Aktualności:

  • 22 Wrzesień 2019, 21:04:39

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Grading a pseudonumizmatyka  (Przeczytany 21915 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Lech Stępniewski

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 6 558
    • NOT IN RIC
Grading a pseudonumizmatyka
« dnia: 21 Czerwiec 2008, 11:39:41 »
Do napisania tych kilku mało oryginalnych uwag zainspirowała mnie informacja w jednym z wątków, że pewna firma gradingowa pakuje falsyfikaty do swoich "trumienek". Warto jednak zawsze pamiętać, że zło gradingu nie płynie z błędów/nieuczciwości gradingowców, ale z tego, że grading jako taki promuje pseudonumizmatykę, z którą Towarzystwo Panów przecież walczy.

Pseudonumizmatyka zasadniczo nie różni się od numizmatyki tym, co się zbiera, ale jak się zbiera. Potrafię sobie wyobrazić nawet zbieracza "monet kolekcjonerskich", który na ich temat zgromadził potężną wiedzę, zna style poszczególnych projektantów, rozróżnia zmiany technologiczne na przestrzeni lat itp. Byłaby to jednak osoba wyjątkowa, gdyż "monety kolekcjonerskie" wymyślono właśnie po to, by móc je zbierać dysponując minimalną wiedzą ("folder z mennicy"). Są one zatem dostępne do zbierania "z mety" dla bardzo dużej ilości osób, a co za tym idzie, świetnie nadają się do spekulacji, przyciągają "inwestorów" itp.

Pseudonumizmatyka jest bowiem właśnie taką karykaturą numizmatyki maksymalnie ułatwionej: monety rozpoznawalne na podstawie folderu, katalogi z pozycjami do odhaczania, klasery z podpisanymi miejscami na konkretne "okazy"... I tu właśnie wchodzi grading jako kolejny element "ułatwienia". O ile wcześniej w tle pseudonumizmatyki widnieje hasło "nie musisz nic wiedzieć, by zbierać monety", to teraz dołącza do niego hasło "nie musisz nawet mieć oczu, by zbierać monety". Brzmi to może jak czarny humor, ale "dzięki" gradingowi monety mogą zbierać także niewidomi. Wystarczy odpowiednie dane umieszczać na pudełkach alfabetem Braille'a...

Dlatego warto walczyć z gradingiem nie tylko poprzez wytykanie firmom gradingowym różnych wpadek, ale głównie poprzez fundamentalne odrzucenie tego "ułatwiacza". Rzecz jasna, ta walka gradingu nie zlikwiduje - biznes inwestorski dalej będzie się kręcił (choć może do czasu...). Chodzi jednak jak zwykle o jasność pojęć. Grading to NIE jest narzędzie numizmatyczne i numizmatykowi do niczego nie jest porzebny, podobnie jak botanik nie musi wiedzieć, na podstawie jakich kryteriów handlarki w warzywniaku odróżniają pomidory I klasy od drugiej. Botanik i tak lepiej wie, jak wygląda dorodny, dojrzały pomidor...
NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII

dominer

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 99
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #1 dnia: 21 Czerwiec 2008, 13:07:10 »
Bardzo trafnie napisane - podpisuje sie pod tym w 100% !!! Z gradingiem walcze juz od dawna (lacznie z uswiadamianiem ludzi z najblizszego otoczenia) , grading jak to trafnie ktos kiedys powiedzial "zwalnia z myslenia" a myslenie wlasnie w numizmatyce jest bardzo istotnym elementem..
Oczywiscie trumienki czasem kupuje z prostej przyczyny - czasem ktos oceniajac trumne surowo (czesto przez pomylke zapewne) powoduje ze mniej osob sie nia interesuje i mozna swobodnie kupic fajna monetke taniej...potem tylko srubokrecik i trumienki nie ma :)

Wrocek

  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 841
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #2 dnia: 21 Czerwiec 2008, 13:29:01 »
I ja również podpisuję sie pod tym !!!
Określenie "trumna" dla monet gradingowanych odpowiada najbardziej ich charakterowi.
O ile jeszcze dopuszczalne wg mojej oceny jest gradingowanie współczesnych monet, np. dwuzłotówek GN, to ręce precz (!!!) od monet, które w swojej istocie są materialnymi dowodami minionych epok. Takie monety grading pozbawia "duszy". Niezaleznie od tego, czy to jest mały szeląg, czy też talar, oglądając go chcę poczuć jego wagę i chłód metalu, a nawet jeżeli mam taką monetę ogladać w gablocie, to jakieś plastikowe pudło z logo firmy gradingującej po prostu zniesmacza mnie.

Pozdrawiam
Wrocek
TPZN 033
TPZN 033   V-ce Prezes w stanie spoczynku

nabializm

  • TPZN 005
  • Członkowie TPZN
  • Gaduła
  • *
  • Wiadomości: 2 720
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #3 dnia: 21 Czerwiec 2008, 17:18:56 »
Zacytuję to co napisałem na e-numizmatyce: Gradingowanie prowadzi do spekulacji, matactwa i zmusza kolekcjonera do nie myślenia i nie działania, dając mu hipermarketowy produkt...

Prezes TPZN 005 w stanie spoczynku
- Maciej Nabiałek: ncr3i4@gmail.com

chgo

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 369
  • Capri Genus
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #4 dnia: 23 Czerwiec 2008, 01:14:05 »
No dobrze to ja bede przewrotny i wystąpie w obronie tego gradingu :)

Choc osobiscie nie lubie trumienek, z kilku praktycznych przyczyn.
A dwie najważniejsze to ze nie widać rantu i ze zbiór trumeinek
zajmuje całkiem duzo miejsca... itd, no ale mam to napisac przeciez co innego ;)

Kilka temacików:
1. falsy - no niestety nikt nie jest nie omylny, znam wiele przypadków wystawiania falsow
na na powaznych aukcjach. Owszem niby od takiej firmy gradingowej wymagamy wiecej, ale to tylko zalezy od klasy fachowców w niej pracujacych. Fals w trumnach dyskredytuje firme
a nie sam grading.
2. naciągane oceny - czyli matactwo itp.. Jak widac jednak klienci gradingu mysla, skoro temat
jest  poruszany, w przeciwnym przypadku bezkrytycznie by przyjmowali wyrok firmy gradingowej.
Zastanawiając sie dalej dojdziemy do wniosku ze to tez dyskredytuje firme a nie sama idee gradowania.
3. "grading jak to trafnie ktos kiedys powiedzial "zwalnia z myslenia"" - a dlaczego zwalnia?
Mówiąc szczerze to ja tego nie rozumiem? No moze mnie zwalniać z żmudnego siedzenia przy
mikroskopie i liczenia rysek.. ale z czego jeszcze mnie zwalnia? Z identyfikacji monety?
Wiele firm sprzedaje monety z dokladnymi opisami, czy te firmy tez sa zle, bo zwalniają z myslenia? No wiec poprosze autora o wyjasnienei z czego wlasciwie zwalnia ten grading?
Bo z tego myslnia o tym czy to orginal czy nie to juz w punkcie nr1 wykazalem ze nie zwalnia
i sami klienci gradingu to tez zauwazyli.
4.
Najpierw pozwole sobie przytoczyc pana Lecha: "Pseudonumizmatyka jest bowiem właśnie taką karykaturą numizmatyki maksymalnie ułatwionej: monety rozpoznawalne na podstawie folderu, katalogi z pozycjami do odhaczania, klasery z podpisanymi miejscami na konkretne "okazy"... I tu właśnie wchodzi grading jako kolejny element "ułatwienia"."
Pozwole sobie w tym punkcie rozciagnac roważania troche dalej niz grading, bo jak rozumiem
te pseudo.. nie jest tylko odnośnie gradnigu.

Prosze zauwazyc ze te katalogi do odhaczania stworzyli właśnie numizmatycy, ale po co?
Ano dla siebie, dla historykow/archeologow (wiadomo datowanie stanowisk), no i dla innych entuzjastów zbieraczy (do odhaczania). Ci entuzjaści to w dawnych czasach, teraz tez czasami, byli
głównym źródłem materiału do badań dla tych numizmatyków. Wiec jak taki zbieracz odhaczył
co ma, to do numizmatyka niósł to czego nie znalazł w katalogu. Jak widać samo odhaczanie
nie jest złe :) Ok, juz slysze głosy, ze nam chodzi o kolekcjonerskie... :)
Ok, tu trudno o element współpracy badawczej, ale czy aby tylko lustrzankami zbieracz żyje?
Niedawno na nasze forum dołączył zbieracz lustrzanek, okazało się ze interesuje sie też KW
i ma nawet 4 "rzymki". Mogę się założyć ze zaczynał od kolekcjonerskich, a teraz dorósł do
następnego etapu rozwoju swojego hobby. Kto wie gdyby nie te ułatwienia to moze wogole
by nie zbierał monet i do tych 4 rzymków wogole by nigdy nie doszedl.
Krótko mówiąc z części pseudo-numizmatyków wywodzą sie pózniejsi numizmatycy,
wieksza część poprzestaje na tym etapie, abo jakims posrednim. Ale tak było przecież zawsze,
nawet jeszcze przed gradingiem. Ale i ogolnie mniej osob sie interesowało tym hobby.
Teraz dzieki tej calej pseudo... i innym ułatwieniom osób które zainteresuje się prawdziwa
numizmatyką jest więcej. I należy doceniać ten efekt. To jest jak w przypowieści o zasianym
ziarnie.

5
Co do pakowania staroci w trumienki, to owszem tez sie zastanawiam czy to ma sens.
Ale ostatnio czytałem felieton niejakiego pana Chałupskiego i opisywał on tam sytuacje
jak ktos kupil ladnego trojaka Batroego i na drugi dzien mu go pokazal wyczyszczonego
na "klamke".... Tragedia. Smiem twierdzić ze jakby była ta moneta w trumience to by jej
sie nic nie stalo. Ewidentny brak eduakcji, ale jak widać tu ulatwiacz i myślozwalniacz
ma tez chronić same monety



No dobra juz pewnie mnie nie lubicie :) Ja po prostu chce być obiektywny, jak zawsze są
plusy i minusy. A nie zawsze te minusy przekreślają całkowicie plusy. W tym przypadku
uważam ze bilans generalnie jest na plus ;) (jakze bym inaczej mogł napisać skoro
do takiego wniosku miałem dojść)
Pozdrawiam
Krzysiek

Shiver

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 666
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #5 dnia: 23 Czerwiec 2008, 01:43:32 »
Tylko, że z czysto numizmatycznego punktu widzenia moneta w trumnie jest... prawie bezwartościowa. Nie można jej zważyć, zmierzyć, obejrzeć rantu, powąchać, posłuchać dzwięku. Nadaje się wyłącznie do "odhaczenia". Poza tym kolekcjonerstwo monet z numizmatyką nie musi mieć nic wspólnego a już liczenie rysek na pewno nie ma.
Pozdrawiam,
Krzysiek

chgo

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 369
  • Capri Genus
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #6 dnia: 23 Czerwiec 2008, 01:55:00 »
No tak, ale ja tu własnie o tym innym punkcie widzenia...

Ps.
Lustrzanek nie trzeba ważyć itp... wszystkie sa jednakowe z dokładnościa do kilku rysek :)
Pozdrawiam
Krzysiek

Shiver

  • Stały bywalec
  • ***
  • Wiadomości: 666
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #7 dnia: 23 Czerwiec 2008, 02:01:07 »
Tylko, że... współczesne lustrzanki z numizmatyką niewiele maja wspólnego.
Pozdrawiam,
Krzysiek

chgo

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 369
  • Capri Genus
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #8 dnia: 23 Czerwiec 2008, 02:14:07 »
No wlasnie, no wiec o co tyle szumu? Skoro to z nami nic nie ma wspolnego? :)

Ps.
Jak dla mnie grading podobnie nie ma nic wspólnego z numizmatyka.
Co tez pan Lech tez napisał w przywpowieści o botaniku i pomidorze :)
« Ostatnia zmiana: 23 Czerwiec 2008, 02:28:23 wysłana przez chgo »
Pozdrawiam
Krzysiek

dominer

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 99
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #9 dnia: 23 Czerwiec 2008, 11:15:22 »
Dlaczego zwalnia z myslenia?

....ano dlatego ze tych co zastanawiaja sie nad moneta jest niewielu - to ze tu piszemy o tym ze pakuja falsy , to ze na cafe allegro o tym pisza nie znaczy ze wszyscy "tak maja" powiem wiecej obawiam sie ze 99,9% ludzi kupujacych trumny widzac XF45 widzi stan3+ i klapki na oczach..a spróbuj jeszcze komuś takiemu powiedziec ze ta moneta nawet na 3 nie zasługuje..oj usłyszalem juz pod moim adresem wiele "ciepłych" słów za takie stwierdzenie..wkońcu szpece napisały i tak ma być, ale jak sie zapytasz na jakiej podstawie tak napisały to jest wtedy eeee aaaaaa yyyyyyyy.....no bo co innego ma być jak sie pojęcia nie ma o ocenie stanu monety gdy tylko znikaja te różne numerki taki osobnik niejednokrotnie robi sie zagubiony jak dziecko !!

pozatym brak możliwości obcowania z moneta o czym pisal Shiver - niby w jaki sposob chcesz sobie zważyc ,zmierzyć....itp itd...

kwestie praktyczne już omowiles - wyobraz sobie srednia kolekcje w trumnach , to chyba bys musial trzymac to w kilku pokojach...:)

co do lustrzanek - to już wogóle temat rzeka , pomijajac bezcelowosc ich kolekcjonowania i nikłe ich powiazanie z numizmatyka to liczenie kreseczek i pakowanie tego w trumne to juz wogóle smiech na sali , tzn poprostu niebardzo wiem co to ma na celu  :D
chociaz osobiscie mi to lotto , bo w formie kolekcjonerskiej nigdy tych blach nie traktowalem...


P.S. - Grading jest zły - bo kojarzy mi sie z Gradingiem opon na jaki ciągle skarży sie Kubica.. ;D

chgo

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 369
  • Capri Genus
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #10 dnia: 23 Czerwiec 2008, 12:10:25 »
Dlaczego zwalnia z myslenia?

....ano dlatego ze tych co zastanawiaja sie nad moneta jest niewielu - to ze tu piszemy o tym ze pakuja falsy , to ze na cafe allegro o tym pisza nie znaczy ze wszyscy "tak maja" powiem wiecej obawiam sie ze 99,9% ludzi kupujacych trumny widzac XF45 widzi stan3+ i klapki na oczach..a spróbuj jeszcze komuś takiemu powiedziec ze ta moneta nawet na 3 nie zasługuje..oj usłyszalem juz pod moim adresem wiele "ciepłych" słów za takie stwierdzenie..wkońcu szpece napisały i tak ma być, ale jak sie zapytasz na jakiej podstawie tak napisały to jest wtedy eeee aaaaaa yyyyyyyy.....no bo co innego ma być jak sie pojęcia nie ma o ocenie stanu monety gdy tylko znikaja te różne numerki taki osobnik niejednokrotnie robi sie zagubiony jak dziecko !!

No dobrze, oczywiscie ze nie wszyscy, ale to problem jest z ludzmi a nie z gradingiem. Ci zbieracze tak samo by podchodzili
do nie ogradingowanych, jak WCN czy inna znana firma napisze w katalogu ze stan I- to tak jest  i basta.. takie przypadki
tez sa. Nawet na ostatniej aukcji widac bylo monety co z gorsza ocena osiagaly wieksza cene niz te wystawione z lepsza (oczywiscie ta sama odmiana itp..) No i pytanie czy katalogi aukcyjne z Ocena zwalniaja z myslenia? wiec trzeba je zlikwidowac?
Przeciez tam tez czesto widzi sie naciagane oceny? A wiele osob licytuje, na podstawie tych katalogow wogole nie ogladajac
monet! Czyli co zaufali firmie organizujacej i wylaczyli myslenie! Wiec dlaczego te trumeinki tak "wnerwiaja"?
Moze dlatego ze różnice w ocenach sa wieksze? No bo jednak fakt miedzy III a IV stanem roznica spora, mozna sie wnerwic.
Ale jak widać mentalnie nie ma tu różnicy z tym co funkcjonuje w innych obszarach numizmatyki.
Jeszcze raz wiec wysnuwam wniosek to nie grading jest be, tylko ludzie i firmy ktore nie sa uczciwe (czyli tez ludzie, bo przeciez nie roboty pracuja w tych firmach)
Co do samych zbieraczy, smiem wysnuc teze, ze to brak trumieniek temu panu od "XF45" nic by nie pomogl, bylby takim
samym ignorantem, jest po prostu pewna kategoria ludzi co sie nie lubi uczyc i juz.
Obecnośc trumienek jedynie powoduje ze wiecej osob takich i nie tylko takich pojawia sie w numizmatycznym swiatku,
czego zdaje sie nie chcemy doceniac? A moze nie ma czego doceniac, bo wiecej zbieraczy = wyzsze ceny, co wcale
faktycznie moze nam (nie inwestorom) nie odpowiadac, w takim razie faktycznie zlikwidowac wszelkie udogodnienia
i wcale nie starajmy sie popularyzować tego hobby?
Pozdrawiam
Krzysiek

Gadelko

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 23
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #11 dnia: 23 Czerwiec 2008, 13:16:10 »
Obecnośc trumienek jedynie powoduje ze wiecej osob takich i nie tylko takich pojawia sie w numizmatycznym swiatku,
czego zdaje sie nie chcemy doceniac? A moze nie ma czego doceniac, bo wiecej zbieraczy = wyzsze ceny, co wcale
faktycznie moze nam (nie inwestorom) nie odpowiadac, w takim razie faktycznie zlikwidowac wszelkie udogodnienia
i wcale nie starajmy sie popularyzować tego hobby?

mój wniosek jest taki że czesc opowiadających się za gradingiem miesza pojęcia numizmatyka z kolekcjonerstwem czy zbieractwem... Mysle ze różnice pomiędzy tymi dziedzinami są ogromne. Grading w  sreberkach moze sobie byc lub nie byc.. Jak to powiedzial dominer 'lotto':)
W numizmatyce natomiast nie ma racji bytu.

dominer

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 99
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #12 dnia: 23 Czerwiec 2008, 13:32:01 »
Różnica miedzy stanem -I w WCN-ie a stanem XF45 w GCN-ie jest jednak znacząca - za błedy i naciagnie na aukcjach nie placisz 30 zl + wysyłka ! ;)

Grading nie powstał dla numizmatyki , nie powstał nawet dla kolekcjonerstwa - powstał w celu nabicia kabzy wąskiej grupie ludzi - bo niby jakie to udogodnienie ? na czym ono polega ? Nie rozumiem...chodzi o to ze nie patrze na monete ??!! tylko ją kupuje ??
...to raczej nie numizmatyka...
Grading nie jest be , jest poporstu zbedny - jest narzedziem które sprowadzi za jakiś czas nawet na monety szeroko pojetej "starej polski" inwestorow , ignorantów i spekulantów..widzacych tylko cyfry , anie monety !! co widać już na monetch IIRP , gdzie ich ceny poszybowały w góre w krótkim czasie - a wiesz dlaczego , bo większosc "czystych lustrzankowcow" przenosi swój kapitał na IIRP i mi osobiście to nie odpowiada , bo kilka monet mi brakuje (również mojemu ojcu który zbiera już xxlat) a jak tak dalej pójdzie to jego miesieczna emerytura nie wystarczy na 10zl Sobieskiego...

nie jest źle jesli kolekcjoner lustrzanek przenosi sie na prawdziwe monety - ba jest to bardzo wskazane..
...lecz jesli czysty inwestor to robi , mi juz wtedy to nie pasi...a grading jest wlasnie dla tej drugiej grupy...


Podsumowujac - nie zależy mi na gościach ignorantach składających monety kartonami którzy jedyne co o nich wiedza , to jaki maja grading i ile sa warte...dla takich osob napewno nie powinno sie propagowac takiej pieknej pasji..



P.S. - powiem wiecej , za co nikt mnie tu nie pochwali - jesli musialem/musze zarabiac zeby sobie pozwolc na jakies fajne monety to staram sie głownie to robic na takich egzemplarzach , które nie wzbudzaja we mnie szacunku , jak wlasnie lustrzanki , GNy , jakas mloda kiepska zagranica..bo staram sie nie sprowadzac cennej dla mnie pasji do kategori zarobkowej..a tamtego szajsu w kategoriach numizmatycznych nie traktuje..

Lech Stępniewski

  • Gaduła
  • ****
  • Wiadomości: 6 558
    • NOT IN RIC
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #13 dnia: 23 Czerwiec 2008, 14:19:17 »
Jak widzę, wywołałem temat burzliwy...

Nie zrobiłem jednak tego po to, by od razu oceniac, potępiać itp., ale - jak już wspomniałem - dla jasności pojęć. Wszyscy chyba zgadzamy się, że grading nie jest narzędziem numizmatycznym, ale handlowo-inwestorskim. Natomiast kwestia, co złego i co dobrego dla numizmatyki z tego wynika, to już oddzielna historia.

Ktoś może twierdzić, że pseudonumizmatyka czy też "numizmatyka ułatwiona" wyrządza głównie szkody, bo ludzie są z natury leniwi i jeśli nie muszą myśleć, to nie myślą. Ktoś inny może z kolei twierdzić - w dodatku opierając się na TYCH SAMYCH przesłankach! - że takie ułatwienia przyciągają do numizmatyki więcej osób, z których część z czasem zaczyna jednak myśleć samodzielnie.

Czy taki spór da się w ogóle rozstrzygnąć? To trochę tak jak ze sporem o literaturę brukową. Jedni twiedzą, że sprowadza literaturę do prostej rozrywki i psuje smak, a inni - że bez niej wielu ludzi w ogóle nie miałoby szansy zetknąć się z jakąkolwieik literaturą.
NOT IN RIC - nie notowane monety i błędy w The Roman Imperial Coinage, tomy VI i VII

chgo

  • Członkowie TPZN
  • Stały bywalec
  • *
  • Wiadomości: 369
  • Capri Genus
Odp: Grading a pseudonumizmatyka
« Odpowiedź #14 dnia: 23 Czerwiec 2008, 14:53:55 »
Odnosnie postu Gadelko:
Oczywiscie ze jest tu poplatanie z pomieszaniem, w dzisiejszych czasach termin numizmatyka nie oznacza juz tego co w XIX wieku. Choc prosze zauwazyć ze nawet taki H. Czapski i inni zbierali medale i odznaczenia, co tez stanowiło jak widać obszar zainteresowania numizmatyków. Wiec z jedenej strony to numizmatycy a z innej zbieracze :) Swoja droga jestem ciekawy
czy taki Czapski by kupowal lustrzanki i GNy do swego zbioru :D


Różnica miedzy stanem -I w WCN-ie a stanem XF45 w GCN-ie jest jednak znacząca - za błedy i naciagnie na aukcjach nie placisz 30 zl + wysyłka ! ;)

No nie sory :D ale w wiekszosci przypadków 10% młotkowego to wiecej niz te 30zl + wysylka... no i jak jestes z poza w-wy to jeszcze dojazd.. ;) no a XF45 od I- to chyba nie da sie nie odróznic :)

Grading nie powstał dla numizmatyki , nie powstał nawet dla kolekcjonerstwa - powstał w celu nabicia kabzy wąskiej grupie ludzi - bo niby jakie to udogodnienie ? na czym ono polega ? Nie rozumiem...chodzi o to ze nie patrze na monete ??!! tylko ją kupuje ??
...to raczej nie numizmatyka...

No dlaczego powstal to juz pisałem, kilka postow wczesniej, skoro dla kolekcjonerow jest tak wazny stan zachowania
to powstal gradning, a ze ktos na tym zarobi, no co w tym dziwnego za darmo ma to robic?
O udogodnieniach bylo tez wczesniej wiec nie będe sie powtazal. A co do nabijania kabzy? Po co powstały aukcje stacjonarne,
albo nawet allegro? No chyba po to by organizator zarobil, to tez wąska grupa ludzi...
Nie ma co do tego w ten sposob podchodzic.

Grading nie jest be , jest poporstu zbedny - jest narzedziem które sprowadzi za jakiś czas nawet na monety szeroko pojetej "starej polski" inwestorow , ignorantów i spekulantów..widzacych tylko cyfry , anie monety !! co widać już na monetch IIRP , gdzie ich ceny poszybowały w góre w krótkim czasie - a wiesz dlaczego , bo większosc "czystych lustrzankowcow" przenosi swój kapitał na IIRP i mi osobiście to nie odpowiada , bo kilka monet mi brakuje (również mojemu ojcu który zbiera już xxlat) a jak tak dalej pójdzie to jego miesieczna emerytura nie wystarczy na 10zl Sobieskiego...

No i tu sie zgodze, taka jest kolej rzeczy, jest to po prostu nie uniknione i mozna najwyzej dyskutowac czy grading to
przyspieszyl czy nie. Moim zdaniem nie. dlatego ze te kolekcjonerskie wynalazki robia od wielu lat zanim jeszcze zawital do
nas grading, a ceny juz od dawna rosly, potwierdzajac wieksze zainteresowanie monetami. Co do spekulantów, to byli oni
zawsze i to sie nie zmieni. A dla wielu z nas faktycznie grading jest zbedny, dla mnie tez. Ale skoro są tacy co go lubia
to prosze bardzo, toz to wolny kraj i tolerancje mamy i kapitalizm i inne takie tez...


nie jest źle jesli kolekcjoner lustrzanek przenosi sie na prawdziwe monety - ba jest to bardzo wskazane..
...lecz jesli czysty inwestor to robi , mi juz wtedy to nie pasi...a grading jest wlasnie dla tej drugiej grupy...

Nie wiem w którym roku powstal grading w USA,. ale pwoszechnosc aparatów cyfrowych i internetu to juz spiewka ostatnich
kilku lat. Jak sobie pany wyobraza wymiane pocztowa dajmy na to 20 lat temu? Problem prawda? A jak mamy taki niby
autorytet typu NGC? A to juz lepiej, bo jak mi ktos napisze w liscie ze ma monete z taka a taka ocena to chyba
latwiej sie dogadac? No ale jezeli takie NGC powstało niedawno, to faktycznie chyba dla tej grupy inwestorskiej.

Podsumowujac - nie zależy mi na gościach ignorantach składających monety kartonami którzy jedyne co o nich wiedza , to jaki maja grading i ile sa warte...dla takich osob napewno nie powinno sie propagowac takiej pieknej pasji..

No tak. Ale powiem szczerze. Mam juz troche lat, i kazdy laik co ogladal moje zbiory nie tylko monet ale nawet kart
telefonicznych to zadawał pytanie a ile to warte... Nie wiem dlaczego, ale jest takie jakies przekonanie w narodzie
ze jak sie juz cos zbiera to dla kasy... No i jak sie tu dziwić ze wiekszośc zbieraczy też ma takie podejscie?
No ale jak to juz pisałem, niech z tej masy, wyłoni sie kilku prawdziwych numizmatyków to będzie sukces.
Tak to juz jest na tym swiecie ze jak sie cos popularyzuje to sie schodzi z jakoscia, powoduje to wieksze zainteresowanie
tematem, a potem z czesci nowych osob wyrasta nowe pokolenie tych prawdziwych numizmatyków.
Jezeli bedziemy się przejmować plewami, to chybko dostaniemy wrzodów żołądka i długo sie nie pocieszymy tym naszym hobby.

P.S. - powiem wiecej , za co nikt mnie tu nie pochwali - jesli musialem/musze zarabiac zeby sobie pozwolc na jakies fajne monety to staram sie głownie to robic na takich egzemplarzach , które nie wzbudzaja we mnie szacunku , jak wlasnie lustrzanki , GNy , jakas mloda kiepska zagranica..bo staram sie nie sprowadzac cennej dla mnie pasji do kategori zarobkowej..a tamtego szajsu w kategoriach numizmatycznych nie traktuje..
No widzisz, jestes lepszy ode mnie, bo ja w zyciu nie sprzedalem zadnej lustrzanki :) Ale nie widze nic zdrożnego w tym
by na tym zarobic. zresztą chyba ten nalot "zbieraczy" juz zaczyna sie konczyc, ceny zaczely spadac, masa ludzi sie
przekona ze nabito ich w butelke i zakonczy przygode z "numizmatyką".
Ostatnio, wydanomi reszte w sklepie GNem, pewnie zacznie sie to czesciej zdarzać...
Pozdrawiam
Krzysiek

 

R E K L A M A
aukcja monet