Strona główna | Forum | Artykuły | Galeria | Kalendarz
TPZN - Forum numizmatyczne
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
19 Wrzesień 2017, 17:25:38


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Jak bito monety?  (Przeczytany 5847 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
trojak79
Członkowie TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Legitymacja: TPZN nr 037
Zainteresowania:
3grosze

Wiadomości: 153



Zobacz profil WWW
« : 26 Luty 2009, 13:52:59 »

Bicie monet.

Proces transformacji kawałka metalu w monetę wymagał wielu etapów. Pierwszym z nich była rafinacja nabytego kruszcu. Srebro, na którym pracowano w mennicy pochodziło z różnych źródeł. Najczęściej było to srebro z kopalni ale nie rzadko korzystano z tzw. pagamentu czyli z wycofanych z obiegu monet i innych wyrobów jubilerskich przeznaczonych do topienia. W obu przypadkach srebro nie było w czystej postaci, zawsze było zmieszane z miedzią i to w różnych proporcjach. Celem rafinacji było uzyskanie fajnu czyli srebra w czystej postaci. W mennicach średniowiecznych etap ten odbywał się poprzez prażenie pokruszonego srebra w glinianym naczyniu wyłożonym mokrym popiołem bukowym zmieszanym z przepalonymi kośćmi. Do srebra dodawano ołów a wszystko przykrywano węglem drzewnym. Pod wpływem wysokiej temperatury ołów przejmował wszystkie zanieczyszczenia srebra. Proces ten przeprowadzano kilka razy aż do uzyskania czystego srebra a w międzyczasie pobierano próby. Takiemu samemu zabiegowi poddawano miedź niezbędną do utworzenia określonego stopu ze srebrem.

Aby usprawnić proces mieszania się miedzi ze srebrem wykorzystywano mokre miotły przez które lano roztopioną miedź do wody. Na dno naczynia z wodą opadały małe miedziane kuleczki. Śrutowanie, bo tak nazywał się ten zabieg odbywało się w ten sposób aż do końca XVI wieku. Później proces został udoskonalony technologicznie poprzez zastąpienie mioteł żelaznymi walcami obracającymi się szybko w wodzie.

Kiedy czysta miedź i fajn były gotowe przystępowano do tworzenia odpowiedniego stopu, którego skład musiał ściśle spełniać wymogi aktualnej ordynacji menniczej. Aby ograniczyć nadużycia, nad procesem czuwał specjalny urzędnik zwany wardajnem lub probierzem, który pobierał próby za każdym razem gdy stop opuszczał tygle mennicze. Gotowy i zatwierdzony stop wlewano do specjalnych form, na ogół żelaznych lub glinianych. Tym sposobem tworzono cany czyli sztabki powstałe z ostygłego metalu.

Następnym etapem była obróbka can. Celem obróbki było osiągnięcie blachy o pożądanej grubości. Najpospolitszym i najprostszym sposobem był rozklepywanie can młotkiem. Niestety zajęcie to było bardzo czasochłonne więc stale trwały prace nad udoskonaleniem tego etapu. W XVI wieku zaczęto wprowadzać wyciągarki walcowe . Z gotowej blachy wycinano krążki o jasno określonej wadze. Do wycinania stosowano proste nożyce  więc zazwyczaj wycinano nie krążki a prostokąty, których rogi były zaklepywane młotkiem aż do uzyskania wymaganego kształtu. W późniejszym czasie do wycinania krążków stosowano przebijaki ręczne a od XVI wieku mechaniczne.

Wycięte krążki trafiały w końcu pod stempel ale zanim to nastąpiło były czyszczone z brudu i tłuszczu. Odbywało się to poprzez grzanie ich w ogniu oraz gotowanie w specjalnym roztworze. Na końcu krążki płukano, suszono i wygładzano piaskiem i miałem węglowym.. Dzięki temu zabiegowi krążek stawał się jasny i lśniący sprawiając wrażenie, iż w stopie znajduje się więcej srebra. Czyste  krążki ważono i te, które nie osiągnęły wymaganej wagi odsyłano z powrotem do przetopienia. Krążki zbyt ciężkie obcinano lub opiłowywano aż do osiągnięcia wagi.

Czas na bicie czyli etap końcowy, przekształcający zwykły kawałek metalu w monetę. Umieszczenie na krążku awersu i rewersu wymagało wykonania dwóch żelaznych stempli. Jeden z nich osadzany był w drewnianym klocku, drugi dzierżony był w dłoni mincerza. Relief był oczywiście w negatywie aby jego odbitka dała pozytyw. Praca rytownika przy tworzeniu stempla wymagała wielkich umiejętności i sporo siły fizycznej. Aby sprawę ułatwić, powierzchnia żelaznego stempla była zmiękczana. Rytownik posługiwał się utwardzonym rysikiem i rylcem, później gotowymi puncami. Z biegiem czasu stosowano coraz bardziej zaawansowane punce umożliwiające wybicie całych fragmentów rysunku takich jak herby, znaki mennicze, korony a nawet całe popiersia. Zaoszczędzano w ten sposób czas przy przygotowywaniu stempli menniczych. Do końca XVII wieku stosowano bicie ręczne jednak już w wieku XVI pojawiło się konkurencyjne bicie maszynowe.

Największą popularnością cieszyło się urządzenie walcujące bardzo podobne do wyciągarki. Składało się ono z dwóch poziomo ułożonych walców,  między którymi przesuwano blachę. Na walcach wyryte były stemple tłoczące rysunek monety. Po przeciągnięciu blachy przez urządzenie wycinano z niej gotowe monety. Ich kształt był często owalny co jest typowym efektem walcowania. Próbowano walczyć z takim stanem rzeczy tworząc na walcach owalne stemple ustawione poprzecznie do blachy. Na walcach tłoczących duże monety zamieszczano 4-8 stempli, natomiast w przypadku monet mniejszych mieściło się nawet 19 stempli. Do obsługi maszyny delegowano 8 pracowników. Koszty mechanizacji mennic były bardzo wysokie ale wydajność produkcji rekompensowała ten problem. Wadą walców z wyrytymi stemplami  była konieczność wymiany całego walca gdy stempel lub inny fragment walca uległ uszkodzeniu. Walce tworzyły pary więc przy wymianie jednego konieczna była wymiana drugiego wskutek czego tracono niewykorzystane jeszcze stemple. W XVII wieku wprowadzono innowację mającą na celu rozwiązanie tego problemu. Pomysł polegał na tym, że stemple mennicze można było przyłączać i odłączać od walca w zależności od potrzeby. Mocowano je w specjalnych otworach rozmieszczonych na walcu. Stemple przypominały wyglądem grzybki, których nogi wchodziły w otwory na walcu.

Kolejnym krokiem milowym w przemyśle menniczym była konstrukcja opracowana przez francuskiego medaliera Mikołaja Briota. W swojej maszynie, Francuz odstąpił od walcowania powracając do bicia monet stemplem górnym. Jego wynalazek to olbrzymi kołowrót balansowy poruszający wrzecionowatą śrubę zakończoną na dole stemplem. Obroty podwójnego ramienia zamachowego zbalansowanego odpowiednimi ciężarami wprawiały śrubę w ruch wokół własnej osi. Umieszczony u dołu śruby stempel uderzał w krążek silnie a jednocześnie sprężyście. Stosując tę maszynę wystarczyło jedno uderzenia stempla nawet przy biciu dużych medali o ostrym reliefie. Kolejnym ulepszeniem Francuza było wprowadzenie kołnierza dookolnie chroniącego krążek przed rozklepywaniem pod wpływem silnego uderzenia. Maszyna, która była pospolicie nazywana balansówką wymagała 2-12 robotników do obsługi a jej wydajność wynosiła  30 uderzeń na minutę!

« Ostatnia zmiana: 21 Styczeń 2017, 16:30:33 wysłane przez TomekP » Zapisane

Gajusz
Członkowie TPZN
Stały bywalec
*
Austria Austria

Legitymacja: TPZN nr 040
Zainteresowania:
Pryncypat, Judea, Aurelian

Wiadomości: 346


Verba volant, scripta manet. Oby...


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #1 : 26 Luty 2009, 16:37:00 »

Dzięki! Bardzo pouczający artykuł Uśmiech
Zapisane

nabializm
TPZN 005
Członkowie TPZN
Gaduła
*
Poland Poland

Legitymacja: TPZN nr 005
Zainteresowania:
Cesarstwo Rzymskie III/IV wiek

Wiadomości: 2 719



Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : 01 Marzec 2009, 15:40:52 »

Drogi Michale! Dziękujemy za taki przeglądowy przyjemny artykuł, naprawdę przyda się każdemu zainteresowanemu prawdziwą numizmatyką Uśmiech
Czy można prosić o publikacje z jakich korzystałeś, taką najważniejsza Uśmiech
Zapisane

Prezes TPZN 005 w stanie spoczynku
- Maciej Nabiałek: ncr3i4@gmail.com
trojak79
Członkowie TPZN
Stały bywalec
*
Poland Poland

Legitymacja: TPZN nr 037
Zainteresowania:
3grosze

Wiadomości: 153



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #3 : 08 Marzec 2009, 09:28:34 »

Pisałem z głowy ale oczywiście wszystkie informacje pochodzą z jakichś źródeł. O pracy mennic bardzo fajnie pisze Mikołajczyk. Mam kilka jego artykułów, które zostały zamieszczony w starym czasopiśmie historycznym, którego tytułu nie pamiętam. Jak wrócę do domu (delegacja w Szwecji) to je odnajdę i podam tytuł.

Pozdrawiam
Zapisane

harpsycho
Gaduła
****
Germany Germany

Legitymacja: TPZN nr 001
Stowarzyszenie:
I.R.O.S.E. Baden-Baden e.V.

Wiadomości: 1 216



Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : 19 Maj 2009, 12:26:14 »

Polecam bardzo ksiazeczke Aleksandra M. Kuzmina "Organizacja mennic i techniki mennicze w Polsce XVI-XVII w." Uśmiech

Pozdrawiam!


Marek
Zapisane

JAK KIJEM, TO W MROWISKO!!!!

harpsycho
harpsycho
Gaduła
****
Germany Germany

Legitymacja: TPZN nr 001
Stowarzyszenie:
I.R.O.S.E. Baden-Baden e.V.

Wiadomości: 1 216



Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : 19 Maj 2009, 21:47:57 »

notabene dostepna w WCN za 15 zlotych...
Zapisane

JAK KIJEM, TO W MROWISKO!!!!

harpsycho
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Numizmatyka - linki do stron | Najlepsze strony numizmatyczne
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines

Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS! Dilber MC Theme by HarzeM