego III (1807). Wyszukiwanie i atrybucję takich zdechlaczków traktuję jako specyficzną sportową rozrywkę z pogranicza numizmatycznego masochizmu  ;) - aczkolwiek często zdarza mi się potem polować na egzemplarze tego typu w "normalnym" stanie...

Pozdrawiam serdecznie
Zenon M.

Divusric

  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 2 525
  • Legitymacja 077
    • Romae Aeternae
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #23 dnia: 16 Kwiecień 2014, 19:14:05 »
Sam zaczynałem od kolekcjonowania 2- złotówek.Po jakims czasie  powiało nudą i jakąś taką komercją.Sprzedałem ,kupiłem pierwszą monetę rzymską i tutaj juz nigdy nie wieje nudą  ;)
« Ostatnia zmiana: 16 Kwiecień 2014, 19:22:56 wysłana przez Divusric »
Admiror, O paries, te non cecidisse, qui tot scriptorium taedia sustineas.

harpsycho

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 1 212
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #24 dnia: 21 Kwiecień 2014, 03:56:11 »
Sledzac wieloletni juz przebieg powyzszej dyskusji dochodze tez sam do wniosku, ze w moich wypowiedziach z poczatku 2012 nieco zbyt silnie wysunela sie na pierwszy plan kwestia "nieobiegowosci" obiektow definiowanych jako zlom numizmatyczny. A bardziej w centrum uwagi powinien byl znalezc sie przeciez spekulatywny zamysl emitenta w celu osiagniecia nieuczciwych zyskow kosztem kolekcjonerow - czyli w pelnym sensie tego slowa naduzycie posiadanego monopolu menniczego. Zwazywszy ze w przypadku bicia obiektow o takim wlasnie charakterze szansa na zasilenie nimi realnego obiegu pienieznego jest co najwyzej symboliczna, nic nie stracimy na takim wlasnie minimalnym przestawieniu systemu wartosci...

Wlasciwie dyskusja na temat tzw. "dukatow lokalnych" moze w tym kontekscie okazac sie paradoksalna. Mnie osobiscie odrzuca naturalnie od tego typu "metaloplastyki" - chociaz przyznac nalezy, ze sa to obiekty, ktore na okreslonym terenie moga nawet pelnic okreslona funkcje platnicza. Emitenta zamysl spekulatywny moznaby im zatem przypisac w sposob co najwyzej ograniczony lokalnie - jako pewne nieudolne nasladownictwo "globalnych" wysypow zlomu ogolnokrajowego... I jakie to implikacje powoduje? Mozna co najwyzej powiedziec, ze powstala durna moda produkowania takich wyrobow, ale jesli zaliczymy je do zlomu numizmatycznego, to dowartosciujemy je tylko stawiajac je na rowni z wybitymi na prawach ogolnokrajowego monopolu znakami pienieznymi... Bo okaze sie ze walczymy rownie zaciekle z wypaczona polityka emisji pieniadza, jak i z biciem krazkow metalu, ktore sobie zamowic moze kazda gmina. W ten sposob dojdziemy i do tego, ze zwalczac bedziemy pamiatkowe zetony dla turystow, jak ten slawetny "denar Chrobrego", ktory co i rusz wraca na forach a czasami nawet i na aukcjach...

A potem okaze sie ze znajda sie tacy, ktorzy nam beda zarzucac, ze pietnujemy "dukaty lokalne", bo to wspolczesna durna moda - a rozne tam pieniadze dominialne, notgeldy itd. traktujemy jako "prawdziwa numizmatyke" - bo to ciekawe zjawisko historyczne...
I w zasadzie nie wiem, co tak naprawde wtedy powiemy... Dla mnie osobiscie obiekty bite przez czynniki nie bedace suwerenem posiadajacym chocby przez krotki okres czasu i chocby na bardzo ograniczonym terenie powszechny monopol menniczy pozostana ciekawostkami wymykajacymi sie z kryteriow numizmatycznego "main stream" - wiadomo ze sa ludzie, ktorzy je zbieraja i sa to zagadnienia czesto ciekawe, ale sam nie czuje sie w obowiazku czyms takim interesowac. A tym bardziej rozpatrywac, zlom li to czy nie... ;) W kontekscie takiego rozumowania zalicze np. do "main stream" i monety getta w Lodzi i talar targowicki i monety z oblezenia Gdanska - ale juz np. nie karczmienne zetony Potockich, monety jakichs spoldzielni, fabryk czy oddzialow wojskowych - i tak samo nie maja tu nic do szukania aktualne "dukaty lokalne"...

Pozdrawiam!

Marek
JAK KIJEM, TO W MROWISKO!!!!

harpsycho

Bartek

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 10
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #25 dnia: 15 Kwiecień 2020, 21:59:56 »
Ponieważ temat dotyczy zdaje się samej istoty istnienia Towarzystwa i tego forum, a jestem tutaj nowy to pozwole sobie go odgrzać aby może troche więcej zrozumieć. Mój wywód będzie trochę momentami przekorny więc proszę potraktować go z przymrożeniem oka

Jak tutaj widać ile osób określających się numizmatykami tyle definicji.

Dlatego też bardzo trudno jest określić zwięzłą definicję złomu.

Ponieważ w wielu dziedzinach życia bywa tak, że olśnienie przychodzi kiedy na temat wypowie się ktoś kto przychodzi z zewnątrz to przedstawię na ten temat i swoje spojrzenie.

Na wstępnie chciałbym złożyć ukłony dla Pana Chałupskiego… W lekturę Pana specjalizowanych katalogów wczytuję się od dwóch tygodni i jest to dla mnie na ten moment podstawowe źródło przystępnej wiedzy szczególnie okresu II RP który na ten moment najbardziej mnie zafascynował.

Co do definicji złomu numizmatycznego to często Państwo nawiązujecie w nich do istoty tego czy moneta trafiła do obiegu, jako wyznacznik tego czy można nazwać ją numizmatem. Doskonale rozumiem, że myśl ta dotyczy wprowadzenia jakiegoś wzoru monety i udostępnienia jej społeczeństwu jako środek płatniczy, jednak czy nie można by się tutaj w tej filozofii trochę przyczepić próbując ją zinterpretować wprost ? I czy wtedy nie należało by ze wszystkich zbiorów odrzucić wszystkie monety w stanach menniczych ? W końcu egzemplarze te nie miały szansy być wykorzystane do zapłaty za bułkę w piekarni, konia na targu, czy worka ziemniaków… chociażby raz ! Należało by je uznać za złom numizmatyczny bo nie były w obiegu. Mało tego kontynuując tą myśl egzemplarze te jak tylko trafiły w ręce świadomego numizmatyka stały się egzemplarzem… kolekcjonerskim…

I tu przejść można by do definicji Pana Chałupskiego która zakłada, że złomem numizmatycznym miały by być monety które produkowane są na cele kolekcjonerskie. Sama idea tej myśli bardzo mi się spodobała i dzięki niej zrozumiałem dlaczego kiedy na początku roku wróciłem po latach do budowania zbioru szybko udało mi się zrozumieć, że monety kolekcjonerskie nie są ciekawe, a wiele satysfakcji można odkryć w kolekcjonowaniu monet obiegowych.
Jednak i tu można włożyć kij w mrowisko… Poprawcie mnie Państwo bo szybciej znajdę od Was odpowiedź niż w interencie, ALE… monety kolekcjonerskie noszą wszystkie cechy płatnego środka płatniczego w Polsce, posiadają znak emitenta, orła w koronie napis Rzeczpospolita Polska oraz nominał, a zatem jak bardzo dla numizmatyków irracjonalnie by to nie zabrzmiało każda moneta kolekcjonerska która została wydana przez NBP może stanowić prawny środek płatniczy… ( chyba że się mylę ????? )… i nawet jakby wydawało się to szalone, można wyjąć z kolekcji np. „lustrzanego suma” i zapłacić nim za butelkę dobrego wina, tym samym można uznać, że monety kolekcjonerskie są monetami obiegowymi…

Myślę, że w pewnym sensie zatoczyłem koło w tej koncepcji.

Pozostaje jeszcze kilka spraw:
Sprawa monet które są w złym stanie. To musze kategorycznie odrzucić – „zapomniał wół jak cielęciem był”. W tym tygodniu zakupiłem w jednej aukcji kilka monet groszowych II RP. Wraz z przesyłką otrzymałem gratisowo dodatkową monetę - w kiepskim stanie… ale dla mnie bardzo cenną, cenną bo dla początkującego numizmatyka każda sztuka jest cenna i każda cieszy.

Nie wyczytałem w tym wątku tego wprost, ale zauważyłem, że w złom wpisywać miały by się także monety próbne ? Jeśli tak to trochę tego nie rozumiem… Sama w końcu koncepcja zbierania numizmatów bynajmniej dla mnie polega na poznaniu historii tego skąd, jak, gdzie, ile … I tak samo jak pewnie wielu bardziej doświadczonych numizmatyków ma w swych zbiorach stemple, czy inne elementy produkcji które dotyczą historii konkretnej monety, tak i wybite próby świadczą o części historii monety która trafiła w obieg…. Czyż nie ?
Posiadanie w zbiorach czy to właśnie stempli czy tym bardziej monet próbnych także wpisał bym w pojęcie zbioru numizmatycznego, a jeśli nie „zbioru” to koniecznego do poznania elementu całej układanki których chyba nie należało by odrzucać, bo jeśli tak, to czy stare wydania książek, opracowań polskich numizmatyków które dziś na rynku i numizmatycznym i księgarnianym są często „białymi krukami” także należało by zdyskredytować… ?

Takie oto przemyślenia początkującego 😉



rubinowakrew

  • Rada Oficerów TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 2 279
    • Katalog Półtoraków
  • Legitymacja: 111
  • Zainteresowania: Półtoraki i inne monety Zygmunta III, monety górnośląskie.
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #26 dnia: 15 Kwiecień 2020, 22:52:02 »
Definicja numizmatyki ogólnie jest jedna (z mniejszą lub większą ilością szczegółów) - jest to NAUKA. Nie zbieranie monet.

Czy ktoś tutaj ma coś przeciwko zbieraniu tego co my nazywamy złomem numizmatycznym ? Pewnie nie - czepiamy się tego, że to tak naprawdę nie pieniądz, nie monety. Męczy nas propagowanie tego jako numizmatyki.
Co do monet próbnych to uważam, że są monety próbne i pseudomonety z napisem próba...

Zły stan monet to też nie jest podstawa do wyrzucenia. Ta moneta też ma swoją historię. Ba sam kupiłem ostatnio jedną monetę w bardzo słabym stanie - ale odkąd zajmuje się katalogiem nigdy jeszcze nie widziałem jej w sprzedazy.
Co za czasy.... Falsy się patynuje, oryginały poleruje a kupuje się napisy na pudełkach...

cancan62

  • Triumwirat TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 6 354
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #27 dnia: 16 Kwiecień 2020, 00:26:52 »
Myślę, ze generalnie definicja "złomu numizmatycznego" jest dość dobrze opisana, zrozumiana i przyjęta przez nasze Towarzystwo. Pojawiają się czasem egzemplarze z pogranicza, jak choćby opisane przez pana Jerzego Chałupskiego nowodieły, czy budzące wątpliwości złote monety okresu międzywojennego.

Numizmatyka (z gr. νομισματική) – Nauka pomocnicza historii, zajmująca się badaniem monet, banknotów i innych znaków pieniężnych pod względem historycznym, estetycznym, a także technicznym. Pochodzenie słowa numizmatyka nie jest do końca jasne - nie wiadomo, czy pochodzi od łacińskiego nummus, czy też od greckiego nomisma. Numizmatyka ma swoje początki w XIV wieku, rozwinęła się w okresie renesansu.
Biorąc pod uwagę według mnie wielce istotną definicję numizmatyki jako nauki, różnicę miedzy "numizmatem" a "złomem" można opisać jako: ten pierwszy służący numizmatyce, a ten drugi służący spekulacji.

Co do definicji złomu numizmatycznego to często Państwo nawiązujecie w nich do istoty tego czy moneta trafiła do obiegu, jako wyznacznik tego czy można nazwać ją numizmatem. Doskonale rozumiem, że myśl ta dotyczy wprowadzenia jakiegoś wzoru monety i udostępnienia jej społeczeństwu jako środek płatniczy, jednak czy nie można by się tutaj w tej filozofii trochę przyczepić próbując ją zinterpretować wprost ? I czy wtedy nie należało by ze wszystkich zbiorów odrzucić wszystkie monety w stanach menniczych ? W końcu egzemplarze te nie miały szansy być wykorzystane do zapłaty za bułkę w piekarni, konia na targu, czy worka ziemniaków… chociażby raz ! Należało by je uznać za złom numizmatyczny bo nie były w obiegu. Mało tego kontynuując tą myśl egzemplarze te jak tylko trafiły w ręce świadomego numizmatyka stały się egzemplarzem… kolekcjonerskim…

Termin "monety kolekcjonerskie" jest terminem mylącym, bo powoduje wrażenie, ze te świecidełka są jedynymi monetami wartymi kolekcjonowania w odróżnieniu od "monet". Myślę, ze nazwa powstała w celu nobilitacji tych produktów sugerując, ze mają wartość kolekcjonerską.
Jeśli idzie o monety w stanie menniczym, to jeśli są one z obiegowej, lub obiegowo-okolicznościowej emisji, to nadal nie będą one kwalifikowane jako złom numizmatyczny.

I tu przejść można by do definicji Pana Chałupskiego która zakłada, że złomem numizmatycznym miały by być monety które produkowane są na cele kolekcjonerskie. Sama idea tej myśli bardzo mi się spodobała i dzięki niej zrozumiałem dlaczego kiedy na początku roku wróciłem po latach do budowania zbioru szybko udało mi się zrozumieć, że monety kolekcjonerskie nie są ciekawe, a wiele satysfakcji można odkryć w kolekcjonowaniu monet obiegowych.
Jednak i tu można włożyć kij w mrowisko… Poprawcie mnie Państwo bo szybciej znajdę od Was odpowiedź niż w interencie, ALE… monety kolekcjonerskie noszą wszystkie cechy płatnego środka płatniczego w Polsce, posiadają znak emitenta, orła w koronie napis Rzeczpospolita Polska oraz nominał, a zatem jak bardzo dla numizmatyków irracjonalnie by to nie zabrzmiało każda moneta kolekcjonerska która została wydana przez NBP może stanowić prawny środek płatniczy… ( chyba że się mylę ????? )… i nawet jakby wydawało się to szalone, można wyjąć z kolekcji np. „lustrzanego suma” i zapłacić nim za butelkę dobrego wina, tym samym można uznać, że monety kolekcjonerskie są monetami obiegowymi…

Tak, monetą "kolekcjonerską" teoretycznie można by zapłacić w sklepie, ale pojawia się tu klika problemów. Pierwszy taki, ze pani Sklepowa nie rozpozna tego, czym Pan płaci jako "pieniądze" i może nie przyjąć. Drugi to taki, ze wartość kruszcu w takiej monecie przewyższa wciąż wartość nominalną.
Z doświadczenia wiem, ze w jednym ze sklepów kiedy zapytałem, ile mogę wziąć za jedną z takich monet, powiedziano mi, ze średnio polowe tego co zapłaciłem za nią w mennicy.
To nie są nawet monety, to jest przedmiot spekulacji, coś jak tulipany w 1636 roku.

Pozostaje jeszcze kilka spraw:
Sprawa monet które są w złym stanie.
Tu chyba nikt nie będzie się spierał, ze tak zwane "trupki" nieczytelne i jak to kiedyś nazwałem: "stan opłakany, wartość sentymentalna" są nadal numizmatami i mogą być używane do badan naukowych.   

Nie wyczytałem w tym wątku tego wprost, ale zauważyłem, że w złom wpisywać miały by się także monety próbne ? Jeśli tak to trochę tego nie rozumiem… Sama w końcu koncepcja zbierania numizmatów bynajmniej dla mnie polega na poznaniu historii tego skąd, jak, gdzie, ile … I tak samo jak pewnie wielu bardziej doświadczonych numizmatyków ma w swych zbiorach stemple, czy inne elementy produkcji które dotyczą historii konkretnej monety, tak i wybite próby świadczą o części historii monety która trafiła w obieg…. Czyż nie ?
Posiadanie w zbiorach czy to właśnie stempli czy tym bardziej monet próbnych także wpisał bym w pojęcie zbioru numizmatycznego, a jeśli nie „zbioru” to koniecznego do poznania elementu całej układanki których chyba nie należało by odrzucać, bo jeśli tak, to czy stare wydania książek, opracowań polskich numizmatyków które dziś na rynku i numizmatycznym i księgarnianym są często „białymi krukami” także należało by zdyskredytować… ?

Zgadzam się, ze monety próbne są jak najbardziej częścią polityki monetarnej i źródłem wiedzy numizmatycznej.

DzikiZdeb

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 4 347
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #28 dnia: 16 Kwiecień 2020, 08:26:31 »
Zgadzam się, ze monety próbne są jak najbardziej częścią polityki monetarnej i źródłem wiedzy numizmatycznej.
O ile są faktycznie świadkiem testowania jakiejś części procesu numizmatycznego, a nie np. nagrodą za zasługi dla PTAiN. Co niby miały próbować te wszystkie słynne "próby niklowe" o określonym z góry nakładzie 500 szt., że o innych wynalazkach "próbnych" z tego samego okresu nie wspomnę?

DzikiZdeb

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 4 347
Odp: Złom numizmatyczny
« Odpowiedź #29 dnia: 16 Kwiecień 2020, 08:37:45 »
i nawet jakby wydawało się to szalone, można wyjąć z kolekcji np. „lustrzanego suma” i zapłacić nim za butelkę dobrego wina, tym samym można uznać, że monety kolekcjonerskie są monetami obiegowymi…
Proszę spojrzeć na to z punktu widzenia statystyki. Obieg to nie jedna udana transakcja na pięć lat, ale rzeczywisty udział danego środka płatniczego we wszystkich transakcjach gotówkowych proporcjonalnie do jego występowania w całej masie pieniężnej (wynikającego z nakładu, zużycia się części monet itp.). Na upartego może Pan w sprzyjających warunkach zapłacić wszystkim: 500-lirówką turecką (byle było ciemno, a kasjerka niedowidząca), tekturką z chipsów (o ile Pan wie, że syn kasjerki takie zbiera i akurat ten egzemplarz jest w stanie zamienić na prawdziwą złotówkę) czy nawet pierścionkiem po babci (też się nie będzie opłacać). Nie tworzy to jednak z tych przedmiotów obiegowych monet RP :-)

 

R E K L A M A
aukcja monet